RSS
 

Fast & Furious

05 kwi

Film Justina Lina z 2009 roku.

Najnowsza odsłona „Szybkich i Wściekłych” jest najbardziej hollywoodzka ze wszystkich części. Nie chodzi tutaj tylko o to, że sposób kręcenia zupełnie się zmienił od czasów „jedynki”, (która wyglądała trochę jak robiona domowymi metodami, co jednak mogło zwiększać jej autentyzm), i jest teraz jak wyjęty prosto z jakiejś hollywoodzkiej superprodukcji. Chodzi też o to, że tym razem mamy do czynienia z akcją FBI (bo Brian został agentem Federalnego Biura Śledczego ;) ), a film ociera się o „większe”, głębsze tematy, gdyż w pewnym stopniu jest to opowieść o… zemście.

Innym elementem owej „hollywoodzkości” może być fakt, że… obsada nam wyładniała. ;) Szczególnie zaś panna Brewster. Ale to akurat może bardziej sprawka czasu niż celowego założenia twórców. Choć image Briana na pewno był przemyślany. Teraz bowiem nasz bohater lata w krótko przystrzyżonych włosach i garniturze. (W końcu praca w FBI zobowiązuje) ;)

Akcja dzieje się w 5 lat po wydarzeniach z „jedynki”, ponownie w Los Angeles (choć dostajemy też epizody dziejące się w innych miastach).
Brian pracuje teraz w FBI i znów ma za zadanie rozbić mafijne interesy, tym razem przemyt narkotyków. Oczywiście, żeby móc to zrobić musi wykazać się, że jest doskonałym kierowcą i wygrać wyścig, odbywający się na… otwartych ulicach miasta, czyli w trakcie normalnego ruchu ulicznego. :)
Więcej fabuły nie opisuję, bo można się łatwo domyślić, co będzie dalej.
Powiem jedynie, że pierwsza scena z ciężarówką wiozącą benzynę była mega! Zajebiste wprowadzenie w nastrój. :D:D

Postać Tyrese’a z „dwójki” jednak nie się pojawiła, mimo, że plotki mówiły co innego. Dostaliśmy natomiast obiecany epizod z Hanem, (współpracuje z Dominikiem na… Dominikanie). ;)
Ostatecznie okazało sie, że niewyjaśnione zostało także czy epizodyczni bohaterowie z „jedynki” przeżyli, po tym, co ich wtedy spotkało. Z drugiej strony ich wątek był poboczny, więc nie było to aż tak ważne. Fajnie byłoby jednak zobaczyć jak twórcy układają wszystkie elementy razem. Choć tak naprawdę, to fakt, że nic o tym nie powiedzieli, nie miał żadnego znaczenia w ogólnym pozytywnym odbiorze całego filmu.

Muzycznie OK, ale bez jakichś zachwytów. Nie było w filmie piosenki, która by mi utkwiła w pamięci, choć „Krazy” PitBulla & Lil Jona, usłyszane na soundtracku na iTunesie, jest całkiem niezłe. Ogólnie to, (co trochę zaskakujące), mamy tutaj do czynienia głównie z… hiszpańskim rapem i muzyką reggaeton.

Z ciekawostek, to w filmie mamy krypto-reklame napoju… „NOS”. Jest ona bardzo „krypto”, bowiem produkt ten nie istnieje naprawdę, ale za to nazwa, to ta sama, której używali w „jedynce”, kiedy mówili o napędzie „nitro”. Także bardzo fajny sposób na nawiązanie do swoich początków. :)
Tak, jak w poprzednich filmach, tak i tutaj występują znani raperzy. Tym razem są to (dla mnie szczerze mówiąc mało znani) Don Omar i Tego Calderon.

Kończąc moją „szybką i wściekłą” wypowiedź, powiem, że film bardzo mi się podobał, i że sprostał moim oczekiwaniom.
Choć chyba jednak nie jest tak dobry jak „dwójka”, mimo że nie do końca potrafię określić dlaczego. Te filmy zachowane są w innych stylach po prostu i trudno jest je porównać. Oba są natomiast bardzo dobrymi sequelami pierwszego filmu i bardzo mi się podobały. :)

Na sam koniec zaś zdjęcie obsady, zeby zobaczyc jak się zmienili po ośmiu latach od momentu, kiedy widzieliśmy ich po raz pierwszy. ;)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS