RSS
 

Hell of a Ride

22 mar

Film "Joy Ride" to bardzo zgrabnie nakręcony thriller, który umiejętnie trzyma w napięciu.
Dwójka braci, jadąc samochodem przez Stany, postanawia zabawić się używając CB Radia. Nawiązują kontakt z kierowcą tira, podając się za kobietę "Candy Cane". Z początku zabawa jest niewinna, jednak kiedy kierowca zacznie upominać się o kontakt z wymyśloną kobietą, a nasi bohaterowie odbiorą po drodze koleżankę ze studiów, zacznie robić się nieciekawie. Szaleniec z tirem postanowi bowiem zabić naszych bohaterów, żeby zemścić się za ich niewybredny kawał.


Napięcie w tym filmie budowane jest prostymi metodami. Fakt, że przez większość czasu nie widzimy prześladowcy, ma ogromny wpływ na budowanie poczucia zagrożenia. Natomiast fakt, że słyszymy jedynie jego mroczny, ponury i niebudzący zaufania głos drogą radiową, to napięcie jeszcze bardziej potęguje i sprawia, że ciarki zaczynają przechodzić po pleceach. Również to, że bohaterowie jadą przez pustynne, wyludnione tereny, sprawia, że od razu odczuwamy ich osamotnienie i odcięcie od świata. 
Klimat filmu jest naprawdę gęsty i bardzo thrillerowaty. Bardzo dobrze się go przez to ogląda i wczuwa w taką atmosferę.

Główne role grają tutaj Paul Walker i Steve Zahn. Towarzyszy im również Leelee Sobieski. Cała trójka dobrze się tutaj sprawdziła, odgrywając przerażenie, wyrzuty sumienia, desperację i rozpacz, czyli stałą gamę emocji w tego typu produkcjach. Są jednak przekonujący i da się ich polubić na tyle, by rzeczywiście przejąć się ich losem.
Głos prześladowcy, słyszany przez radio, kojarzył mi się z Samuelem L. Jacksonem. Jednak, jak podaje IMDB, należy do Teda Levina, znanego także jako kapitan Stottlemeyer z serialu "Detektyw Monk". Z lekkim zaskoczeniem przyjąłem tę informację, gdyż Levin nie sprawia wrażenia jakby mógł być "bad-assem". Tutaj zdecydowanie jest! :)
(Ciekawostką może być natomiast fakt, że współtwórcą scenariusza był J.J Abrams).

Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolony, że udało mi się ostatnio zobaczyć ten film, gdyż bardzo dobrze się na nim bawiłem. Niby to prosta historia, ale doskonale ukazuje jak prostymi środkami można budować filmowe napięcie.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. quentinho

    22 marca 2010 o 16:11

    Widzę, że moja recka Cię zachęciła. Przynajmniej mam taką nadzieję :)

     
  2. Kaczy

    22 marca 2010 o 18:11

    Coś w tym jest. :)
    Bo jakoś wcześniej nigdy mnie szczególnie nie ciągnęło do tego filmu, ale kiedy ostatnio zupełnym przypadkiem natrafiłem na niego w TV, pomyślałem, że czas go zobaczyć. Zwłaszcza, że u siebie tak zachwalałeś. :)

     
 

  • RSS