RSS
 

Looking for love in Alderan places.

07 mar



"Fanboys" opowiada o grupie fanów "Gwiezdnych Wojen", którzy postanawiają włamać się na ranczo George’a Lucasa, aby przedpremierowo zobaczyć "Epizod I".

Film chwilami jest bardzo zabawny, humorystycznie ukazuje walkę pomiędzy fanami "Gwiezdnych Wojen" i "Star Treka", parodiuje motywy i poszczególne momenty z oryginalnej trylogii, posiada niezliczoną ilość inside-joke’ów związanych z sagą Lucasa, a także ma niezłą obsadę, zwłaszcza tę epizodyczną. Nie pojawia się wprawdzie sam George L., ale możemy tutaj oglądać Carrie Fischer, czy innych aktorów znanych z Gwiezndej Sagi, w tym Billy Dee Williamsa (Lando Calrissian z Epizodów IV i V), czy Ray’a Parka (Darth Maul z Epizodu I). Swój epizod ma także William Shatner, czyli oryginalny kapitan Kirk ze "Star Treka".

Cytat z tytułu notki jest jednym z wielu przykładów inside-joke’ów, które pojawiają się w filmie. Być może nie jest to najśmieszniejszy dowcip tej komedii, jednak to właśnie on kołatał mi się w pamięci, kiedy zastanawiałem się jaki tytuł nadać temu tekstowi. Po prostu doskonale oddaje styl humoru, panujący w "Fanboys" i razem ze sceną w zsypie (identycznym jak ten z "Nowej Nadziei"), podobał mi się chyba najbardziej.
Ostatecznie odrzuciłem drugi cytat, określający tematykę filmu: "We invade the (Skywalker) ranch or die trying", w zasadzie z powodu tego, co opisałem poniżej.

(Następny paragraf jest full-on spoiler! You’ve been warned).
Mam natomiast problem z wątkiem Linusa. Głównie dlatego, że przez cały film myślałem, że to, że jest on śmiertelnie chory, jest jedynie kłamstwem, które podali koledzy, aby pogodzić byłych najlepszych przyjaciół. Po prostu kwestie dotyczące choroby chłopaka są wypowiedzianie z taką nonszalancją, z jaką wypowiadane są tu wszystkie inne kwestie. Nic nie wskazuje na to, że dotyczą rzeczywistego dramatu i sytuacji zagrożenia życia. Zresztą przez cały film ten wątek jest w zasadzie poboczny i mało się o nim mówi. Dlatego niezmiernie dziwi, a także pozostawia niesmak, kiedy pod koniec filmu okazuje się, że Linus umarł. Bo to też jest ukazane w zupełnie beznamiętny sposób. Nie ma w tym ani krztyny dramatu. A trochę by go wypadało, skoro jedna z głównych postaci umiera!! 
Właśnie przez ten brak dramatyzmu, po seansie pozostałem z poczuciem niesmaku. I tak sobie wtedy pomyślałem – co by szkodziło twórcom po prostu NIE dodawać tego wątku? Czy nie byłoby wystarczającą motywacją połączenie skłóconych przyjaciół i spełnienie marzeń z dzieciństwa, żeby wyruszyć w podróż, którą bohaterowie odbywają w filmie?! Wtedy nie byłoby źle poprowadzonego wątku choroby, nie byłoby też poczucia niesmaku, a sam film pozostałby czystą komedią. A tak pozostaje komedią, w której bohater na koniec ginie! Śmieszne, haha! :(
(Spoiler-off)

To w zasadzie mój główny zarzut wobec "Fanboys’ów". Jak się jednak później dowiedziałem (dzięki Wikipedii oraz jej linkom), sposób poprowadzenia wątku w ostatecznej wersji filmu, wyniknął z nieprofesjonalnej strategii przeprowadzonej przez dystrybutora filmu, (związanej ze zmianą reżysera, dokrętkami, przemontowywaniem gotowego materiału, itd). Nie chcę wchodzić w większe szczegóły, o wszystkim można poczytać na podlinkowanych na Wikipedii stronach.

Mam wrażenie, że gdyby nie to nieumiejętne poprowadzenie wątku, film byłby naprawdę dobry i zapamiętałbym go na dłużej. Natomiast w wersji, w której go widziałem, jest jedynie niezły, da się na nim trochę pośmiać, po czym nadchodzi beznadziejne rozwiązanie jednego z wątków i poziom filmu diametralnie spada. Zostaje na tym niskim poziomie, po czym… następuje koniec! A przez to czuję, że ten obraz dość szybko zniknie z mojej pamięci. :(

Ogólnie rzecz biorąc film zapowiadał się obiecująco, jednak w ostatecznej wersji, w której został wypuszczony, niestety zawodzi. Ma wprawdzie swoje całkiem zabawne momenty, jednak jako całość nie wypada najlepiej. A szkoda, bo przecież: mogło być tak pięknie!

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS