RSS
 

Thrilling.

22 kwi

Czasami, zupełnym przypadkiem człowiek może natrafić na filmową perełkę. Tak było niedawno ze mną, kiedy zasiadłem przed telewizorem do filmu "The Juror" (a.k.a "Pod Presją") z 1996 roku. Film wywołał we mnie tak pozytywne emocje, że postanowiłem jak najszybciej podzielić się moimi wrażeniami, by samemu móc też lepiej pamiętać o tym filmie w przyszłości.

"The Juror" Briana Gibsona to thriller, momentami prawniczy, o tym czego ludzie nie zrobią z miłości dla własnego dziecka i gdy odpowiednio mocno się czegoś boją.

Dużym atutem filmu jest skomplikowany scenariusz z punktem wyjścia: cyngiel mafiosów zastrasza jedną z ławniczek sądowych, by ta głosowała za niewinnością jednego z mafijnych szefów, bo jeśli tego nie zrobi, jej syn zginie. Matka znajduje się w takiej sytuacji, że nie ma innego wyjścia, jak tylko zrobić to, czego mafiosi od niej oczekują.
To jednak dopiero sam początek fabuły filmu, gdyż ta podąża potem też w innych kierunkach, a kolejne zwroty akcji są coraz bardziej zaskakujące i nieustannie budujące napięcie.

Film ma świetny zagadkowy i thrillerowaty klimat, przez cały czas trzyma w napięciu, każe przejmować się losem głównych bohaterów i często zaskakuje swoimi interesującymi rozwiązanami fabularnymi.

Zasługa w tym nie tylko świetnego scenariusza (na podstawie powieści George’a Dawes’a Green’a) i doskonałej reżyserskiej realizacji, ale i grających w filmie aktorów. Demi Moore jako zastraszona matka, która podejmie się wszelkich możliwych kroków, by uratować syna, jest naprawdę znakomita. Jej kreacja jest na naprawdę wysokim poziomie, a jej bohaterka to postać wielowarstwowa, która okaże się zdolna do wszystkiego w sytuacji zagrożenia.
Nie gorszy jest Alec Baldwin jako pracownik mafiosów, który zastrasza niewinną kobietę. Jego bohater jest jak zbir w białych rękawiczkach. Układny, schludny, dobrze poinformowany i doskonale znający się na swoim fachu. Wie też jak przechylić szalę każdej sytuacji na swoją korzyść i wykorzystać to do własnych celów.

W zasadzie "The Juror" należy do tych dwojga. To ich słowno-sytuacyjny pojedynek stanowi główną oś konfliktu tego filmu. Oboje spisali się na medal i z ogromną radością, i dużą dawką emocji ogląda się ich na ekranie.
Reszta obsady, z nazwiskami takimi jaki James Gandolfini, Anne Heche, czy młodziutki Joseph Gordon-Lewitt też radzi sobie dobrze. Co innego, że ich bohaterowie nie są aż tak wymagający od strony aktorskiej, jednak każde z nich dobrze sprawdza się w ryzach swojej postaci.

"The Juror" to wysoka filmowa półka. Świetnie mi się go oglądało i ani przez moment się nie nudziłem. Serdecznie polecam, zwłaszcza jeśli ktoś lubi filmy, które umiejętnie trzymają w napięciu. Mam też nadzieję, że częściej będę wpadać na takie filmowe perełki. :)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS