RSS
 

M is for Madness

19 maj

"All About Steve" to dzieło wybitnie złe. Już dawno nie zdarzyło mi się oglądać tak głupiego i przerysowanego filmu.

Z początku myślałem, że Złota Malina, do której film był nominowany oraz sama statuetka, która powędrowała w ręce Sandry Bullock były nadmiernie przesadzone, i że sam film nie okaże się aż tak okropny, jak było to przedstawiane przez krytyków.
No cóż – myliłem się. Pierwsze pół godziny seansu to była istna męka. Później było tylko nieco lepiej.

Główna bohaterka – Mary Horowitz, pałająca się tworzeniem krzyżówek do lokalnej gazety, zachowuje się tak niedorzecznie i dziwacznie, że aż zęby bolą od tego, co wyprawia. Teksty, które padają nie tylko z jej ust, także są w pełni przerysowane i zupełnie nienaturalne.

Sama fabuła także jest mocno niedorzeczna i opiera się na tym, że Mary obsesyjnie podąża za Stevem, kamerzystą lokalnej stacji, po różnych stanach Ameryki, mimo że mężczyzna dał jej do zrozumienia, że nie chce mieć z nią nic wspólnego.

Muszę też przyznać, że szybko stało się jasne czemu aktorka nominowana była do Maliny. Jej postać jest po prostu nie do zniesienia. To właśnie jej zachowanie sprawiało tyle bólu w początkowym etapie seansu.
Reszta obsady, wśród której są Thomas Haden Church, czy Bradley Cooper, też nie radzi sobie najlepiej. Można jednak przypuszczać, że w dużej mierze wynika to ze słabości scenariusza, a nie braku aktorskich umiejętności. Zresztą – kto nie chciałby wydurniać się przed kamerą, zarabiając przy tym grube pieniądze?! Mam też wrażenie, że obsada filmu dobrze bawiła się podczas jego tworzenia. Szkoda tylko, że to samo nie tyczy się oglądających.

Co jednak ciekawe – ostatnie pół godziny, od momentu, gdy głuchonieme dzieci wpadły do starego szybu kopalni (sic!), było już całkiem znośne. Być może to kwestia tego, że uodporniłem się już wtedy na panujący w filmie klimat, ale szczerze powiedziawszy znalazło się tam kilka momentów tak głupich, że aż śmiesznych.

Dodatkowo trzeba przyznać, że jest jedna rzecz, która twórcom "All about Steve" się udała. Tą rzeczą jest ścieżka dźwiękowa*. Ta jest naprawdę przyjemna i składa się z kilku bardzo optymistycznych utworów, wśród których są: "Everybody got their something" Nikki Costy, "Drops of Jupiter" Train, "Do the Panic" Phantom Planet, czy "Short Skirt/Long Jacket" Cake.

Ogólnie rzecz biorąc – "All about Steve" jest bardzo specyficznym filmem, którego seans raczej jest wyzwaniem niż relaksem. Także raczej bym odradzał jego oglądanie. No chyba, że ktoś jest ciekawy jak może wyglądać naprawdę zły film. ;)

Na sam koniec chciałem jeszcze dodać link do wystąpienia Sandry Bullock na "gali" rozdania Złotych Malin. Tak, tak – Sandra wykazała się dużym dystansem do samej siebie i osobiście pojawiła się na rozdaniu tych "prestiżowych" nagród. Ogromny to plus dla niej, zwłaszcza, że wszyscy wiemy, że potrafi grać także doskonale. :)

PS. W zasadzie sam plakat mówi wszystko o tym filmie. ;)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS