RSS
 

Agent Life

25 lip

"From Paris with Love" to film sensacyjny wyreżyserowany przez Pierre’a Morrela, odpowiedzialnego za ogromny sukces "Uprowadzonej" – obrazu, który wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie.


"Pozdrowienia z Paryża" choć są całkiem niezłe, to jednak daleko im do poziomu tamtego filmu. W zasadzie można powiedzieć, że to obraz bardziej jednokrotnego użytku niż coś, do czego z wielką chęcią chciałoby się powracać.

W zasadzie jest to całkiem zaskakujące, gdyż wiele elementów wydaje się być idealnie na swoim miejscu. Akcja, strzelaniny, pościgi, humor, ciekawe zestawienie dwóch swiatów i kontrast charakterów głównych bohaterów.
Zabrakło tu chyba jednak ciekawego scenariusza. To, co bowiem otrzymujemy jest poprawne, aczkolwiek mało wciągające, czy angażujące emocjonalnie.
Być może, gdyby jakieś niebezpieczeństwo groziło któremuś z bohaterów, bądź komuś z ich bliskich, napięcie i zaangażowanie byłyby większe?! Tak bowiem zaangażowanie jest niewielkie, przez co sam film nie jest też szalenie wciągający. Ot, dość dobrze się go ogląda, mimo że pozostawia emocjonalnie obojętnym.

Aktorsko jest całkiem nieźle. Jonathan Rhys-Meyers i John Travolta dobrze radzą sobie w kanwach swoich postaci. Mi szczególnie przypadł do gustu ten drugi, być może dlatego, że jego bohater jest dużo bardziej "chaotyczny" i żywiołowy niż zawsze ułożony i "spięty" Reese, grany przez Meyersa. Obaj panowie wypadają jednak dobrze, zwłaszcza w duecie, gdy ogrywają swoje charakterologiczne różnice.
Obu aktorom towarzyszy nasza rodaczka Kasia Smutniak, która momentami wypada bardzo przekonująco, a momentami "mocno średnio". To drugie szczególnie w drugiej połowie filmu, gdy dowiadujemy się o jej motywacji do działania. Z drugiej strony sam powód jest dość mocno naciągany, więc może stąd też wynika nienaturalność jej gry aktorskiej.

Tym, co rzeczywiście podobało mi się w tym filmie, są odwołania do innych dzieł kultury filmowej. Nie dość, że rozmawia się tu o "Star Treku", to na dodatek cytuje się "Pulp Fiction". Akurat ten zabieg bardzo przypadł mi do gustu. :)

Ogólnie jednak "Pozdrowienia z Paryża" uważam za obraz średni i raczej już do niego nie powrócę. W przeciwieńswtwie do świetnej "Uprowadzonej". ;)

PS. Doskonały teaserowy plakat jest chyba najlepszą częścią tej produckji. No coż. Bywa i tak. ;)

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. michal.broniszewski

    26 lipca 2010 o 12:48

    mnie się nie podobało w ogóle. Po znakomitej „Uprowadzonej” liczyłem na kawał porządnego kina, a tu kicha. Ale plakat rzeczywiście świetny.

     
  2. quentinho

    27 lipca 2010 o 18:19

    A dla mnie film po prostu zajebisty! Idealne poczucie humoru jak dla mnie, dużo rozpierduchy i świetni Travolta i Meyers :P

     
 

  • RSS