RSS
 

Am I crazy?!

29 paź

"The Jacket" (a.k.a "Obłęd") Johna Maybury’ego to pierwszy film, z którego wyszedlem z kina, w trakcie trwania seansu.
Było to pięć lat temu. Powodem do podjęcia takiej decyzji był ból głowy, który zaczął mnie męczyć już po 10 minutach projekcji, gdy na ekranie w bardzo szybkim tempie błyskały światła i zmieniały się kadry. Taki "efekt stroboskopu".
Ostatnio udało mi się jednak zobaczyć tę produkcję od początku do końca, już w warunkach domowych. Tym razem błyskawicznie zmieniające się światła i sceny, nie oddziaływały na mnie tak bardzo jak w ciemnej sali kinowej. Dzięki temu nic nie skłaniało mnie do wcześniejszego zakończenia seansu.
Pozwoliło też stwierdzić, że to naprawdę interesująca produkcja.

Fabuła filmu dotyczy dziwnych i drastycznych metod, panujących w szpitalu psychiatrycznym dla kryminalistów, do którego przez niefortunne zrządzenie losu trafia główny bohater – weteran wojny w Zatoce Perskiej. Cała historia ma też związek z zaburzeniami czasoprzestrzeni, przez co akcja nie jest w pełni linearna.
Fabuła zbudowana jest jak układanka, której poszczególne elementy objawiają się z kolejnymi scenami. To sprawia, że proces rozwiązywania tajemnicy, kryjącej się w szpitalnej kostnicy, jest bardzo ciekawy.
Na dodatek film pozostawia ostateczne rozwiązanie zagadki samemu widzowi. Można bowiem różnie interpretować to, co zobaczymy w finale historii. (Oglądając go ze znajomymi, po napisach końcowych, przez 5 minut sprzeczaliśmy się, co do znaczenia tych wydarzeń).

Aktorzy wypadli przekonująco w swoich rolach. Adrien Brody, Keira Knghtley, Kris Kristofferson, Jennifer Jason Leigh oraz Daniel Craig tworząc zręby swoich postaci, opierają je na pojedyńczych cechach charakterystycznych. Ich bohaterowie nie są rozbudowanymi postaciami. Łączy je jednak jedna cecha wspólna – uczucie zagubienia i niezrozumienia dla tego, co się dzieje.

W mojej opinii najlepiej wypada Craig, w interesującej trzecioplanowej roli pacjenta szpitala, w którym znajduje się główny bohater.
W temacie aktorów, nie mogę pominąć kwestii wyglądu głównych bohaterów. Adrien Brody i Keira Knightley są bowiem tak wychudzeni, że aż strach na nich patrzeć. Scena, w której bohaterowie uprawiają seks może wręcz człowieka przyprawić o dreszcze, gdyż ich ciała wyglądają prawie identycznie i składają się z samej skóry i kości.

Muzyka w filmie jest właściwie niezauważalna. Oznacza to jednak tylko, że nie skupia całej uwagi na sobie, pozostawiając więcej do mówienia samym obrazom. Zresztą jest tu wiele momentów pozbawionych muzyki intrumentalnej, a uwaga widza skupiona jest na samych naturalnych dźwiękach, (jak oddech, ruszanie rękami), płynących z ekranu. Jest to interesujący zabieg, który potęguje napięcie.

Warto wspomnieć także o "dynamicznej grze światłem", nazwanej przeze mnie "efektem stroboskopu". W filmie wielokrotnie dostaniemy szybkie przebłyski jasnego światła, pojawiające się bezpośrednio z wypełniającej ekran ciemności. Zdecydowanie trzeba się do tego efektu przyzwyczaić, gdyż może on powodować bóle głowy.

"The Jacket" to specyficzne kino, któremu chyba najbliżej do gatunku thrillera. Film trzyma nas bowiem w napięciu i przez długi czas utrzymuje w niepewności, co do znaczenia przedstawionych wydarzeń.
Cieszę się, że udało mi się powrócić do tego filmu i dać przekonać jego interesującej wizji, mimo problemów przy pierwszej projekcji. Gdybym miał go teraz oceniać, wystawiłbym mu notę 7/10 i polecił osobom, poszukującym w kinie "czegoś innego".

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. Tom Braider

    29 października 2010 o 22:08

    Film rzeczywiście inny. Nie rewelacyjny ale na pewno ciekawy i warto chociaż raz po niego sięgnąć. Mimo, że oglądałem go dość dawno to pamiętam o co chodziło i chyba to właśnie jest plus – na pewno zostanie w pamięci, mimo tego, że nie wgniata w fotel.

     
 

  • RSS