RSS
 

„I’m CEO, bitch!”

22 paź

"The Social Network", w reżyserii Davida Finchera, jest filmem opowiadającym o początkach portalu Facebook oraz dwóch procesach, prowadzonych przeciwko jego założycielowi – Markowi Zuckerbergowi.

Tytuł tego wpisu: "I’m CEO, bitch!", odnosi się bezpośrednio do jednej ze scen filmu. Wybrałem ten cytat nie tylko dlatego, że to bardzo zabawny pomysł, by takim tekstem udekorować swoją wizytówkę firmową. Zrobiłem to również dlatego, że stwierdziłem, że gdyby dodać do niego dalszą część wypowiedzi, mogącą brzmieć tak: "So I can do whatever the hell I want!", dostaniemy krótkie streszczenie osi dramatycznej całego filmu.
Opowieść scenarzysty Aarona Sorkina skupia się bowiem na działaniach Zuckerberga, które nie tylko przybliżą go do wielkiej fortuny, ale także oddalą od bliskich mu ludzi.

Mimo takiego ujęcia tematu, znajdziemy tu również wiele elementów humorystycznych, związanych nie tylko z żartem słownym, czy sytuacyjnym, ale wynikających także ze sposobu zachowania poszczególnych bohaterów. Sprawia to, że historia zyskuje na realności i wydaje się niewymuszona, i bliska prawdzie.

Choć twórcy "The Social Network" nie ukrywają, że nie jest to film biograficzny, nie sposób nie zastanawiać się nad tym, ile z pokazanych na ekranie wydarzeń rzeczywiście miało miejsce, a ile z nich jest jedynie fikcją literacko-filmową.
Odpowiedź może kryć się w fakcie, że obraz jest adaptacją książki Bena Mezricha ("The Accidental Billionaires"), która powstała na podstawie zwierzeń Eduardo Saverina, współpracownika Zuckerberga.

Doskonała gra aktorska nie ułatwia oddzielenia prawdziwych wydarzeń od tych dodanych dla potrzeb dramaturgicznych.
Wywarła na mnie duże wrażenie. Cała obsada jest znakomita, tworzy niewymuszone, rzeczywiste postaci, które wydają się być żywcem wzięte z prawdziwego świata.
Każdy z aktorów w tym filmie, stanął na wysokości zadania i stworzył interesującą, realistyczną kreację, dzięki której opowieść nabiera rumieńców.
Na szczególną uwagę zasługują: Jesse Eisenberg, Andrew Garfield oraz Justin Timberlake.
Jesse za styl mówienia, zachowania, a nawet ubioru. Andrew, ponieważ razem z Eisenbergiem urzeczywistnił specyficzną relację obu bohaterów, która jest jednym z motorów napędowych całej opowieści. Justin, bo udowodnił, że potrafi nie tylko dobrze śpiewać, ale również ciekawie grać.
Nie mogę jednak odmówić profesjonalizmu i zaangażowania reszcie obsady. Armie Hammer, Rooney Mara, Brenda Song i Max Minghella także wypadają znakomicie i doskonale uzupełniają wymienioną wyżej trójkę.


Podobała mi się również muzyka*, skomponowana przez Trenta Reznora i Atticusa Rossa. Pozytywne wrażenie wywarł na mnie w szczególności motyw przewodni, przewijający się w filmie kilkakrotnie. Podobnie jak dynamiczna aranżacja* utworu Edvarda Griega "W grocie króla gór", będącego jednym z moich ulubionych utworów muzyki klasycznej. Muzyka stanowi w filmie nie tylko ciekawe tło opowieści, ale nadaje jej rytmu i tempa.

"The Social Network" to bardzo ciekawy obraz, starający się przybliżyć historię twórcy jednego z najbardziej rozpoznawalnych portali internetowych. Przy okazji pokazuje ciekawą stroną jego osobowości oraz specyficzne relacje, łączące go ze światem.
Doskonale bawiłem się podczas seansu. Dlatego w ostatecznej ocenie wystawiam filmowi Finchera notę 9/10. Gorąco polecam!

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. Tom Braider

    22 października 2010 o 14:56

    fajny zbieg okoliczności, bo jakąś godzinkę wcześniej umieściłem recenzję tego filmu u siebie :P.

    Ja oceniłem go trochę chłodniej, niemniej, jeśli ktoś chce się wybrać do kina, to niech się długo nie zastanawia, bo w kinach teraz bieda straszna piszczy, a ten film jest nadspodziewanie dobry.

     
  2. Kaczy

    22 października 2010 o 19:14

    No proszę – to się nazywa wyczucie czasu. ;)

    Moją ocenę wywindowała w górę w szczególności doskonała gra aktorska. Uważam, że sztuką jest zagrać postaci tak bliskie rzeczywistości, i zrobić to jakby bez wysiłku, naturalnie.

    Teraz idę komentować Twój wpis. :)

     
  3. quentinho

    23 października 2010 o 00:35

    Dla mnie, to jeden z najlepszych filmów tego roku. Kapitalne, wciągające kino.

     
  4. Kaczy

    27 października 2010 o 23:35

    Co racja, to racja, Q! :)

     
 

  • RSS