RSS
 

Let the magic begin!

18 lis

"Harry Potter" to seria książek i filmów, na których się wychowałem. :) Z wypiekami na twarzy czytałem każdy kolejny tom i emocjonowałem się tym, co działo się na ekranie w adaptacjach filmowych.
Nie dość, że czytając pierwsze tomy, miałem tyle lat, co Harry, to na dodatek odtwórca tej roli w filmowej wersji, Daniel Radcliffe, również jest w moim wieku. Takie elementy ułatwiły mi jeszcze bardziej zrzyć się z bohaterami i dosłownie wsiąknąć w niesamowity świat przedstawiony.

Przygotowując się na adaptację ostatniej części cyklu (czy raczej jej przedostatnią odsłonę, gdyż "Insygnia Śmierci" podzielone są na dwa filmy), postanowiłem odświeżyć sobie wszystkie dotychczasowe ekranizacje. A przy okazji napisać o nich kilka słów :)
Enjoy!

"Harry Potter i Kamień Filozoficzny
(reż. Chris Columbus, 2001)


Ten film to jedna z najwierniejszejszych adaptacji, o której nie można powiedzieć złego słowa. Chrisowi Columbusowi udało się w doskonały sposób uchwycić klimat książki i zaprezentować widzom magiczny świat stworzony przez J.K. Rowling. Jego wizja jest zrobiona z dużym sercem i ogromnym rozmachem.

Dobór aktorów jest doskonały. Wszyscy znakomicie sprawdzają się w kanwach swoich postaci i szybko przekonują do siebie widza, gdyż są bardzo bliscy wersji oryginalnej. Magicznego klimatu nadaje w szczególności wyśmienita instrumentalna muzyka, skomponowana przez Johna Williamsa. Ma ona ogromny wpływ na tworzenie panującej w filmie atmosfery. Sprawdza się też dobrze w oderwaniu od obrazu. Wiem, gdyż skusiłem się na kupno ścieżki dźwiękowej.

Pierwsza część cyklu jest wciągająca, przepełniona akcją, dobrymi emocjami oraz wieloma zadziwiającymi magicznymi umiejętnościami. Każde dziecko chciałoby się znaleźć w takim świecie. Niezmiernie plastyczna wizja tego miejsca, ukazana w "Kamieniu Filozoficznym" jeszcze bardziej potęguje te zachcianki. Także u starszych widzów. :)

"Harry Potter i Komnata Tajemnic"
(reż. Chris Columbus, 2002)


Adaptacja drugiej części cyklu, jest równie dobra, co pierwsza. Znów wszystko jest w zgodzie z oryginałem, a film dobrze oddaje klimat panujący w książkowym pierwowzorze.
Tempo wydarzeń jest tu jednak szybsze, a atmosfera mroczniejsza. Wynika to z mocniejszych akcentów fabularnych pojawiających się w samej książce. Zresztą jest to tendencja wzywżkowa całej serii. Z każdym kolejnym tomem i filmem zagrożenie staje się coraz bardziej natarczywe i niebezpieczne. W tej części postawiono na zagrożenie wynikające z bliskości nieprzyjemnych stworów. Klan ogromnych pająków będzie próbował pożreć bohaterów w Zakazanym Lesie, podczas gdy żółte ślepia Bazyliszka zamordować przebywających w zamku.

Brawa należą się Chrisowi Columbusowi za to, że znów udało mu się porwać widzów swoją intrygującą wizją i sprawić, że z ogromnymi emocjami ogląda się kolejne wydarzenia. Niby wiadomo co za chwilę się wydarzy, jednak sposób w jaki reżyser stopniuje napięcie, sprawia, że na nowo przeżywamy tę historię. Sztuką jest stworzyć tak wierną adaptację, a zarazem sprawić, że widz ani przez moment się nie nudzi. Gratulacje!

Chciałbym upamiętnić też Richarda Harrisa. Aktora, który po raz ostatni wcielił się w postać Albusa Dumbledore’a. Dyrektor Hogwartu w jego wykonaniu jest szalenie ciepły i epatujący jedynie pozytywnymi emocjami. Później, wraz ze zmianą aktora, zmieniła się też charakterystyka tego bohatera. A to właśnie takim, jak w tym filmie, powinien być profesor Dumbledore.

"Harry Potter i Więzień Azkabanu"
(reż. Alfonso Cuaron, 2004)


Czas na zmiany! Wraz z pojawieniem się nowego reżysera, dostaliśmy też inne oblicze samego Hogwartu. Nie tylko zamek wygląda inaczej. Sposób prowadzenia opowieści też jest odmienny. Akcja jest bardziej skondensowana, a kolejne wydarzenia dynamiczniej następują po sobie.
Postawiono też na większy realizm. Jest mniej magicznie i olśniewająco, a bardziej ponuro i bliżej rzeczywistości. Stało się to dzięki prostym zabiegom, takim jak: zwykłe ubrania uczniów, zamiast noszonych stale mundurków; dorośli posiadający własne problemy; czy zagrożenie ze strony groźnego przestępcy zbiegłego z więzienia.

Trzecia książka jest moją ulubioną częścią cyklu. Głównie dzięki zaskakującym zwrotom akcji, Mapie Huncwotów oraz intrygującemu sposobowi na prowadzenie fabuły, wynikającym z zabiegu cofnięcia się w czasie. Film, choć bardzo mi się podobał, nie porwał mnie już tak mocno. Może dlatego, że niektóre elementy rozmijały się z moim wyobrażeniem na ich temat.

Najlepiej widać to na przykładzie Syriusza Blacka. Choć muszę przyznać, że gra Gary’ego Oldmana jest dobra, to wygląd tego bohatera nie zgadzał się moją wizją. W książce (i mojej głowie) Syriusz był przystojniejszy i bardziej ułożony. W filmie jest natomiast zbyt nieokrzesany i szalony. (Z drugiej strony – czego ja oczekuję od mężczyzny, który ostatnich kilkanaście lat spędził w jednym z najgorszych więzień na świecie? Zdrowego umysłu i "czystego" wyglądu?!)

Drugim elementem, który wywarł na mnie średnie wrażenie, jest wygląd wilkołaka. Spodziewałem się czegoś bardziej zjawiskowego i bliższego owłosionej bestii, jaką zwykle są te stworzenia. Czegoś na miarę charakteryzacji z "Van Helsinga". To, co dostałem było dla mnie bowiem zbyt "łyse". Dosłownie i w przenośni. ;)

Należy jednak zauważyć, że oba elementy pozostają w zgodzie z koncepcją większego realizmu. Poprzez dostrzeżenie tego faktu, mogę wreszcie przyznać, że taka charakteryzacja pasuje do klimatu filmu, a nawet upodabnia go do rzeczywistości. Docenienie tej koncepcji zajęło mi kilka lat, ale teraz jestem już skłonny przyznać, że "trójka" to bardzo dobra ekranizacja. Choć jej seans nie porywa tak jak lektura książki, to widać, że twórcy starają się uchwycić czar powieści. Efekt końcowy wypada przekonująco i przysparza pozytywnych emocji. Także ogólnie nie jest źle!

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS