RSS
 

Making Christmas

23 gru
Dzieło Tima Burtona "Nightmare before Christmas" to bardzo ciekawy film, opowiadający o poznawaniu magii Świąt po raz pierwszy.

Oto Jack Skellington – Król Miasteczka Halloween, którego mieszkańcy zajmują się przygotowaniami tego "święta", przypadkiem trafia do innej krainy – Miasta Świąt. Jest tak zauroczony tym miejscem, że postanawia, iż w najbliższym roku, to właśnie on przygotuje Święta Bożego Narodzenia. "Ileż w końcu można skupiać się tylko na Halloween?!".

Jack jednak nie do końca rozumie co tworzy magię Świąt. Stara się jak może, by wyjaśnić zagadkę tego szczególnego zjawiska. Chce wiedzieć co konkretnie sprawia, że czuje to "specyficzne wewnętrzne ciepło", gdy znajduje się w Świątecznym Świecie. 

Film pokazuje, że czasami trudno jest sprecyzować przyczyny niektórych zjawisk. 
Ciężko także wyjść poza dotychczasowy schemat myślenia i spojrzeć na nowo poznane rzeczy z innej perspektywy. Doskonale to widać, patrząc na poczynania mieszkańców HalloweenTown, by stworzyć idealne prezenty gwiazdkowe. Zabawki, które sprezentują dzieciom, szybko staną się przyczyną problemów i przerażenia.
Bardzo ciekawie wypada zestawienie odmiennych sposobów myślenia. Nieporozumienia, jakie z tego powodu wynikają, prowadzą bowiem do wielu zabawnych sytuacji. 

"Nightmare before Christmas" nie jest typową bajką dla dzieci. Dużo tu dziwnych postaci oraz przerażających elementów. Pojawiają się nawet odwołania do zbrojnego rozwiązania problemów. Film pokazuje też jak wielką siłę ma jednostronny sposób myślenia. Ile nieporozumień może wyniknąć, gdy ludzie nie potrafią "ugryźć problemu z innej strony i wszystko mierzą własną miarą".

Film Burtona jest animacją, wykonaną w techince poklatkowej (tzw. stop-motion), z użyciem kukiełkowych postaci. Przedstawiony świat jest ciemny, ponury i "przybrudzony". Można wręcz rzec – halloweenowy. Wygląda nad wyraz interesująco, a panująca w filmie nieco mroczna atmosfera, szybko udziela się widzowi.
W pamięci na długo zostaje też magiczny klimat ChristmasTown. Potrafi on dobrze nastroić człowieka na zbliżające się Święta.

Ogromnym atutem produkcji jest także ciekawa ścieżka dźwiękowa. Soundtrack, który wyszedł z pod ręki Danny’ego Elfmana stanowi nierozerwalną część fabuły i znacząco ją wzbogaca. Większość utworów jest dynamiczna i szybko wpada w ucho. Takie piosenki jak "This is Halloween", czy "What’s This?" na długo zostają w pamięci. Dobrze sprawdzają się także "Making Christmas", czy "Kidnap the Sandy Claws".
Podziwiam Elfmana za to, że sam wykonuje większość piosenek. Zadziwia mnie również, że potrafi śpiewać tak odmiennymi barwami głosu.


Ciekawostką jest to, że w 2008 roku wydano intrygujący album, związany z dziełem Burtona. "Nightmare Revisited" to zbiór utworów z filmu, w nowych, mocno rockowych aranżacjach. Piosenki wzięli na warsztat tacy artyści, jak: Marilyn Manson, Korn, Rise Against, Fall Out Boy, The All-American Rejects, czy Plain White T’s. Efekty ich pracy są niezmiernie ciekawe, a często także bardzo zaskakujące. Pomysł na powstanie albumu tego rodzaju, uważam za bardzo trafiony. Efekt końcowy stanowi bowiem interesujący dodatek do filmu.

"Nightmare before Christmas" jest obrazem, który polecam zobaczyć chociaż raz. Jest bowiem nietypową historią świąteczną, która w ciekawy sposób potrafi człowieka pozytywnie nastroić. Z radością powracam do tego dzieła i z chęcią wystawiam mu notę 7,5/10. Po seansie czuję się też bardziej przygotowany na najbliższe Święta.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. Tom Braider

    24 grudnia 2010 o 13:18

    świetny, mroczno-wesoły klasyk i niesamowita animacja poklatkowa, po prostu czysty Burton.

    Ciekawostka numer 1 – Tim Burton nie jest reżyserem tego filmu. Nie miał na to czasu, bo realizował wtedy Batmana. Jest natomiast autorem scenariusza i producentem, więc czuwał nad produkcja.

    Ciekawostka numer 2 – ten film jest tak samo dobry na Halloween jak i na święta ;)

     
  2. Kaczy

    28 grudnia 2010 o 23:27

    Dzięki serdeczne za informacje. :)

    Ja również jestem zdania, że ten film jest dobry na obydwie okazje. Ja jednak chętniej oglądam go na Święta, pewnie z powodu tytułu. ;)

    Jeśli chodzi o reżysera, to rzeczywiście masz rację. Nazwisko Henry’ego Selicka zauważyłem w napisach, ale jakoś nie uzmysłowiłem sobie w pełni, że to właśnie on jest reżyserem.
    W tym filmie po prostu tak bardzo czuć Burtonowski styl, że nie wpadłem, że ktoś inny mógłby być reżyserem.
    Także dzięki serdeczne za informację. :)

     
 

  • RSS