RSS
 

(I don’t care about my) Bad Reputation

04 lut

"Easy A" w reżyserii Willa Glucka to całlkiem niezła komedia młodzieżowa.
Film opowiada o dziewczynie, która skazując się na opinię "laski, sypiającej ze wszystkimi", (czy też "łatwej dziewczyny", jak brzmi polski tytuł produkcji), pomaga innym zyskać uznanie szkolnej braci.

Szczerze mówiąc – fabuła jest schematyczna, a historia idzie do przodu utartymi ścieżkami. Jednak dzięki ciekawemu zamysłowi scenariuszowemu, film nie jest nudny.
Pomysł jest następujący: opowiedziana historia jest zapisem wideobloga głównej bohaterki; jej spojrzeniem na świat. Dzięki temu zabiegowi, w trakcie seansu dostajemy wiele ciekawych i zabawnych uwag, komentujących wydarzenia widziane na ekranie. Takie rozwiązanie umożliwia twórcom prowadzić historię utartymi ścieżkami, a także, dzięki uwagom Olive, zdystansować się do tego stylu.
Rozwiązanie proste, acz skuteczne. To właśnie interesujące odwołania do kultury popularnej oraz różnorodne słowne dowcipy, padające z offu, czynią tę produkcję zabawną i wciągającą.

Film ogląda się dobrze także dzięki interesującej grze aktorów. 
Prym wiedzie Emma Stone, wcielająca się w główną bohaterkę. Jej sposób gry jest bardzo naturalny, a charyzmatyczny styl bycia i mówienia Olive jest najciekawszym elementem produkcji. Jej interesujące uwagi i komentarze, są natomiast największym źródłem humoru. Jestem zdania, że gdyby nie umiejętości aktorskie panny Stone, ten film wypadłby dużo gorzej.
(Najwyraźniej nie tylko ja tak myślę. Aktorka została nominowana do Złotego Globu za swoją rolę w tej komedii. Ostatecznie nie wygrała, jednak sama nominacja jest ogromną pochwałą dla umiejętności tej aktorki).

Reszta obsady radzi sobie przyzwoicie. 
Zupełnie mnie to nie dziwi. Wystarczy spojrzeć na listę aktorów pojawiających się w tej produkcji, by stwierdzić, że poziom będzie wysoki. W tle przewijają się przecież tacy artyści, jak: Stanley Tucci, Patricia Clarkson, Amanda Bynes, Penn Badgley, Lisa Kudrow, Thomas Hayden Church, Aly Michalka, Cam Gigadent, czy Dan Byrd. Wszyscy grają tak dobrze, że wnoszą życie w swoich dość stereotypowych bohaterów. Są wiarygodni, a epizody z ich udziałem są bardzo zabawne. Ich ciekawy sposób gry pomaga też zabłysnąć pannie Stone na ekranie.

Soundtrack* to standard. Miks znanych, wpadających w ucho i często wykorzystywanych utworów, z których żaden nie będzie się jednoznacznie kojarzył z tą konkretną produkcją. No, bo gdzie już nie słyszeliśmy takich piosenek jak "Pocketful of Sunshine", "Bad Reputation", czy "Good Life"?

[EDIT: Muszę jednak przyznać, że teraz kiedy słyszę utwór Natashy Bedingfield to przed oczami mam tę scenę.]

"Easy A" to film "lekki, łatwy i przyjemny". Produkcja przynosząca wiele pozytywnych emocji. A jednak taka, która szybko wylatuje z głowy. Nie jest bowiem szaleńczo zabawna, czy przełomowa. A choć stara się stać w kontraście do schematów gatunku, nie robi tego z takim wdziękiem jak doskonałe "(500) Days of Summer". 
Film jest zwyczajnie dobry. Oceniam go na (lekko naciągnięte) 7/10. Mogę go polecić na spokojniejsze popołudnie, gdy już zabraknie Wam pomysłów na ciekawe filmy, które "już dawno mielismy obejrzeć".

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS