RSS
 

UnHoly.

02 cze

"Priest 3D" to film akcji, silnie zakorzeniony w świecie horroru.
Opowiada o duchownym, będącym pogromcą wampirów (sic!). Akcja dzieje się w przyszłości, gdy wampirza zaraza opanowała świat, a zdrowi ludzie mieszkają w miastach pełnych brudu i spalin. Kiedy Wampirzy Władca porwie siostrzenicę głównego bohatera, ten poprzysięga, że nie spocznie, dopóki nie rozprawi się z tymi, którzy ją uprowadzili. Tak, w telegraficznym skrócie, prezentuje się fabuła.

Film Scotta Charlesa Stewarta jest niewymagający i zupełnie niezobowiązujący. Można powiedzieć, że stanowi przykład kina czysto popcornowego, które nie próbuje być niczym więcej niż czystą rozrywką, o której łatwo zapomnieć z finałem napisów końcowych.
Muszę przyznać, że nieźle ogląda się ten film, mimo że trudno się pozbyć wrażenia, że "To wszystko już było!". Scenariusz nie grzeszy bowiem innowacyjnością. Choć wizja księży jako nieustraszonych pogromców wampirów, którzy "kopią tyłki", jest nieco zaskakująca, trudno nie pamiętać, że chociażby Van Helsing posiadał silne związki z Kościołem. (Film o jego przygodach miał jednak tę zaletę, że był bardziej wielowątkowy).
Wygląd stworów też nie wydał mi się "świeży". W trakcie seansu nie mogłem się pozbyć wrażenie, że podobne potwory widziałem już w innych filmach o zbliżonej tematyce. Po powrocie do domu jedyne podobieństwo, które udało mi się jednak zweryfikować, to to do Dementorów z "Harry’ego Pottera". ;)
Cała fabuła wydaje się zresztą zlepkiem różnych pomysłów, wprowadzonych w życie już w innych produkcjach.

Z drugiej strony – trudno jest wymyślić coś zupełnie nowego w obrębie doskonale znanego gatunkowego "kanonu". Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że niektóre pomysły na wprowadzenie własnych reguł, raczej piekielnie bawią*, niż w ciekawy sposób uzupełniają zestaw znanych zasad, rządzących wampirzym światem. Dlatego jestem w stanie do pewnego stopnia wybaczyć twórcom wtórność i schematyczność fabuły. Zwłaszcza, że seans upływa naprawdę bezboleśnie. Stara zasada, głosząca że "lubimy te filmy, które już znamy", sprawdza się tutaj idealnie.

Warto jednak wspomnieć, że filmowa opowieść powstała na kanwie komiksu, (a właściwie koreańskiej mangi), stworzonego przez Hyunga Ming-Woo, wydawanego już od 1998 roku, czyli jeszcze przed takimi filmami, jak "Underworld", czy "Resident Evil", które silnie kojarzyły mi się podczas seansu.

Aktorstwo jest niezłe. Najciekawiej wypadł Cam Gigadent w roli zuchwałego szeryfa, który pomaga Księdzu w misji odnalezienia porwanej dziewczyny.
Paul Bettany, jako pierwszoplanowy bohater, też jest "w porządku", ale brakuje mu nieco charyzmy, która wywindowałaby jego bohatera do postaci intrygującej. Tak jest po prostu "człowiekiem z misją", który bez zmrużenia okiem zabija kolejne hordy wampirów.
Karl Urban, jako Główny Zły – Black Hat, też wypada przyzwoicie. (Szczególnie dobrze ogląda się pojedynek obu panów, rozgrywający się na pędzącym pociągu). Maggie Q również dobrze się spisała. Nie sposób odmówić jej bohaterce odwagi i umiejętności walki.
Jako fan "Czystej Krwii" nie mogę nie wspomnieć, że miło jest zobaczyć na ekranie Stephena Moyera, nawet w epizodycznej roli. (Nota bene – jego akcentowanie imienia Lucy nie robi już takiego wrażenie, jak gdy nawołuje Sookie). ;)

Patetyczna muzyka* dobrze komponuje się z obrazem, tworząc nieco mroczną atmosferę, podkreślającą szybkie tempo akcji. Choć motywy muzyczne nie powalają świeżością brzmienia, zwyczajnie dobrze się sprawdzają.

Efekty 3D są całkiem niezłe! Widoczna jest tu "głębia obrazu", a zdjęcie okularów powoduje róznicę. Sporadycznie pojawiają się też sceny, w których elementy silnie "wychylają" się z ekranu. (Szczególnie dobrze wyglądają spopielone pyły unoszące się nad Miastem i tuż przed naszymi oczami). Dobrze ogląda się te efekty, choć daleko im do wysokiego poziomu tych "wszechotaczających" obrazów z Imaxowych krótkometrażówek.

"Ksiądz" dostaje ode mnie notę 5/10. Bo choć nieźle mi się go oglądało, to już chyba wyrosłem z takiego rodzaju kina. Wtórność tego obrazu również nie pozwala mi ocenić go wyżej. Za dużo tu zagrań znanych z innych produkcji, a za mało własych zaskakujących pomysłów. 

Mam wrażenie, że gdybym oglądał ten film wtedy, gdy pierwszy raz widziałem "Underworld", (czyli zaraz po jego premierze w 2003 roku), podobałby mi się w takim samym stopniu, jak tamten obraz. A tak – oglądało się nieźle, ale to zdecydowanie produkcja jednorazowego użytku. Do obejrzenia i szybkiego zapomnienia!

PS. (*Tak – myślę o "świecących wampirach" ze "Zmierzchu". :P)
 
Komentarze (5)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. Gabi & Paula

    3 czerwca 2011 o 16:39

    Pozdrawiam, zapraszam do nas. ;-)
    mojkalendarzmojezycie.blog.pl

     
  2. Tom Braider

    4 czerwca 2011 o 07:48

    Słysząc tytuł tego filmu zazwyczaj ogarniał mnie śmiech. Przecież jak to brzmi „Ksiądz 3D”. Po pierwsze chyba nie dałbym rady poprosić o bilet na „księdza” w kasie, a po drugie ostatnio mam misję bojkotowania 3D i nie będę dawał zarabiać producentom, którzy wciskają mi ten bezsensowny gadżet.

     
  3. quentinho

    4 czerwca 2011 o 10:49

    Cóż, do młody już nie jestem, a jednak film bardzo mi się podobał :D W moim odczuciu to czysta porcja, świetnej rozrywki :D A dziś idę na „Iksów” i nie mogę się doczekać!

     
  4. Kaczy

    4 czerwca 2011 o 20:12

    -> Tom Braider
    Szczerze mówiąc to się zupełnie nie dziwę. Tytuł jest powalający, to prawda! :)
    (Do filmu natomiast przekonała mnie wysoka ocena Quentinha i namowy koleżanki, która chciała ten film zobaczyć.) :)
    Ja natomiast dzisiaj będę mieć przyczynek do uśmiechu, jak będę kupować bilet na „Kac Vegas w Bangkoku” ;)

    Co do bojkotu, to ja prowadzę połowiczny, tzn. wybieram wersje 2D, gdy jest możliwość wyboru. Kiedy jednak nie ma, to muszę przyznać, że się poddaję i jednak idę na dany film. Tak np. było przy nowych Piratach – nie było wersji 2D, więc trzeba było wybrać „trójwymiar”. I tu już mi się ręka trochę zaciskała, biorąc pod uwagę, że 3D tam w ogóle nie było. :( Ale film chciałem zobaczyć, więc co było zrobić? :)

    3D w „Księdzu” akurat nie było tragiczne. Tym razem zdjęcie okularów robiło różnicę, także to oceniam na plus. (Co innego, że sama technologia rzeczywiście jest zbędna).

    -> Quentinho
    Z tego co zdążyłem się zorientować, to my jesteśmy z tego samego rocznika, a ja akurat czuję się młodo! ;) :D
    Mi film też się podobał i całkiem dobrze się na nim bawiłem, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, że wszystkie jego elementy już gdzieś wcześniej widziałem. Stąd nota taka, a nie inna. ;)

    Co do Iksów to zazdroszczę, ale tylko połowiczne, bo jak wszystko dobrze pójdzie, to sam wybiorę się jutro! :D
    (Ostatnie podrygi wolności przed sesją!) ;)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

     
  5. Abraham Lincoln. Łowca Wampirów | Seriale, Filmy, Muzyka

    22 września 2012 o 12:18

    [...] Dla mnie to takie przyzwoite 6/10 i film lepszy od zeszłorocznego, równie przesadzonego, „Księdza 3D”. To rozrywkowa, odmóżdżająca produkcja, świetnie sprawdzająca się w [...]

     
 

  • RSS