RSS
 

The God of Thunder.

20 wrz

"Thor", czyli kolejna adpatacja Marvelowskiego komiksu, przybliżająca nas do Projektu "Avengers", zrzeszającego całą ligę superbohaterów, to obraz opowiadający o Synu Odina i jego konflikcie z Ojcem, i Bratem.

Fabuła filmu dzieli się na dwie części. Pierwsza, ważniejsza, rozgrywa się w Asgardzie, Świecie Bogów, rodem z nordyckiej mitologii. To tu rodzi się konflikt między członkami rodziny królewskiej, który stanowi główną oś fabuły. Przedstawiony jest on w wiarygodny i dramatyczny sposób, przywodzący na myśl ‚klasyczne’ rozwiązania. Czyżby dlatego, że film reżyserował Kenneth Branagh, spec od adaptacji Szekspira? Wydaje się, że to właśnie dzięki tym doświadczeniom, sceny w Świecie Bogów są tak szczere i ciekawe.

Druga część rozgrywa się zaś na Ziemii i stanowi preludium do tego, co będziemy oglądać w "Avengersach". Po banicji z rodzinnego świata, Thor zostaje zesłany na naszą planetę, gdzie musi przecierpieć w ludzkim ciele, póki nie będzie godny, by na nowo dzierżyć berło swojej mocy – Młot Mjolnir.

O ile sceny w Asgardzie bardzo mi się podobały, o tyle wydarzenia na Ziemii, nie są już niczym specjalnym. Nie przykuwają uwagi, nie podnoszą ciśnienia, w zasadzie w ogóle nie wywołują oczekiwanych emocji. Są też mniej wiarygodne niż to, co dzieję się w Świecie Bogów.
Winę za taki stan rzeczy ponosi przeciętna gra aktorska i naprędce napisany scenariusz, (a przynajmniej jego "ziemska" część). Jeśli mam być szczery – na Niebieskiej Planecie nie dzieje się nic specjalnie ciekawego. Żadna scena nie wgniata w fotel, żadna nie zostanie na dłużej w naszej pamięci. Mimo, że to tu dokonuje się przemiana w głównym bohaterze, wydarzenia pokazane są w sposób, który każe nam myśleć, że nie oglądamy nic ważnego. Przykład niech stanowi wątek romantyczny. Choć widać pojedyncze oznaki, że Jane i Thor mają się ku sobie, parze brakuje chemii, czy chociażby odpowiedniej ilości romantycznych sytuacji, byśmy uwierzyli w ich "wielką milość", która wpłynie na zachowanie głównego bohatera. Czym Jane zaimponowała Thorowi, że wywarła na nim tak duże wrażenie? Kiedy w ogóle zdążyli się w sobie zakochać, skoro spędzili ze sobą raptem kilka chwil?
Właśnie z powodu takich niedociągnięć "ziemska" fabuła wypada słabo. Mimo to, filmu Branagha nie ogląda się źle. Ogromna w tym zasługa sprawnie zrealizowanych scen w Asgardzie oraz przyzwoitej gry aktorskiej głównych bohaterów.

Warto jednak zauważyć, że mowa tu raczej o postaciach bogów. Chris Hemsworth, Tom Hiddleston oraz Anthony Hopkins dobrze czują się w skórze swoich bohaterów i w intersujący sposób odgrywają ich wewnętrzny dramat. Najlepiej z całej trójki wypadł Hiddleston. Jego postać jest jedyną wielowymiarową i niejednoznaczną, pojawiającą się w filmie, dlatego wywołuje największe emocje.

Ziemianie wypadają już przeciętnie. Natalie Portman, Kat Dennings i Stellan Skarsgard grają bowiem w sposób, który możnaby określić jako "beznamiętny". Czemu się jednak dziwić, skoro ich bohaterowie nie posiadają jakiejkolwiek głębi?

Nie za wiele mam do napisania o muzyce*, skomponowanej przez Patricka Doyle’a, poza tym, że ‚jest’ i wypada całkiem przyzwoicie, jako akompaniament dla ekranowej akcji. Muszę jednak zganić twórców za użycie utworu "Walk" zespołu Foo Fighters, na napisach końcowych. Ten rockowy kawałek w ogóle nie pasuje do klimatu filmu. Wydaje się być z zupełnie innej bajki. Decyzję o jego wykorzystaniu uważam za tak samo niefortunną, jak użycie piosenki Take That na napisach "X-Men: First Class". Nie wiem według jakiego klucza dobierano te utwory, ale ktoś wyraźnie nie przyłożył się do swojej pracy.

"Thora" oglądało mi się przyzwoicie, choć nie przyniósł mi takich emocji, jak "Kapitan Ameryka", czy pierwszy "Iron Man". Historie pozostałych superbohaterów, wchodzących w skład "Avengersów" były zwyczajnie ciekawsze. Gdyby bardziej popracowano nad ziemskimi scenami, "Thor" byłby dużo lepszy. A jako, że tego nie zrobiono, obraz Branagha dostaje ode mnie (naciągnięte) 7/10. (Ocena podciągnięta za bardzo dobre sceny w Świecie Bogów). Liczyłem na więcej!

PS. Scena po napisach jest intrygująca! (Najciekawsza ze wszystkich dotychczasowych).
PS2. Teraz pozostaje mi jedynie obejrzeć "The Incredible Hulk", bym był w pełni przygotowany na przyszłorocznych "Avengersów". Szczerze liczę, że moje "wysiłki" nie pójdą na marne i film powali mnie swoim wysokim poziomem! :)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS