RSS
 

Versus.

18 wrz

"Cowboys & Aliens" Jona Favreau, to obraz, którego fabułę doskonale strzeszcza sam tytuł. Tak – ten film opowiada o kowbojach, którzy walczą z najeźdzcami z Kosmosu! Brzmi niedorzecznie? I co z tego?! Zabawa jest przednia!

Historia rozgrywa się w niewielkiej mieścinie, gdzieś na Dzikim Zachodzie. Spokojne życie mieszkańców zostaje zakłócone przez przyjazd nieznanego mężczyzny, z dziwnym urządzeniem przytroczonym do ręki. Jego pojawienie się jest jednak niczym w porównaniu z… atakiem najeźdzców z kosmosu. Pojawiające się znikąd latające spodki porywają mieszkańców i niszczą ziemie. Skąd się wzięły? Czemu robią, to co robią? Te pytania muszą poczekać, ważniejsze jest, by uratować porwanych, zanim będzie za późno. Zaczyna się obława wroga.

Realizacyjnie film dopięty jest na ostatni guzik. Trzyma tempo, zarówno w momentach rozpędzonej akcji, jak i fragmentach czysto westernowych, czy "gadanych". Przesycony jest "swojskim" klimatem Dzikiego Zachodu, a efekty specjalne stoją na wysokim poziomie.
Sekwencje akcji są tak dobrze przyrządzone, że kilkukrotnie myślałem: "Ale to fajnie wyglądałoby w 3D". Muszę jednak przyznać, że jestem zadowolony z decyzji Favreau, by film wyprodukować w starych, dobrych dwóch wymiarach. Biorąc pod uwagę meandrujący poziom trójwymiarowych efektów w niedawnych produkcjach, była to decyzja bezpieczniejsza. I milsza dla portfela. Muszę zgodzić się też z opinią reżysera, który stwierdził, że "każdy western powinien być kręcony metodą tradycyjną". Dobrze, że twórca postawił na swoim, bo efekt końcowy jego produkcji wygląda wyjątkwo ciekawie.

Muszę pochwalić świetne zdjęcia Matthew Libatique’a. Niektóre sceny to prawdziwe perełki, z intrygującą kolorystyką i ciekawymi efektami rozmycia. Poszczególne kadry tak bardzo mi się podobały, że postanowiłem oddzielnie pochwalić operatora. Zwykle tego nie robię, przechodząc do porządku dziennego z faktem, że zdjęcia są dobre. Tym razem są jednak dobre ponad normę.
Mogę też pogratulować ciekawej ścieżki dźwiękowej*, skomponowanej przez Harry’ego Gregsona Williamsa, gdyż idealnie oddaje ona klimat filmu. Szczególne wrażenie zrobił na mnie motyw przewodni*, rodem ze świata westernu. Świetnie słucha się go na ogromnych głośnikach sali kinowej.

Mógłbym wprawdzie przyczepić się do schematyczności scenariusza i kilku niedomówień, pojawiających się w fabule, jednak film poprowadzony jest w taki sposób, że kupujemy przedstawioną w nim koncepcję, z "całym dobrodziejstwem inwentarza". W trakcie seansu schematy, czy niedomówienia zupełnie mi nie przeszkadzały, gdyż rozrywka nadal była duża. Mogę więc przymknąć oko na pewne niedociągnięcia, bo ogólny zarys fabuły, pozostaje spójny, a kolejne wydarzenia mocno przykuwają uwagę.

Gwiazdorska obsada spisała się przyzwoicie. Daniel Craig i Harrison Ford dobrze wypadają na ekranie, z lekkością wcielając się w swoich westernowych bohaterów. Craig, jako samozwańczy "człowiek z przeszłością", jest zadziorny, pewny siebie i zdetermonowany, by postawić na swoim. Ford, jako właściciel ziem, należących do miasteczka, jest zaś władczy i grubosksórny, a jednak wyczulony na krzywdę innych.

Partnerująca im Olivia Wilde również zaprezentowała się z dobrej strony, wiarygodnie portretując swoją tajemniczą bohaterkę. Aktorce nie udaje się jednak skraść ekranu tylko dla siebie, i zawsze gra jedynie "drugie skrzypce" dla towarzyszących jej panów.

Dobrze wypada także Sam Rockwell, czyli jeden ze słabszych członków obsady "Iron Mana 2". Tam jego bohater mnie zwyczajnie denerwował, gdyż został zagrany w nieumiejętny sposób. Tu, na szczęście, aktor jest już wiarygodny, a jego postać – ciekawie sportretowana.

Favreu w końcu nakręcił porywający blockbuster. "Iron Man" wyszedł mu sprawnie, część druga – przeciętnie, a tutaj wreszcie pokazał na co go stać. W pełni rozwinął skrzydła i dał się ponieść wyobraźni. Dzięki temu jego najnowszy film ogląda się z przyjemnością, gdyż stanowi on czystą, niczym nieskrępowaną rozrywkę.
Z chęcią wystawiam więc "Kowbojom i Obcym" ocenę 8,5/10* i polecam seans tego nietypowego westernu.

PS. * – pół punktu w górę, za bardzo dobre zdjęcia, które zrobiły na mnie duże wrażenie.
PS2. Początkowo myślałem, że nietypowa fabuła, to autorski pomysł scenarzystów. Okazało się jednak, że film powstał w oparciu o serię komiksów, o tym samym tytule. Stąd odpowiednia adnotacja w tagach. ;)
PS3. Świetny filmik z Harrisonem Fordem, w którym kończy swoją przyjaźń z pewnym włochatym współpracownikiem. ;)
PS4. Zabawne zdjęcie obsady House’a, które powstało w odpowiedzi na to, że Olivia Wilde napisała na swoim Twitterze, że obsada jej najnowszego filmu to "the best cast ever". ;)

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. quentinho

    18 września 2011 o 23:55

    Kapitalne kino rozrywkowe. Bawiłem się po prostu fenomenalnie.

    A jutro, mam nadzieję, uda mi się zobaczyć „Drive”. Przez brak czasu ostatnio krucho z seansami, a ten obraz koniecznie muszę zobaczyć.

     
  2. Kaczy

    19 września 2011 o 00:11

    To tak, jak ja! :D
    Właśnie przeczytałem Twoją opinię, i jak widzisz – w pełni się zgadzam! :)

    Na „Drive” też się wybieram i liczę, że w najbliższym tygodniu też zawitam w kinie. Ten projekt zaintrygował mnie od czasu zobaczenia plakatu, a odkąd zewsząd zbiera pochwalne opinie, jestem go tym bardziej ciekawy.

     
  3. quentinho

    19 września 2011 o 19:32

    No i byłem, ale uczucia mam mieszane ;/

     
  4. Kaczy

    20 września 2011 o 20:18

    Ty i „mieszane uczucia”? To film rzeczywiście musi być specyficzny, bo zwykle nie masz problemu z wyborem strony. :)

    Tym chętniej zobaczę, co jest w tym filmie takiego, że wywołał taką nietypową reakcję. :)
    Mam nadzieję, że w tym tygodniu uda mi się go już zobaczyć. :)

     
  5. Tom Braider

    3 kwietnia 2012 o 22:55

    Cóż, jak już mówiłeś tak skrajnie różnych zdań nigdy nie mieliśmy. Nic jednak złego, liczy się fun fun fun, poza tym bardzo fajnie poznać tak skrajne opinie i różne spojrzenia na kino, bo to uświadamia wszystkim, że przecież dobra sztuka to rzecz SUBIEKTYWNA, więc tak czy owak nowy experience :D. W ogóle mam niecny plan, ale więcej Ci napiszę na maila. Muhahahahah

     
  6. Kaczy

    9 kwietnia 2012 o 00:04

    Prawdę powiada, polać mu! :D
    W końcu kto nie spróbuje, ten nie będzie mógł ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że coś nie jest dla niego. ;)

    A niecny plan zapowiada się intrygująco, także czekam, już obmyślając jak opanujemy świat, bo przypuszczam, że właśnie to chcesz proponować! Buahahahaha! :P

    Pozdro i sorry za opóźnienia! :)

     
 

  • RSS