RSS
 

„Armed with a stick”

28 sty

"Rzeź" Romana Polańskiego to film, którego plakat mówi o nim wszystko. Cała idea opowieści została w prosty sposób zaprezentowana, w przykuwającej wzrok formie graficznej. Zmiany wyrazów twarzy, uchwycone na zdjęciach, idealnie oddają zmiany, które zajdą bohaterach, podczas ponad godzinnej rozmowy, jaką ze sobą przeprowadzą.

Oto poznajemy dwa małżeństwa – Michaela i Penelope oraz Alana i Nancy.

Obie pary spotkały się, by porozmawiać o incydencie, do którego doszło między ich dziećmi. Początkowa miła atmosfera i ogólna zgoda, szybko przerodzą się jednak w festiwal "wylewania żali" i dzielenia się wszystkim, co każdemu "leży na sercu". Z każdą sceną, zachowanie bohaterów zacznie coraz bardziej kontrastować z ich pierwotną, spokojną i pełną kultury manierą. Jak gdyby z każdą upływającą minutą, zaczynali coraz bardziej odsłaniać swoją prawdziwą naturę. Swoje prawdziwe myśli.

Film pokazuje, jak w ferworze "walki" wzrasta poziom frustracji, a człowiek traci dobre maniery, całą powściągliwość i ugodowość, na rzecz bitwy na gesty, słowa i wzajemne docinki. Ukazuje, jak niewiele potrzeba do zrodzenia się sporu i coraz mocniejszego podkręcania go. Jak gdyby reżyser chciał pokazać, że probując rozwiązać czyjeś problemy w jego imieniu, możemy dodatkowo sami skazać się na zrodzenie się nowych, własnych. I zamiast zaradzić i poprawić "zepsutą" sytuację, jedynie namnożyć dodatkowych konfliktów.*

Mimo tej pesymistycznej wizji, obraz ogląda się raczej z uśmiechem na ustach. Oglądanie dekonstrukcji wizerunku ‚cywilizowanego człowieka Zachodu’ wypada bowiem wyjątkowo interesująco.

Film Polańskiego jest bardzo teatralny. (Scenariusz powstał na podstawie sztuki teatralnej). Cała akcja "Rzezi" rozgrywa się w jednym nowojorskim mieszkaniu, między czterema postaciami, (nie licząc rozmów telefonicznych). Mimo tej kameralności, nie sposób się na tym fimie nudzić. 
Wszystko dzięki dobremu aktorstwu. Prym wiedzie Christoph Waltz. Aktor, który objawił się szerokiej publiczności w doskonałych "Bękartach Wojny", po raz kolejny jest zwyczajnie urzekająco rozbrajający w swojej roli. Potrafi tak umiejętnie operować słowem, że niesie ono skarbnicę treści niewypowiedzianych wprost. Dzięki temu niemal każde jego zdanie posiada interesujące drugie dno.

Równie dobrze prezentuje się Kate Winslet. Jej przemiana z opanowanej "kobiety sukcesu" w rozgoryczoną i niedocenianą żonę i matkę, jest chyba najciekawszą, jaką możemy oglądać na ekranie.

Słabiej wypadła pozostała dwójka: Jodie Foster i John C.Reily. W moim odczuciu Penelope była nieco zbyt przerysowana, a Michael za mało wyrazisty. Czułem przez to, że oboje ‚grają’ swoje postaci, a nie są nimi naprawdę. Na szczęście nie było to odczucie psujące ogólne pozytywne wrażenie. Mogę więc przymknąć oko na to "niedociągnięcie".

Muszę przyznać, że wciagnąłem się w ten film. Na tyle, że byłem zaskoczony, gdy już się skończył. Zaskoczony, że nie czekają mnie kolejne chwile z tymi bohaterami, ich ciętymi uwagami oraz sporem, narastającym z każdą, nawet najdrobniejszą, uwagą.

Zaskoczony także dlatego, że zabrako mi puenty, bardziej konkretnego zakończenia. Jakiegoś upuszczenia wszystkich zrodzonych emocji, dopowiedzenia w sprawie losów dwóch małżeństw. Niby dostajemy epilog, ukazujący, że "życie toczy się dalej", jednak czegoś mi zwyczajnie zabrakło.
Mimo wszystko oglądanie "Rzezi" było dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem. Z seansu wyniosłem tak dobre odczucia, że z chęcią wystawiam filmowi notę 7/10.


PS. * Wyszło jakoś straszliwie pesymistycznie i górnolotnie. Zastanawiam sie czy taka była intencja scenarzystów, czy może ja wczytuję się w ten obraz ‚zbyt mocno’, nadinterpetując pewne rzeczy. Z chęcią poznam Waszą opinię.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. quentinho

    29 stycznia 2012 o 17:27

    Podzielam ocenę :D A Jodie niech lepiej już nie gra, skoro ma to robić tak, jak u Romcia. Dno i dziesięć kilo mułu.

     
  2. Kaczy

    30 stycznia 2012 o 23:08

    Bo ona pasuje po prostu idealnie! :D
    A Jodie rzeczywiście coś zaszalała (niekoniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu). Choć nie zdenerwowała mnie, tak jak Ciebie.

     
 

  • RSS