RSS
 

Fernando.

06 sty

"The Blind Side" Johna Lee Hancocka to bardzo ciepły film ‚biograficzny’, który wciąga człowieka w swoją historię już od pierwszych scen.

Opowieść o południowoamerykańskiej rodzinie, która przyjmuje do swojego domu bezdomnego czarnoskórego chłopaka, jest historią pełną ciepła, serca i pozytywnych emocji.
Ten obraz ogląda się z dużym zaangażowaniem, gdyż budzi on w człowieku wiele różnorodnych uczuć. Nieskomplikowana historia ‚kupuje’ widza swoim klimatem, urokliwym charakterem bohaterów oraz prostodusznością ich zachowań.

"The Blind Side" to jeden z tych filmów, które lepiej samemu oglądać, niż o nich czytać. W przekazie słownym trudno bowiem zawrzeć wszystkie pozytywne emocje, które rodzą się w człowieku podczas seansu. Niełatwo jest przekazać, jak podbudowujący, wzruszający i zabawny jest to obraz. Tę opowieść po prostu odczuwa się całym sobą; siedzi się w samym środku opowiadanej historii i chłonie każde wydarzenie. I chyba właśnie dlatego potrzeba było drugiego seansu tego filmu, bym był w stanie w ogóle coś o nim napisać. Po pierwszym byłem bowiem tak ‚uwznioślony’, że aż trudno było mi przelać moje emocje i myśli na papier. Słowa nie oddawały bowiem pełni moich przeżyć i wrażeń. Reżyser i scenarzysta wykonali kawał dobrej roboty, skoro udało im się wywrzeć taki wpływ na widza.

Obraz ten nie posiadałby jednak takiej siły oddziaływania, gdyby nie doskonała kreacja Sandry Bullock. Aktorka po prostu niesie ten film. Jej bohaterka rozjaśnia każdą scenę, w której się pojawia i budzi ogromną sympatię widza. Zwyczajnie kradnie spektakl dla siebie. Jest zdeterminowana, pewna siebie, stawiająca na swoim, a jednak epatująca ciepłem i troską o innych. Bullock zagrała fenomenalnie, tworząc postać wyrazistą i realną. Oscar oraz Złoty Glob, które otrzymała za tę rolę były w pełni zasłużone, gdyż aktorka zwyczajnie błyszczy w swojej roli.
Reszta obsady również wypadła bardzo dobrze, jednak to właśnie Bullock przykuwa uwagę i pcha akcję do przodu.

Obraz Hancocka podobał mi się tak bardzo, że z ogromną chęcią wystawiam mu notę (mocnego) 8,5/10. Także polecam wszystkim seans tego ciepłego filmu! Jest tak dobry, że chętnie się do niego wraca! :)


PS. Sandra Bullock jest pierwszą osobą, która w tym samym roku otrzymała dwie diametralne różne nagrody – dla Najlepszej i Najgorszej Aktorki. Ten drugi tytuł otrzymała za przerysowaną do przesady rolę w filmie "All About Steve". Sandra wykazała się zresztą dużą klasą i dystansem do samej siebie, gdyż osobiście pojawiła się na Gali rozdania Złotych Malin, by "świętować" swoją wygraną. ;)

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. michal

    14 stycznia 2012 o 13:40

    aaa

     
  2. michal.broniszewski

    14 stycznia 2012 o 13:41

    sorry za wcześniejsze, nacisnął mi się enter:)
    film bardzo lubię i bardzo żałowałem,że nie trafił do kin.
    Rola Bullock absolutnie warta Oscara.

     
  3. Kaczy

    14 stycznia 2012 o 23:58

    Spoko, nie ma sprawy, zdarza się! :)
    Nie będę kasował, bo mam ładne rozwinięcie tych liter: „aaa, jaki to dobry film jest! :D” (Sorry – umysł w naukowych powijakach bawią najdziwniejsze rzeczy) ;)

    No właśnie to jest wielka szkoda, że film nie trafił do naszych kin. Zupełnie nie rozumiem tej decyzji. Sądzę, że dobrze by się przyjął u nas. :)
    No, ale cóż – było, minęło, na szczęście udało się Nam zobaczyć, więc ogólnie :)
    Pozdrawiam!

     
 

  • RSS