RSS
 

In space no one can hear you scream!

03 kwi
O serii "Alien" napisano już chyba wszystko, co możliwe. Ten wpis będzie zatem bardziej zapisem kronikarskim niż owocem jakichś nowych, odkrywczych myśli. No, ale skoro napisałem parę słów o "Gwiezdnych Wojnach", o których też powiedziano już wszystko, to czemu miałbym się teraz powstrzymywać? ;) 
Z góry jednak przepraszam za pewną wtórność i lakoniczność tego wpisu. ;) 

Alien (1979, reż. Ridley Scott) 
Intrygujący klimat. Niepewność. Odosobnienie. Sytuacja bez wyjścia. Samotna walka. Film trzyma w napięciu i momentami mocno zaskakuje. Wszystko zresztą idealnie określa sam tagline produkcji: "W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku". 
Bardzo przyzwoita rozrywka, przykuwająca uwagę i każąca zastanawiać się co będzie dalej. 

Aliens (1986, reż. James Cameron) 
Przejmujący klimat utrzymany, choć sam film, jak to przystało na sequel jest szybszy, większy i bardziej nastawiony na akcję. Cameron potrafił jednak z tych elementów ustanowić duży atut swojego obrazu. Tę historię ogląda się z dużym zaangażowaniem, kibicując bohaterom. To zadanie jest zresztą ułatwione, gdyż zestaw postaci, pojawiających się w części drugiej, jest najciekawszym w całej serii. 

Alien³ (1992, reż. David Fincher) 
Słabszy, ale jednak trzymający w wielu momentach w napięciu. Udało się zresztą utrzymać klimat odosobnienia i nieuchronności tragicznych wydarzeń, które mają nastąpić. Chwilami czuć też Fincherowską rękę. Widać to chociażby w sposobie prowadzenia niektórych scen, przy użyciu specyficznie przybrudzonych scenografii, innym rodzaju oświetlenia, czy wreszcie bardzo dobrym doborze muzyki. "Trójka" ma najbardziej wychwytywalną i dopasowaną muzykę ze wszystkich części. Świetnie oddającą charakter i napięcie danych scen. (Nie wliczam oczywiście tematu przewodniego serii, bo ten sprawdzał się dobrze w każdym "epizodzie"). 

Alien: Resurrection (1997, reż. Jean-Pierre Jaunet) 
Najsłabsza ze wszystkich części. Wręcz doklejona do serii na siłę. Klimat zupełnie gdzieś zniknął. Napięcie też. Niektóre sekwencje wrzucone zupełnie bez sensu – nie niosą żadnej ważnej treści dla rozwoju opowieści, po prostu ‚są’. (Np. "Ripley" grająca w koszykówkę). Do tego przekroczony próg obrzydliwości. "Czwórka" ma chyba więcej niesmacznych scen niż pierwsze trzy filmy razem wzięte. Zupełnie mnie to nie przekonało. Nie lubię takiego epatowania szkaradnością. Mam wrażenie, że to taki tani chwyt – wywołać strach przez obrzydzenie. 

Plusem trzech pierwszych części jest też fakt, że idealnie się ze sobą zazębiają. Kontynuacje zaczynają się dokładnie w tym samym miejscu, (choć nie czasie), w którym kończył się poprzedni "odcinek". Ten zabieg sprawdza się znakomicie. Mamy wrażenie, że nic ze znaczącej akcji nas nie ominęło. (Co jest o tyle ciekawe, że pomiędzy poszczególnymi częściami mijają przecież dekady). "Czwórka" już tak ładnego powiązania z resztą nie ma, co dodatkowo każe myśleć, że chyba byłoby lepiej, gdyby seria została trylogią. Zwłaszcza, że mimo zmian na stołku reżyserskim, tryptyk opowieści o Obcym jest bardzo spójny. "Czwórka" ten obraz niestety zaburza. 

Pora na oceny: Alien – mocne 8/10, Aliens – mocne 8/10, Alien³ – naciągnięte 7/10, Alien: Resurrection – naciągnięte 5/10. 

Cieszę się niezmiernie, że wreszcie zmobilizowałem się, żeby obejrzeć serię w odpowiedniej kolejności, od początku do końca. Zabawa była przednia, zwłaszcza na początku. No i jestem już w pełni gotowy na zbliżającego się "Prometeusza". ;) Aż idę obejrzeć wreszcie sławetny już trailer! :) 

Tyle. Dziękuję za uwagę! :) 

PS. Po bardziej lakoniczne uwagi, pisane od razu po seansie zapraszam tutaj! ;) 
PS2. W ramach przykładów na to, że "napisano już wszystko": cztery teksty na temat dwóch pierwszych części: autorstwa Toma Braidera (AlienAliens) i Billie Doux (AlienAliens). 
PS3. Błyskotliwy minimalizm plakatów – courtesy of Mierzwiak (of Plakaty.blox.pl fame). (Pozdrawiam i dziękuję za możliwość wykorzystania grafiki). :)

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. Anticlimatic. | Seriale, Filmy, Muzyka

    8 sierpnia 2012 o 15:18

    [...] budzące dreszcz. W skrócie – powinno przypominać wejście do sali pełnej jaj w „Obcym„. Twórcy postawili jednak na zupełnie inny efekt. Jej pierwsze ukazanie na ekranie wygląda [...]

     
 

  • RSS