RSS
 

Puppeteers

25 kwi

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego istnieje tak wiele schematycznych horrorów, w których para ginie, bo oddaliła się od grupy, a ktoś zawsze uważa, że rozdzielenie się od innych, jest najlepszym pomysłem, gdy wokół grasuje seryjny morderca?

Cabin in the woods” odpowiada na te pytania z nawiązką i w doskonałym stylu.
Produkcja, wyreżyserowana przez Drew Goddarda i napisana przez duet Goddard – Joss Whedon(!), to obraz, który wychodząc od klasycznej horrorowej sytuacji (grupa młodych ludzi jedzie do opuszczonego domku nad jeziorem, gdzie na ich oczach rozpętuje się piekło), pokazuje ją w zupełnie innym świetle. Umieszczając prawidła gatunku w nowym kontekście, odkrywa genezę schematu. By nie zdradzać za wiele ze świetnie skonstruowanej intrygi, powiem jedynie, że „Dom w głębi lasu” jest pierwszorzędną grą ze schematem. Na dodatek rozkręcającą się z każdą sceną. Od chwili, gdy zadzwoni czerwony telefon, nabiera zaś zawrotnego tempa, pobudzając szeroką gamę emocji. Od strachu, skakania na fotelu, po szeroki uśmiech i oklaski w sali kinowej, (tak, tak – zdarzyły się kilkakrotnie i były w pełni uzasadnione!).

Porównanie z doskonałę serią „Krzyk” Wesa Cravena, narzuca się samo. Mistrz horroru, tak jak twórcy „Cabin in the woods”, potrafił bardzo umiejętnie bawić się konwencją. Tak dobrze, że mimo umieszczania w swoich filmach wielu momentów humorystycznych, parodiujących prawidła horrorowego świata, wciąż umiał zaskakiwać i przysparzać widzowi mocnych wrażeń. W filmie Goddarda jest podobnie. Reżyser operuje napięciem z chirurgiczną precyzją, umiejętnie je podbijając, bądź rozbijając. Nigdy jednocześnie nie tracąc z oczu kierunku, w którym zmierza historia. Dość powiedzieć, że zakończenie jest iście „whedonowskie” i stawia pytanie: Ile jesteś w stanie dać za finał, który chciałbyś zobaczyć? Przewrotne.

Aktorstwo jest przyzwoite. Bohaterowie, choć stereotypowi, są sympatyczni i przyciągający uwagę. Jest komu kibicować. To okaże się zresztą kluczowe dla rozwoju fabuły i jej zaskakującego pomysłu. Dodatkowym smaczkiem jest pojawienie się kilkorga z serialowych współpracowników Whedona.

Muzyka Davida Julyana* świetnie oddaje i buduje nastrój. Choć nie jest innowacyjna, czy niespotykana dotąd w horrorach, sprawdza się doskonale. To zwyczajnie umiejętne wykorzystanie znanych motywów.

Dzieło Goddarda wciąga, przykuwa do ekranu i nie daje o sobie zapomnieć. To ten typ filmu, który określa się mianem Instant Classic (Natychmiastowy Klasyk). Serdecznie polecam! Szczególnie tym, którzy lubią horrory oraz dzieła Whedona. Hasło reklamowe dobrze oddaje klimat i sens tej opowieści: „Może myślisz, że znasz tę historię. Zrozumiesz, że nie wiesz nic”, bo w takiej wersji na pewno jej nie widziałeś!
Daję mocne 8/10, bo bawiłem się świetnie! A przecież nie przepadam za horrorami. Ten jednak trzeba zobaczyć!

PS. Tekst pojawił się także na łamach serwisu Hatak.pl

 
Komentarze (9)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. quentinho

    26 kwietnia 2012 o 13:05

    Ja jutro wyjeżdżam na majówkę, a ten film bardzo chcę zobaczyć. Twoja ocena spowodowała, że po powrocie od razu muszę udać się do kina i jednego dnia obadać i to i „Iron Sky” :D

     
  2. Kaczy

    26 kwietnia 2012 o 23:39

    No to cieszę się niezmiernie, że jeszcze mocniej Cię zachęciłem do seansu! :) :D
    Zdecydowanie warto, zwłaszcza, że czuję że Ty radochę też będziesz miał ogromną! :)

    Tymczasem życzę udanych wojaży! :)

     
  3. milczacy_krytyk

    28 kwietnia 2012 o 00:54

    Na razie nie czytam, bo chcę wiedzieć o tym filmie jak najmniej przed jego jutrzejszym obejrzeniem. Widzę tylko wysoką ocenę, która bardzo dobrze nastraja :)
    A i zastanawiam się jak ty to robisz, że tak wcześnie kinowe premiery ostatnio zaliczasz, wcześniej John Carter, teraz Domek? :)

     
  4. michal.broniszewski

    28 kwietnia 2012 o 08:28

    ja też się jutro wybieram właśnie. Widzę, że u Ciebie wysoko – ostatnio nie przepadam za takim kinem, ale może po seansie „Domu” to się zmieni:)

     
  5. Kaczy

    29 kwietnia 2012 o 21:38

    -> Milczący
    Starałem się nie zdradzić za wiele, więc spokojnie mógłbyś przeczytać. Ale rozumiem podejście – zdecydowanie bezpieczniejsze i przezorniejsze. :)
    Ocena wysoka, bo podobało mi się przeogromnie. Ubawiłem się serdecznie i wyszedłem z kina w świetnym humorze! :)

    Co do wczesnego zaliczania premier, to jestem w tej dobrej sytuacji, że mieszkam w Warszawie, gdzie często odbywają się różnorodne pokazy przedpremierowe, a mi ostatnio coraz częściej udaje się wygrać/dostać na nie bilet. :)
    Ot, cała tajemnica. ;)

    -> Michał
    Myślę, że tak, bo to zdecydowanie nie jest typowy przedstawiciel swojego gatunku. To coś znacznie więcej! :D
    Sądzę, że będziesz się dobrze bawić! :)

    Pozdrawiam Was! :)

     
  6. quentinho

    6 maja 2012 o 19:27

    Zajebisty film! Największa niespodzianka tego roku, bez dwóch zdań!

     
  7. Kaczy

    6 maja 2012 o 20:23

    Ha! Wiedziałem, że Ci się spodoba! :) Cieszę się niezmiernie! :D

     
  8. Natka

    20 maja 2012 o 11:14

    Film był suuper śmieszny a koniec epicki :D

    Najlepiej oglądało się Thora w krótkich włosach :D a teraz trzeba czekać tylko na Królewnę Śnieżkę i Łowcę:)

     
  9. Kaczy

    21 maja 2012 o 21:07

    True Story! :D

    Czyli mówisz, że Chris Ci się podoba? Interesting. :)
    Też jestem ciekawy jak wyjdzie „Królewna Śnieżka”. Może być interesująco. :)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

     
 

  • RSS