RSS
 

Unorthodox

13 kwi
"Moneyball" to obraz, który przenosi niefilmowy temat na ekran. Z przywoitym skutkiem. 
Film Bennetta Millera to opowieść o menadżerze drużyny baseballowej, którego zadaniem jest skompletowanie zwycięskiego zespołu. Problem stanowią jednak kwestie finansowe, które uniemożliwiają mu zakup najlepszych zawodników. Billy decyduje więc stworzyć swój team nie z ekipy wszechstronnych super-gwiazd, a z zawodników wyspecjalizowanych w konkretnej umiejętności, przydatnej na boisku. Decyzja jest nieortodoksyjna i budzi kontrowersje. Okazuje się jednak przynosić sukcesy. 

Plusem scenariusza jest to, że pokazuje świat wielkiego sportu od zupełnie innej strony. Takiej, na którą rzadko zwraca się uwagę, skupiając się raczej na sukcesach pojedynczych graczy, całej drużyny, czy pracy trenerów. Pomijając zupełnie management, który umożliwił zbudowanie takiego, a nie innego zespołu. 
Obraz Millera rzuca światło właśnie na tę część ekipy drużyny sportowej. Pokazuje jak oni widzą świat sportu. Skupia się na tym, co dzieje się, gdy zgasną światła stadionów, a widzowie opuszczą już ostatnie krzesełko na arenie. 

Film, pokazując kulisy zatrudniania kolejnych zawodników, pokazał też jak wiele zależy od pieniędzy i rozsądnego zarządzania nimi. Jeden telefon jest przecież w stanie zmienić życie każdego zawodnika. Granie dla różnorodnych drużyn, rozsianych po całym kraju, wiąże się przecież z nieustannymi przeprowadzkami. 
W tym konteście świetnie wypadają sceny zwalniania poszczególnych graczy. Te momenty były dla mnie najciekawszymi w całym filmie. Niosły najbardziej interesujące emocje, bo zawierały pewną nutkę tajemnicy. Jak zawodnicy zareagują na decyzję szefów? Czy zasady przekazywania informacji o trensferze do innego miasta, których Billy uczy swojego podwładnego Petera, rzeczywiście się sprawdzą? Te krótkie sekwencje wypadają naprawdę ciekawie i to właśnie one najbardziej utkwiły mi w głowie po seansie. 

Muszę przyznać, że praca menadżera drużyny sportowej, (zwłaszcza taka, która opiera się na analizie danych statystycznych), nie wydawała mi się zbyt porywająca i emocjonująca, by mogła stanowić ciekawą podstawę dla dzieła filmowego. (Stąd moje zdanie o niefilmowości tego tematu). Twórcom udało się jednak wyciągnąć z tej historii wiele ciekawych momentów. Skupić na bohaterach. Ukazać ich własne podejście do sportu i swojego zawodu. Uwidocznić ich wewnętrzną pasję, która kazała im wybrać właśnie takie życiowe zajęcie. 

Ciężar filmu podtrzymuje wyjątkowo dobre aktorstwo. Gdyby nie ciekawe kreacje Brada Pitta i Jonah Hilla, tej produkcji nie oglądałoby się tak dobrze. To właśnie osobowość oraz wzajemne relacje ich bohaterów stanowią najlepszy element tej produkcji. Element, na którym opiera się jej sukces. Panowie stworzyli bohaterów z krwi i kości, żyjących własnym życiem. Przekonujących w każdej scenie. (Może dlatego, że scenariusz oparty jest na prawdziwych wydarzeniach?). Nominacje do prestiżowych nagród, w tym statuetek Akademii Filmowej były w pełni zasłużone. Nie dziwi też wygrana Brada na tegorocznej Gali OBFu.


Mimo, że film Millera jest interesujący, ta opowieść mnie nie porwała. Gdyby nie dobre aktorstwo i skupienie na bohaterach, pewnie by mnie nie zaciekawiła. Jednak dzięki doborowym kreacjom Pitta i Hilla, w ostatecznej ocenie mogę wystawić "Moneyball" nawet (naciągnięte) 7/10. I choć nie jest to film do którego będę wracać, spokojnie raz można go zobaczyć.
 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. michal.broniszewski

    27 kwietnia 2012 o 08:27

    mój film roku 2011!

     
  2. Kaczy

    29 kwietnia 2012 o 21:44

    Wiem, wiem! :)
    Mnie niestety nie porwał tak mocno, jak Ciebie, choć zgadzam się z Twoją opinią, że to jedna z ciekawszych ról Pitta. :)

     
 

  • RSS