RSS
 

Goon

31 sie

Boks na lodzie. Krew na lodzie. Walka o honor drużyny. Tak w skrócie można opisać obraz „Zabijaka“ Michaela Dowsego.

Historia Douga – hokeisty drużyny Halifax Highlanders, jest luźną adaptacją książki biograficznej, opowiadającej o Douglasie „Młocie“ Smithie. Smith stanowił „tajną broń“ swojej drużyny. Był zawodnikiem, którego wysyłało się na bójki z przeciwnikiem, gdy wymagała tego sytuacja na lodzie. Chłopak potrafił się bić i zwykle wychodził zwycięsko z takich potyczek. Tym samym ułatwiał pracę reszcie drużyny, gdyż bójki, choć dozwolone, wiążą się z otrzymaniem kilkuminutowej kary przez zawodników biorących w niej udział. Działania Douga umożliwiały więc drużynie grę przeciwko osłabionym siłom rywala.

Obraz Dowsego to zapis zapoczątkowanej przypadkiem kariery oraz spojrzenie na kilka z bardziej widowiskowych meczy. Historia rozkręca się powoli, ale do czasu meczu Halifax Highlanders kontra Concorde Minutemen, staje się na tyle angażująca, że przebieg spotkania ogląda się z zainteresowaniem. Zwłaszcza, że wielki wpływ na wynik ma interesująca postawa Douga i jego poświęcenie dla drużyny. Doug kieruje się bowiem jedną zasadą – dla drużyny zrobię wszystko. Jeśli będzie potrzeba bym krwawił, będę krwawił. Wprowadzając ją w życie na każdym kroku, działa tym samym na rzecz innych.

W tym kontekście ciekawie wypada scena walki między Dougiem, a Rossem „Bossem“ Rheą, który odgrywa podobną rolę w swojej drużynie. Na dodatek „Młot“ nazywanym jest drugim „Bossem“, zawodnikiem idącym w ślady starszego kolegi. Ich walka stanowi zatem starcie starego z nowym, przypominającą potyczkę mistrza z uczniem.

Seann William Scott tak gra swojego bohatera, że nietrudno uwierzyć w jego własną deklarację: „jestem głupi“. Doug rzeczywiście jest prostym, niegrzeszącym inteligencją chłopakiem, żyjącym z dnia na dzień, który nie zastanawia się czego chciałby więcej od życia. Kiedy przypadek zechce, że trafi do drużyny hokejowej, włoży wiele serca w to, co zacznie robić. Uwierzy w sukces drużyny i dla jej zwycięstwa będzie w stanie znieść bardzo dużo. Dzięki temu nie jest trudno zapałać do niego sympatią.

Zaskakuje Alison Pill, którą możemy ostatnio oglądać w bardzo ciekawej roli w serialu „The Newsroom“. Tam jest grzeczną, niewinną młodą kobietą, próbującą piąć się po szczeblach kariery. Tutaj wciela się w Evę, wyluzowaną dziewczynę, która zdradza swojego chłopaka i potrafi się zabawić. Umie też złapać wspólny język z  Dougiem, dzięki czemu szybko przypadną sobie do gustu.

W tle przewijają się także Liev Schreiber, Marc-Andre Grondin i Jay Baruchel, którzy tworzą bohaterów, nakreślonych grubą kreską i posiadających pojedyncze cechy charakterystyczne. Tak naprawdę niewiele o nich wiemy, a mimo to, jesteśmy w stanie uwierzyć, że takie osoby istnieją. (Warto wspomnieć, że Baruchel jest również współscenarzystą obrazu).

Muzyka jest całkiem przyzwoita. W tle słychać dużo instrumentalnych utworów, kojarzących się z konkretnymi częściami świata. Dobrano ją tak, by odzwierciedlała różnorodny charakter drużyn, z którymi walczyć będą Highlandersi, jak również miejsc, w których owe potyczki będą się rozgrywać. Muzyka nie nadaje tempa opowieści,  stanowi jedynie dodatek, element tła, który nie przytłacza samej akcji. Dzięki temu sprawdza się dobrze.

Film posiada lekki klimat. Brak tu podbijania napięcia i nadmiernego udramatyzowania pokazanych sytuacji. Wszystkie wydarzenia przedstawione są raczej w „zwyczajny“, nieco kronikarski sposób. To sprawia, że seans upływa w niezłej atmosferze, choć brak tu dużego stężenia emocji. „Zabijaka“ nie jest pokrzepiającym serca dramatem sportowym, który ogląda się wstrzymując oddech. To zwyczajna historia, w niecodzienny sposób opowiadająca o świecie hokeja. Jako, że seans nie niesie wielu emocjonujących wrażeń, uważam, że jest produkcją jednorazowego użytku. Spokojnie da się ją obejrzeć, jednak raczej nie zostanie z nami na dłużej.

Ocena: 6/10

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~michal.broniszewski

    1 września 2012 o 08:38

    bedę musiał obejrzeć, bo filmy o amerykańskim sporcie to dla mnie zawsze lektura obowiązkowa. Ale będzie trudno bo Scotta strasznie nie lubię.

     
    • ~Kaczy

      2 września 2012 o 13:29

      Myślę, że Ci się spodoba. :)
      A – tylko warto dodać, że to jest liga kanadyjska! :)

      Co do Scotta, to tutaj akurat nie wydurnia się tak, jak zwykle, a nawet stara się coś grać. Doug to zresztą taki „poczciwy” facet jest i potrafi zyskać sympatię widza. Niemniej – nie jest to szczególna kreacja.

      Jak już obejrzysz, to daj znać – chętnie zobaczę jakie emocje wyciągnąłeś z seansu. :)

       
  2. ~Darmowe Mp3

    5 września 2012 o 13:23

    Dzięki za tą recenzję! Naprawdę się przydala :)

     
 

  • RSS