RSS
 

Dzikusy.

22 gru

Powieść „Savages” Dona Winslowa to historia o pograniczu Kalifornijsko-Meksykańskim, o narkotykach, kartelach, napadach z bronią w ręku, porwaniach i szantażach.

To także historia dwóch chłopaków. Ben i Chon mieszkają w słonecznej Kalifornii. Wiodą udane, bogate życie, zajmując się handlem marihuaną własnej produkcji. Biznes się kręci, życie swojsko toczy się do przodu. Obaj są w związku z tą samą dziewczyną – O. Mimo wszystko cała trójka świetnie się ze sobą dogaduje, spędzając ze sobą niemal każdą chwilę. Wszystko jest w najlepszym porządku –  zwyczajnie „żyć, nie umierać”.

Do czasu. Gdy zainteresuje się nimi kartel narkotykowy, działający zarówno w Ameryce, jak i Meksyku, sytuacja obróci się o 180 stopni. Przyjaciele będą musieli znaleźć sposób na opłacenie żądań kartelu, prowadzonego przez bezwględną Elenę La Reinę, w innym wypadku O zginie. Czy dealerom w białych rękawiczkach uda się wyjść obronną ręką z trudnej sytuacji, zanim będzie za późno?

Książkę czyta się wyjątkowo szybko, dzięki interesującemu stylowi. Dużo jest tu bezpośrednich zwrotów do odbiorcy, kolokwializmów, zdań wtrąconych, akronimów, czy przekleństw. Ponadto trudno jest określić kto jest narratorem. Czasami narracja jest pierwszoosobowa, by za chwilę zwracać się do czytelnika z pozycji „my”. Snujący opowieść patrzy na wszystkie wydarzenia subiektywnym okiem, nie krępując się dorzucać ironicznych uwag, gdy opisuje przedstawiane sytuacje. Nigdy go nie poznajemy, nie przedstawia nam się z imienia, nie wiemy kim de facto jest, a jednak czujemy z nim więź i szybko wzbudza naszą sympatię.

Ten bezpośredni styl, przypominający momentami strumień świadomości, nieustający przepływ dygresyjnych myśli, wiążący wszystko ze wszystkim, stanowi największy atut powieści. Dzięki niemu czyta się ją z zaangażowaniem, w szybkim tempie przekręcając kolejne kartki. Taki styl prowadzenia historii przypomina zresztą styl prozy Chucka Palahniuka, jednego z twórców, których niezmiernie cenię.

Powieść jest wciągająca, dynamiczna, „niepokorna”. Dużo w niej niebezpośrednich krytycznych uwag względem USA oraz stylu prowadzenia polityki, a także interesujących zdań o paradoksach amerykańskiego myślenia. Subiektywny sposób prowdzanie narracji, znajduje również odniesienie w samej fabule. Sposób, w jaki wrogie strony patrzą na siebie nawzajem zasadza się bowiem na jednym prostym sformułowaniu: Savages – Dzikusy. Każda ze stron właśnie w ten sposób nazywa przeciwnika, w ten sposób go charakteryzuje. „My jesteśmy kulturalni, ułożeni, a oni? Oni to totalne dzikusy!”.

Warto wspomnieć, że książka zaczyna się świetnym graficznie pierwszym rozdziałem: pusta kartka, numer rozdziału i tylko jedno zdanie – „Pierdolcie się”.  Taki zabieg od razu intryguje, przyciąga uwagę i każe zastanawiać się o co chodzi, co będzie dalej.

Na dodatkową zachętę dorzucam kilka intrygujących cytatów:

„-Rozumiecie? Nie ma szans, jeżeli nie interesujecie się botaniką, więc podamy tu kilka definicji (i nie bójcie się, na końcu nie będzie sprawdzianu, bo to nie szkoła): (…)”

„Chon wypowiada się na temat różnicy między reklamą, a pornografią: reklama nadaje piękne nazwy rzeczom brzydkim. Pornografia nadaje brzydkie nazwy rzeczom pięknym”.

„Po prostu nie możesz sobie wyobrazić tego, czego nie możesz sobie wyobrazić”.

„Antropologicznie rzecz biorąc, rozróżnienie „narzędzie” i „broń” zasadza się na tym, że tego pierwszego używa się podczas oddziaływania na przedmioty nieożywione, a tej drugiej – na przedmioty ożywione, (jeżeli nie przeszkadza wam związek frazeoloficzny „przedmioty ożywione”).

„Nawet w południowej Kalifornii, nawet w samym środku pustyni nie zostawia się sześciu martwych Meksykanów wśród tlących się jeszcze szczątków trzech samochodów, nie zwracając niczyjej uwagi. W południowej Kalifornii samochody traktuje się bardzo poważnie. Meksykanie bez przerwy giną na pustyni.”

Szczerze i serdecznie zachęcam Was do zapoznania się powieścią Dona Winslowa, gdyż przysporzyła mi ona bardzo wielu wrażeń.

Muszę przyznać, że jestem bardzo ciekawy co zrobił z tą historią Oliver Stone. Niestety nie zdążyłem wybrać się na seans, kiedy „Savages” grane było w kinach. Na szczęście przy dzisiejszej technice, istnieją jeszcze inne sposoby zobaczenia filmu. Gdy to zadanie mi się już uda, chętnie podzielę się moimi wrażeniami po seansie.

PS. Właśnie się dowiedziałem, że Winslow napisał też prequel powieści, który ukazał się drukiem w lipcu tego roku. Chyba nie muszę mówic, że już się nie mogę doczekać aż złapię „The Kings of Cool” w swoje ręcej.

PS2. Chciałem serdecznie podziękować Tomowi za zorganizowanie konkursu, dzięki któremu mogłem stać się szczęśliwym posiadaczem powieści.

(Wszystkie cytaty za polskim wydaniem książki. Tłumaczenie: Rafał Śmietana. Wydawnictwo Znak, Kraków 2012. Strony: 46/47, 130, 168, 170, 270)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS