RSS
 

„Gossip Girl is dead”?!

20 gru

Nadszedł ten dzień. Dzień, w którym przychodzi mi pożegnać „Gossip Girl„. Serial, który tak mocno przykuł moją uwagę na początku swojej emisji i który przysparzał mi tylu pozytywnych wrażeń przez lata. Chwilami przyprawiał wprawdzie też o ból brzucha, czy umożliwiał gromki śmiech, dzięki przesadzie wylewającej się z ekranu. Ostatni, szósty sezon również zaliczył swoje wzloty i upadki, o których pisałem więcej w recenzjach pojedynczych odcinków na łamach Hatak.pl. Poszczególne teksty można odnaleźć pod poniższymi linkami:

6×01 Gone, Maybe Gone | 6×02 High Infidelity | 6×03 Dirty Rotten Scandals | 6×04-6×08 5 odcinków zbiorczo | 6×09 The Revengers | 6×10 New York I Love You XOXO

Pozwolę sobie również umieścić tutaj tekst, napisany na potrzeby finału produkcji, w całej jego okazałości.

Finałowy odcinek „Plotkary” to w zasadzie dwa odcinki w jednym. Ten satysfakcjonujący, odwołujący się do przeszłości i ukazujący przyszłość oraz ten, który zdradza nam, że końcowa scena poprzedniego epizodu wydarzyła się naprawdę.

New York I Love You XOXO” zaczyna się dokładnie w miejscu, w którym skończył się poprzednik. Chuck i Blair uciekają z miejsca tragicznego wypadku. Policja poszukuje Bassa Juniora, by zadać mu kilka pytań, jako że był jedną z ostatnich osób, które widziały Barta żywego. Młodzi kochankowie ukrywają się przed policją, aż z pomocą przyjdzie im Jack Bass. Wujek Chucka podsunie parze rozwiązanie, które pomoże im wymigać się od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Tym sposobem jest zawarcie małżeństwa. „Żona nie musi zeznawać w sprawie męża”, więc byłoby to idealne wyjście z sytuacji. „To pokręcone, ale też bardzo… hmmm… (romantyczne)” mówi o tej propozycji sam Jack.

Takie rozegranie sprawy pokazuje, że pięknym i bogatym mieszkańcom Upper East Side wszystko naprawdę ujdzie na sucho. Po Chucku i Blair spływa zresztą jak po kaczce fakt, że mieli swój udział w śmierci Barta. Stawiając sprawę w ten sposób, utrudnia się widzowi kibicowanie bohaterom. Oglądając ich, jak od razu kombinują jak zataić swój udział w tragicznym wydarzeniu, tracimy sporą część szacunku, jakim mogliśmy ich darzyć. Wydaje się zresztą, że takie rozwiązanie tej sytuacji podyktowane jest krótkim czasem odcinka i próbą popchnięcia akcji do przodu, nie zważając na budowę postaci. Sądzę, że gdyby wydarzyło się to w innym momencie, ten wątek zostałby rozegrany inaczej, z większą korzyścią dla charakterów postaci.

Tu zresztą pojawia się główny problem finałowego odcinka. Cały wątek ze śmiercią Barta Bassa, przez sposób, w jaki go zaprezentowano w „The Revengers„, stanowi zwyczajnie ogromną ość, która staje widzowi w gardle i jest niezwykle trudna do przetrawienia. Trudno bowiem przejść do porządku dziennego nad jednym z najgłupszych i najbardziej tandetnych rozwiązań, które pojawiły się w tym serialu.

Niestety to właśnie należy zrobić, gdyż twórcy szybko przechodzą do właściwej części odcinka, która prezentuje już ciekawy poziom i przynosi niespodziewane rozwiązania. Druga część finału, od momentu, w którym wszyscy zbierają się razem, by spotkać się w MET – Muzeum Metropolitan, stanowi interesujące zawiązanie akcji. Zaskakujący jest w szczególności powód, dla którego wszyscy się tam zebrali. Ślub Chucka i Blair w jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Manhattanu nie jest chyba najrozsądniejszym pomysłem, gdy poszukuje ich policja. Do wydarzenia mimo wszystko dochodzi i wszyscy są bardzo szczęśliwi.

Najciekawszą częścią odcinka jest jednak ta, w której poznajemy prawdziwą tożsamość Gossip Girl. Rozwiązanie, które zeserwowali nam scenarzyści jest tyleż przewrotne, zaskakujące i niespodziewane, co rodzące wiele pytań. Głównym z nich pozostaje: jak mu się to wszystko udało?! Dla własnego dobra lepiej nie oglądać starych odcinków, gdyż zaserwowane rozwiązanie wydaje się być szyte grubymi nićmi. A jednak w dużym stopniu interesujące, satysfakcjonujące i scalające wszystkich bohaterów w ciekawy węzeł wzajemnych powiązań.

Druga część epizodu obfituje zresztą w więcej intrygujących momentów. Przewrotna i zaskakująca jest na przykład scena, w której pojawia się Kristen Bell, która od samego początku podkładała głos pod Gossip Girl. Jej obecność na ekranie stanowi intrygujące puszczenie oka w stronę publiczności. Jest ono tym większe, gdyż Bell towarzyszy Rachel Bilson, aktorka znana z poprzedniej produkcji Josha Schwartza, (pomysłodawcy „Gossip Girl”), czyli serialu „The O.C”. Cała scena to zwyczajnie świetne zagranie!

Dobrze sprawdziły się również kilkusekundowe sceny z udziałem starych znajomych, którzy zniknęli z produkcji kilka sezonów temu, ukazujące ich reakcje po ogłoszeniu tożsamości Gossip Girl. Zdziwienie na twarzach Loli, Vannessy, Juliet, czy Agnes wypada naturalnie i interesująco.

Ciekawa jest również sekwencja „Pięć lat później”, usiana interesującymi detalami, wiele mówiącymi o przyszłości postaci. Wyśmienita jest na przykład reklama przedstawienia, zatytułowanego „Ivy League”. Jest to adatacja teatralna powieści, napisanej przez Ivy Dickens o tym, co robiła na Upper East Side. Główne role grają natomiast Lola Rhodes i Olivia Burke. Drugim interesującym detalem jest torba, niesiona przez Jenny, z inskrypcją „J for Waldorf”. Nietypowe jest także zestawienie par, które uczestniczą w ślubie z finału odcinka. Jack i Georgina? Zaskakująco – całkiem do siebie pasują, ale co z jej dzieckiem? Lily ponownie jest z Williamem, a Rufus z piosenkarką Lisą Loeb, choć widać wyraźnie, że stosunki między nimi wyraźnie się poprawiły. Nate, prowadzący nadal NYSpectator, zastanawiający się nad kandydowaniem na burmistrza, przychodzi na spotkanie sam. Szczęśliwe małżeństwo Chuck i Blair, w których domu odbywa się uroczystość, zdają się prowadzić dostatnie życie rodzinne, z zadowolonym synkiem Henrym, który biega po pokoju, z uśmiechem na ustach.

Ciekawym jest, że przy przypomnieniu większości ważniejszych bohaterów, którzy przewinęli się przez wcześniejsze sezony serialu, twórcy celowo pominęli przedziwny wątek, który wprowadzili w sezonie numer 3. Mowa o Scottcie, czyli przyrodnim bracie Sereny i Dana, który mógłby stanąć na drodze ich szczęścia, bo przecież czymś przedziwnym jest branie ślubu między osobami, które są ze sobą w ten sposób skoligacone. Twórcy pewnie plują sobie w brodę, że wymyślili ten wątek, świadomie wrzucając go teraz w mroki zapomnienia.

Ostatnia scena unaocznia natomiast, że Danowi wreszcie powiodło się to, o czym zawsze marzył. Wreszcie, już prawdziwie i nieodwołalnie, jest „Inside”, wewnątrz środowiska Upper East Side, stając się mężem swojej pierwszej miłości, dla której tyle zrobił.

Co jednak znamienne, wyraźnie mówi się tutaj, że cała historia toczyć się będzie nadal. Finałowe zdania mówią bowiem o narodzinach nowej Gossip Girl, wyłaniającej się z nowego środowiska młodych bogatych Nowojorczyków.

Warto wspomnieć o wyśmienitym miksie muzycznym, który towarzyszył finałowi. Muzyka od początku stanowiła jeden z atrybutów produkcji, a finał potwierdził tylko umiejętność Alexandry Patsavas w wyszukiwaniu doskonałych utworów. Każda piosenka z ostatniego odcinka, przykuwała uwagę i cieszyła ucho. „Bonnie & Clyde” Great Northern, „It’s Time” Imagine Dragons, „Road to Nowhere” Release the Sunbird, „Body of Work” The Mynabirds, czy „You’ve got the love” Florence + the Machine brzmiały wyśmienicie.
(W temacie muzyki mocno polecam tę stronę, na której znajduje się dokładna rozpiska utworów, wykorzystanych w każdym odcinku).

New York I Love You XOXO” stanowi przedziwny odcinek, który w nietypowy sposób wieńczy serial, który przez lata rozbudzał tyle emocji. Ostatnie sezony prezentowały jednak tak zróżnicowany poziom i obfitowały w wątki tak zbliżone do rozwiązań telenowelowych, że zdecydowanie nastał czas tej produkcji. Gdyby serial skończył się szybciej, pewnie chętniej by się do niego wracało. Teraz, po tylu wzlotach i upadkach, powroty wydają się już mniej prawdopodobne.

Na zakończenie nie pozostaje jednak nic innego, jak powiedzieć: Żegnaj Nowy Yorku, żegnaj Gossip Girl. Stanowiłaś nielada rozrywkę, choć bywały momenty, gdy z trudem się do Ciebie wracało. Jednak wiedz, że Cię Kochaliśmy. XOXO :P

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii TV Shows

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Magda

    20 grudnia 2012 o 14:56

    Jaka szkoda:(

     
 

  • RSS