RSS
 

Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz

30 mar

Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz”, czyli sequel „Pierwszego Starcia”, osadzony również po wydarzeniach z „Avengersów” to obraz, który pięknie wywraca filmowe uniwersum Marvela do góry nogami i robi to z niebywałą gracją. Obraz diametralnie zmienia bowiem panujące dotychczas status quo.

Stylistyka filmu diametralnie się zmieniła względem poprzedniczki i, zgodnie z zapowiedziami, przypomina obecnie thriller szpiegowski i niemal polityczną grę o to komu można zaufać. Z filmu wzorowanego na obrazach wojennych, „Kapitan Ameryka” zmienił styl kręcenia na taki, który przypomina to, co prezentowano w „Avengersach” – oba obrazy posiadają podobną optykę prezentowania akcji. Jest przestronnie, wyraźnie i bardzo nowocześnie. Na dodatek w dużym oparciu o dopracowane w najdrobniejszym szczególe efekty specjalne. Styl prowadzenia opowieści jest ponadto bardziej stonowany i wyważony. Elementy czystej akcji przeplatają się z bardziej kameralnymi momentami, skupionymi na odczuciach samych bohaterów. Początek filmu rozgrywa się zresztą wyjątkowo powolnie, niemalże snując się niespiesznie. Wynika to jednak z faktu, iż sam bohater nie wie co ze sobą zrobić, jak zreintegrować się ze społeczeństwem, więc taka stylistyka niejako oddaje także jego wewnętrzne rozterki.

Gdy film się zaczyna, Steve próbuje nadrobić stracony czas i rozeznać się w otaczającym go świece („Internet jest bardzo pomocny”). Świetne są małe odniesienia poczynione w pierwszych scenach do procesu nadrabiania historii kultury. Notatnik Steve’a wypełniony jest listą rzeczy, które warto zaliczyć z siedemdziesięcioletniej przerwy, na której znajdują się (m.in) „Gwiezdne Wojny”, ”Rocky (Rocky II?)”, czy tajska kuchnia. Fakt, że w pewnym momencie Natasha cytuje także „War Games” stanowi kolejny ukłon w stronę maniaków filmowych, potrafiących wychwycić takie ładne nawiązania. Rozterki Steve’a Rogersa schodzą jednak na dalszy plan, gdy w Agencji dzieje się coś zupełnie nieprzewidywalnego. Nie zdradzając zbyt wiele, powiem, że akcja nabiera zdecydowanych rumieńców od chwili, gdy na ekranie pojawia się policja.

Wartym wynotowania jest także fakt, że „Winter Soldier” sprawdza się przyzwoicie też jako zamknięta całość – opowieść o ziarnku niepewności zrodzonej w wielkiej organizacji. Obraz Anthony’ego i Joe Russo da się obejrzeć bez znajomości poprzedników, gdyż intryga zarysowana jest wyjątkowo klarownie, a poszczególne elementy wyjaśnione dość przejrzyście. Jednocześnie obraz jest świetnie połączony z „jedynką”, wspominając o wszystkich postaciach, które wtedy mogliśmy oglądać na ekranie. Nie powinno to jednak dziwić – skoro wykorzeniamy naszego bohatera z jego naturalnego środowiska, nie dziwi fakt, że mężczyzna próbuje dostać jakieś domknięcie informacji o losach swoich najbliższych. A wraz z nim i sami widzowie. Nadal wprawdzie nie wiemy co stało się z (spoiler?) Red Skullem, jednak mam pewne przeczucie, że następny film Marvela może rzucić na to nieco światła (end of spoiler?).

Świetne jest aktorstwo. Wszyscy doskonale czują się w kanwach swoich postaci. Chris Evans jeszcze lepiej niż poprzednio charakteryzuje swojego bohatera, dodając do jego kreacji wewnętrzne rozterki, o to komu może w pełni zaufać. Wprowadzenie Agentki Romanoff (Czarnej Wdowy) (Scarlett Johansson) jako pomocnicy Steve’a było znakomitym posunięciem, gdyż para stanowi znakomity duet. Oboje dobrze się dogadują i świetnie uzupełniają w życiu zawodowym. Łączącą ich wzajemną nić porozumienia ogląda się z niebywałym zainteresowaniem. Falcon, w wydaniu Anthony’ego Mackie jest odpowiednio wyluzowany i pomocny przy rozkręcaniu się głównej osi fabuły. Sebastian Stan, choć małomówny, to sprawdzający się w swojej roli z gracją i dobrze wiedzieć, że jego bohater nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, bo to postać z prawdziwym potencjałem. Dodanie do obsady Roberta Redforda niejako nobilituje obraz i podbija poziom aktorstwa. Redford portretuje swojego bohatera w klarowny sposób, swoimi działaniami budząc gamę emocji. Natomiast Samuel L. Jackson czuje się jak ryba w wodzie, po raz kolejny wcielając się w Nicka Fury’ego. Jeśli o aktorach mowa, należy też wspomnieć, że warto mieć oczy szeroko otwarte, gdyż w pewnym momencie dostaniemy przewspaniałe cameo, które ucieszy każdego fana pewnej wyśmienitej serialowej produkcji, którą niedawno tutaj polecałem. Dość powiedzieć, że ja przywitałem pojawienie się tej postaci gromkim śmiechem. (Spoiler?) Lekko niepokoi za to brak Agenta Coulsona, ale ostatnie odcinki „Agentów S.H.I.E.L.D” rzucają nieco światła, czemu Phil nie  przewija się przez ekran. Niemniej jego pojawienie się byłoby miłym bonusem. (end of spoiler?)

Dynamiczna muzyka, choć jednostajna, świetnie sprawdza się w scenach akcji, które zresztą ukazane są w wyjątkowo ciekawy sposób. Choreografia walk w szczególności przykuwa uwagę, ciesząc oko swoim niecodziennym stylem. Dodatkowym bonusem jest fakt, iż doskonale została rozwiązana sprawa kostiumu. Zarówno nowego, jak i starego.

„Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” przysparza masy pozytywnych wrażeń. Spójny, klarowny sposób prowadzenia opowieści, zasadzenie jej na problemie zaufania oraz zaskaujących plot-twistach, sprawiły, że pozytywnie wyróżnia się na tle pozostałych obrazów Marvela, znajdując się wyjątkowo blisko dzisiejszej rzeczywistości. Świetna zabawa!

Ocena: 8/10

PS. Sceny po napisach, jak zwykle nie zawodzą. Nie są wprawdzie wybitne, ale stanowią miły przedsmak tego, co będziemy mogli oglądać na ekranach w przyszłości. Pierwsza ukazuje świetną charakteryzację, a druga domyka pewien wątek. Marvel świetnie radzi sobie w prowadzeniu spójnej, przejrzystej opowieści.

 
Komentarze (7)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Piotrek

    30 marca 2014 o 23:31

    Mam nadzieje (czytając opis i ocenę końcową), że nie zawiodę się oglądając ten film w kinie… :)

     
  2. ~Robert

    3 kwietnia 2014 o 10:00

    Chętnie wybiorę się na ten film.Ciekawe czy rzeczywiście jest tak dobry jak mówią. Od dziecka lubię oglądać filmy fantastyczne.Mam nadzieję, że się nie zawiodę……

     
  3. ~d.kaczmarek.88

    30 kwietnia 2014 o 10:32

    Ja również mam taką nadzieję, ale opis zachęca jak najbardziej.

     
  4. ~Marek

    2 czerwca 2015 o 20:41

    Jak zwykle świetny i rzetelny artykuł w twoim wykonaniu, uważam, że film jest świetny, poszedłem na niego do kina kierując się pozytywnymi opiniami innych (co nie zawsze zdarza się być dobrym pomysłem), ale nie zawiodłem się. Uważam, że ten film to prawdziwa gratka dla wielkich fanów fantastyki, do których ja również się zaliczam :)

     
  5. ~Aga

    10 listopada 2016 o 17:05

    nieprzydający

     
  6. ~Ero linia

    15 listopada 2016 o 03:30

    nieprzewietrzany

     
  7. ~wróżka telefon

    29 listopada 2016 o 08:47

    nieprzewartościowany

     
 

  • RSS