RSS
 

X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

23 maj

X-Men: Days of Future Past, reż. Bryan Singer, 2014

„X-Men: Days of Future Past”, czyli sequel wszystkich poprzednich części X-Menów, to opowieść poprowadzona dwutorowo. Rozgrywająca się w przyszłości, jak i w latach 70., kiedy to w wyniku dramatycznego wydarzenia rozpocznie się proces, który doprowadzi do postapokaliptycznej przyszłości, którą oglądamy na początku filmu. X-Meni chcąc zapobiec masowej czystce serwowanej przez Sentinelów – ogromne roboty, które atakują czynnik mutogenny w ludzkich organizmach, wysyłają do przeszłości Wolverine’a, by ten pomógł zapobiec temu zdarzeniu.

Obie perspektywy czasowe ogląda się z zainteresowaniem, zwłaszcza że sceny przyszłości posiadają wyjątkowo plastyczne, ładnie schoreografowane oraz wpadające w oko sceny walk z Sentinelami. Drużyna mutantów, która toczy z nimi bitwę posiada bowiem naprawdę ciekawe umiejętności. Duże wrażenie zrobiła na mnie w szczególności Blink, potrafiąca otwierać przestrzenne portale, które przenoszą w inne miejsce. Bardzo przydatna umiejętność podczas walki, świetnie wykorzystana w sekwencjach akcji. Co jednak znamienne – bardzo wiele z nowych postaci w zasadzie nie ma zbyt dużo do mówienia na ekranie – bardziej liczą się ich umiejętności walki niż krasomóstwo.

Magia słowa to bardziej domena sekwencji z przeszłości, gdzie Wolverine musi przekonać młodego, zagubionego i poharatanego przez życie Xaviera, by ten pomógł mu odwrócić bieg historii, zapobiegając „temu” zdarzeniu, od którego wszystko się zaczęło. Lata 70 obfitują w mniej lub bardziej ciekawe wymiany zdań między bohaterami, celne one-linery oraz kilka wyjątkowo sprawnych, przykuwających uwagę scen akcji. Wszystkie trzy elementy pięknie się ze sobą zazębiają w scenie ucieczki z Pentagonu. Duża w tym zasługa zabawnego, choć nieco przesadzonego Quicksilvera, którego umiejętność poruszania się z niezwykłą szybkością, dostaje tutaj pełne pole do popisu. Pojawia się nawet słowna wzmianka do komiksowego rodowodu postaci, co włoży uśmiech na usta każdego fana.

Sekwencje przeszłości po raz kolejny ładnie wprowadzają alternatywne wersje wydarzeń historycznych (w tym momencie znamy już dwie superbohaterskie teorie dotyczące zabójstwa JFK) oraz serwują wielokulturowe dialogi. Tym razem w stopniu mniejszym i nie na tak ważnym, jak poprzednio poziomie (dzięki Bogu, bo w duńskim kinie były tylko duńskie napisy, kiedy bohaterowie rozmawiali po chińsku i francusku), ale jednak dobra tradycja została zachowana.

Większość bohaterów znanych z poprzednich części pojawia się w tej odsłonie, choć kilkoro z nich jedynie jako wzmianki słowne. Główne postacie na szczęście znajdują się na swoim miejscu, racząc nas najlepszymi cechami swojego charakteru. Dostajemy też kilka nowych twarzy. Najciekawszymi z nich są: wspomnieni już Quicksilver (Evan Peters) i Blink (Bingbing Fan), nieźle prezentuje się też Sunspot (Adam Canto) i Bishop (Omar Sy), których umiejętności walki przysparzają wielu intrygujących scen akcji. Peter Dinklage (wcielający się w dr Traska) jest jak zwykle świetny. Aż szkoda, że tak niewiele go na ekranie, bo zawsze kiedy z kimś rozmawia, pokazuje pełne spektrum swojego uroku. Brakuje wprawdzie kilku drugoplanowych bohaterów poprzednich części, na szczęście najważniejsi z nich zyskują choć wzmiankę dotyczącą ich dalszego losu. Niektóre pozostają jednak doszczętnie pominięte. Wyjaśniła się też sprawa udziału Anny Paquin w projekcie, jednak czy jej rola znalazła się w finalnej wersji, przekonajcie się w kinie.

Filmowi brakuje magnetycznego muzycznego tematu przewodniego, pokroju tego, który przyświecał „Pierwszej Klasie”. Muzyka jest stricte ilustracyjna, nigdy nie wybijając się na pierwszy plan, będąc zupełnie niesłyszalna. Trochę szkoda, bo temat przewodni, znany z poprzednika pięknie łączył całą historię. Tutaj brakuje trochę jakiegoś muzycznego rytmu dla całej opowieści.

Najnowsza odsłona „X-Menów” poniekąd resetuje wszelkie wydarzenia z poprzednich filmów, stanowiąc dla nich nowy początek. To zaś sprawia, że obecnie twórcy mogą poprowadzić swoją historię w zasadzie w dowolnym kierunku. Dostajemy też kilka rewelacji, pokroju TrueBlodowego „Einstein był półwróżką”, parę wskazówek do komiksowego rodowodu postaci („Moja matka znała faceta, który to potrafił”), a także parę fajnych kulturowych smaczków, w postaci nawiązań do muzyki popularnej czy fragmentów kultowych programów telewizyjnych.

Ogólnie rzecz biorąc „X-Men Days of Future Past” to niezła rozrywka i ciekawy rozdział w historii ugrupowania X, jednak ostatecznie filmowi brakuje tej wisienki na torcie, która wywindowałaby go do najlepszych z najlepszych. Nie jest on bowiem ani napędzany rozpędzoną, rozbuchaną akcją (epickich sekwencji jest tu jedynie kilka), ani chemią między bohaterami (relacje między Charlesem a Ericiem są tu nieco nadwyrężone i nie czuć już tej namacalnej bliskości, którą prezentowała „Pierwsza Klasa”). To obraz, który każdego z tych elementów serwuje nam po trochu, jak gdyby chcąc zadowolić wszystkich. Nie twierdzę, że mu to nie wychodzi, bo film ogląda się z przyjemnością, po prostu widziałem w nim jeszcze większy potencjał do wykorzystania. Niemniej, gdybym miał określi najnowszych „X-Menów”, jednym słowem, użyłbym słowa-wytrychu: „fajny”. Dobrze się go bowiem ogląda, miło spędza przy nim czas, scenariusz nie ruga inteligencji widza, ale jednak całości brakuje „tego czegoś”, co stawiałoby go na pierwszej pozycji wśród filmów z serii. To miano wciąż należy do „Pierwszej Klasy”, która pokazała jak filmy o mutantach zawsze powinny wyglądać.

Ocena: 7/10

PS. Scena po napisach jest wyjątkowo dziwna i rodzi bardzo wiele pytań, nie mając najmniejszego związku z fabułą filmu. [EDIT: (Pewnie dlatego, że ma związek z kolejną odsłoną - „X-Men Apocalypse”, której premiera zaplanowana jest na 2016 rok).]

PS2. Ocenę jeszcze zrewiduję, bo już planuję re-watcha w niedalekiej przyszłości.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Movies

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~moloser

    1 czerwca 2014 o 22:23

    film świetny ale komiksy lepsze :P

     
  2. ~Ero linia

    10 listopada 2016 o 20:53

    nieprzykupujący

     
  3. ~August

    15 listopada 2016 o 11:51

    nierozczłonkowywany

     
  4. ~portal wróżbiarski

    29 listopada 2016 o 08:20

    nieprzewiązany

     
 

  • RSS