RSS
 

Agents of S.H.I.E.L.D

03 cze

Marvel Agents of S.H.I.E.L.D”, czy jak projekt był znany wcześniej, po prostu „S.H.I.E.L.D”, to serial Marvela, rozgrywający się w tym samym uniwersum, co filmowe dzieła tegoż studia. Serial, który miał być utrzymany na tym samym wysokim poziomie, co produkcje z Marvel Cinematic Universe potrzebował dużo czasu, by zdobyć własną tożsamość i zadowolić widzów. Pierwsze odcinki były bowiem wielkim zawodem, oferując poziom realizacji oraz proceduralne „sprawy tygodnia” na poziomie słabych produkcji z początku lat 90.

Oglądaliśmy więc początki „supergrupy” szpiegów pod dowództwem Agenta Coulsona (którego zmartwychwstanie po wydarzeniach z „Avengers” jest najważniejszym wabikiem serialu i główną zagadką całej produkcji), którzy muszą dogadać się ze sobą, by rzeczywiście być sprawnymi w działaniu. Sęk tkwi w tym, że początkowe sprawy i interakcje bohaterów ukazują ich jako marionetki bez charakteru, których działania w ogóle nas nie interesują. Jedynymi dobrymi punktami pierwszych odcinków były gościnne występy postaci z MCU (Marvel Cinematic Universe) oraz liczne słowne nawiązania do wydarzeń z tychże. Serialowi brakowało głównej osi fabularnej, a  sprawom tygodnia odpowiedniej głębi.

Początki oglądało się więc z trudem. Na szczęście jednak trudy zostały wynagrodzone, gdyż serial rozkręcił się mniej więcej od odcinka nr. 10, a poważny wiatr w skrzydła nabrał od odcinka 14, nie wspominając o fali tsunami, która wywindowała jego poziom przy odcinkach powiązanych z „Winter Soldierem”. Wszystko wskazuje więc na to, że „S.H.I.E.L.D” powinno było być serialem 13 odcinkowym, zamiast nadmuchiwania go do rozmiarów pełnego 22-odcinkowca. Pierwsze odcinki wiały bowiem nudą, słabym aktorstwem, nietrafionymi decyzjami dotyczącymi misji. Jak ktoś ładnie zauważył początki serialu pokazywały Agentów Specjalnej Trosku, a nie ogromnej organizacji, jaką jest S.H.I.E.L.D. Na szczęście, dramatyczne wydarzenia z „Kapitana Ameryki” znacznie wpłynęły na dramaturgię serialu, zapewniając widzowi nie tylko świetną rozrywkę, ale serial, do którego aż chce się wracać, z niecierpliwością oczekując kolejnych odcinków.

W Internecie można znaleźć listę odcinków „must-watchów”, które warto obejrzeć, jeśli chcemy się wciągnąć w „S.H.I.E.L.D”, ale pominąć słabe odcinki. Muszę przyznać, że w pełni zgadzam się z tą listą, gdyż odcinki pomiędzy zdecydowanie nie wnoszą nic szczególnego w rozwój postaci, czy samej historii. Wymienione jednak bawią już w znacznym stopniu, choć w nierównomiernej skali. (Odcinki z końca sezonu są zdecydowanie lepsze od tych nawet znośnych pierwszych).

S.H.I.E.L.D” ostatecznie jest więc jedynie niezłym serialem, który posiada potencjał na przyszłość. Być może, gdyby twórcy zdecydowali się poczekać do mid-season z rozpoczęciem swojego serialu, mieliby więcej czasu na przemyślenie swojej koncepcji i przekazanie widzom produktu od początku do końca lekkostrawnego. W obecnej formie początki są zwyczajnie tak męczące, że aż można bez żalu zarzucić serial. Na szczęście złe dobrego początki, gdyż później akcja żwawo rusza z kopyta, oferując odcinki silnie powiązane ze sobą wątkiem głównym oraz ciekawym rozwojem interakcji między bohaterami. Jest nadzieja dla Coulsona i spółki. Mam nadzieję, że w drugim sezonie, który niedawno ogłoszono, scenarzyści skrzętnie z niej skorzystają.

Najlepsze odcinki:

1×12 „The Magical Place”

1×14 „T.A.H.I.T.I”?

1×16 „End of the Beginning” (!!)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii TV Shows

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS