RSS
 

Dolina Krzemowa

09 wrz

Najnowszy serial komediowy stacji HBO, „Silicon Valley”, to opowieść o rozkręcaniu biznesu komputerowego w Dolinie Krzemowej, ukazana w pięknym krzywym zwierciadle.

Gdy młody programista, Richard, tworzy w zasadzie nikomu niepotrzebną aplikację, opierającą się jednak na niezwykłym algorytmie, przykuwa tym samym uwagę szefów firmy chcących niemal natychmiast odkupić jego pomysł. Los się wtedy do niego uśmiecha. Traf bowiem chce, że również znany przedsiębiorca, Peter Gregory, dostrzega potencjał aplikacji i składa chłopakowi propozycję nie do odrzucenia.

Gdy Richard i jego ekipa zdecydują się przyjąć ten intratny kontrakt, ich życie odmieni się poprzez bycie w ciągłej presji i goniących deadline’y. „Dolina Krzemowa” obrazuje geeków w ich naturalnym środowisku, stając się także historią o wzlotach i upadkach na drodze do wielkiego sukcesu. W premierowych odcinkach padają zresztą zgrabne uwagi dotyczące nerdowego świata, jak chociażby: czemu programiści zawsze trzymają się w piątkach, w których występują przedstawiciele tych samych grup etnicznych? Czy wymieniają się między innymi grupami, by osiągnąć taki efekt?

Poziom humoru jest bardzo wysoki, oferując w zasadzie każdy jego typ – od słownych i sytuacyjnych, po charakterologiczne, a chwilami nawet slapstickowe. Każdy znajdzie tu więc coś dla siebie. Najlepsze jest, że im dalej w las, tym lepiej, gdyż do najlepszych odcinków króciutkiego ośmioodcinkowego sezonu można zaliczyć prześmieszny epizod piąty „Signaling Risk”, w którym firma zatrudnia grafficiarza do zrobienia logo, a także odcinek szósty („Third Party Insourcing”, w którym dostrzegamy co może się przytrafić, gdy świat ogarnie nadmierna technologizacja. Oba odcinki oferują masę pozytywnego humoru, w każdym z przedstawionych wątków zaznaczając wyraźną oś komedii. Świetne są sceny niezręcznych rozmów szefów dwóch konkurencyjnych firm (Petera i Gavina), czy hologfraficzna konferencja z przełożonym. Niecodzienny deal Gillfoya z Ganeshem dotyczący dziewczyny jednego z nich również potrafi włożyć uśmiech na usta widza.

Twórcy „Silicon Valley” zdecydowanie złapali wiatr w żagle i skrupulatnie tworzą swoją słodko-gorzką opowieść o budowaniu firmy od zera, pietrząc przed bohaterami masę problemów w drodze do osiągnięcia upragnionego celu. Umiejętne rzucanie wszelkiej maści kłód pod nogi naszych bohaterów umożliwia widzowi wczucie się w ich sytuację, zżycie z ich problemami oraz poczucie się, jakby było się w ich skórze. Krzywe zwierciadło „Doliny Krzemowej” ogląda się tak dobrze, że już zacieram ręce na drugi sezon serialu, smucąc się jedynie, że tak długo trzeba będzie do niego czekać.

Opowieść o młodych „wikingach naszych czasów”, jak w pewnym momencie mówi o sobie i swoich znajomych Richard, to produkcja, która bardzo pozytywnie zaskoczyła i przysporzyła mi mnóstwa wrażeń. Mały wielki serial!

Ocena: 8,5/10 <3

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii TV Shows

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Magda

    16 września 2014 o 11:54

    Chętnie obejrzę sobie kilka odcinków skoro serial dostał taką wysoką notę :) HBO nie mam ale mam nadzieję że w jakiś odtwarzaczach internetowych coś znajdę

     
 

  • RSS