RSS
 

Notki z tagiem ‘desperate-housewives’

New season has (definitely) begun!

02 paź
 

Desperate Housewives (sezon VIII)
Pierwszy odcinek ósmej (i zarazem ostatniej) serii przygód Zdesperowanych Gospodyń Domowych, zapowiada intrygujący sezon, godny serialu, który jako jeden z kilku zrewolucjonizował rynek produkcji telewizyjnych.

Tym, co przykuwało nas do ekranu przez tyle lat, było intrygujące spojrzenie na amerykańskie przedmieścia: piękne i niemal idealne na pierwszy rzut oka, a jednak skrywające wiele tajemnic.

Hasło „Everyone’s got a dirty laundry”, przyświecające twórcom od początku, okazało się wyjątkowo chwytliwym pomysłem, który przysparzał nam wielu emocji przez kilka ostatnich lat. Mieszanka humoru, dramatyzmu, niecodziennych zagadek, mrocznych tajemnic, przesadzonych sytuacji rodem z telenowel, oraz dużej wiarygodności, którą udało się utrzymać dzięki doskonałym poczynaniom głównych bohaterek, sprawiła, że z wielką chęcią sięgaliśmy po kolejne odcinki opowieści o czterech sąsiadkach z Wisteria Lane. 

Pierwszy sezon intrygował w szczególności, gdyż stanowił nowe spojrzenie na serial „kobiecy”. Łączył elementy melodramatyczne, komediowe, kryminalne, czy nawet katastroficzne. Stanowił mieszankę wybuchową, którą oglądało się z zaangażowaniem i dużymi emocjami. Serial zacierał rysy „rozrywki kobiecej” i „męskiej”, oferując coś dla każdego typu widowni.

Główną osią fabuły była bowiem zagadka tajemniczej śmierci Mary Alice Young, która „ni stąd, ni zowąd” popełniła samobójstwo w pierwszej scenie serialu. Było to o tyle zaskakujące, że wszystkim na ulicy wydawało się, że wiedzie „perfekcyjne życie”. Serial raz po raz przekonywał nas, że „pozory mylą”.

W kolejnych latach próbowano przykuć naszą uwagę w podobny sposób, co sezon prezentując nam nowych sąsiadów, posiadających własne tajemnice. Wychodziło to z różnym skutkiem, ale serial wciąż przysparzał dobrych wrażeń, gdyż zaczęły nas intrygować też losy samych bohaterek, z którymi powoli zaczęliśmy się zżywać.

Teraz historia zatacza koło i najnowszy sezon stawia nas w sytuacji, w której „sąsiadką, skrywającą mroczną tajemnicę”, są same główne bohaterki. Ich sekret, związany z dramatycznymi wydarzeniami z finału „siódemki„, już zżera je od środka, przysparzając nam przez to ciekawych wrażeń. Takie poprowadzenie akcji umożliwia nam też lepsze zrozumienie tego, co przeżywała Mary Alice, zanim doszło do wydarzeń premierowego odcinka. Muszę przyznać, że jest to pomysł wyjątkowo udany i stanowiący bardzo ciekawą klamrę kompozycyjną dla całego serialu.

Jeśli oznacza to, że sezon ósmy będzie tak dobry, jak pierwszy, to czeka nas ostra jazda bez trzymanki! Trzymam kciuki! :)

House (sezon VIII)

Siódmy sezon „zespuł” postać House’a, przez to, że chciał ją niejako „naprawić” – pozwolić Gregory’emu zaznać szczęścia, pozwolić mu być z Cuddy. Szybko jednak okazało się, że doktor nie potrafi być w zdrowym związku. Za bardzo chce wszystko kontrolować, za bardzo postawić na swoim. Zawsze mieć rację. Właśnie dlatego ich związek nie wyszedł, a House nie potrafiąc poradzić sobie z własnymi emocjami, wjechał samochodem w dom Cuddy(sic!), co stanowiło najdziwniejszy finał w historii serialu.
Teraz, na własne życzenie, ponosi konsekwencje tego czynu, odsiadując wyrok w stanowym więzieniu. 

Czyż nie jest to wręcz idealne miejsce dla kogoś takiego, jak House? Wiadomo, że tu nie uda mu się zaznać szczęścia, na które przecież „nie zasługuje”, a jeśli dobrze się ustawi, będzie mógł nadal wykonywać swoją ukochaną profesję i jedyną rzecz, na której naprawdę się zna. Pozostanie więc sobą – geniuszem socjopatą, który dba tylko o poznanie prawdy, czyli prawidłowej diagnozy pacjenta.
Premierowy odcinek ósmej serii pokazuje, że House znów stawia „wszystko na jedną kartę” i potrafi poświęcić bardzo wiele, nawet swoje warunkowe wyjście z więzienia, dla „wyższej sprawy”, jaką jest Prawda.

Nowego odcinka nie oglądało mi się źle. Wprawdzie to już zupełnie inny serial niż na początku, bo i sceneria uległa diametralnej zmianie, jednak trzeba przyznać, że postać House’a znów jest interesująca. Na dodatek „Twenty Vicodin” jest epizodem dużo bardziej w zgodzie z ogólnym klimatem serialu niż zeszłoroczne, romansowe „Now What?”.

Mimo, że nie jest to serial w swojej najwyższej formie, tragedii zdecydowanie nie ma. Wydaje się nawet, że z nowego pomysłu może jeszcze wyjść coś ciekawego. Taką przynajmniej mam nadzieję, podbudowaną nie-złym poziomem nowego odcinka.

Premiera ósmej serii budzi zresztą kilka pytań: Czy najnowszy sezon zmierzy w stronę prywatnej praktyki House’a, której częścią będzie więzienna lekarka? Kiedy to nastąpi? Czego dowiemy się w następnym odcinku?
Na pewno obejrzę kolejny epizod, żeby się przekonać.

Terra Nova
Pilot serialu „Terra Nova” zdetronizował „Lost” z pozycji najdroższego odcinka pilotażowego w historii telewizji.
Trzeba przyznać, że premierowy epizod rzeczywiście zrobiony jest z rozmachem: Ziemia Przyszłości, Dinozaury, Portal do Podróży w czasie, bardzo ładne widoki i niezła obsada, robią dobre wrażenie. Daje się wprawdzie wyraźnie zobaczyć efekty komputerowe, wykorzystane do stworzenia poszczególnych lokacji, czy prehistorycznych stworów, ale można na nie przymknąć oko, bo to w końcu produkcja telewizyjna, a nie film kinowy.


Pomysł na serial jest nietypowy. Według scenarzystów, w roku 2149 Ziemia będzie tak zniszczona przez człowieka, że większość jej powierzchni będzie pokrywać piasek; warstwa dymu i smogu zakryje niebo, tak że nie będzie widać Księżyca, a jedynym ratunkiem dla przetrwania ludzkości, będzie… cofnięcie się w czasie. O jakieś 85 milionów lat, do czasów dinozaurów. 

Naszymi przewodnikami w tej podróży będzie rodzina Shannonów. On jest (byłym) policjantem, ona lekarką. Ich umiejętności szybko okażą się bardzo przydatne w Prehistorycznej Osadzie, która z dnia na dzień stanie się ich domem. Już pierwszego dnia bohaterowie będą bowiem: neutralizować wrogo nastawionych Kolonijnych Dezerterów, czy ratować grupę nastolatków, która wyruszyła poza teren osady, gdzie została zaatakowana przez drapieżne dinozaury. (Nota bene – bardzo emocjonująca scena!).
Akcja poprowadzona jest sprawnie, także pilota ogląda się z dużym zainteresowaniem.

Pierwszy odcinek „Terra Nova” ma też coś z zagadkowości „Zagubionych”. Tu też dostajemy Grupę „Innych”, (zwanych „Sixes”), która odłączyła się od Kolonizatorów dawno temu i teraz prowadzi z nimi otwarty spór. Nie wiadomo kto ich wysłał do przeszłości, ani czemu oddzielili się od reszty Osadników. Wiadomo jedynie, że są wrogo nastawieni.
Mamy też bohaterów o tajemniczej przeszłości, dziwne znaki na skałach, zaginionego syna oraz zagadkę „prawdziwej przyczyny” utworzenia Kolonii Terra Nova. Jest więc tajemniczo i intrygująco.

Muszę przyznać, że serial zapowiada się całkiem ciekawie, także w wolnej chwili chyba zerknę, jak rozwinie się akcja. :)
Zastanawiam się tylko, jak przestawię się do oglądania produkcji na małym ekranie, po wyśmienitych warunkach, w jakich zdarzyło mi się oglądać pilota. ;)

PS. Dziękuję serdecznie serwisowi Popcorner za szansę uczestnictwa w kinowym pokazie prasowym. Niezmiernie podobała mi się oprawa i sam pomysł oglądania serialu w kinie. Więcej takich inicjatyw! :D
PS2. Produkcję można (legalnie) obejrzeć: w serwisie iTunes (darmowy pilot!), na polskiej stacji Fox (od 02 października, czyli dzisiaj) oraz na portalu Kinoplex.pl.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii TV Shows

 

Back to the suburbs.

01 paź


"Desperate Housewives" powróciły na ekran w bardzo dobrej formie!
Siódma seria okazała się lepsza niż przeciętne, (a chwilami zwyczajnie słabe) sezony: piąty i szósty.

Wszystko za sprawą większej wiarygodności poszczególnych wątków. Szczególnie dobrze to widać, patrząc na wydarzenia z ‚odcinków specjalnych’. W poprzednich latach Fairview zostało nawiedzone przez tornado, (przez co Carlos stracił wzrok (sic!)), czy było świadkiem wypadku awionetki, (w wyniku czego Lynnette poroniła jedno z bliźniąt(!), Karl umarł, a Orson został przykuty do wózka inwalidzkiego). W porównaniu z tamtymi ekstremalnymi wydarzeniami, pojawienie się na Wisteria Lane rozwścieczonego tłumu i wynikająca z niego (pośrednio) niewydolność nerek Susan, wydały się dużo bardziej prawdopodobne.

Poza tym jest to sezon spokojniejszy, w którym unikamy większych ekscesów.
Oczywiście bohaterowie nadal knują, obracają się przeciwko sobie i skrywają mroczne tajemnice, ale są to przecież stałe "kryminalne" elementy tej produkcji.
Tym razem większość intryg związana jest z Pauem Youngiem, (który niespodziewanie powrócił na Wisteria Lane), przez co nie sposób nie myśleć, że mężczyzna "sam się doigrał". Bieżące intrygi, oglądamy więc z innym nastawieniem niż wcześniej. "Sprawiedliwości staje się zadość", więc seans upływa z większym spokojem ducha.

Jak zwykle – pojawia się nowa sąsiadka. Renee, czyli dawna przyjaciółka Lynnette, to osoba najbardziej "normalna" i ułożona, ze wszystkich kobiet, które na chwilę pojawiły się w dzielnicy. Czyni ją to wprawdzie także najnudniejszą z jedno/dwusezonowych mieszkanek; trzeba jednak przyznać, że taka zmiana schematu wyszła serialowi na dobre.

Sezon siódmy stanowi przez to chwilę odetchnięcia po (momentami zbyt) szalonych wydarzeniach poprzednich serii, stawiając raczej na humor i problemy bliższe rzeczywistości. Dzięki temu, seansowi nie towarzyszy już uczucie niedowierzania, jak to miało miejsce w sezonie szóstym, a raczej radość z ciekawego poprowadzenia akcji.

Szczególnie jeden wątek oceniam in plus, w porównaniu z sezonem oprzednim. Związek Bree z młodym ogodnikiem Keithem bardziej mi odpowiadał niż jej romans z Karlem. Zupełnie nie mogłem się przyzwyczaić do tego, że Bree zdecydowała się na spotykanie z eks-mężem Susan, po tym co już o nim wiedziała. Chęć bycia z Keithem wydawała mi się bardziej naturalna i w zgodzie jej z charakterem niż to, co wyprawiała w sezonie szóstym.

Pozostałe wątki również przypadły mi do gustu, ale nie chcę się już nad nimi szczegółowo rozwodzić. Wystarczy stwierdzić – działo się sporo i było ciekawie! ;)

W największym skrócie – sezon siódmy wypadł wyjątkowo przyzwoicie. Serial znów był na starym, dobrym poziomie, do którego przyzwyczaiły nas wcześniejsze sezony, a który nieco zagubił się w ostatnich dwóch latach.

Wiadomo już, że ósma seria będzie ostatnim występem serialu w telewizji. Trzeba przyznać, że jest to słuszna decyzja, umożliwiająca twórcom ładne zamknięcie wątków wszystkich postaci. Na dodatek w chwili, gdy serial trzyma jeszcze dobry poziom.
W końcu trzeba umieć "zejść ze sceny" w odpowiednim momencie. Wygląda na to, że twórcy "Gotowych na wszystko" posiedli tę umiejętność. Dobrze to wróży ostatniemu sezonowi, który zadebiutował w ostatnią niedzielę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

The Confession

10 paź

Jakiś czas temu odkryłem stronę internetową MyEpisodes.com. Pozwala ona być na bieżąco ze wszystkimi terminami premier najnowszysch odcinków oglądanych seriali, jak również oferuje bardzo ciekawą funkcję nazwaną: "Time I’ve wasted". System w szybki sposób podlicza wszystkie obejrzane odcinki i mówi człowiekowi jaką część swojego życia spędził przed telewizorem/komputerem, zapatrzony w życie swoich ulubionych serialowych postaci.

W tym wpisie chciałem zaprezentować wszystkie oglądane przeze mnie seriale, których oglądanie zajęło mi łącznie*: 2 miesiące, 3 tygodnie i 20 godzin.
Swoją drogą będzie to też wersja 2.0 wpisu, którym reaktywowałem działalność swojego bloga w listopadzie 2008.

NEW(EST) SHOWS

 

Glee
Objawienie zeszłego serialowego sezonu, choć posiada kilka wad, to dzięki ciekawym aranżacjom znanych hitów, doskonale śpiewającej obsadzie i karykaturalnym postaciom, zdecydowanie daje radę i powala widzów swoją pozytywną energią!
No i ta Jane Lynch jako Sue Sylvester! :)

Cougar Town 
Komediowe spojrzenie na kryzys wieku średniego. "40-tka to nowa 20-tka" i te klimaty. Jules Cobb stara się na nowo przeżyć swoją młodość, co prowadzi do ciekawego zestawienia tego, co wypada jej robić, z tym, co rzeczywiście robi.
Specyficzni, zabawni bohaterowie i powrót Courtney Cox do komediowych korzeni. Choć mogłoby się wydawać, że temat nie jest pierwszej świeżości, to jego intrygujące wykonanie, pokazuje, że jeszcze nie wszystko zostało powiedziane.

Chuck 
Zwyczajny "nerd", pracujący w sklepie elektronicznym, przez przypadek staje się posiadaczem wszystkich rządowych sekretów. Zestawienie jego rutynowego życia z nowymi obowiązkami, rodem ze świata agentów specjalnych, daje bardzo zaskakujące efekty i tworzy intrygującą fabułę. Dodatkowo pełno tu odwołań do science-fiction, gier i komiksów, a także szeroko rozumianej kultury popularnej.

Royal Pains 
Wakacyjny serial, opowiadający o "concierge doctor" – lekarzu, który przyjedzie do domu i na miejscu wykona wszystkie niezbędne zabiegi. Z tego powodu Hank Lawson ma w sobie coś z McGayvera, gdyż niektóre sprzęty ratujące życie potrafi stworzyć ze zwykłych przedmiotów domowych. Oprócz ciekawych przypadków medycznych, intrygują także relacje lekarza z rodziną i znajomymi. Najzabawniejszym elementem tego przyjemnego serialu jest natomiast brat głównego bohatera – człowiek ze smykałką do interesów i burzą niecodziennych pomysłów.

True Blood 
Wampiry są wśród nas! Dzięki syntetycznej krwi, stworzonej przez Japończyków, mogą żyć tak, jak normalni ludzie. Oczywiście niektóre preferują swój stary tryb odżywiania, co z wiadomych względów budzi zastrzeżenia ludzi. W dotychczasowych dwóch sezonach (trzeci jeszcze przede mną) najciekawszym wątkiem w mojej opinii były zmagania wampirzej braci z Kościołem Fanatyków, pod wdzięczną nazwą: Fellowship of the Sun.
Ta produkcja posiada bardzo ciekawy, mroczny klimat oraz intrygujących bohaterów, dzięki czemu wyśmienicie się ją ogląda.

OLD(ER) SHOWS

Heroes 
Zwykli ludzie, którzy odkrywają, że posiadają nadprzyrodzone zdolności, to bardzo ciekawy, choć niekoniecznie innowacyjny, koncept. Pierwszy sezon "Herosów" pokazał jednak, że z takiego tematu można naprawdę wiele wyciągnąć. "Jedynka" jest bowiem doskonale napisana, a kolejne odcinki ogląda się z dużym zaangażowaniem. Niestety później poziom meandruje – obok bardzo dobrych epizodów są te zwyczajnie kiepskie. Choć "czwórka", którą obecnie oglądam, jest już zbliżona do poziomu "jedynki", to jednak nie była to wystarczająca poprawa, by uchronić serial od kasacji.

House 
Cyniczny i denerwujący pacjentów doktor oraz dziwne przypadki medyczne, a także bardzo specyficzne, często niejednoznaczne relacje lekarza z otoczeniem, są tym, co najbardziej przyciąga w tej produkcji. Swoją drogą im dalej, tym lepiej. Za najlepsze sezony uważam bowiem piąty i czwarty (w tej kolejności). Z niewiadomych powodów ciągle nie obejrzałem jeszcze "szóstki", ale już szykuję się, by zacząć nadrabiać te zaległości.

Desperate Housewives 
Mieszkanki Wisteria Lane i ich specyficzne problemy. "Gospodynie domowe" z Fairview rzeczywiście są "Gotowe na wszystko", by dopiąć swego. Nawet, jeśli będą musiały użyć "desperackich" środków, by tego dokonać.
Kolejne sezony, choć stopniowo upadają na poziomie, dalej dają radę i przysparzają wielu sytuacji do szczerego śmiechu.

Gossip Girl 
NYC, Manhattan, Upper East Side. To tam dzieje się akcja serialu, którego głównymi bohaterami są bogate i piękne nastolatki. Fabuła to w zasadzie masa intryg i knowań oraz miłosna rotacja pomiędzy poszczególnymi postaciami. W przeciągu trzech lat twórcom udało się zapełnić większość kombinacji zasady "każdy z każdym".
W skrócie – "totalny guilty pleasure". ;)

Grey’s Anatomy 
Rozterki uczuciowe grupy stażystów z Seattle Grace Hospital, w połączeniu z zaskakującymi, a często też dziwnymi przypadkami medycznymi, stanowią o sile tego serialu. Dostajemy też wiele skłaniających do śmiechu sytuacji oraz doskonały soundtrack. Wszystko to sprawia, że "Chirurgów" ogląda się z dużą przyjemnością.

How I met your mother
Choć przygody Teda i spółki przypominają te, które przeżywali "Przyjaciele", serial posiada własny, odmienny styl i prezentuje nieco inny styl humoru. Mnie ogląda się go doskonale. Sam nie wiem czy to z powodu podobieństw, czy właśnie dzięki różnicom.
Dodatkowo jest to serial, który wspomógł mnie podczas obu sesji zimowych na uczelni i już szykuję się na to, że przy najbliższej będzie podobnie. :)

+ Bonus: ANIMATED SHOWS

Family Guy
Animacja zdecydowanie skierowana do dorosłych. Twórca kreskówki – Seth McFarlane nabija się w niej bowiem dosłownie ze wszystkiego i wszystkich, często przełamując tematy tabu, czy wręcz szokując dla samego efektu szokowania. Panujący tu humor jest jednak szalenie ciekawy i piekielnie zabawny, momentami przekraczając nawet granice absurdu.
(Moja przygoda z tym obrazem zaczęła się przy odcinkach specjalnych, parodiujących "Gwiezdne Wojny". W te wakacje poszedłem o krok dalej. Dzięki darmowemu pilotowi, rozdawanemu na iTunesie, który szalenie mi się spodobał, jestem obecnie po dwóch seriach oraz kilku odcinkach z innych sezonów).

Kim Possible 
Disneyowska opowieść o cheerleaderce ratującej świat pełna jest zabawnych scen, ciekawych odniesień do kultury popularnej oraz zaskakujących zwrotów akcji. Serial ogląda się z dużą przyjemnością, gdyż zwyczajnie relaksuje i przysparza pozywytnych wrażeń.

The Emperor’s New School 
Serialowa wersja przygód cesarza Kuzco, znanego z "Nowych szat króla" ("Emperor’s New Groove"). Wyjątkowo zgrabna i udana, bo korzystająca z doskonałych chwytów, sprawdzonych już w pierwowzorze, (który nota bene zaliczam do swoich ulubionych filmów). :)

C.D.N

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii TV Shows

 

Bonus Material

31 sie

Odnalazłem dzisiaj kilka fajnych materiałów wideo, które doskonale uzupełniają moje dwa ostatnie wpisy. Także bez zbędnych słów, oto przed państwem:

1. Otwarcie Ceremonii Emmy:
Podczas mojego nocnego oglądania, spóżniłem się na rozpoczęcie ceremonii, więc nie widziałem tego fragmentu. Ale od czego jest Internet? :)
Filmik jest naprawdę niezły i przepełniony serialowymi aktorami (w tym tymi z ulubionego "Glee", czy "Losta"), więc umieszczam i życzę miłego oglądania. :)
2. Promo szóstego i siódmego sezonu "Desperate Housewives".
Wcześniej umieściłem tutaj wszystkie poprzednie klipy promujące powroty gospodyń domowych, także teraz nadszedł czas na najświeższy dodatek w tej kolekcji.
Enjoy!

season 6                                                                                 season 7
   
PS. Czy wiedzieliście, że istnieje coś takiego jak "Międzynarodowy Dzień Bloga"? Ja też nie. ;)
Wedle jego zasady trzeba podać adresy pięciu czytanych i lubianych blogów. Moja lista jest znana na co dzień, gdyż widnieje w dziale linków, ale z chęcią rozreklamuję dobrych internetowych znajomych: QuentinhoFilmówkaFilmstockPlakatyFilmowe i Quentin
Pozdrawiam! :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

What happened on Wisteria Lane

31 sie

Choć szósty sezon Desperate Housewives nie jest tak dobry jak poprzednie, to nadal dobrze się go ogląda.
Wszystko tak naprawdę zależy od tego, który odcinek akurat bierzemy pod uwagę. Poziom szóstego sezonu jest bowiem wyjątkowo nierówny. Dostajemy tutaj zarówno odcinki, które przypominają nam dni świetności tego serialu, jak i takie, które mocno przypominają brazylijskie telenowele.
Można wprawdzie powiedzieć, że takie elementy pojawiały się już wcześniej i w zasadzie są częścią uroku tego serialu, jednak tym razem było ich aż w nadmiarze. Z tego powodu niektóre wątki nie w pełni mnie do siebie przekonały, a kilka wręcz męczyło.

Zacznijmy jednak od początku.
Po pierwsze – już w otwierającej scenie poznajemy rozwiązanie cliffhangera zeszłego sezonu.
Nietrudno się było domyślić jaka będzie odpowiedź na pytanie kogo poślubił Mike, jednak zawsze istniała możliwość, że twórcy pójdą w inną stronę, dalej budując napięcia na linii Susan – Katherine. (Choć tak naprawdę niezależnie od jego wyboru, napięcia pomiędzy obiema paniami i tak byłyby nieuniknione).
Wybór, który padł na Susan, przyczynił się do serii szalonych i dziwnych zachowań Katherine, które dość szybko mocno zaczęły mnie denerwować.
Z ogromną ulgą przyjąłem więc ciekawe rozwiązanie tego problemu – Katherine trafia do szpitala psychiatrycznego, gdyż przechodzi pełne załamanie nerwowe.

Po drugie – główna zagadka tego sezonu, to właściwie dwie zagadki: kto morduje młode kobiety na Wisteria Lane oraz jaką tajemniczą przeszłość kryje nowa sąsiadka Angie Bowen i jej rodzina?
Obie historie są dość ciekawie poprowadzone. I choć rozwiązanie obu pełne jest sprawdzonych chwytów, to jednak wypada to przyzwoicie i całkiem dobrze się… sprawdza. ;)

Okazało się też, że Drea de Matteo, (znana chociażby z "Joey’a", czy "Rodziny Soprano"), bardzo dobrze odnalazła się w serialu. Jej postać jest ciekawa, wchodzi w interesujące interakcje z innymi bohaterkami i odróżnia się, (choć nie do końca) od pozostałych ról aktorki. Mimo, że tajemnica Angie nie jest tak "mroczna" i "wyrafinowana" jak chociażby ta, którą skrywał Dave, (mąż Edie), w zeszłym sezonie, to jednak pokazana jest w równie ciekawy sposób.

Po trzecie – nowi członkowie rodziny, romanse i katastrofa lotnicza.
Do wątku romansu Bree i Karla dość długo nie mogłem się przyzwyczaić. Wydawał mi się mocno naciągany i nie do końca zgodny z profilem charakterologicznym Bree, jaki twórcy dotąd zarysowywali. Kiedy jednak sytuacja uległa zmianie, ponieważ sam Karl zaczął się zmieniać, ja też przekonywałem się do tego wątku coraz bardziej. Kiedy już w pełni zaakceptowałem nowy pomysł scenarzystów, przyszedł odcinek z katastrofą awionetki. W którym to uśmiercono Karla i ukrócono cały ten wątek. A ja znów byłem niepocieszony.

Drugi wieloodcinkowy wątek z udziałem Bree, czyli ten w którym zaprasza do swojego domu syna Rexa (jej zmarłego męża), który nagle pojawił się w jej życiu, też mało mnie do siebie przekonał. Był dla mnie zbyt przekombinowany i mało wiarygodny.
Mam więc szczerą nadzieję, że dobiegł on już końca, choć niestety nie wszystko na to wskazuje. Pod koniec sezonu Bree bowiem zrzekła się praw do swojej firmy na rzecz Sama, co może oznaczać, że ta postać jeszcze się pojawi. Niestety.

Po czwarte – specyficzny wątek homoseksualny.
Gdy na Wisteria Lane pojawia się striptizerka Robin (sic!), nic nie wskazuje na to, że jej historia może potoczyć się w stronę związku partnerskiego z Katherine Mayfair. A tak właśnie się dzieje. Katherine, która powróciła na przedmieścia po swoim pobycie w szpitalu psychiatrycznym, nie do końca potrafi ponownie odnaleźć się w znanym otoczeniu. Z pomocą przyjdzie jej nowa mieszkanka, Robin, która "przypadkiem" pokaże kobiecie uroki homoseksualnego związku.
Wszystko to wydarzy się w bardzo szybkim tempie, po czym… Katherine wyjedzie razem z Robin do Paryża.


Ogólnie rzecz biorąc – działo się naprawdę dużo. Tak dużo, że niektóre wątki wg. mnie zupełnie nie wypaliły (np. Preston wracający z Europy z narzeczoną, czy poronienie jednego dziecka przez Lynnette), a niektóre udały się jedynie połowicznie. Do tej kategorii zaliczyłbym chociażby cały wątek pojawienia się Robin na Wisteria Lane, spowodowany tym, że Karl Meyer był właścicielem klubu ze striptizem, a po jego śmierci oddziedziczyła go Susan i postanowiła przyjąć striptizerkę do swojego domu.
Wydawało się to po prostu "grubymi nićmi szyte".

Wychodzi na to, że strasznie narzekam na "szóstkę". Na szczęście kilka elementów pozostało niezmiennych i nadal przynoszących radość. Te elementy to przede wszystkim humor i wielość zabawnych sytuacji, w których znajdują się główne bohaterki oraz ciekawy sposób prowadzenia zagadki "kryminalnej" sezonu.
Cieszę się, że te dwa elementy pozostały na dobrym poziomie, mimo że czasami otoczone były przez niezbyt ciekawe wątki przewodnie poszczególnych odcinków. Te ostatnie przyczyniły się do tego, że teraz serial oglądam już z mniejszym zaangażowaniem niż na początku.

Na zakończenie chciałem też zauważyć, że trochę liczę na to, że serial zamknie się ostatecznie w ośmiu sezonach, na które wszycy najważniejsi gracze są zakontraktowani. Sposodowane jest to obawą, że poziom serialu zacznie jeszcze bardziej schodzić po równi pochyłej, jeśli będzie ciągnięty zbyt długo. Sądzę jednak, że można uniknąć tego efektu, wyznaczając jakiś termin końcowy.
No cóż – zobaczymy jak się sytuacja rozwinie.

Na sam koniec zostawiłem natomiast pewną ciekawostkę i przemiłe wspomnienie – serię zdjęć z planu Wisteria Lane w Universal Studios Hollywood, gdzie, ku mojemu przeogromnemu zadowoleniu, dane mi było być. :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii TV Shows

 

Everyone’s got some dirty laundry

23 lip

Desperate Housewives jest serialem opowiadającym o mieszkankach ulicy Wisteria Lane – "matkach, żonach i kochankach", jak można by je w skrócie opisać. ;)

Serial utrzymany jest w estetyce dramatu, aczkolwiek posiada bardzo wiele elementów humorystycznych i komediowych. Na dodatek, w każdym sezonie, dostajemy jakąś zagadkę do rozwiązania, co często nadaje bardzo dobre tempo akcji, a wydarzenia pokazywe na ekranie, zyskują drugą warstwę, ukryte dno.
Kiedy serial debiutował na antenie ABC w 2004 roku, mówiło się, że jest to połączenie "American Beuty" z "Seksem w wielkim mieście" oraz… "Miasteczkiem Twin Peaks". ;)*
Choć jest to określenie nieco nad wyraz, nie można mu odmówić pewnej trafności skojarzeniowej. W końcu relacje bohaterek rzeczywiście przypominają te z "Seksu", obecność zagadkowych śmierci można uznać za element zaczerpnięty z "Miasteczka Twin Peaks", a ogólna "desperacja" głównych bohaterek i niektóre ich rozterki można porównać do tych, które przeżywał Lester Burnham – bohater "Amercian Beauty".
Przygody tytułowych gospodyń domowych ogląda się naprawdę dobrze, właśnie dzięki takiemu połączeniu. :)

The Ladies of Wisteria Lane, czyli o bohaterkach z perspektywy sezonu pierwszego:

Susan Mayer – desperate for… love.
Po tym jak rozwiodła się z mężem, musi samodzielnie zajmować się nastoletnią córką. Ciągle jednak poszukuje mężczyzny idealnego, który byłby przy jej boku. A nowo przybyły na Wisteria Lane Mike Delfino zdaje się spełniać wszystkie jej oczekiwania. ;) Rozpoczyna się związek, który będzie miał wiele wzlotów i upadków, i który powiąże ze sobą losy wielu osób.

Bree Van de Kamp – desperate for… perfection.
Wszystko, co robi, musi być idealne. Trawnik równo przystrzyżony, obiad dobrze przyprawiony, sztućce doskonale wypolerowane, a maniery nienaganne. O Bree mówiono, że to "Martha Steward na sterydach" i porównywano do "Żony ze Stepford". Nic dziwnego, że ta perfekcyjna pani domu nie może sobie poradzić z buntującymi się nastoletnimi dziećmi, czy z mężem, który zaczyna ją zdradzać, i że podejmie wiele nietrafnych decyzji, by jej "idealny świat" nie legł w gruzach.

Lynnette Scavo – desperate for… some free time.
Jest typową "kurą domową", która zajmuje się domem i dziećmi. A, że ma ich czworo, to stanowi to dla niej nie lada wyzwanie. Marzy o odpoczynku od domowych obowiązków, choć najchętniej odnalazłaby go w… powrocie do pracy w agencji reklamowej. ;)

Gabrielle Solis – desperate for… attention.
Mainly husband’s attention.
Ale jako, że Carlos jest zapracowanym człowiekiem businessu, Gabriele doskonale zaspokaja się uwagą, jaką poświęca jej 17-letni ogrodnik. ;)

Edie Britt – desperate for… a great fun.
Największa imprezowiczka spośród mieszkanek Wisteria Lane, robi to, na co ma ochotę, kiedy ma ochotę i z kim ma ochotę. Koleżanki nie za bardzo ją lubią, bo jest zbyt bezpośrednia i nie posiada wewnętrznych hamulców.

Mary Alice Young – desperate for… Actually just desperate.
Ta sąsiadka, która w pierwszej scenie pierwszego sezonu popełnia samobójstwo(!). Następnie staje się narratorem wydarzeń na Wisteria Lane, a jej glos słyszany jest z offu w każdym odcinku serialu.
Pierwszy sezon obraca się wokół jej zagadkowej śmierci. Zanim odebrała sobie życie, otrzymała bowiem krótki liścik: "I know what you did. It makes me sick. I’m going to  tell". W kolejnych odcinkach, razem z bohaterkami, próbujemy odkryć co takiego zrobiła Mary Alice, że doprowadziło ją to do podjęcia tak desperackiej decyzji.

Season 2
Mystery of the season: Betty Applewhite (nowa sąsiadka). Do swojego domu wprowadza się w środku nocy, a my zastanawiamy się dlaczego wybrała taką nietypową porę na przeprowadzkę.
Później okazuje się, że to dlatego, że… trzyma swojego syna, pod kluczem, w piwnicy! Tylko czemu to robi?!
Sezon drugi jest tak samo dobry jak pierwszy, a czasami nawet lepszy.
Dramat miesza się tutaj ze śmiechem i dobrą zabawą, a decyzje, które podejmują nasze bohaterki, są czasami naprawdę desperackie.
Dość wspomnieć Bree, która nie mogąc dogadać się ze swoim synem, postanawia… wyrzucić go z domu, zostawiając go samotnie na środku pustkowia.

Season 3
Na początku sezonu trzeciego dostajemy półroczny przeskok czasowy. Spowodowało to, że oglądanie pierwszego odcinka trochę mnie zmęczylo, gdyż trudno mi było się odnaleźć w tym, co się dzieje na Wisteria Lane, i dlaczego. Jednak, kiedy pierwszy szok minął, w pełni cieszyłem się wydarzeniami z życia bohaterek. :)
Mystery of the season: Orson Hodge. Pod koniec „dwójki” Orson, jadąc samochodem, umyślnie potrącił samochodem Mike’a Delfino, przechodzącego przez ulicę. W tym sezonie dowiadujemy się czemu to zrobił.
Best episode: Bang! (Strzelanina w supermarkecie). Bardzo dobre tempo akcji, a cały odcinek jest zachowany w zupełnie innym stylu od wszystkich pozostałych. Wyśmienicie ogląda się jak zachowują się bohaterki w tak odmiennej sytuacji :)

*Ciekawostka: w sezonie trzecim do obsady na stałe wchodzi Kyle MacLachlan, czyli aktor znany z "Miasteczka Twin Peaks" oraz "Seksu w wielkim mieście", czyli dwóch seriali, do których porównywane były "Zdesperowane Kury Domowe".

Season 4
Mystery of the season: Katherine Mayfair – nowa/stara sąsiadka. Kiedyś mieszkała na Wisteria Lane, ale w niewyjaśnionych okolicznościach wyprowadziła się z ulicy. Kiedy powraca, powracają też plotki na temat  tego czemu w ogóle wyjechała.
Sezon czwarty, z powodu strajku scenarzystów, był krótszy niż pozostałe. Niemniej jednak, niósł równie silne emocje. Zwłaszcza, że pod koniec sezonu przez Wisteria Lane przeszło tornado. Dosłownie(!) i w przenośni. W przenośni chociażby dlatego, że dramatyczne rozwiązanie zyskała zagadka Katherine Mayfair. (Znowu wiązało się z tym, że ktoś kogoś trzyma „na muszce” pistoletu). ;)

Season 5
Najnowszy sezon zaczyna się… 5 lat po wydarzeniach, które oglądaliśmy w „czwórce”. Tym razem jednak pierwszy odcinek oglądałem bez poczucia zagubienia (jakie odczuwałem w sezonie trzecim), gdyż ostatnia scena 4-ki przygotowała mnie na taki zabieg. Poza tym w trakcie odcinka dostajemy kilkakrotnie retrospekcje do wydarzeń, które miały miejsce w trakcie tych pięciu lat, więc byłem w pełni poinformowany. :)

Nowy sezon stawia przed naszymi bohaterkami nowe problemy.
Synek Susan – M.J, ma już 6 lat i idzie do szkoły; Lynnette i Tom nadal prowadzą swoją restaurację, jednak biznes nie kręci się tak jak dawniej. Na dodatek dzieci Lynette też już zdążyły wyrosnąć – Preston i Porter mają już po 16 lat i przysparzają rodzinie kolejnych kłopotów. ;) (dość wspomnieć romans Pretona z mężatką).
Gabrielle niespodziewanie też posiada dzieci. „Niespodziewanie”, dlatego, że w sezonie drugim, (bądź trzecim), dowiedzieliśmy się, że Gabrielle nie może mieć dzieci. Najwyraźniej jednak, przez osiem lat, które minęły od tamtych wydarzeń, stan Gabrielle się zmienił, ponieważ w „piątce” możemy oglądać jej problemy z wychowywaniem dwójki tłuściutkich dziewczynek. ;)

Mystery of the season: Dave Williams (mąż Edie Britt).
Edie po pięciu latach nieobecności, powraca na Wisteria Lane (po tym jak w sezonie czwartym koleżanki kazały jej się wynosić, ponieważ sypiała z większością ich byłych chłopaków/mężów). Dowiadujemy się, że obecnie jest szczęśliwie żonata z Davem Williamsem. Dave skrywa jednak pewien mroczny sekret, o którym nikt nie wie, a który ma związek z… Mikem Delfino. Biedny Mike. Co ktoś się nie wprowadzi na Wisteria Lane, zawsze ma jakieś niecne plany (czy „hidden agenda” jak je można nazwać) z nim związane.

W sezonie piątym dostaliśmy także 100-tny odcinek. W "The Best Thing That Ever Could Have Happened" oglądamy flashbacki do ważnych momentów w życiu bohaterek. Wszystko przez pryzmat Eliego Scruggs’a – „złotej rączki”, który umiera na początku odcinka, a który bardzo wpłynął na życie każdej z bohaterek.

Season 6
Najnowsza seria ma swoją premierę 24 września.
Końcówka „piątki” pokazała nam jednak czego możemy się spodziewać po nowym sezonie.
Lynnette (znowu!) zaszła w ciążę, Carlos i Gabrielle będą musieli zająć się nastoletnią siostrzenicą-uwodzicielką; Bree zaczęła interesować się… Karlem (eks-mężem Susan)(Ech!), a Susan, bądź Katherine zostanie Panią Mike Delfino. (Ja obstawiam Susan. Choć mam nadzieję, że to jednak będzie Katharine, bo całkiem dobrze ogląda się ich „miłosny trójkąt”) ;)
Do tego Drea de Matteo, znana z „Joey’a” i „Rodziny Soprano”, ma wejść do obsady serialu. Nie do końca mnie to przekonuje, ale „pożyjemy, zobaczymy”, co z tego wszystkiego wyniknie. :)

Interesting info:
-> Polska nazwa serialu to "Gotowe na wszystko". Zdecydowanie ciekawsza niż, gdyby zrobili z tego dokładne tłumaczenie. :)
-> Serial zyskał 7 nagród Emmy oraz 3 Złote Globy.
-> Z końcem piątej serii liczba odcinków opiewa na 111, czyli udało się DH przekroczyć "magiczny próg" stu odcinków. ;)
-> W odcinku 3×07 "My Husband, The Pig" nie słyszymy głosu Mary Alice, tylko… Rexa van de Kampa. To on opowiada o tym, co dzieje się na Wisteria Lane w tym odcinku. Natomiast w 5×19 "Look into their eye and you see what they know" widzimy wszystko oczami Edie Britt. :)
-> W Ameryce Południowej istnieją aż trzy adaptacje serialu. "Amas de Casa Desesperadas" lecą w Kolumbii i Ekwadorze, natomiast "Donas de Casa Desesperadas" w Brazylii. Uważam, że to bardzo interesujący zabieg, zważywszy, że w oryginalnej wersji roi się od zagrań rodem z południowo-amerykańskich telenoweli. Czemu zatem nie mogliby oglądać oryginału? I czy w takim razie my też kiedyś przeniesiemy "Gotowe na wszystko" na polski grunt? Tak jak to już zrobiliśmy z "Nianią", czy "Allo, Allo"? (Może nie?)

Na zakończenie chciałem przeprosić za dużą chaotyczność tej notki i ogromną skrótowość opisów poszczególnych sezonów. Chciałem po prostu „mniej więcej” przybliżyć wydarzenia z serialu i napisać o nim parę słów, jako, że już od dłuższego czasu bardzo lubię go oglądać. Wcześniej nie pojawił się tutaj większy tekst na ich temat i pomyślalem, że czas najwyższy to zmienić.
And that’s all this time!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Coming soon – the Desperate Housewives note

22 lip
Jakiś miesiąc temu obejrzałem ostatnie odcinki piątej serii Desperate Housewives.
W związku z tym chciałem podzielić się kilkoma uwagami dotyczącymi tego jakże lubianego przeze mnie serialu.
Jednak zanim do tego dojdzie, chcialem przytoczyc klipy promujące poszczegolne sezony, a także czołówkę serialu, którą mogliśmy oglądać jedynie do połowy drugiego sezonu, bo potem została zastąpiona samą planszą tytułową. A szkoda, bo jest naprawdę niezła. :)
Promocyjne wideo są natomiast ciekawie zrobione, fajne wizualnie i z naprawdę dobrą muzyką, więc przyjemnie się je ogląda. :)
Także enjoy!
(a notki opisowej należy spodziewać się w (nie)dalekiej przyszlosci. :)

czołówka                                                                         season 1 promo

   
season 2                                                                          season 3
   
season 4                                                                        season 5
   

Moje ulubione klipy to te promujące sezon drugi (głównie dzięki czadowemu "Juicer") oraz sezon trzeci ("You really got me" :D).
A Wam, które najbardziej się podobają?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Coming soon – the Desperate Housewives note

22 lip
Jakiś miesiąc temu obejrzałem ostatnie odcinki piątej serii Desperate Housewives.
W związku z tym chciałem podzielić się kilkoma uwagami dotyczącymi tego jakże lubianego przeze mnie serialu.
Jednak zanim do tego dojdzie, chcialem przytoczyc klipy promujące poszczegolne sezony, a także czołówkę serialu, którą mogliśmy oglądać jedynie do połowy drugiego sezonu, bo potem została zastąpiona samą planszą tytułową. A szkoda, bo jest naprawdę niezła. :)
Promocyjne wideo są natomiast ciekawie zrobione, fajne wizualnie i z naprawdę dobrą muzyką, więc przyjemnie się je ogląda. :)
Także enjoy!
(a notki opisowej należy spodziewać się w (nie)dalekiej przyszlosci. :)

czołówka                                                                         season 1 promo

   
season 2                                                                          season 3
   
season 4                                                                        season 5
   

Moje ulubione klipy to te promujące sezon drugi (głównie dzięki czadowemu "Juicer") oraz sezon trzeci ("You really got me" :D).
A Wam, które najbardziej się podobają?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

TV shows note

22 lis

It’s time for the note about TV shows. At this point there are plenty of TV shows to write about, so I should get started right away.

NEW shows 

 

Grey’s Anatomy, czyli Chirurdzy.

Image Hosted by ImageShack.us

Zacząłem oglądać Chirurgów w okresie przedmaturalnym (i to właściwie w jego ostatniej fazie, bo tak gdzieś w miesiąc przed matura). Lecieli codziennie w tygodniu o 16.30, czyli idealnej porze na obiad i krótki odpoczynek po szkole, a przed nauka, także z wielka chęcią zasiadałem przed telewizorem i oglądałem perypetie lekarzy ze szpitala Seattle Grace. Moja przygoda rozpoczęła się gdzieś tak w połowie drugiego sezonu, więc z początku trudno mi się było połapać w niektórych wątkach. Potem jednak, z odcinka na odcinek, wiedziałem już więcej, nadrobiłem też "braki" we wcześniejszych odcinkach i obecnie jestem w trakcie oglądania czwartej serii tego McSerialu, jak przyjęło się go nazywać. (Nazwa ta pochodzi od tego, że główne bohaterki niemal nieustannie nazywały coś z prefixem "Mc", np. chłopak jednej z nich to… McDreamy, innej zaś McSteamy ;) )
Grey’si generalnie rzecz biorąc są obyczajówką z elementami medycznymi w tle, ale posiadają wiele zabawnych tekstów i ciekawe postaci, także bardzo miło się go ogląda. Seriously (hehe – specjalnie użyłem tego sformułowania, bo jest ono tam po prostu nagminnie używane, tak często, że mi także już weszło w krew jego używanie) ;)


House, M.D

Image Hosted by ImageShack.us

Drugi z seriali medycznych, w który się wciągnąłem w okresie przedmaturalnym. Moi rodzice oglądali go późnymi wieczorami na AXNie i tak się jakoś złożyło, ze parę odcinków obejrzałem razem z nimi, i BAM! – wciągnąłem się w kolejny serial (i to w dodatku medyczny). Jest  jednak pewna zasadnicza różnica pomiędzy Housem, a Chirurgami. O ile Chirurdzy bardziej skupiają się na życiu osobistym głównych bohaterów, a sprawy medyczne są dodatkiem, to w Housie każdy odcinek kręci się wokół innego chorego i cały jest mu w zasadzie poświęcony. Oczywiście sprawy personalne też są poruszane, a w miarę jak przypływa odcinków, również dużo bardziej rozwijane i wciągające, to i tak struktura odcinka skupionego na konkretnym pacjencie pozostała. W opisie House’a nie może zabraknąć oczywiście tego, co jest największym atutem tego serialu, czyli genialnych i powalających tekstów głównego bohatera. Gregory House jest tak arogancki, zapatrzony w siebie i w ogóle tak denerwujący, ze aż miło. :D Jego teksty i zachowanie są cudowne. (Ale dla widza, niekoniecznie dla jego pacjentów) ;)
Hugh Laurie, który wciela się w rolę House jest po prostu genialny, a sam serial po prostu zajebisty! :)

A teraz dla pokazania różnic pomiędzy Housem, a Chirurgami super klip z YouTube’a:

(podstawowa różnica:
"I had to say disgusting pig, because Grey’s Anatomy is a show written for women, by women.", Addison Montgomery-Shepherd, bohaterki Chirurgów
"… but I do know that I’m having an erection. I had to say that, because House is a show written by men for women, who like abusive men", Gregory House, bohater… hmmm…. "House’a"
One word: Priceless. :D

+ Bailey does scream a lot & a lot of time for no reasonable… reason ;)
+2 "-I din’t call you homo, … homo!" – I heard that that was the reason of throwing Isaiah Washington out of the show at the end of season 3, so it’s funny that they are mentioning it in this video)

Sex and the city

Image Hosted by ImageShack.us

Serial, który rozpocząłem oglądać już po maturach, na początku moich najdłuższych w życiu wakacji. Doszło do tego w związku z premierą filmu, opowiadającego dalsze losy czterech przyjaciółek z Manhattanu. Jest to serial komediowy (bardzo zabawny), momentami bardzo prowokacyjny (+ prowokujący do dyskusji!) (oczywiście zdarzają się też prowokacje dla samych prowokacji, ale w większości przypadków jest to jednak uzasadnione szokowanie). Nie będą się zbytnio rozpisywać nad walorami i ogromną przyjemnością oglądania "Seksu", powiem jedynie, że jest to serial oglądany tylko i wyłącznie razem z Softy. Fakt ten umożliwia nam nowy rodzaj dwuznacznych (hmm – a właściwie dla osób postronnych - bardzo jednoznacznych) rozmów, SMSów i ogólnie rzucania różnych bardzo fajnych tekstów. (Np. SMS – "Mam dziką ochotę na seks!") ;) Cool, isn’t it? Kto by nie chciał dostać takiej wiadomości?? ;)

OLD shows

Desperate Housewives

Image Hosted by ImageShack.us

Pod koniec sierpnia obejrzałem ostatnie odcinki czwartej serii, a niedawno rozpocząłem sezon piąty. Jego akcja dzieje się… pięć lat później po wydarzeniach z sezonu czwartego. Na razie jestem po pierwszym odcinku i muszę powiedzieć, że ten zabieg umożliwił scenarzystom pewne ciekawe rozwiązania fabularne. (Dość powiedzieć, że bliżniaki Lynette mają teraz 16 lat, Gabi ma… dwie córki(!), Susan nowego faceta, Eddie… męża, a Bree własną firmę kucharską i właśnie wydaje książkę). Dzięki przeskokowi o pięć lat w historii mieszkanek Wisteria Lane nie wiemy zupełnie jak doszło do tych wszystkich zmian, a powolne odkrywanie elementów tej zagadki może być bardzo ciekawe.
Generalnie rzecz biorąc mam wrażenie, że nowy sezon będzie równie ciekawy i zabawny, co poprzednie. :)

Heroes

Image Hosted by ImageShack.us

Już dawno temu skończyłem krótki drugi sezon Herosów i ostatnimi czasy zaczęła się moja przygoda z sezonem numer trzy, zatytułowanym "Villains". No i cóż mogę powiedzieć? Generalnie rzecz biorąc Herosom po raz kolejny udaje się być bardzo skomplikowanym serialem, w którym nie sposób się połapać. Jest to zatem pewien powrót do korzeni, można powiedzieć, bowiem pierwsze odcinki serialu w ogóle, też były dość pogmatwane. Jak zawsze największe zawirowanie stanowi różność czasów akcji. Bo choć pokazuje się widzowi w jakim czasie wydarzenia mają miejsce, zachowania niektórych bohaterów i ich koneksje między sobą, budzą pewne zadziwienie. Jednak, ogólnie rzecz biorąc, serial wciąga i po obejrzeniu jednego odcinka trudno się powstrzymać, by nie oberjzeć kolejnych. Przecież trzeba dowiedzieć się co się stanie później. :)

The O.C

Image Hosted by ImageShack.us

Ostatnimi czasy znów zacząłem oglądać przygody mieskańców Newport Beach w Orange County. Muszę powiedzieć, że nadal jestem bardzo pozytywnie nastawiony. Obecnie jestem po powtórnym obejrzeniu całego trzeciego sezonu i dwóch odcinków czwartego. Muszę przyznać, że moje odczucia w stosunku do nich zmieniły się na lepsze od czasu pierwotnego oglądania. Za drugim razem trzeci sezon nie raził mnie aż tak swoją "nie-OC-jowatością", jak to kiedyś nazwałem. Tym razem właściwie tylko dwa odcinki (nie pomnę teraz jakie) wydały mi się zupełnie z innej bajki, reszta nawet trzymała się kupy. Przyjazd Kaitlin (a.k.a Mini Cooper), od którego liczyłem początek końca dobrego poziomu OC, tym razem przełknąłem bez większych problemów. Nawet Johnny, czy ta-cała-Sadie(-Jego-kuzynka) byli do zniesienia. Także zmiana in plus nastąpiła. Wprawdzie nadal nie podoba mi się to, co dzieje się w finale trzeciego sezonu, ale tym razem, wiedząc czego oczekiwać, aż tak bardzo tego nie przeżywałem (choć jakaś oznaka "łezki w oku" mogła się pojawić, nie przeczę) ;) :P
Ok – end of O.C talk, at least for now, let’s move on to…

Shows ON BREAK

Lost

Image Hosted by ImageShack.us

Jakoś w trakcie wakacji skończyłem ogladać czwarty sezon serialu o rozbitkach samolotu linii Oceanic. Sezon 5 rozpoczyna się dopiero w styczniu, także na razie Lost jest dla mnie w stanie hibernacji. ;)
Nie będę zatem rozpisywał się teraz nad zadziwiającymi rozwiązaniami fabularnymi tego serialu, bo mogłoby to zająć bardzo dużo czasu. Dość powiedzieć o ostatnich udziwnieniach w świecie Lost’a, czyli podóżach w czasie, The Constant, Jeremym Benthamie, paszportach Bena, trupie w trumnie i o wieeeeeelu wielu innych sprawach, których nie będę już teraz wymieniać.

Prison Break

Image Hosted by ImageShack.us

Po bardzo długiej przerwie, jaką sobie zrobiłem po drugim sezonie, teraz jestem już po obejrzeniu całego trzeciego i po kilku odcinkach czwartego. Muszę powiedzieć jedno – Prison utrzymuje swoje bardzo dobre tempo i interesujące zakończenia odcinków, które wręcz zmuszają cię, byś obejrzał kolejny odcinek. Postaci wprawdzie nadal są dość prościtukie, a rozwiązania fabularne dosyć zabawne (jak chociażby cała akcja ze śmiercią Sary i jej powrotem do życia), ale i tak ogląda się to dość dobrze. :)
Mimo to, po obejrzeniu kilku odcinków czwartego sezonu, zrobiłem sobie chwilową przerwę w oglądaniu. Zapewne jak obejrze tylko jeden odcinek to uruchomi się wręcz lawinowe oglądanie następnych, jak to miało miejsce przy trzecim sezonie, dlatego czekam aż odpowiednio duża liczba nowych odcinków znajdzie się w puli. ;)

FINISHED shows

Gilmore Girls

Image Hosted by ImageShack.us

Jakoś w wakacje zakończyła się moja przygoda z tym jakże miłym i przyjemnym serialem. Oznacza to, że nie będzie już więcej nowych perypetii Lolerai i Rory Gilmore, co jest trochę smutne, zważywszy na sposób w jaki sposób serial się zakończył (czytaj – jak by był po prostu końcem kolejnego sezonu, a nie serialu w ogóle). No, ale…
Kochane Kłopoty przysporzyły mi bardzo wielu uśmiechów i bardzo wielu chwil zadowolenia oraz możliwości "naładowanie sobie akumulatorów" pozytywną energią, także bardzo jest mi miło, że mogłem go oglądać, a następnie polecić i wciągnąć w jego oglądanie Softkę&Piotra. :D
Thanks Gilmore for being there. ;)

Angel

Anioła Ciemności, jak nazywał się Angel w Polsce, skończyłem oglądać już ładnych parę lat temu. Angel to spin-off Buffy, a jego fabuła kręci się wokół Angel Investigations – biura "dektywistycznego" prowadzonego przez Anioła i jego pomocników. ("-You reached Angel Investigations. We help the helpless!") ;) Angel był lepszym, ciekawszym serialem niż Buffy, co mogło wynikać z tego, że akcja nie działa się już w murach liceum, (tak jak akcja Buffy), tylko w bardziej "realnym świecie" – Los Angeles (so called "City of Angel") ;)
To, co ciekawe a propos Anioła, to fakt iż ostatni odcinek, (tak jak i w Gilmore) można traktować jako koniec serii, a nie sarialu w ogóle. Faktem, który odróżnia te dwa seriale jest to, że Anioł… posiada swoją kontynuację fabularną, kolejny sezon. Niestety jest on w formie… komiksu, ale to zawsze coś. Ja posiadam jedynie pierwszy egzemplarz tego komiksu i muszę powiedzieć, że jest to zupełnie inne przeżycie. Nie wykluczam jednak sięgnięcia w przyszłości po kolejne części, by dowiedzieć się co przydarzyło się głównym bohaterom dzień po "walce w zaułku", czyli ostatniej scenie piątej serii tego zajebistego serialu.

Buffy, the vampire slayer

Image Hosted by ImageShack.us

Buffy, postrach wampirów, tak samo jak Anioła, skończyłem oglądać już ładnych parę lat temu. I choć napisałem, że Anioł był lepszym od Buffy serialem, nie oznacza to, że sama Buffy była kiepska. Wręcz przeciwnie! :) Bardzo lubiłem oglądać nowe przygody Pogrmonczyni i jej przyjaciół. Fakt, że wszystko działo się w liceum, a potem w trakcie studiów, tylko urozmaicał tę opowieść. :)
O ile zakończenie Anioła możnaby uznać za otwarte, o tyle w przypadku Buffy, jak dla mnie, nastąpiło bardzo dobre zamknięcie serialu jako całości. Jednak, tak samo jak można kupić komiks o dalszych losach Anioła, tak również istnieje "Buffy, season 8", w tej samej, gazetowej formie. Z tymże o ile do dalszych przygód Anioła ciągnęło mnie bardzo (stąd kupno pierwszego numeru komiksu), o tyle jestem w stanie wytrzymać bez dalszych przygód Buffy.

Joey 

Image Hosted by ImageShack.us

Spin-off "Przyjaciół"
Już nie tak genialny, jak sami "Przyjaciele", ale i tak bardzo zabawny i bardzo umilający czas. Joey przeprowadza się do Los Angeles, by szukać szansy w Hollywood, zamieszkuje ze swoim dwudziestoletnim siostrzeńcem i robi to, co potrafi najlepiej, czyli… podrywa dziewczyny. ;) (To tak w bardzo dużym skrócie) ;)
Na potrzeby tego serialu twórcy trochę przyspieszyli czas, bo siostra Joey’a – Ginna występowała przecież we Friendsach, tylko, że wtedy dopiero… była w ciąży, a tu już ma dwudziestoletniego syna (i zupełnie inny wygląd). Ale jestem w stanie zrozumieć ten zabieg i nie jest on aż tak zaskakujący.
Umieściłem Joey’a w dziale seriali, które skończyłem już oglądać, ale  jakiś czas temu okazało się, że istnieje jeszcze parę odcinków, których nie oglądałem. Niestety, nigdzie nie mogę ich znaleźć, a więc też obejrzeć, ale liczę na to, że w przyszłości będzie to możliwe. :)

Friends

Image Hosted by ImageShack.us

The best show… EVER! :D
Serial, który nigdy się nie nudzi.
na którym uczyłem się angielskiego. ;) 
który zawsze poprawiał mi humor.
którego każdy odcinek znam praktycznie na pamięć. :)
Nie ma co się więcej rozpisywać – po prostu najlepszy serial świata! :D


And that’s all, friends!
See you next time, whenever it will be.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii TV Shows

 

Some TV shows stuff

28 sie

Ok – no więc nie pisałem nic przez ostatnie dwa miesiące, ale to dlatego że byłem zajęty i… nie za bardzo mi się chciało. ;)
Ale teraz naszła mnie ochota, żeby coś napisać. 
Tak, wiem, że nie jest to obiecywana notka o wyjazdach, ale taką też planuję… w bliższej lub dalszej przyszłości.
Teraz jednak, jako że zakończyłem oglądanie kilku seriali (hmm – actually nie CAŁYCH seriali, tylko konkretnych serii) oraz rozpocząłem jeden nowy, to stwierdziłem, że coś o tym napiszę.

LOST
Obejrzałem już cały trzeci sezon. (Następne odcinki dopiero w lutym następnego roku. Ech!)
Ostatnim opisywanym/"recenzowanym" przeze mnie odcinkiem był "The Brig", epizod numer 3×19. 
W odcinkach 3×20 – 3×23, czyli "The Man behind the curtain" (retrospekcje Bena), "Greatest Hits" (Charlie) i "Through The Looking Glass" (Jack’s tzw. "flash-forwards"), działo się od cholery! Nawet nie wiem, gdzie zacząć opisywanie. Mieliśmy retrospekcje Bena, wyprawę do wieży radiowej (yes!), wyprawę do podwodnej stacji "The Looking Glass" i "poświęcenie" Charliego (ech!), "NOT Penny’s boat", nieśmiertelnego (dosłownie) Mikhaila, pojawienie się Jacoba (!!), śmierć wielu Innych, podczas akcji na plaży, (teoretyczną) śmierć Locke’a, pojawienie się Walta(!), kolejne denerwujące mnie zachowania Locke’a, wyznanie miłości oraz… "flash-forwardy" Jacka i Kate, czyli coś co twórcy nazwali "snake in the mailbox", (choć właściwie nie wiem skąd im się nazwa wzięła, but who cares), czyli końcową scenę trzeciej serii, w której okazuje się, że Jack i Kate znajdują się już poza wyspą. Jack sądzi, ze popełnili wielki opuszczając wyspę i próbuje za wszelką cenę na nią wrócić, latając w kółko samolotami, bowiem dostał Złoty Bilet, czy coś w tym rodzaju i ma "od metra" darmowych przelotów od Oceanic Airlines.
Jest jeszcze parę innych niewyjaśnionych rzeczy, jak chociażby kim w jest Naomi (spadochroniarka), skoro Penny nic nie wie o Naomi i jej łodzi; czy pytanie na czyim pogrzebie był Jack w swoim "flash-forwardzie"?
Ja obstawiam Bena, ale głowy nie dam.
Na jakieś ewentualne odpowiedzi, czy chociażby jakieś wskazówki, choć tak naprawdę na dalszą część zagadek trzeba będzie czekać aż do lutego. Ech!
OK – end of LOST talk.
"Idźmy sobie dalej" ;) 

Gilmore Girls
Skończyłem serię numer 6 "Kochanych Kłopotów", co oznacza, że została mi już tylko jedna.
Nie będę się za bardzo rozwodził, powiem (czy raczej napiszę), że zachowanie Lorelai z ostatnich odcinków nieco dziwi, najbardziej zaś dziwi ostatnia scena serii szóstej. Po tej scenie siedzi się z otwartymi ustami myśląc "What??" i chcąc jak najszybciej zobaczyć jak Lorelai wybrnie z sytuacji, w którą sama się wplątała.

Prison Break
Pierwszy sezon zakończyłem oglądać, będąc nad jeziorem z rodziną i muszę powiedzieć, że dziwnie się to wszystko skończyło.
Uciekli z więzienia, to fakt, ale ciekawe jak sobie poradzą z ucieczką przed goniącą ich policją, skoro są już prawie otoczeni, bowiem samolot, którym mieli odlecieć… odleciał bez nich! (hehe!) ;)
Żeby zobaczyć jak to się potoczy muszę poczekać aż dostanę drugą serię od znajomych.

Desperate Housewives
Ok – season three is over. I’ve watched all episodes and I’m happy about it, because most of them were really fun. Stuff that happened during last couple of episodes were a bit shocking, with the last scene being really unexpected. I hope that Eddie will be all right somehow. There is a chance, because according to SpoilerFix.com Nicolette Sheridan is still in the cast of the show. Season 4 will begin at the end of September, so I will be able to see what’ll happen to her then.
There were some other interesting stuff going on at the end of the season, like Lynnette’s illness, her mother coming to town, Gaby and Carlos kissing at her wedding with Victor, Susan and Mike finally (as Julie said) getting married and Danielle (Bree’s daughter) staying at some nun’s residence until the time, she gaves birth to her baby, while her mother is putting on a show that she’s pregnant.
It can be really interesting during "year" 4.
OK – the end of DH talk.

Jericho
Nic szczególnego nie mam do powiedzenia na temat tego serialu, oprócz tego, że w ostatnim odcinku, który obejrzałem zginęła jedna z bohaterek, April, i jak to zwykle w amerykańskich filmach bywa zaraz przed śmiercią ze spokojem na twarzy (sic!) zdołała powiedzieć te parę ostatnich słów.
Jericho to taki serial, który oglądam bardzo sporadycznie, bo od jakiegoś czasu coraz mniej się w nim dzieje.
Jednak jako, że już go zacząłem, a do końca zostało mi nie tak dużo odcinków, to mogę go już dokończyć.

Heroes
YES! I’ve begun watching this show.
It all started… yesterday actually, when I downloaded the first episode from iTunes.
It happened, because I’ve ended pretty much all of the shows I’ve been watching, so I thought: "Maybe it’s time for this one?"
Obecnie jestem po czterech odcinkach i muszę powiedzieć, że jestem trochę zawiedziony. Tyle się naczytałem, że to taki ŚWIETNY serial, a on jest zwyczajnie OK. Na razie nic takiego mega-świetnego w nim nie ma. Hmm – może dlatego, że niektóre wątki miałem trochę pozdradzane, ale szczerze mówiąc głównie dlatego, że akcja w tym serialu rozwija się wyjątkowo powoli i nadal do końca nie wiadomo o co chodzi. Przy okazji nie zaczęło mi jeszcze jakoś bardziej zależeć na bohaterach, chociaż powoli, z odcinka na odcinek, zaczynam ich nieco bardziej lubić. Ale powoli! (bo np. po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków OC uzależniłem się od tego serialu, głównie dlatego, że strasznie polubiłem bohaterów).
OK – teraz kilka słów o wydarzeniach w serialu.
Najbardziej chcę opowiedzieć o postaci Claire, będącej cheerleaderką, która potrafi… regenerować swoje ciało. Mój wybór padł na nią, bowiem nieco bawi mnie to co tej dziewczynie do tej pory się wydarzyło. 
W pierwszych trzech odcinkach przetrącono jej głowę (miała ją tył naprzód), przechodziła przez ogień, miała kawałek gałęzi wbity w głowę i obudziła się na stole w kostnicy, gdy miała rozciętą klatkę piersiową (yes!). Skoro już o tym mowa to zastanawia mnie jedna rzecz – czemu ten serial nie ma jakichś ograniczeń wiekowych, lecąc w publicznej telewizji o 20.00 (także w USA), skoro pokazuje się w nim otwartą klatkę piersiową, ludzi z odciętą połową głowy, kobietę przyszpiloną dużą ilością noży do ściany, itd. Jak dzieci mogą oglądać takie rzeczy?
Mimo, że napisałem, że akcja w tym serialu rozwija się powoli, to w przeciągu dwóch dni zdążyłem obejrzeć już cztery odcinki. Obecnie ściągam piąty. Zwyczajnie czekam aż akcja się rozwinie, a przy okazji trochę spodobały mi się już przygody bohaterów. :)

[additon made after watching "chapter five: Hiros"]
W końcu! W końcu zaczęło się coś rozkręcać. Mogę teraz już powiedzieć, że mnie wciągnęło bardzo, bo wcześniej po prostu za mało się działo. Ja rozumiem, że trzeba jakoś przedstawić bohaterów, itd., ale żeby robić to przez tyle odcinków? 
Szczególnie podobało mi się zakończenie odcinka "Hiros", kiedy Peter Petrelli mówi do Hiro, że ma dla niego wiadomość. Ten sam tekst, pomiędzy tymi samymi postaciami był wypowiedziany na samym końcu poprzedniego odcinka, z tą małą różnicą, że wypowiedziany był przez przyszłego-Hiro do teraźniejszego-Petera.
To akurat był fajny pomysł, żeby tak zamknąć te dwa odcinki. 
Plus pojawia się parę pytań: Jak ojcu Claire udaje się być w tak różnych miejscach w ciągu jednego dnia? NYC, potem znowu Odessa, Texas, potem Las Vegas, itd. Lata samolotami, ma prywatny helikopter, czy też może potrafi się jakoś inaczej przemieszczać z miejsca na miejsce??
OK – nevermind.
Jeszcze jedna rzecz bardzo podobała mi się w tym odcinku – to, że Ando odwiedził Nicky (albo "Nikki", nie wiem jak się pisze akurat jej imię), bo chciał z nią porozmawiać, bo "tak dobrze im się gadało przez internet". :) To była bardzo przyjemna scena. :)
Aaa – plus w tym odcinku mamy tekst, który jest jakby "mottem" serialu, czyli "Save the cheerleader, save the world". ;)
Powoli zaczynam rozumieć, czemu ludziom tak się ten serial podoba. :) (Gdyby wstęp był nieco krótszy i było nieco mniej Mohinder’a* w tych pierwszych odcinkach to dałoby się wciągnąć szybciej, a nie na wysokości piatego odcinka).
* – sceny z nim są troszeńkę przymulaste, ale tekst: "Mohinder, meet Mohinder" z jednego z pierwszych odcinków mi sie podobał.
Przy okazji dodaję stronę Herosów do linków za chwilę. :)

OK – that’s it!
Wiem, że ta notka była trochę przymulasta, bo opowiadała tylko o serialach, ale czułem lekką potrzebę udokumentowania tego, że obejrzałem już "to i to", i podzielenia sie paroma spostrzeżeniami na ten temat.
A skoro o spostrzeżeniach mowa, to oglądając ostatnio dwa pierwsze odcinki "Angel’a" (yeah, yeah – po raz drugi), rozpoznałem parę znajomych twarzy.
W pierwszym odcinku jednego z wampirów, których zabija Anioł jest… Josh Holloway, czyli Sawyer z Losta. :)
W drugim zaś występuje facet, który w drugiej serii OC grał byłego faceta Julie, który ją szantażował.
Ok – that’s all.
Next time it will be about my trips, I’m tellin’ you! :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS