RSS
 

Notki z tagiem ‘family-guy’

WhatUp, TV shows?!

14 paź

Nowy sezon serialowy rozpoczął się już na dobre. To chyba dobra okazja, by przytoczyć kilka słów o premierowych odcinkach różnorodnych seriali, które znajdują się w moim grafiku tej jesieni.

Gossip Girl (sezon VI)

Gone Maybe Gone” składa się z dobrych, jak i słabych momentów. Na szczęście przez większość czasu prezentuje poziom wyższy niż ten, którym twórcy raczyli nas w sezonie piątym. Niestety, niektóre rozwiązania pokazują, że nie naprawili jeszcze wszystkich błędów, które leżały u podłoża słabego poziomu poprzedniej serii. Jeśli uda im się wyrzucić nieciekawe wątki, pozostawiając te ciekawsze, jest jeszcze szansa dla tej produkcji. Na razie – jest nieźle, ale mogło być lepiej.

Pełny tekst po kliknięciu w zdjęcie.

 

How I met your mother (sezon VIII)

Scenarzyści po raz kolejny zwodzą widza, bawiąc się z nim w kotka i myszkę. Teoretycznie pokazują do czego zmierza historia, ale potem bardzo szybko zasiewają ziarno niepewności, każąc domyślać się czy mówili prawdę. Powoli zaczyna się to robić nieco męczące, gdyż niczego nie można być pewnym w wątku głównym. Dlatego też bardziej podobają mi się odcinki niezwiązane z główną historią. Ten jest zaś związany z nią w znaczący sposób. Na szczęście twórcy wciąż dają nam kilka całkiem zabawnych momentów.

Pełny tekst po kliknięciu w zdjęcie.

 

Family Guy (sezon XI)

Into Fat Air” to odcinek, jakich wiele w serialu – zbiór różnorodnych gagów i mini-scenek, połączonych ze sobą większą fabułą. Tym razem pretekstem do żartów są zmagania Griffinów, którzy postanowili utrzeć nosa „wspaniałej”, wywyższającej się rodzinie byłego chłopaka Lois. By to uczynić, postanawiają zmierzyć się z Fischmanami podczas wyprawy na Mount Everest.

Pełny tekst po kliknięciu w zdjęcie.

 

PS. Słów kilka o czwartej serii „Glee” oraz premierowym serialu: „Elementary” – coming soon!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Easter Egg

24 kwi
Świętowanie czas zacząć! :D
Z okazji Świąt Wielkiej Nocy chciałem życzyć Wam samych wspaniałych chwil, spędzonych w najlepszym towarzystwie, jakie sobie wymarzycie. Aby (nie tylko) najbliższe dni przepełnione były słońcem, serdecznością i wszystkim tym, co sprawia Wam największą radość. W tym, oczywiście, wieloma wspaniałymi dziełami kultury, które będą pobudzać Waszą (naszą) wyobraźnię i okupować myśli! :)
Chciałem również podzielić się z Wami świątecznym prezentem, podobnym do tego, którym dzieliłem się na Boże Narodzenie. Specjalnym odcinkiem "Family Guy’a". ;)
Oglądam obecnie najnowszy, dziewiąty, sezon tej produkcji i nadal świetnie się bawię. Twórcy nie oszczędzają nikogo w swoich, czasami niewybrednych żartach, dzięki czemu ciągle znajdują nowe pomysły na przezabawne historie. Ostatnie odcinki nie prezentują wprawdzie tak wysokiego poziomu, jak te z początków mojej przygody z serialem, jednak nadal zdarzają się takie, od których nie można wręcz oderwać wzroku.
Jednym z takich odcinków jest rozpoczynający dziewiąty sezon "And Then There Were Fewer". 
Godzinny epizod zachowany jest w zupełnie innym stylu niż wszystkie wcześniejsze odcinki serialu. Twórcy postawili tutaj na klimat historii kryminalnej, połączonej z elementami opowieści grozy. Atmosfera przypomina tę panującą w "10 Murzynkach" Agathy Christie, czy serialu "Wyspa Harpera", (nota bene – też bazującym na pomyśle Mistrzyni Kryminału).
Jest tu mniej zabawnie niż zwykle, ale nadal bardzo ciekawie. Ja bawiłem się wyśmienicie, oglądając poczynania wszystkich najciekawszych bohaterów produkcji, postawionych w nietypowej sytuacji. Pomyślałem więc, że podzielę się moją radością z Wami. :)
Także Enjoy! :)


Wesołych Świąt! :)
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Easter Egg

24 kwi
Świętowanie czas zacząć! :D
Z okazji Świąt Wielkiej Nocy chciałem życzyć Wam samych wspaniałych chwil, spędzonych w najlepszym towarzystwie, jakie sobie wymarzycie. Aby (nie tylko) najbliższe dni przepełnione były słońcem, serdecznością i wszystkim tym, co sprawia Wam największą radość. W tym, oczywiście, wieloma wspaniałymi dziełami kultury, które będą pobudzać Waszą (naszą) wyobraźnię i okupować myśli! :)
Chciałem również podzielić się z Wami świątecznym prezentem, podobnym do tego, którym dzieliłem się na Boże Narodzenie. Specjalnym odcinkiem "Family Guy’a". ;)
Oglądam obecnie najnowszy, dziewiąty, sezon tej produkcji i nadal świetnie się bawię. Twórcy nie oszczędzają nikogo w swoich, czasami niewybrednych żartach, dzięki czemu ciągle znajdują nowe pomysły na przezabawne historie. Ostatnie odcinki nie prezentują wprawdzie tak wysokiego poziomu, jak te z początków mojej przygody z serialem, jednak nadal zdarzają się takie, od których nie można wręcz oderwać wzroku.
Jednym z takich odcinków jest rozpoczynający dziewiąty sezon "And Then There Were Fewer". 
Godzinny epizod zachowany jest w zupełnie innym stylu niż wszystkie wcześniejsze odcinki serialu. Twórcy postawili tutaj na klimat historii kryminalnej, połączonej z elementami opowieści grozy. Atmosfera przypomina tę panującą w "10 Murzynkach" Agathy Christie, czy serialu "Wyspa Harpera", (nota bene – też bazującym na pomyśle Mistrzyni Kryminału).
Jest tu mniej zabawnie niż zwykle, ale nadal bardzo ciekawie. Ja bawiłem się wyśmienicie, oglądając poczynania wszystkich najciekawszych bohaterów produkcji, postawionych w nietypowej sytuacji. Pomyślałem więc, że podzielę się moją radością z Wami. :)
Także Enjoy! :)


Wesołych Świąt! :)
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Presents from the Dark Side

24 gru
Święta czas zacząć! :D
Z tej okazji chciałem Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia: pomyślności, radości, niegasnącej kreatywności oraz tony doskonałych filmów w kinach! Chciałem Wam również sprezentować mały podarunek pod Choinkę.

Wybór padł na specjalne odcinki Family Guy’a.
Nie wiem wprawdzie czy powinienem Was namawiać na seans tego kontrowersyjnego, a czasami wręcz obrazoburczego serialu, w którym twórcy nabijają się dosłownie ze wszystkiego. Co ja jednak poradzę, że nagminnie się zaśmiewam, oglądając jego kolejne odcinki?
Produkcja przyciąga mnie swoim nietuzinkowym humorem. Jest szalenie zabawna! Występują tu chyba wszystkie możliwe typy humoru: od slapstickowych sytuacji aż do czystego absurdu.
Ogromnym atutem "Family Guy’a" jest też intertekstualność, czyli szerokie cytowanie innych produkcji. W niemal każdym odcinku twórcy odwołują się do jakiegoś znanego zjawiska popkultury i stawiają je w nowym, ciekawym świetle.

W 2007 roku poszli o krok dalej. Stworzyli specjalny odcinek parodiujący "Nową Nadzieję" – IV Epizod Gwiezdnej Sagi George’a Lucasa.
Odcinek, dzięki swojej szczegółowości oraz wierności oryginałowi, okazał się dużym sukcesem. Tak dużym, że twórcy poszli za ciosem i stworzyli dwie kolejne części. Przed trzema dniami światło dzienne ujrzała najnowsza odsłona. Epizod "It’s a Trap!" to parodia "Powrotu Jedi".
Z wielką chęcia zobaczę, co twórcy zaoferowali nam tym razem. Was równiez do tego zachęcam.
Enjoy!

Blue Harvest

Something, Something, Something Dark Side

It’s a Trap!

Moja przygoda z "Family Guy’em" rozpoczęła się właśnie od tych odcinków. Epizody specjalne podobały mi się tak bardzo, że z chęcią skusiłem się też na odcinki zwyczajne, kiedy nadarzyla się ku temu okazja.
Jestem wielce zadowolony z tej decyzji. Dzięki serialowi zapewniam sobie bowiem częste dawki śmiechu. Właśnie dlatego pomyślałem, że może to być dobry prezent Gwiazdkowy także dla Was. :)

Wszystkiego najlepszego! :)
(HO.HO.HO!) ;)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Presents from the Dark Side

24 gru
Święta czas zacząć! :D
Z tej okazji chciałem Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia: pomyślności, radości, niegasnącej kreatywności oraz tony doskonałych filmów w kinach! Chciałem Wam również sprezentować mały podarunek pod Choinkę.

Wybór padł na specjalne odcinki Family Guy’a.
Nie wiem wprawdzie czy powinienem Was namawiać na seans tego kontrowersyjnego, a czasami wręcz obrazoburczego serialu, w którym twórcy nabijają się dosłownie ze wszystkiego. Co ja jednak poradzę, że nagminnie się zaśmiewam, oglądając jego kolejne odcinki?
Produkcja przyciąga mnie swoim nietuzinkowym humorem. Jest szalenie zabawna! Występują tu chyba wszystkie możliwe typy humoru: od slapstickowych sytuacji aż do czystego absurdu.
Ogromnym atutem "Family Guy’a" jest też intertekstualność, czyli szerokie cytowanie innych produkcji. W niemal każdym odcinku twórcy odwołują się do jakiegoś znanego zjawiska popkultury i stawiają je w nowym, ciekawym świetle.

W 2007 roku poszli o krok dalej. Stworzyli specjalny odcinek parodiujący "Nową Nadzieję" – IV Epizod Gwiezdnej Sagi George’a Lucasa.
Odcinek, dzięki swojej szczegółowości oraz wierności oryginałowi, okazał się dużym sukcesem. Tak dużym, że twórcy poszli za ciosem i stworzyli dwie kolejne części. Przed trzema dniami światło dzienne ujrzała najnowsza odsłona. Epizod "It’s a Trap!" to parodia "Powrotu Jedi".
Z wielką chęcia zobaczę, co twórcy zaoferowali nam tym razem. Was równiez do tego zachęcam.
Enjoy!

Blue Harvest

Something, Something, Something Dark Side

It’s a Trap!

Moja przygoda z "Family Guy’em" rozpoczęła się właśnie od tych odcinków. Epizody specjalne podobały mi się tak bardzo, że z chęcią skusiłem się też na odcinki zwyczajne, kiedy nadarzyla się ku temu okazja.
Jestem wielce zadowolony z tej decyzji. Dzięki serialowi zapewniam sobie bowiem częste dawki śmiechu. Właśnie dlatego pomyślałem, że może to być dobry prezent Gwiazdkowy także dla Was. :)

Wszystkiego najlepszego! :)
(HO.HO.HO!) ;)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Something, Something, Something Dark Side.

06 mar

(czyli notka dotycząca innych dzieł kultury inspirowanych sagą Lucasa).

Pomiędzy starą, a nową trylogią, miałem chwilę przerwy, a nadal będąc na "StarWars-owym" głodzie musiałem znaleźć sobie odpowiedni substytut, związany w jakiś sposób z sagą.
Wybór padł na Family Guy’a i jego specjalne odcinki parodiujące dzieło Lucasa. Mimo, że samego serialu nie oglądam, to muszę przyznać, że zarówno "Blue Harvest", jak i "Something, Something, Something Dark Side" niezmiernie mi się podobały i bardzo dobrze się na nich bawiłem.
Trzeba przyznać Sethowi MacFarlane’owi (twórcy "Family Guy’a"), że zna się na Gwiezdnych Wojnach. Większość scen odwzorowuje bowiem w dokładny sposób kadry z oryginalnej sagi, a nawet pojawiają się dokładne cytaty, słowo w słowo. Oczywiście momentów dodanych, karykaturalnych i humorystycznych też jest bez liku, ale zaskoczony byłem tym, że cytuje się tutaj w tak dokładny sposób oryginalne dzieło i oryginalne dialogi.
Wybawiłem się znakomicie i już nie mogę się doczekać części trzeciej, której tytuł to najprawdopodobniej "We Have a Bad Feeling About This".

Pomiędzy poszczególnymi częściami skusiłem się też na obraz "Fanboys", opowiadający o fanach Gwiezdnej Sagi. O moich wrażeniach po seansie już w następnej notce.

Wpadłem jeszcze na dwa pomysły zapełnienia sobie czasu pomiędzy kolejnymi częściami sagi. Ostatecznie jednak z nich nie skorzystałem, wybierając oryginalne Epizody, które udało mi się już wtedy zdobyć. Co mi jednak szkodzi napisać, że tymi pomysłami były:

-> "Space Balls" – parodia Gwiezdnej Sagi, w reżyserii Mela Brooksa. Dawno temu kiedyś ją widziałem i z tego co pamiętam całkiem mi się podobała. Trudno mi powiedzieć czy teraz miałbym podobne odczucia. Nie miałem jednak jakiejś dużej ochoty oglądać ponownie tej parodii, gdyż wystarczyły mi specjalne epizody "Family Guya".
-> "Clone Wars". W zasadzie wszystkie trzy jego odsłony. Serial Genndy’ego Tartakovskiego (twórcy "Laboratorium Dextera") animowany tradycyjną metodą, nowy serial robiony komputerowo oraz film będący wstępem do tej nowej odsłony serialu. Wszystkie trzy wersje opowiadają o wydarzeniach pomiędzy Epizodem II, a Epizodem III, czyli okresie znanym jako Wojny Klonów. Należą też do oficjalnego kanonu opowieści, gdyż są "pobłogosławione" przez samego Lucasa.
Wersję Tartakovskiego kiedyś oglądałem i bardzo mi się podobała, gdyż pełno w niej wartkiej akcji. Nowe wersje jakoś nieszczególnie mnie ciągnęły, zwłaszcza, że słyszałem dość nieprzychylne opinie na ich temat.

Kolejną rzeczą, którą robiłem na GwiezdnoWojennym-głodzie, było poszukiwanie filmowej używki, w postaci DVD ze wszystkimi częściami sagi. W ramach tych poszukiwań byłem w Empiku, Trafficu, Saturnie, wypożyczalni DVD i wszedłem na stronę Merlin.pl. Nigdzie jednak nie odnalazłem "Gwiezdnych Wojen". Nigdzie też nie byli mi w stanie powiedzieć kiedy będą ponownie dostępne na rynku. W poszczególnych miejscach można było wprawdzie dostać pojedyncze części, ale i tak nie dało się z nich złożyć całości serii. I niezmiernie mnie to dziwi. Przecież nie jest tak, że nie ma popytu na dzieła Lucasa. A może wszyscy już posiadają Gwiezdną Sagę w swojej kolekcji, więc nie ma dla kogo produkować kolejnych edycji?! Generalnie rzecz biorąc – byłem strasznie zawiedziony tym, że nie można ich nigdzie odnaleźć. Na szczęście od czego jest Internet oraz Allegro?

Na zakończenie chciałem jeszcze podać kilka linków do stron związanych z sagą. I tak – strona Wikipedii, która zawiera bardzo dużo ciekawych informacji, strona oficjalna (chaotyczna i obecnie poświęcona głównie "Clone Wars", jednak również zawierająca wiele informacji), krótkie recenzje Billie Doux, (jako przykład jednego z głosów, które powiedziały już wszystko o "Gwiezdnych Wojnach"), a także link do strony Adidasa, który wypuścił kolekcję ubrań inspirowanych dziełem Lucasa, jak również strona artystki Mari Kasurinen, która stworzyła specyficzną kolekcję figurek inspirowanych różnymi kultowym filmami, w tym "Gwiezdnymi Wojnami".

 
Tym samym kończę moje "Star-Warsowe" rozmyślenia. Bardzo miło było wrócić do tych wspaniałych filmowych wspomnień i poznać też nowe dzieła związane z sagą. Trochę zatem szkoda, że to już koniec. Na szczęście koniec niepermanentny, a trwający do następnego razu, kiedy sięgnę po Gwiezdną Sagę. ;)

Niech Moc będzie z Wami!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS