RSS
 

Notki z tagiem ‘heroes’

Heroes Episode Guide V (and final)

21 paź

Ostatni sezon "Heroes", był powrotem w dobrym stylu. Ziściło się moje marzenie o pełnym dobrym sezonie, na którego spełnienie czekałem od finału premierowej serii.

Volume 5, zatytułowany "Redemption" (Odkupienie) zbliża się w sporym stopniu do poziomu, który prezentowała pierwsza seria. Widać tu echa podobnego stylu prowadzenia narracji, czy budowania napięcia. Znów jest tajemniczno i klimatycznie. Znów chce się oglądać dalej, mimo że nie do końca wiadomo o co w tym wszystkim chodzi. Kolejne odcinki są jednak tak ciekawie poprowadzone, że z dużym zaangażowaniem chce się brnąć dalej.

Historia w "czwórce/piątce" kręci się wokół Cyrku, zrzeszającego Ludzi ze Zdolnościami oraz planu jego właściciela, by zebrać w nim jak najwięcej "specials". Wszystko to, by móc wprowadzić w życie swój wielki "niecny" plan.
To główna oś konfliktowa fabuły, jednak nie jedyny ciekawy element tego sezonu.
Wśród innych są: zmagania Claire, by dopasować się do normalnego życia w collegu; kolejne próby zmiany przeszłości, dokonywane przez Hiro; walka Matta z Sylarem, siedzącym w jego głowie; czy misja Petera, by pomóc wszystkim Nowojorczykom, potrzebującym medycznej opieki.

Nawet historia Nathana/Sylara, której finał w ostatnich scenach vol. 4 sprawił, że zarzuciłem oglądanie serialu na dłuższy czas, okazała się być nieźle pokazana. Co prawda tempo wydarzeń znów nie było najlepiej przemyślane (najpierw przemiana Nathana w Sylara idzie zbyt wolno, potem "odkupienie" tego bohatera zbyt szybko), ale widać tu ciekawy zamysł fabuły, a nawet chęci dobrego poprowadzenia tego wątku. Co, i tak, jak na "Heroes", jest dużą poprawą względem poprzednich sezonów.

W najnowszej odsłonie, po raz kolejny dostajemy serię nowych bohaterów.
Najciekawszym z nich jest Samuel Sullivan, właściciel Cyrku, grany przez Roberta Kneepera, czyli T-Baga z "Prison Breaka". Jego bohater jest niejednoznaczny. Choć od początku "coś jest z nim nie tak", gdyż jest odpowiedno dziwny, tajemniczy i potrafi manipulować ludźmi, to posiada też cechy charakteryzujące "dobrego człowieka". Dodatkowo jest niestabilny emocjonalnie, przez co nie wiadomo czego można się po nim spodziewać.
Reszta nowych bohaterów, wśród których są (m.in): kobieta, widząca muzykę(!), mężczyzna, potrafiący powielić się na dużą ilość ciał-kopii, czy dziewczyna, poznająca pragnienia osoby, której dotknie, także się sprawdza. Można się wprawdzie zastanawiać czy nie dałoby się w ciekawszy i bardziej znaczący sposób wykorzystać ich umiejętności, jednak mimo tego z przyjemnością się ich ogląda.

Za najlepszy odcinek uważam epizod 11-sty: "Thanksgiving", za najsłabszy zaś 4×15 "Close to you".

Wybrałem "Thanksgiving", gdyż najbardziej przypomina on "stare dobre czasy" sezonu pierwszego. Przepełniony jest akcją, niezłymi dialogami oraz klimatem zagrożenia. Na dodatek zawiera kluczową informację na temat przeszłości Samuela.
"Close to you" jest wg mnie najsłabszy, dlatego, że zbytnio skupiono się w nim na zwykłym życiu głównych bohaterów, przez co właściwie nic ciekawego się w nim nie dzieje. Spokojnie można by go pominąć, gdyż nie wnosi on żadnej wiedzy, niezbędnej dla rozwoju historii.

Ogólnie rzecz biorąc – ostatnia odsłona "Heroes" przywraca dobre imię produkcji, która od dłuższego czasu zmagała się z mocno meandrującym poziomem. Chociaż nie obywa się tutaj bez wpadek, czy nudniejszych odcinków (w niewielkiej ilości!), to w ogólnym rozrachunku więcej jest tu elementów działających na korzyść serialu.
Uważam, że sezon czwarty był najlepszym po premierowym. (Trzecie miejsce – vol. 4 "Fugitives", 4-te: vol. 2 "Generations", a na końcu kiepskie "Villains"). Cieszę się, że ostatecznie zebrałem się za obejrzenie tej serii, gdyż spełniła ona moje oczekiwana. Czuję jednak lekką ulgę, że to już koniec. Oznacza to, że serial zakończył się na dobrej nucie i odzyskał choć trochę z pozytywnej energii, która otaczała go po pierwszym sezonie.

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko powiedzieć: Farewell Heroes! :)
PS. Link do oficjalnej strony serialu oficjalnie znika z działu linków.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii TV Shows

 

The Confession

10 paź

Jakiś czas temu odkryłem stronę internetową MyEpisodes.com. Pozwala ona być na bieżąco ze wszystkimi terminami premier najnowszysch odcinków oglądanych seriali, jak również oferuje bardzo ciekawą funkcję nazwaną: "Time I’ve wasted". System w szybki sposób podlicza wszystkie obejrzane odcinki i mówi człowiekowi jaką część swojego życia spędził przed telewizorem/komputerem, zapatrzony w życie swoich ulubionych serialowych postaci.

W tym wpisie chciałem zaprezentować wszystkie oglądane przeze mnie seriale, których oglądanie zajęło mi łącznie*: 2 miesiące, 3 tygodnie i 20 godzin.
Swoją drogą będzie to też wersja 2.0 wpisu, którym reaktywowałem działalność swojego bloga w listopadzie 2008.

NEW(EST) SHOWS

 

Glee
Objawienie zeszłego serialowego sezonu, choć posiada kilka wad, to dzięki ciekawym aranżacjom znanych hitów, doskonale śpiewającej obsadzie i karykaturalnym postaciom, zdecydowanie daje radę i powala widzów swoją pozytywną energią!
No i ta Jane Lynch jako Sue Sylvester! :)

Cougar Town 
Komediowe spojrzenie na kryzys wieku średniego. "40-tka to nowa 20-tka" i te klimaty. Jules Cobb stara się na nowo przeżyć swoją młodość, co prowadzi do ciekawego zestawienia tego, co wypada jej robić, z tym, co rzeczywiście robi.
Specyficzni, zabawni bohaterowie i powrót Courtney Cox do komediowych korzeni. Choć mogłoby się wydawać, że temat nie jest pierwszej świeżości, to jego intrygujące wykonanie, pokazuje, że jeszcze nie wszystko zostało powiedziane.

Chuck 
Zwyczajny "nerd", pracujący w sklepie elektronicznym, przez przypadek staje się posiadaczem wszystkich rządowych sekretów. Zestawienie jego rutynowego życia z nowymi obowiązkami, rodem ze świata agentów specjalnych, daje bardzo zaskakujące efekty i tworzy intrygującą fabułę. Dodatkowo pełno tu odwołań do science-fiction, gier i komiksów, a także szeroko rozumianej kultury popularnej.

Royal Pains 
Wakacyjny serial, opowiadający o "concierge doctor" – lekarzu, który przyjedzie do domu i na miejscu wykona wszystkie niezbędne zabiegi. Z tego powodu Hank Lawson ma w sobie coś z McGayvera, gdyż niektóre sprzęty ratujące życie potrafi stworzyć ze zwykłych przedmiotów domowych. Oprócz ciekawych przypadków medycznych, intrygują także relacje lekarza z rodziną i znajomymi. Najzabawniejszym elementem tego przyjemnego serialu jest natomiast brat głównego bohatera – człowiek ze smykałką do interesów i burzą niecodziennych pomysłów.

True Blood 
Wampiry są wśród nas! Dzięki syntetycznej krwi, stworzonej przez Japończyków, mogą żyć tak, jak normalni ludzie. Oczywiście niektóre preferują swój stary tryb odżywiania, co z wiadomych względów budzi zastrzeżenia ludzi. W dotychczasowych dwóch sezonach (trzeci jeszcze przede mną) najciekawszym wątkiem w mojej opinii były zmagania wampirzej braci z Kościołem Fanatyków, pod wdzięczną nazwą: Fellowship of the Sun.
Ta produkcja posiada bardzo ciekawy, mroczny klimat oraz intrygujących bohaterów, dzięki czemu wyśmienicie się ją ogląda.

OLD(ER) SHOWS

Heroes 
Zwykli ludzie, którzy odkrywają, że posiadają nadprzyrodzone zdolności, to bardzo ciekawy, choć niekoniecznie innowacyjny, koncept. Pierwszy sezon "Herosów" pokazał jednak, że z takiego tematu można naprawdę wiele wyciągnąć. "Jedynka" jest bowiem doskonale napisana, a kolejne odcinki ogląda się z dużym zaangażowaniem. Niestety później poziom meandruje – obok bardzo dobrych epizodów są te zwyczajnie kiepskie. Choć "czwórka", którą obecnie oglądam, jest już zbliżona do poziomu "jedynki", to jednak nie była to wystarczająca poprawa, by uchronić serial od kasacji.

House 
Cyniczny i denerwujący pacjentów doktor oraz dziwne przypadki medyczne, a także bardzo specyficzne, często niejednoznaczne relacje lekarza z otoczeniem, są tym, co najbardziej przyciąga w tej produkcji. Swoją drogą im dalej, tym lepiej. Za najlepsze sezony uważam bowiem piąty i czwarty (w tej kolejności). Z niewiadomych powodów ciągle nie obejrzałem jeszcze "szóstki", ale już szykuję się, by zacząć nadrabiać te zaległości.

Desperate Housewives 
Mieszkanki Wisteria Lane i ich specyficzne problemy. "Gospodynie domowe" z Fairview rzeczywiście są "Gotowe na wszystko", by dopiąć swego. Nawet, jeśli będą musiały użyć "desperackich" środków, by tego dokonać.
Kolejne sezony, choć stopniowo upadają na poziomie, dalej dają radę i przysparzają wielu sytuacji do szczerego śmiechu.

Gossip Girl 
NYC, Manhattan, Upper East Side. To tam dzieje się akcja serialu, którego głównymi bohaterami są bogate i piękne nastolatki. Fabuła to w zasadzie masa intryg i knowań oraz miłosna rotacja pomiędzy poszczególnymi postaciami. W przeciągu trzech lat twórcom udało się zapełnić większość kombinacji zasady "każdy z każdym".
W skrócie – "totalny guilty pleasure". ;)

Grey’s Anatomy 
Rozterki uczuciowe grupy stażystów z Seattle Grace Hospital, w połączeniu z zaskakującymi, a często też dziwnymi przypadkami medycznymi, stanowią o sile tego serialu. Dostajemy też wiele skłaniających do śmiechu sytuacji oraz doskonały soundtrack. Wszystko to sprawia, że "Chirurgów" ogląda się z dużą przyjemnością.

How I met your mother
Choć przygody Teda i spółki przypominają te, które przeżywali "Przyjaciele", serial posiada własny, odmienny styl i prezentuje nieco inny styl humoru. Mnie ogląda się go doskonale. Sam nie wiem czy to z powodu podobieństw, czy właśnie dzięki różnicom.
Dodatkowo jest to serial, który wspomógł mnie podczas obu sesji zimowych na uczelni i już szykuję się na to, że przy najbliższej będzie podobnie. :)

+ Bonus: ANIMATED SHOWS

Family Guy
Animacja zdecydowanie skierowana do dorosłych. Twórca kreskówki – Seth McFarlane nabija się w niej bowiem dosłownie ze wszystkiego i wszystkich, często przełamując tematy tabu, czy wręcz szokując dla samego efektu szokowania. Panujący tu humor jest jednak szalenie ciekawy i piekielnie zabawny, momentami przekraczając nawet granice absurdu.
(Moja przygoda z tym obrazem zaczęła się przy odcinkach specjalnych, parodiujących "Gwiezdne Wojny". W te wakacje poszedłem o krok dalej. Dzięki darmowemu pilotowi, rozdawanemu na iTunesie, który szalenie mi się spodobał, jestem obecnie po dwóch seriach oraz kilku odcinkach z innych sezonów).

Kim Possible 
Disneyowska opowieść o cheerleaderce ratującej świat pełna jest zabawnych scen, ciekawych odniesień do kultury popularnej oraz zaskakujących zwrotów akcji. Serial ogląda się z dużą przyjemnością, gdyż zwyczajnie relaksuje i przysparza pozywytnych wrażeń.

The Emperor’s New School 
Serialowa wersja przygód cesarza Kuzco, znanego z "Nowych szat króla" ("Emperor’s New Groove"). Wyjątkowo zgrabna i udana, bo korzystająca z doskonałych chwytów, sprawdzonych już w pierwowzorze, (który nota bene zaliczam do swoich ulubionych filmów). :)

C.D.N

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii TV Shows

 

Heroes Episode Guide IV

01 cze

Volume IV: Fugitives
Trzeci sezon "Herosów" składał się z dwóch oddzielnych volumes. O pierwszym pisałem tutaj, teraz przyszedł czas na część drugą.
Nowy "sezon" zaczyna się w momencie, gdy poprzez działania Nathana Petrelli, wszyscy ludzie ze zdolnościami zostają wyłapywani przez rządowych agentów i więzieni. Uważani są bowiem za "zagrożenie dla Ameryki", terrorystów.

Po raz kolejny dostajemy nowego bohatera, tym razem, na szczęście, tylko jednego. Jest nim agent Danko, który będzie naszym głównym bad-guy w tej części sezonu. To on jest najbardziej zdeterminowany, żeby wyłapać wszystkich ludzi ze zdolnościami i zamknąć ich w więzieniach, gdzie nie będą mogli używać swoich mocy.
Nasi bohaterowie stają się zatem "fugitives" – ściganymi, muszącymi uciekać przed wrogo nastawionym rządem.
Ogląda się to naprawdę nieźle, zwłaszcza, że od pewnego momentu poziom odcinków jest naprawdę dobry. Aż przypominają się te "stare, dobre czasy" sezonu pierwszego. :)
To tyle, jeśl idzie o ogólny zarys fabuły.

Przejdę teraz do bardziej szczegółowego opisu, jako że po obejrzeniu konkretnych odcinków, robiłem krótkie notatki. I tymi notatkami chciałbym sie teraz podzielić. (Czyli formuła będzie podobna do tej, jaką przyjąłem przy opisie pierwszego sezonu ;))

Chapter 5 - "Exposed"
Mniej więcej od tego odcinka zaczyna się powrót na stary, dobry poziom. Historia znowu poprowadzona jest w ciekawy sposób.
The best part probably was the one, where Sylar remembered something from his past, something which was hidden deep down his brain, a repressed memory – his father killing his mother. Yeah – no wonder he’s so screwed!
(But I’m just wondering – how on Earth did he survive the fire of The Company’s building in the first place?!)

Chapter 7 – "Cold Snap"
Ten odcinek najbardziej przypomina odcinki pierwszego sezonu. Wszystkie elementy, które sprawiły, że początki serialu tak dobrze się oglądało, znalazły się w tym odcinku.
Jest to odcinek, w którym Daphne umiera, a mnie, szczerze mówiąc, całkiem cieszy taki obrót spraw. Uważam bowiem, że gdy ktoś w tym serialu rzeczywiście odchodzi w zaświaty, daje to dużo większą dramaturgię, niż gdy uśmierca się bohatera, tylko po to, żeby za chwilę ponownie go ożywić. Zresztą w przypadku Daphne też tak było. Już parę odcinków wcześniej, wszystko wskazywało na to, że już jej nie ma wśród żywych, a tutaj – niespodzianka! Wprawdzie nie pożyła sobie długo, ale dzięki temu jej postać dostała odpowiednie pożegnanie. A przez to scena lotu nad Paryżem nie raziła mnie aż tak bardzo, jak scena lotu nad znakiem Hollywood, w sezonie drugim.
Poza tym, w "Cold Snap" dowiedzieliśmy się kim jest "Rebel", który pomagał naszym bohaterom w kryzysowych momentach. Okazało się, że był to… Maicah. Bardzo ucieszyło mnie, że to właśnie on, gdyż zastanawiałem się już co się stało z tą postacią, tak dawno się nie pojawiała.
Sceny z Tracy Strauss też były niczego sobie. Zwłaszcza ta, w której zamraża parking, goniących ją agentów, ich pistolety, a także… samą siebie, żeby uratować Maicę. Na dodatek scena kończy się tym, że Danko strzela w jej zamrożone ciało, a ona… rozpada się na kawałki. Widzimy wtedy "fragment" jej twarzy w formie sopla lodu, wbity w ziemię oraz łezkę, która spływa jej z oka. Po prostu super! ;)
Kocówka odcinka to natomiast Peter i Angela w Statule Wolności. Czyli scena bardzo "X-menowa". :)

Chapter 9 – "Turn and Face the Strange"
Najciekaszym elementem odcinka była nowo nabyta zdolność Sylara. Shape shifting, czyli zmiana ciała, jest naprawdę przydatną umiejętnością, dzięki której łatwo wprowadzić widza w błąd i zaskoczenie. Nie zawsze bowiem dawało się domyślić w którym momencie dana osoba jest rzeczywiście sobą, a w której Sylarem, podszywającym się pod tą osobę. 
Poza tym wątkiem, w odcinku nie było w zasadzie niczego ciekawego. Ot, kolejny średniawy epizod.

Chapter 10 – "1961"
Odcinek bardzo "Lostowy". Dostajemy bowiem retrospekcję do lat 60-tych, do miejsca zwanego "Coyote Sands", gdzie badano osoby ze zdolnościami i gdzie Angela Petrelli, Linderman, Bob ("Midas") i Charles Devaux utworzyli The Company. Dowiedzieliśmy się też, że Angela miała siostrę, która zginęła razem z innymi w masakrze jaka odbyła się w Coyote Sands w tamtym okresie.
To, co sprawia, że odcinek uważam za "lostowy" to postać siostry Angeli, która kojarzy mi się bardzo z Dannielle Rousseau, właśnie z "Zagubionych" ;)
Aha - no i w tym odcinku dowiedzieliśmy się czemu Sylar nadal żyje. Otóż kawałek szkła w jego głowie… stopił się w trakcie pożaru budynku(!), a jako że ciało Sylara potrafi się regenerować, mógł przeżyć tę katastrofę i nadal znajdować się wśród żywych. ;)

Chapter 11 – "I am Sylar"
Sylar przeżywa kryzys osobowości, nie wie kim jest, ani kim chciałby zostać. Odcinek jest niezły, a najepszą jego częścią jest chyba sam kadr tytułowy. Tytuł odcinka czytamy bowiem na… ręku bohatera, gdzie wyrył go sobie na skórze. I naprawdę nieźle to wygląda. ;) (A bit creepy, but definitely gets your attention)

Chapter 12 – "An Invisible Thread"
Finałowy odcinek oglądało się naprawdę przyjemnie, aczkolwiek pewne rozwiązania nie do końca mi się spodobały.
Zwłaszcza to, co stało się z Nathanem. Chodzi o to, że pod koniec odcinka… uśmiecili tego bohatera. Nie rozumiem tylko czemu akurat jego. Sylara bowiem pozostawili przy życiu (znowu!). Wprawdzie Matt Parkman "zresetował" mózg Sylara tak, aby usunąć z niego wszystkie wspomnienia, a następnie "naładował" go wspomnieniami Nathana, tak by ten mógł "żyć dalej", to nie zmienia to faktu, że prawdziwy Nathan umarł. Na dodatek zajawka sezonu czwartego wskazuje na to, że Sylar może sobie przypomnieć kim naprawdę jest. A takie rozwiązanie już zupełnie mi się nie podoba. Bo tak naprawdę – ileż można? Sylar powinien był zginąć już dawno temu, jako naprawdę ciekawy bad-guy. Bo teraz, szczerze mówiąc jego postać jest dośc męcząca. Ale nic, niestety, nie można poradzić na inwencję twórców. Najwyraźniej nie wpadli na pomysł nowego "Złego", więc ciągle serwują nam naszego "ulubionego" seryjnego mordercę.
Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyniknie.

Nowy sezon wychodzi dopiero na jesieni. Do tego momentu zostało jeszcze sporo czasu, więc może jeszcze zdążę zatęsknić za Herosami i jednak się skuszę na obejrzenie nowej serii. Mam jednak nadzieję, że będzie ona lepsza od tej.
I to by było na tyle!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Heroes Episode Guide III

26 kwi

Volume 3: Villains
Na początku nowego sezonu dostajemy rozwiązanie zagadki z cliffhangera volume II. Okazuje się bowiem, że osobą, która postrzeliła Nathana na konferencji prasowej, (którą zorganizował, aby wyznać, że „wśród nas żyją osoby o nadprzyrodzonych zdolnościach”), był… Peter(!) Żeby być bardziej dokładnym – Peter z Przyszłości, który widział jakie będę konsekwencje wyznania senatora, i w związku z tym musiał podjąć odpowiednie kroki, by temu zapobiec.
Póżniej zaś dostajemy scenę z przyszłości, gdy Bad-Ass-Future-Claire ściga Future-Peter’a, a my nie wiemy jak doszło do tego, że te dwie lubiące się osoby stanęły po dwóch różnych, zwalczających się stronach.
Pierwsze odcinki pokazują cienką granicę pomiędzy byciem "good-guy" a "bad-guy", stawiając przy tym pytanie
co stało się z naszymi bohaterami, że byli zdolni do takich ekstremów, jak chęć zabicia własnego brata?
Można nawet mówić o pewnym "powrocie do korzeni", gdyż znowu znajdujemy się w sytuacji, gdy właściwie nie wiemy o co chodzi, i intryguje nas rozwiązanie tej zagadki. Z taką samą sytuację mieliśmy przecież do czynienia w pierwszym sezonie, gdy nie do końca było wiadomo o co chodzi w zawiłościach fabuły, czy samym haśle: „Save the cheerleader, save the world”, ale twórcy opowiadali historię w taki sposób, że chciało się poznać dalsze losy bohaterów, ich dalszą drogę i zyciowe wybory.
Pierwsze odcinki zapowiadają zatem powrót do normy pierwszego sezonu i naprawdę dobrze się je ogląda. :D

Niestety później rozpoczyna się proces schodzenia poziomu serialu jak po równi pochyłej, coraz bardziej w dół. :(
Pierwszą oznakę spadku formy widzimy już w odcinku szóstym – „Dying of the Light”. Dochodzi w nim bowiem do zabójstwa Adama Monroe/Takezo Kensei. Uważam, ze był to zabieg niedobry, bo w sezonie, który nazywa sie "villains" posiadanie takiego „złoczyńcy” jak Adam, byłoby bardzo wskazane. Najwyraźniej twórcy byli innego zdania i dlatego w miejsce Takezo dali nam Arthura Petrelli, którego postać w ogóle do mnie nie przemówiła. O ile sam pomysł, że bad-guyem może być ktoś z „dobrej rodziny" herosów, jest ciekawy, o tyle postaci Taty Petrelli brakowało „tego czegoś”, co sprawia, że „villain” jest tak dobry w byciu złym.[  ;) ] Postać Arthura Petrelli była zwyczajnie mniej ciekawa niż bohater grany przez Davida Andersa (czyli Adama).

Drugim przykładem na naprawdę niedobre prowadzenie wątku, jest sposób rozwijania postaci Elle. Właściwie chodzi mi o jedną konkretną, bardzo dużą wpadkę z nim związaną.
Kiedy poznajemy Elle w drugim sezonie, jest ona bad-ass girl, która na dodatek ma problemy z utrzymaniem swoich emocji na wodzy. Każde jej pojawienie się na ekranie prowadzi do wzrostu napięcia, gdyż nigdy nie wiadomo co zaraz może zrobić.
W sezonie trzecim natomiast udaje nam się zobaczyć także jej „dobre”, łagodniejsze oblicze. Jest to bardzo ciekawy zabieg i takie poprowadzenie jej historii bardzo przypadło mi do gustu.
Wszystko jest dobrze, do czasu, gdy nagle, z odcinka na odcinek, zupełnie niespodziewanie i bez żadnego wyjaśnienia, Elle powraca do swojej starej maniery bycia "złą". Nijak się ten powrót ma do tego, co widzieliśmy w poprzednich odcinkach, kiedy jej postać zdążyła się już diametralnie zmienić.
Wygląda to tak, jakby scenarzyści pisali kolejne skrypty bez znajomości poprzednich, w zupełnym oderwaniu od siebie. Prowadzi to do dość poważnej niekonsekwencji w budowaniu postaci, która zdecydowanie niekorzystnie wpłynęła na mój odbiór tego serialu.

Czara goryczy przelała się natomiast w dwuczęściowym odcinku: "The Eclipse".
Były to naprawdę słabe dwa odcinki, skupiające się na wydarzeniach podczas zaćmienia Słońca, które odebrało naszym bohaterom ich moce. Choć sam pomysł jest niezły, to sposób, w jaki został on poprowadzony, pozostawia wiele do życzenia.
Po pierwsze – zaćmienie, które trwa ponad dobę i objawia sie ledwo w rok po poprzednim?!! Ja rozumiem, że to serial fantastyczny, ale come on!
Po drugie – właściwie mógłbym przymknąć oko na to „trochę” przydługie zaćmienie, gdyby nie fakt, że podczas jego trwania NIC się nie dzieje. To znaczy niby coś się dzieje, ale to zupelnie do mnie nie przemawia. No, bo co jest ciekawego w tym, że Matt, Hiro i Ando znajdują się na pustkowiu w Kansas? Albo w tym, że Claire została postrzelona i nie może się „heal back”? Przecież wiadomo, że jak tylko zaćmienie się skończy, wszyscy odzyskają swoje moce i wszystko będzie po staremu. Gdzie tu jakiś suspens?!
Epizod z Arturem Petrellim też bardzo mnie rozczarował.
W poprzednich odcinkach oglądamy jego zmagania, aby stworzyć „antidotum” na posiadanie mocy, a kiedy przychodzi zaćmienie i nikt tych mocy nie posiada, on nagle mówi: „Załatw mi miksturę na zyskiwanie mocy!” To było dla mnie takie – „cholera, zdecyduj sie czego chcesz!” (Ech!)

Największe rozczarowanie przychodzi jednak ze strony Nathana i jego „genialnego” pomysłu. Nasz pan senator, który wydawał się być rozsądnym człowiekiem, stwierdza nagle: "sprawmy, aby WSZYSCY ludzie posiadali moce/zdolności, to wtedy świat stanie się bezpieczniejszym miejscem".
Najdziwniejszy jest jednak moment, w którym ową „prawdę objawioną” ogłasza – zaraz po tym jak musiał rozbroić terrorystów, którzy za pomocą konwencjonalnej broni nękali miejscową ludność. Co go po takich wydarzeniach skłoniło do wymyślenia takiej koncepcji?!
Tym jednym zdaniem, wypowiedzianym w takim momencie, Nathan wykazał się zupełnym brakiem refleksyjności. A wraz z nim sami twórcy.
Ładnie określił to ktoś w komentarzach do recenzji Billie – "Nathan joining Arthur? That literally made me go "What the [bleep]?" Giving people powers will make the world a safer place? That must be one of the flimsiest arguments I’ve ever heard on television or pretty much anywhere."
W tym wszystkim najśmieszniejsze jest też to, że już parę odcinków później, gdy zobaczymy pierwszą scenę „Fugitives” (volume IV), Nathan zmieni swoją koncepcję o pełne 180 stopni - będzie głosił, że należy zamknąć i dokładnie kontrolować wszystkich(!) ludzi z jakimikolwiek zdolnościami, gdyż są to „groźne indywidua”. Aż ciśnie się pytanie – skąd ta nagła, tak drastyczna zmiana poglądów, panie senatorze? Czyżby scenarzyści znów dobrze się bawili?

Ogólnie rzecz ujmując – o ile koncepcja herosów bez mocy może być ciekawa, to ten wątek nie do końca dobrze był poprowadzony w odcinkach „The Eclipse”. [Chociaż epizody z comic-book-geeks Sethem Greenem i Breckinem Meyerem były naprawdę zabawne i dobrze się je oglądało ;) Szkoda, że jako jedyne. :( ]

W nowym sezonie widać, że twórcy wyciągnęli jakieś wnioski z nieudanego drugiego. Wprowadzenie nowych postaci w "volume III" przyszło im znacznie łatwiej i prawie bezproblemowo. Nowych bohaterów dostajemy tutaj sporo, jednak większość z nich to postaci epizodycznie, więc nie skupiają one na sobie aż takiej uwagi, jak nowe postaci wprowadzone w "dwójce". Łatwo da się zatem "przełknąć" ich obecność w serialu.
Z większych, "długoterminowych" postaci, dostajemy Daphne, która potrafi biegać z zawrotną prędkością, (zbliżoną do prędkości światła), oraz Tracy Strauss, która może zamrażać przedmioty (i ludzi). Nie jest trudno się do nowych postaci przyzwyczaić, gdyż zostają one wprowadzone przez wątki innych bohaterów, a na dodatek są dość interesujące. :) (Tracy na przykład  wygląda dokładnie tak samo jak Nikki, co już samo w sobie jest elementem budzącym zainteresowanie).
Zastanwia wprawdzie co się stało z nietórymi bohaterami wprowadzonymi w "dwójce" i czemu niektórzy bohaterowie musieli zginąć (jak Nikki i Monica), skoro byli całkiem lubianymi postaciami, ale poza tym scenarzyści dość dobrze wywiązali się z zadania wprowadzenia nowych bohaterów, także "chwała im za to". ;)

Zwykle w swoich recenzjach/streszczeniach umieszczam dział "music". Tym razem nie mam jednak o czym pisać, bo muzyka w "Heroes" jest muzyką instrumentalną, która opiera się w zasadzie na kilku motywach, przewijających się od początku serialu. Nie mogę go zatem zaliczyć do kategorii TV-shows, wyznaczających trendy muzyczne i podawać przykładów genialnych piosenek poznanych dzięki niemu. Nie jest to wprawdzie jego wada, a informację tę umieszczam tylko dlatego, że zwykle kilka słów o muzyce pojawia się w każdej z moich serialowo-filmowych wypowiedzi, więc by "tradycji stało się zadość", tutaj także to robię. ;)

Jak widać, trochę się poznęcałem nad tym serialem. Chodzi po prostu o to, że poziom naprawdę sie obniżył. Oglądanie go nie sprawia mi już takiej przyjemności jak kiedyś. Czasami też smutno się robi, jak patrzę na to, co wyszło z tej dobrze zapowiadającej się historii.
Mimo to, brnę usilnie dalej, w kolejne odcinki, czekając na powrót do normy, gdyż czasami zdarzają sie naprawdę niezłe epizody, na dobrym, starym poziomie. Ciągle oczekuję, że twórcy się zreflektują i zaserwują nam pełny dobry sezon, a nie tylko pojedyncze odcinki.
Tym akcentem kończę tę (dwuczęściową) notkę, poświęconą "regular people with extraordinary abilities", i mimo moich wielu cierpkich słów względem "volume II i III", serdecznie zachęcam do obejrzenia pierwszej serii tego serialu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Heroes episode guide II

25 kwi

„Herosi” to serial opowiadający o losach „zwykłych ludzi, którzy odkrywają, że posiadają niezwykle umiejętności”.
Nie jest to jednak typowa opowieść o superbohaterach, jaką możemy znać z kart komiksów, bądź ich filmowych adaptacji. Twórcy serialu skupili się tutaj bowiem bardziej na zwyczajnym życiu bohaterów, i tym, jakie zmiany w nim zachodzą pod wpływem posiadania nadprzyrodzonych zdolności Takie zderzenie dwóch rzeczywistości – zwykłego świata i elementów fantastycznych, dało naprawdę ciekawy efekt. I właśnie dlatego ten serial ogląda się naprawdę dobrze.

Volume 1: Genesis
Sezon pierwszy był znakomity – ciekawie napisany i bardzo wciągający. Bardzo dobrze mi się go oglądało. :D
Upust moim pozytywnym emocjom dałem już wcześniej, tutaj, także teraz już się bardziej nad nim nie będę rozwodził i przechodzę do opisu pozostałych sezonów. :)

Volume 2: Generations
Wielu ludzi narzekało na drugi sezon jako całość, ja jednak cały czas byłem pozytywnie nastawiony.

Mało komu podobał się wątek Hiro w przeszłości (w XVII wieku, żeby być bardziej dokładnym). Mi osobiście całkiem przypadł do gustu, mimo to, ja też uważam, że skrócenie czasu jego trwania, o odcinek lub dwa, zdecydowanie wyszłoby mu nakorzyść. O ile historia Takezo Hensei’a wydała mi się całkiem ciekawa, nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby Hiro nieco wcześniej wrócił do „dnia dzisiejszego”.
Oczywiście epilog historii Takezo musiałby pozostać taki sam, bowiem to właśnie ta część jego historii najbardziej przypadła mi do gustu. W epilogu bowiem Hiro i Ando muszą… pochować Takezo żywcem(!)
(bo posiada on moc regeneracji, jak Claire, i nie ma innego sposobu by go powstrzymac). Przypomina on bardzo podobny wątek z „Angela”, gdy pod koniec trzeciego sezonu, syn Anioła wrzuca go w metalowej trumnie na dno oceanu.
Brrr! Oba wydarzenia były bardzo creepy, ale o to właśnie chodzi w takich serialach. :)

Innym plusem drugiego sezonu jest zagadkowa utrata pamięci przez Petera Petrelli i jego niewyjaśnione pojawienie się w Irlandii. Ponieważ nie wiemy jak doszło do tego, że Peter utracił pamięć, ciekawe jest oglądanie jak próbuje ją odzyskać i przypomnieć sobie co właściwie się z nim stało.
Pomysł z poszukiwaniami zabójcy założycieli "The Company" też był całkiem ciekawy, zwłaszczcza, że wiązał się z odkryciem, że Ojciec Matta Parkmana jest jednym z the bad-guys, a jego moc to zamykanie kogoś w koszmarnym śnie, we własnym mózgu.
Te wątki sprawiły, że drugi sezon bardzo dobrze się oglądało.

Czasami jednak, ja też nie mogłem zrozumieć niektórych zabiegów narracyjnych, które twórcy wprowadzili do serialu, ani pojąć co właściwie ich skłoniło do takiego poprowadzenia danego wątku. To zaś zbliża mnie do osób, którym „Heroes” przestało się w ogóle podobać.

Oto lista paru „ciężkostrawnych” elementów drugiego sezonu:

1. Najbardziej rzucającą się w oczy zmianą, była… scena z Westem i Claire przy napisie Hollywood.
Chociaż ładna wizualnie, to zastanawiało mnie co taki mega romansowy wątek robi w tym serialu? („Od kiedy tutaj panują takie klimaty?”)

2. Rozwiązanie problemu sezonu.
„Chapter II” skupia się na zagrożeniu, jakim jest tzw. wirus „Shanti”, który jest tak śmiercionośny, że ma doprowadzić do wybicia 93% społeczeństwa.
Przez 11 odcinków nasi Herosi próbują jakoś temu zaradzić, ale cały czas im to nie wychodzi. Potem nagle okazuje się, że najprostszy sposób – jedno proste cofnięcie się w czasie, załatwia sprawę!
Ja oczekiwałem jakichś większych fajerwerków, a to co dostałem, było takie… proste. (Ech!)
Najciekawsze jednak jest to, że „volume II” pierwotnie miał zakończyć się zupełnie inaczej. Fiolka miała się rozbić, a „volume III” (o nazwie "Exodus"), miał opowiadać o tym jak sobie z tą katastrofą poradzili. Strajk scenarzystów pokrzyżował jednak te plany i ostatecznie dostaliśmy odcinek 11-sty w tej formie, w jakiej go tutaj opisuję.

3. Wprowadzenie nowych bohaterów.
Okazało się, że twórcom nie do końca poszło też z dość prostym zadaniem, jakim jest wprowadzenie do fabuły nowych postaci.
Z różnych powodów nie do końca udało im się to z poniższymi bohaterami:
-> O Alejandro i Mayi wiele pisać nie będę, bo wszyscy już z każdej możliwej strony krytykowali tę parę.
Według mnie, głównym błędem przy wprowadzaniu tych postaci, był bardzo długi czas wdrażania ich wątku. Zamiast mniejszej ilości epizodów z wartką akcją, dostaliśmy wiele odcinków, w których właściwie nic ciekawego się nie działo. To sprawiło, że postacie Mayi i Alejandra były zupełnie "nijakie", i  zupełnie widza nie interesowało co się z nimi dalej stanie.
-> Przygody Westa mogły być, choć nie do końca wpasowywały się w ogólną koncepcję/stylistykę "Heroes" (bardziej by pasowały do zwykłego serialu dla nastolatków, niż do historii o superbohaterach). Chociaż może za bardzo się czepiam – ten serial z założenia miał pokazywać życie „normalnych ludzi, którzy dodatkowo posiadają super-zdolnosci”, a przecież zakochiwanie się jest elementem normalnego życia nastolatka.
Mimo to, odczuwałem lekki zgrzyt oglądając to co przydarzało się Westowi, dlatego podtrzymuję, że wątek ten był nieco „na siłę” włączony w fabułę „Heroes”.

Uważam jednak, że ogólny zarys innych nowych postaci, był całkiem niezły i naprawdę dobrze oglądało mi się opowieści o poniższej trócje bohaterów.
-> Postać Elle przypadła mi do gustu, bo mimo, że nie była bohaterką pozytywną, budziła we mnie jakieś emocje, a sceny z jej udziałem były wartkie i pełne zaskoczenia.
-> Wątek Moniki, kuzynki Micah’i, która potrafi dokładnie powtórzyć tricki obejrzane w telewizji, też był OK. Gdyby jej postać została w serialu na dłużej, możnaby jej historię poprowadzić w bardzo ciekawym kierunku. A tak – dostaliśmy po prostu ciekawą „origin story”. :)
-> O tym, że Takzeo/Adam Monroe przypadł mi do gustu już pisałem, więc tutaj ograniczę się do wymienienia jego imienia. ;)

W dywagacjach na temat drugiego sezonu, nie może zabraknąć opinii… samego twórcy serialu. W pewnym momencie, podczas trwania „volume II”, Tim Kring, czyli pomysłodawca serii, wręcz… przepraszał fanów za niski poziom nowych odcinków. (Więcej na ten temat tutaj).
Jak to świadczy o poziomie serialu, skoro sam twórca uważa nowy materiał za mało ciekawy?

W tym momencie przerywam rozważania na temat "Herosów", ale zapewniam, że ciąg dalszy nastąpi już wkrótce i przyjrzę się w nim sezonowi trzeciemu.
Tymczasem pozdrawiam! :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Heroes Episode Guide

24 lis

 

Już jakiś czas temu skończyłem oglądać pierwszy sezon Herosów. Dlatego teraz chciałem podzielić się paroma uwagami na temat serialu i powiedzieć (or actaully napisać) Wam, które odcinki naprawdę warto obejrzeć, które wyróżniają się w tym zajebistym serialu. :) 
Jednak zanim przejdę do opisywania odcinków, pokrótce opowiem kogo my w tym serialu w ogóle mamy. 
Peter and Nathan Petrelli (Milo Ventimiglia znany z "Gilmorów" i Adrian Pasdar) – Peter jest pielęgniarzem, Nathan kandydatem do senatu. Nathan potrafi latać, a Peter, no cóż, on potrafi robić wszystko… co inni „herosi”. Dzięki kontaktowi z nimi może "wessać" ich moc. Cool, isn’t it? :) Tylko, że Pete musi nauczyć się panować nad swoimi zdolnościami, bo możliwe, że to właśnie on spowoduje wybuch Nowego Yorku. 
Claire Bennett (Hayden Panettiere) – 16 letnia cheerleaderka mieszkająca w Teksasie. Potrafi regenerować swoje ciało, przez co jest najprawdopodobniej… nieśmiertelna. Jej zdolności ratują ją z wielu niefortunnych sytuacji, jak np. przetrącenie barku, głowy, czy też nawet… śmierci. Gdy upada na ziemię, to nie upada na zwykłą glebę, tylko musi oczywiście upaść na jakiś ogromny kawał drewna, którego kawałek wbija jej się w czaszkę. Tak, by już w trzecim odcinku mogła umrzeć. Ech! Potem zresztą budzi się w bardzo (nie)ciekawym położeniu. Ale o tym poniżej, w opisie odcinków 1-4. 
Hiro & Ando (Masi Oka i James Kyson Lee) – dwaj przyjaciele, z których jeden potrafi przemieszczać się w czasie i przestrzeni. ;) 
Ojciec Claire (Jack Coleman) – facet, który w nomenklaturze Heroes nazywany jest HRG ("Horn Rimmed Glasses"). Jego imię poznajemy dopiero w ostatnim odcinku. Z początku pracuje dla "Firmy" i poszukuje razem z nią kolejnych "herosów" i próbuje zlokalizować mordercę Sylara. Potem zaś… (zresztą sami zobaczcie) 
Matt (Greg Grunberg) – policjant z LA, który potrafi czytać innym w myślach. ;) 
Mohinder (Sendhil Ramamurthy) – profesor genetyki, który próbuje dokończyć badania swojego ojca na temat "ludzi o niezwykłych zdolnościach", zlokalizować ich i im "pomóc" (cudzysłów stąd, że oni nie zawsze bowiem potrzebują tej pomocy, nie wszyscy traktują swoje zdolności jako "chorobę"). No cóż – jest to postać dosyć specyficzna – z początku trochę nudnawa, potem nawet się rozkreca. 
Nikki (Ali Larter), DL (Leonard Roberts) i ich syn Micah (Noah Gray-Cabey). Ona ma podwójną osobowość i jej "druga połówka" posiada nadprzyrodzoną moc, jest niezwykle silna. On potrafi przechodzić przez ściany. Ich syn – może programować elektroniczne maszyny tylko przez sam dotyk. 
Isaac (Santiago Cabrera) – malarz przyszłości. To, co namaluje, będąc na chaju, rzeczywiście się ziści. Później umie tego numeru dokonać bez zażywania narkotyków. 
Sylar (Zachary Quinto) – the bad guy! Poprzez rozcinanie czaszki innego "herosa" może zgarnąć jego moce. Wszyscy próbują go schwytać i powstrzymać. 
Odcinki 1-4 – hmm, no cóż – nie są to najlepsze odcinki. Szczerze mówiąc mogą trochę bardziej zniechęcić niż zachęcić, bo właściwie nic pasjonującego się w nich nie dzieje. Jest to takie wprowadzenie bohaterów, pokazanie kim są, jakie moce posiadają. Z tymże akcja w tych odcinkach rozwija się bardzo powoli. Uważam, że byłoby lepiej gdyby ten proces rozwijania akcji był nieco szybszy. Mimo tego, w tych czterech odcinkach możemy już nieco wciągnąć się w losy bohaterów i ich polubić. Plus – już w trzecim odcinku ginie jedna osoba – Claire, tylko po to by pod sam koniec odcinka… obudzić się na stole w kostnicy, mając rozciętą klatkę piersiową. OK – no więc to rzeczywiście przykuło moją uwagę i zachęciło do obejrzenia następnego odcinka, więc może te pierwsze cztery odcinki nie są aż tak złe. Jednak nadal podtrzymuję, że wyszłoby lepiej, gdyby akcja zaczęła się rozwijać szybciej. OK – tyle o "Genesis", "Don’t Look Back", "One Giant Leap" i "Collision". 
Episode 5 – "Hiros" To pierwszy z odcinków, które chciałbym wyróżnić w tym zestawieniu. Jest to pierwszy odcinek, w którym tempo zaczyna nieco przyspieszać i COS w końcu zaczyna się dziać. Zresztą o konkretnych wrażeniach po tym odcinku pisałem już w notce "Some TV shows stuff" z końca sierpnia. Zatem przejdę dalej! 
Episodes 6-8: "Better Halves", "Nothing to hide", "Seven Minutes to Midnight" – generalnie OK. Nie mam jakichś bardziej szczegółowych uwag dotyczących tych odcinków. Ogólnie rzecz biorąc sporo się dzieje i ogląda się miło. 
Episode 9 "Homecoming" This one is totally AWESOME! Jeden z najlepszych w całej pierwszej serii! Peter jedzie do Odessy w Texasie, żeby "save the cheerleader, save the world". Trochę się koleś poświęca, zważywszy na to, że widział już płótno Isaaca, na którym leży skąpany w kałuży własnej krwi, pod wielkim napisem "Homecoming". Ma to takie znaczenie, że Isaac jest malarzem… przyszłości. To, co maluje na swoich obrazach, będąc w transie, potem rzeczywiście się wydarza. Zatem Peter wybrał się tak trochę na "suicide mission". Ale czego się nie robi, żeby ocalić świat, prawda? W tym odcinku jest bardzo dużo akcji! Sylar atakuje, Peter rzeczywiście leży w swojej własnej krwi pod napisem "Homecoming", po tym jak razem z Claire uciekli przed Sylarem. Na szczęście udało mu się wcześniej zaabsorbować moc Claire, więc nic mu się nie stało. No cóż – nie będę się bardziej rozpisywał – ten konkretny akurat naprawdę warto obejrzeć. A jak się już obejrzało poprzednich osiem i jest się wciągniętym w całą historię to ten odcinek sprawia naprawdę dużo przyjemności. 
Episodes 10-12: „Six Months Ago”, „Fallout”, „Godsend” – ta sama sytuacja co z epizodami 6-8. Brak jakichś bardziej szczegółowych uwag.
Episode 13 – "The Fix" Hmm – tak sobie przeglądam recenzje BillieDoux, żeby sobie przypomnieć co chciałem napisać o tym odcinku, co mi się w nim aż tak spodobało, jednak nie znalazłem jakiejś bardziej konkretnej, bardziej szokującej rzeczy. Zatem ograniczę się do tego, że ten odcinek się wyróżnia i, że ma bardzo fajną planszę z tytułem – "Chapter 13 – The Fix". Pojawia się w bowiem na podłodze w pokoju bez klamek, (w którym zamknięta jest Nikki), obok jej leżącego na ziemi ciała. It looks really cool! 
Episode 14 – "Distractions" Ten był super szczególnie z powodu nauk Claude’a (Invisible Mana) jak Peter może panować nad swoimi mocami. Szczególnie, że jednym z jego sposobów jest… zrzucenie Petera z dachu budynku. Yeah! :) 
Plus w tym odcinku Sylar (our bad guy) wprasza się do domu Bennettów i zagaduje Mrs. Bennett, czekając na powrót Claire do domu, żeby móc następnie „wessać” jej moce, pozbawiając ją przy tym czaszki. 
OK – następnie mamy parę spoko odcinków, w których bardzo dużo się dzieje. Mamy nawet przeskok o 5 lat wprzód i pokazanie co się dzieje po… wybuchu bomby, którą tak usilnie próbują powstrzymać, a także walkę pomiędzy Sylarem, a Peterem, czyli bohaterami, którzy posiadają cały zestaw różnorodnych umiejętności. 
Jednak na mojej liście wyróżniłem dopiero odcinki 21 "The Hard Part" i 22 "Landslide", i to właśnie o tych odcinkach teraz napiszę nieco więcej. 
Chapter 21 – "The Hard Part", którą tutaj jest misja Hiro, żeby zabić Sylara. Hiro ma tym większe skrupuły, że wszystko wskazuje na to, że Sylar się niejako „nawrócił” ze złej drogi. Odwiedza matkę i mówi, że chciałby powrócić do życia zwykłego zegarmistrza, którym niegdyś był. 
Chapter 22 – kolejny epizod z dużą ilością akcji. Zbliżamy się bardzo blisko terminu wybuchu bomby, bo eksplozja ma nastąpić juz „na dniach”. Tylko, że nadal nie wiemy KTO wybuchnie – Peter czy Sylar? Nathan wygrywa wybory na gubernatora, dzięki małej pomocy Micah (zresztą ciekawe czy Nathan wygrałby i tak, bez konieczności hackowania systemu do głosowania przez syna Nikki i DL’a)? W tym czasie ojciec Claire i Matt poszukują systemu odnajdywania „herosów”, a Nikki i DL rozliczają się z Lindermannem. No i dzieje się jeszcze parę innych bardzo ciekawych rzeczy. 
Chapter 23, the final chapter of season 1 – "How to stop an exploiding man". To mógłby być najlepszy odcinek całego pierwszego sezonu, bowiem bardzo ciekawe jest jak ostatecznie udaje im się powstrzymać "eksplodującego człowieka". Jednak przez to, że mieliśmy już wiele previews jak to MOŻE wyglądać to to, co ostatecznie się wydarzyło nie zrobiło na mnie dużego wrażenia. Poza tym myślałem, że ten odcinek będzie mieć zawrotne tempo akcji, a okazało się, że jest on nieco powolny, nawet powolniejszy od innych odcinków. Na pewno trzeba obejrzeć ten odcinek, jeśli oglądało się cały sezon, ale nie zaliczyłbym go do listy najlepszych. 
I tym samym kończę „Heroes Episode Guide”. Sorry, że znowu było o seialach. Sorry, że to, co zostało napisane będzie bardziej zrozumiałe dla tych, którzy oglądali serial, niż dla tych, którzy tylko o nim słyszeli. Za to dziękuję za uwagę. ;) 
PS. Właśnie ściągam pierwszy odcinek drugiej serii. I jeśli wszystko dobrze pójdzie to mój nowy LimeWire (tak, tak Marty – skorzystałem z Twojej rady) ściągnie go w przeciągu najbliższych 30 minut. Yeah! :D
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Heroes Episode Guide

24 lis

 

Już jakiś czas temu skończyłem oglądać pierwszy sezon Herosów. Dlatego teraz chciałem podzielić się paroma uwagami na temat serialu i powiedzieć (or actaully napisać) Wam, które odcinki naprawdę warto obejrzeć, które wyróżniają się w tym zajebistym serialu. :) 
Jednak zanim przejdę do opisywania odcinków, pokrótce opowiem kogo my w tym serialu w ogóle mamy. 
Peter and Nathan Petrelli (Milo Ventimiglia znany z "Gilmorów" i Adrian Pasdar) – Peter jest pielęgniarzem, Nathan kandydatem do senatu. Nathan potrafi latać, a Peter, no cóż, on potrafi robić wszystko… co inni „herosi”. Dzięki kontaktowi z nimi może "wessać" ich moc. Cool, isn’t it? :) Tylko, że Pete musi nauczyć się panować nad swoimi zdolnościami, bo możliwe, że to właśnie on spowoduje wybuch Nowego Yorku. 
Claire Bennett (Hayden Panettiere) – 16 letnia cheerleaderka mieszkająca w Teksasie. Potrafi regenerować swoje ciało, przez co jest najprawdopodobniej… nieśmiertelna. Jej zdolności ratują ją z wielu niefortunnych sytuacji, jak np. przetrącenie barku, głowy, czy też nawet… śmierci. Gdy upada na ziemię, to nie upada na zwykłą glebę, tylko musi oczywiście upaść na jakiś ogromny kawał drewna, którego kawałek wbija jej się w czaszkę. Tak, by już w trzecim odcinku mogła umrzeć. Ech! Potem zresztą budzi się w bardzo (nie)ciekawym położeniu. Ale o tym poniżej, w opisie odcinków 1-4. 
Hiro & Ando (Masi Oka i James Kyson Lee) – dwaj przyjaciele, z których jeden potrafi przemieszczać się w czasie i przestrzeni. ;) 
Ojciec Claire (Jack Coleman) – facet, który w nomenklaturze Heroes nazywany jest HRG ("Horn Rimmed Glasses"). Jego imię poznajemy dopiero w ostatnim odcinku. Z początku pracuje dla "Firmy" i poszukuje razem z nią kolejnych "herosów" i próbuje zlokalizować mordercę Sylara. Potem zaś… (zresztą sami zobaczcie) 
Matt (Greg Grunberg) – policjant z LA, który potrafi czytać innym w myślach. ;) 
Mohinder (Sendhil Ramamurthy) – profesor genetyki, który próbuje dokończyć badania swojego ojca na temat "ludzi o niezwykłych zdolnościach", zlokalizować ich i im "pomóc" (cudzysłów stąd, że oni nie zawsze bowiem potrzebują tej pomocy, nie wszyscy traktują swoje zdolności jako "chorobę"). No cóż – jest to postać dosyć specyficzna – z początku trochę nudnawa, potem nawet się rozkreca. 
Nikki (Ali Larter), DL (Leonard Roberts) i ich syn Micah (Noah Gray-Cabey). Ona ma podwójną osobowość i jej "druga połówka" posiada nadprzyrodzoną moc, jest niezwykle silna. On potrafi przechodzić przez ściany. Ich syn – może programować elektroniczne maszyny tylko przez sam dotyk. 
Isaac (Santiago Cabrera) – malarz przyszłości. To, co namaluje, będąc na chaju, rzeczywiście się ziści. Później umie tego numeru dokonać bez zażywania narkotyków. 
Sylar (Zachary Quinto) – the bad guy! Poprzez rozcinanie czaszki innego "herosa" może zgarnąć jego moce. Wszyscy próbują go schwytać i powstrzymać. 
Odcinki 1-4 – hmm, no cóż – nie są to najlepsze odcinki. Szczerze mówiąc mogą trochę bardziej zniechęcić niż zachęcić, bo właściwie nic pasjonującego się w nich nie dzieje. Jest to takie wprowadzenie bohaterów, pokazanie kim są, jakie moce posiadają. Z tymże akcja w tych odcinkach rozwija się bardzo powoli. Uważam, że byłoby lepiej gdyby ten proces rozwijania akcji był nieco szybszy. Mimo tego, w tych czterech odcinkach możemy już nieco wciągnąć się w losy bohaterów i ich polubić. Plus – już w trzecim odcinku ginie jedna osoba – Claire, tylko po to by pod sam koniec odcinka… obudzić się na stole w kostnicy, mając rozciętą klatkę piersiową. OK – no więc to rzeczywiście przykuło moją uwagę i zachęciło do obejrzenia następnego odcinka, więc może te pierwsze cztery odcinki nie są aż tak złe. Jednak nadal podtrzymuję, że wyszłoby lepiej, gdyby akcja zaczęła się rozwijać szybciej. OK – tyle o "Genesis", "Don’t Look Back", "One Giant Leap" i "Collision". 
Episode 5 – "Hiros" To pierwszy z odcinków, które chciałbym wyróżnić w tym zestawieniu. Jest to pierwszy odcinek, w którym tempo zaczyna nieco przyspieszać i COS w końcu zaczyna się dziać. Zresztą o konkretnych wrażeniach po tym odcinku pisałem już w notce "Some TV shows stuff" z końca sierpnia. Zatem przejdę dalej! 
Episodes 6-8: "Better Halves", "Nothing to hide", "Seven Minutes to Midnight" – generalnie OK. Nie mam jakichś bardziej szczegółowych uwag dotyczących tych odcinków. Ogólnie rzecz biorąc sporo się dzieje i ogląda się miło. 
Episode 9 "Homecoming" This one is totally AWESOME! Jeden z najlepszych w całej pierwszej serii! Peter jedzie do Odessy w Texasie, żeby "save the cheerleader, save the world". Trochę się koleś poświęca, zważywszy na to, że widział już płótno Isaaca, na którym leży skąpany w kałuży własnej krwi, pod wielkim napisem "Homecoming". Ma to takie znaczenie, że Isaac jest malarzem… przyszłości. To, co maluje na swoich obrazach, będąc w transie, potem rzeczywiście się wydarza. Zatem Peter wybrał się tak trochę na "suicide mission". Ale czego się nie robi, żeby ocalić świat, prawda? W tym odcinku jest bardzo dużo akcji! Sylar atakuje, Peter rzeczywiście leży w swojej własnej krwi pod napisem "Homecoming", po tym jak razem z Claire uciekli przed Sylarem. Na szczęście udało mu się wcześniej zaabsorbować moc Claire, więc nic mu się nie stało. No cóż – nie będę się bardziej rozpisywał – ten konkretny akurat naprawdę warto obejrzeć. A jak się już obejrzało poprzednich osiem i jest się wciągniętym w całą historię to ten odcinek sprawia naprawdę dużo przyjemności. 
Episodes 10-12: „Six Months Ago”, „Fallout”, „Godsend” – ta sama sytuacja co z epizodami 6-8. Brak jakichś bardziej szczegółowych uwag.
Episode 13 – "The Fix" Hmm – tak sobie przeglądam recenzje BillieDoux, żeby sobie przypomnieć co chciałem napisać o tym odcinku, co mi się w nim aż tak spodobało, jednak nie znalazłem jakiejś bardziej konkretnej, bardziej szokującej rzeczy. Zatem ograniczę się do tego, że ten odcinek się wyróżnia i, że ma bardzo fajną planszę z tytułem – "Chapter 13 – The Fix". Pojawia się w bowiem na podłodze w pokoju bez klamek, (w którym zamknięta jest Nikki), obok jej leżącego na ziemi ciała. It looks really cool! 
Episode 14 – "Distractions" Ten był super szczególnie z powodu nauk Claude’a (Invisible Mana) jak Peter może panować nad swoimi mocami. Szczególnie, że jednym z jego sposobów jest… zrzucenie Petera z dachu budynku. Yeah! :) 
Plus w tym odcinku Sylar (our bad guy) wprasza się do domu Bennettów i zagaduje Mrs. Bennett, czekając na powrót Claire do domu, żeby móc następnie „wessać” jej moce, pozbawiając ją przy tym czaszki. 
OK – następnie mamy parę spoko odcinków, w których bardzo dużo się dzieje. Mamy nawet przeskok o 5 lat wprzód i pokazanie co się dzieje po… wybuchu bomby, którą tak usilnie próbują powstrzymać, a także walkę pomiędzy Sylarem, a Peterem, czyli bohaterami, którzy posiadają cały zestaw różnorodnych umiejętności. 
Jednak na mojej liście wyróżniłem dopiero odcinki 21 "The Hard Part" i 22 "Landslide", i to właśnie o tych odcinkach teraz napiszę nieco więcej. 
Chapter 21 – "The Hard Part", którą tutaj jest misja Hiro, żeby zabić Sylara. Hiro ma tym większe skrupuły, że wszystko wskazuje na to, że Sylar się niejako „nawrócił” ze złej drogi. Odwiedza matkę i mówi, że chciałby powrócić do życia zwykłego zegarmistrza, którym niegdyś był. 
Chapter 22 – kolejny epizod z dużą ilością akcji. Zbliżamy się bardzo blisko terminu wybuchu bomby, bo eksplozja ma nastąpić juz „na dniach”. Tylko, że nadal nie wiemy KTO wybuchnie – Peter czy Sylar? Nathan wygrywa wybory na gubernatora, dzięki małej pomocy Micah (zresztą ciekawe czy Nathan wygrałby i tak, bez konieczności hackowania systemu do głosowania przez syna Nikki i DL’a)? W tym czasie ojciec Claire i Matt poszukują systemu odnajdywania „herosów”, a Nikki i DL rozliczają się z Lindermannem. No i dzieje się jeszcze parę innych bardzo ciekawych rzeczy. 
Chapter 23, the final chapter of season 1 – "How to stop an exploiding man". To mógłby być najlepszy odcinek całego pierwszego sezonu, bowiem bardzo ciekawe jest jak ostatecznie udaje im się powstrzymać "eksplodującego człowieka". Jednak przez to, że mieliśmy już wiele previews jak to MOŻE wyglądać to to, co ostatecznie się wydarzyło nie zrobiło na mnie dużego wrażenia. Poza tym myślałem, że ten odcinek będzie mieć zawrotne tempo akcji, a okazało się, że jest on nieco powolny, nawet powolniejszy od innych odcinków. Na pewno trzeba obejrzeć ten odcinek, jeśli oglądało się cały sezon, ale nie zaliczyłbym go do listy najlepszych. 
I tym samym kończę „Heroes Episode Guide”. Sorry, że znowu było o seialach. Sorry, że to, co zostało napisane będzie bardziej zrozumiałe dla tych, którzy oglądali serial, niż dla tych, którzy tylko o nim słyszeli. Za to dziękuję za uwagę. ;) 
PS. Właśnie ściągam pierwszy odcinek drugiej serii. I jeśli wszystko dobrze pójdzie to mój nowy LimeWire (tak, tak Marty – skorzystałem z Twojej rady) ściągnie go w przeciągu najbliższych 30 minut. Yeah! :D
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Some TV shows stuff

28 sie

Ok – no więc nie pisałem nic przez ostatnie dwa miesiące, ale to dlatego że byłem zajęty i… nie za bardzo mi się chciało. ;)
Ale teraz naszła mnie ochota, żeby coś napisać. 
Tak, wiem, że nie jest to obiecywana notka o wyjazdach, ale taką też planuję… w bliższej lub dalszej przyszłości.
Teraz jednak, jako że zakończyłem oglądanie kilku seriali (hmm – actually nie CAŁYCH seriali, tylko konkretnych serii) oraz rozpocząłem jeden nowy, to stwierdziłem, że coś o tym napiszę.

LOST
Obejrzałem już cały trzeci sezon. (Następne odcinki dopiero w lutym następnego roku. Ech!)
Ostatnim opisywanym/"recenzowanym" przeze mnie odcinkiem był "The Brig", epizod numer 3×19. 
W odcinkach 3×20 – 3×23, czyli "The Man behind the curtain" (retrospekcje Bena), "Greatest Hits" (Charlie) i "Through The Looking Glass" (Jack’s tzw. "flash-forwards"), działo się od cholery! Nawet nie wiem, gdzie zacząć opisywanie. Mieliśmy retrospekcje Bena, wyprawę do wieży radiowej (yes!), wyprawę do podwodnej stacji "The Looking Glass" i "poświęcenie" Charliego (ech!), "NOT Penny’s boat", nieśmiertelnego (dosłownie) Mikhaila, pojawienie się Jacoba (!!), śmierć wielu Innych, podczas akcji na plaży, (teoretyczną) śmierć Locke’a, pojawienie się Walta(!), kolejne denerwujące mnie zachowania Locke’a, wyznanie miłości oraz… "flash-forwardy" Jacka i Kate, czyli coś co twórcy nazwali "snake in the mailbox", (choć właściwie nie wiem skąd im się nazwa wzięła, but who cares), czyli końcową scenę trzeciej serii, w której okazuje się, że Jack i Kate znajdują się już poza wyspą. Jack sądzi, ze popełnili wielki opuszczając wyspę i próbuje za wszelką cenę na nią wrócić, latając w kółko samolotami, bowiem dostał Złoty Bilet, czy coś w tym rodzaju i ma "od metra" darmowych przelotów od Oceanic Airlines.
Jest jeszcze parę innych niewyjaśnionych rzeczy, jak chociażby kim w jest Naomi (spadochroniarka), skoro Penny nic nie wie o Naomi i jej łodzi; czy pytanie na czyim pogrzebie był Jack w swoim "flash-forwardzie"?
Ja obstawiam Bena, ale głowy nie dam.
Na jakieś ewentualne odpowiedzi, czy chociażby jakieś wskazówki, choć tak naprawdę na dalszą część zagadek trzeba będzie czekać aż do lutego. Ech!
OK – end of LOST talk.
"Idźmy sobie dalej" ;) 

Gilmore Girls
Skończyłem serię numer 6 "Kochanych Kłopotów", co oznacza, że została mi już tylko jedna.
Nie będę się za bardzo rozwodził, powiem (czy raczej napiszę), że zachowanie Lorelai z ostatnich odcinków nieco dziwi, najbardziej zaś dziwi ostatnia scena serii szóstej. Po tej scenie siedzi się z otwartymi ustami myśląc "What??" i chcąc jak najszybciej zobaczyć jak Lorelai wybrnie z sytuacji, w którą sama się wplątała.

Prison Break
Pierwszy sezon zakończyłem oglądać, będąc nad jeziorem z rodziną i muszę powiedzieć, że dziwnie się to wszystko skończyło.
Uciekli z więzienia, to fakt, ale ciekawe jak sobie poradzą z ucieczką przed goniącą ich policją, skoro są już prawie otoczeni, bowiem samolot, którym mieli odlecieć… odleciał bez nich! (hehe!) ;)
Żeby zobaczyć jak to się potoczy muszę poczekać aż dostanę drugą serię od znajomych.

Desperate Housewives
Ok – season three is over. I’ve watched all episodes and I’m happy about it, because most of them were really fun. Stuff that happened during last couple of episodes were a bit shocking, with the last scene being really unexpected. I hope that Eddie will be all right somehow. There is a chance, because according to SpoilerFix.com Nicolette Sheridan is still in the cast of the show. Season 4 will begin at the end of September, so I will be able to see what’ll happen to her then.
There were some other interesting stuff going on at the end of the season, like Lynnette’s illness, her mother coming to town, Gaby and Carlos kissing at her wedding with Victor, Susan and Mike finally (as Julie said) getting married and Danielle (Bree’s daughter) staying at some nun’s residence until the time, she gaves birth to her baby, while her mother is putting on a show that she’s pregnant.
It can be really interesting during "year" 4.
OK – the end of DH talk.

Jericho
Nic szczególnego nie mam do powiedzenia na temat tego serialu, oprócz tego, że w ostatnim odcinku, który obejrzałem zginęła jedna z bohaterek, April, i jak to zwykle w amerykańskich filmach bywa zaraz przed śmiercią ze spokojem na twarzy (sic!) zdołała powiedzieć te parę ostatnich słów.
Jericho to taki serial, który oglądam bardzo sporadycznie, bo od jakiegoś czasu coraz mniej się w nim dzieje.
Jednak jako, że już go zacząłem, a do końca zostało mi nie tak dużo odcinków, to mogę go już dokończyć.

Heroes
YES! I’ve begun watching this show.
It all started… yesterday actually, when I downloaded the first episode from iTunes.
It happened, because I’ve ended pretty much all of the shows I’ve been watching, so I thought: "Maybe it’s time for this one?"
Obecnie jestem po czterech odcinkach i muszę powiedzieć, że jestem trochę zawiedziony. Tyle się naczytałem, że to taki ŚWIETNY serial, a on jest zwyczajnie OK. Na razie nic takiego mega-świetnego w nim nie ma. Hmm – może dlatego, że niektóre wątki miałem trochę pozdradzane, ale szczerze mówiąc głównie dlatego, że akcja w tym serialu rozwija się wyjątkowo powoli i nadal do końca nie wiadomo o co chodzi. Przy okazji nie zaczęło mi jeszcze jakoś bardziej zależeć na bohaterach, chociaż powoli, z odcinka na odcinek, zaczynam ich nieco bardziej lubić. Ale powoli! (bo np. po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków OC uzależniłem się od tego serialu, głównie dlatego, że strasznie polubiłem bohaterów).
OK – teraz kilka słów o wydarzeniach w serialu.
Najbardziej chcę opowiedzieć o postaci Claire, będącej cheerleaderką, która potrafi… regenerować swoje ciało. Mój wybór padł na nią, bowiem nieco bawi mnie to co tej dziewczynie do tej pory się wydarzyło. 
W pierwszych trzech odcinkach przetrącono jej głowę (miała ją tył naprzód), przechodziła przez ogień, miała kawałek gałęzi wbity w głowę i obudziła się na stole w kostnicy, gdy miała rozciętą klatkę piersiową (yes!). Skoro już o tym mowa to zastanawia mnie jedna rzecz – czemu ten serial nie ma jakichś ograniczeń wiekowych, lecąc w publicznej telewizji o 20.00 (także w USA), skoro pokazuje się w nim otwartą klatkę piersiową, ludzi z odciętą połową głowy, kobietę przyszpiloną dużą ilością noży do ściany, itd. Jak dzieci mogą oglądać takie rzeczy?
Mimo, że napisałem, że akcja w tym serialu rozwija się powoli, to w przeciągu dwóch dni zdążyłem obejrzeć już cztery odcinki. Obecnie ściągam piąty. Zwyczajnie czekam aż akcja się rozwinie, a przy okazji trochę spodobały mi się już przygody bohaterów. :)

[additon made after watching "chapter five: Hiros"]
W końcu! W końcu zaczęło się coś rozkręcać. Mogę teraz już powiedzieć, że mnie wciągnęło bardzo, bo wcześniej po prostu za mało się działo. Ja rozumiem, że trzeba jakoś przedstawić bohaterów, itd., ale żeby robić to przez tyle odcinków? 
Szczególnie podobało mi się zakończenie odcinka "Hiros", kiedy Peter Petrelli mówi do Hiro, że ma dla niego wiadomość. Ten sam tekst, pomiędzy tymi samymi postaciami był wypowiedziany na samym końcu poprzedniego odcinka, z tą małą różnicą, że wypowiedziany był przez przyszłego-Hiro do teraźniejszego-Petera.
To akurat był fajny pomysł, żeby tak zamknąć te dwa odcinki. 
Plus pojawia się parę pytań: Jak ojcu Claire udaje się być w tak różnych miejscach w ciągu jednego dnia? NYC, potem znowu Odessa, Texas, potem Las Vegas, itd. Lata samolotami, ma prywatny helikopter, czy też może potrafi się jakoś inaczej przemieszczać z miejsca na miejsce??
OK – nevermind.
Jeszcze jedna rzecz bardzo podobała mi się w tym odcinku – to, że Ando odwiedził Nicky (albo "Nikki", nie wiem jak się pisze akurat jej imię), bo chciał z nią porozmawiać, bo "tak dobrze im się gadało przez internet". :) To była bardzo przyjemna scena. :)
Aaa – plus w tym odcinku mamy tekst, który jest jakby "mottem" serialu, czyli "Save the cheerleader, save the world". ;)
Powoli zaczynam rozumieć, czemu ludziom tak się ten serial podoba. :) (Gdyby wstęp był nieco krótszy i było nieco mniej Mohinder’a* w tych pierwszych odcinkach to dałoby się wciągnąć szybciej, a nie na wysokości piatego odcinka).
* – sceny z nim są troszeńkę przymulaste, ale tekst: "Mohinder, meet Mohinder" z jednego z pierwszych odcinków mi sie podobał.
Przy okazji dodaję stronę Herosów do linków za chwilę. :)

OK – that’s it!
Wiem, że ta notka była trochę przymulasta, bo opowiadała tylko o serialach, ale czułem lekką potrzebę udokumentowania tego, że obejrzałem już "to i to", i podzielenia sie paroma spostrzeżeniami na ten temat.
A skoro o spostrzeżeniach mowa, to oglądając ostatnio dwa pierwsze odcinki "Angel’a" (yeah, yeah – po raz drugi), rozpoznałem parę znajomych twarzy.
W pierwszym odcinku jednego z wampirów, których zabija Anioł jest… Josh Holloway, czyli Sawyer z Losta. :)
W drugim zaś występuje facet, który w drugiej serii OC grał byłego faceta Julie, który ją szantażował.
Ok – that’s all.
Next time it will be about my trips, I’m tellin’ you! :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Some TV shows stuff

28 sie

Ok – no więc nie pisałem nic przez ostatnie dwa miesiące, ale to dlatego że byłem zajęty i… nie za bardzo mi się chciało. ;)
Ale teraz naszła mnie ochota, żeby coś napisać. 
Tak, wiem, że nie jest to obiecywana notka o wyjazdach, ale taką też planuję… w bliższej lub dalszej przyszłości.
Teraz jednak, jako że zakończyłem oglądanie kilku seriali (hmm – actually nie CAŁYCH seriali, tylko konkretnych serii) oraz rozpocząłem jeden nowy, to stwierdziłem, że coś o tym napiszę.

LOST
Obejrzałem już cały trzeci sezon. (Następne odcinki dopiero w lutym następnego roku. Ech!)
Ostatnim opisywanym/"recenzowanym" przeze mnie odcinkiem był "The Brig", epizod numer 3×19. 
W odcinkach 3×20 – 3×23, czyli "The Man behind the curtain" (retrospekcje Bena), "Greatest Hits" (Charlie) i "Through The Looking Glass" (Jack’s tzw. "flash-forwards"), działo się od cholery! Nawet nie wiem, gdzie zacząć opisywanie. Mieliśmy retrospekcje Bena, wyprawę do wieży radiowej (yes!), wyprawę do podwodnej stacji "The Looking Glass" i "poświęcenie" Charliego (ech!), "NOT Penny’s boat", nieśmiertelnego (dosłownie) Mikhaila, pojawienie się Jacoba (!!), śmierć wielu Innych, podczas akcji na plaży, (teoretyczną) śmierć Locke’a, pojawienie się Walta(!), kolejne denerwujące mnie zachowania Locke’a, wyznanie miłości oraz… "flash-forwardy" Jacka i Kate, czyli coś co twórcy nazwali "snake in the mailbox", (choć właściwie nie wiem skąd im się nazwa wzięła, but who cares), czyli końcową scenę trzeciej serii, w której okazuje się, że Jack i Kate znajdują się już poza wyspą. Jack sądzi, ze popełnili wielki opuszczając wyspę i próbuje za wszelką cenę na nią wrócić, latając w kółko samolotami, bowiem dostał Złoty Bilet, czy coś w tym rodzaju i ma "od metra" darmowych przelotów od Oceanic Airlines.
Jest jeszcze parę innych niewyjaśnionych rzeczy, jak chociażby kim w jest Naomi (spadochroniarka), skoro Penny nic nie wie o Naomi i jej łodzi; czy pytanie na czyim pogrzebie był Jack w swoim "flash-forwardzie"?
Ja obstawiam Bena, ale głowy nie dam.
Na jakieś ewentualne odpowiedzi, czy chociażby jakieś wskazówki, choć tak naprawdę na dalszą część zagadek trzeba będzie czekać aż do lutego. Ech!
OK – end of LOST talk.
"Idźmy sobie dalej" ;) 

Gilmore Girls
Skończyłem serię numer 6 "Kochanych Kłopotów", co oznacza, że została mi już tylko jedna.
Nie będę się za bardzo rozwodził, powiem (czy raczej napiszę), że zachowanie Lorelai z ostatnich odcinków nieco dziwi, najbardziej zaś dziwi ostatnia scena serii szóstej. Po tej scenie siedzi się z otwartymi ustami myśląc "What??" i chcąc jak najszybciej zobaczyć jak Lorelai wybrnie z sytuacji, w którą sama się wplątała.

Prison Break
Pierwszy sezon zakończyłem oglądać, będąc nad jeziorem z rodziną i muszę powiedzieć, że dziwnie się to wszystko skończyło.
Uciekli z więzienia, to fakt, ale ciekawe jak sobie poradzą z ucieczką przed goniącą ich policją, skoro są już prawie otoczeni, bowiem samolot, którym mieli odlecieć… odleciał bez nich! (hehe!) ;)
Żeby zobaczyć jak to się potoczy muszę poczekać aż dostanę drugą serię od znajomych.

Desperate Housewives
Ok – season three is over. I’ve watched all episodes and I’m happy about it, because most of them were really fun. Stuff that happened during last couple of episodes were a bit shocking, with the last scene being really unexpected. I hope that Eddie will be all right somehow. There is a chance, because according to SpoilerFix.com Nicolette Sheridan is still in the cast of the show. Season 4 will begin at the end of September, so I will be able to see what’ll happen to her then.
There were some other interesting stuff going on at the end of the season, like Lynnette’s illness, her mother coming to town, Gaby and Carlos kissing at her wedding with Victor, Susan and Mike finally (as Julie said) getting married and Danielle (Bree’s daughter) staying at some nun’s residence until the time, she gaves birth to her baby, while her mother is putting on a show that she’s pregnant.
It can be really interesting during "year" 4.
OK – the end of DH talk.

Jericho
Nic szczególnego nie mam do powiedzenia na temat tego serialu, oprócz tego, że w ostatnim odcinku, który obejrzałem zginęła jedna z bohaterek, April, i jak to zwykle w amerykańskich filmach bywa zaraz przed śmiercią ze spokojem na twarzy (sic!) zdołała powiedzieć te parę ostatnich słów.
Jericho to taki serial, który oglądam bardzo sporadycznie, bo od jakiegoś czasu coraz mniej się w nim dzieje.
Jednak jako, że już go zacząłem, a do końca zostało mi nie tak dużo odcinków, to mogę go już dokończyć.

Heroes
YES! I’ve begun watching this show.
It all started… yesterday actually, when I downloaded the first episode from iTunes.
It happened, because I’ve ended pretty much all of the shows I’ve been watching, so I thought: "Maybe it’s time for this one?"
Obecnie jestem po czterech odcinkach i muszę powiedzieć, że jestem trochę zawiedziony. Tyle się naczytałem, że to taki ŚWIETNY serial, a on jest zwyczajnie OK. Na razie nic takiego mega-świetnego w nim nie ma. Hmm – może dlatego, że niektóre wątki miałem trochę pozdradzane, ale szczerze mówiąc głównie dlatego, że akcja w tym serialu rozwija się wyjątkowo powoli i nadal do końca nie wiadomo o co chodzi. Przy okazji nie zaczęło mi jeszcze jakoś bardziej zależeć na bohaterach, chociaż powoli, z odcinka na odcinek, zaczynam ich nieco bardziej lubić. Ale powoli! (bo np. po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków OC uzależniłem się od tego serialu, głównie dlatego, że strasznie polubiłem bohaterów).
OK – teraz kilka słów o wydarzeniach w serialu.
Najbardziej chcę opowiedzieć o postaci Claire, będącej cheerleaderką, która potrafi… regenerować swoje ciało. Mój wybór padł na nią, bowiem nieco bawi mnie to co tej dziewczynie do tej pory się wydarzyło. 
W pierwszych trzech odcinkach przetrącono jej głowę (miała ją tył naprzód), przechodziła przez ogień, miała kawałek gałęzi wbity w głowę i obudziła się na stole w kostnicy, gdy miała rozciętą klatkę piersiową (yes!). Skoro już o tym mowa to zastanawia mnie jedna rzecz – czemu ten serial nie ma jakichś ograniczeń wiekowych, lecąc w publicznej telewizji o 20.00 (także w USA), skoro pokazuje się w nim otwartą klatkę piersiową, ludzi z odciętą połową głowy, kobietę przyszpiloną dużą ilością noży do ściany, itd. Jak dzieci mogą oglądać takie rzeczy?
Mimo, że napisałem, że akcja w tym serialu rozwija się powoli, to w przeciągu dwóch dni zdążyłem obejrzeć już cztery odcinki. Obecnie ściągam piąty. Zwyczajnie czekam aż akcja się rozwinie, a przy okazji trochę spodobały mi się już przygody bohaterów. :)

[additon made after watching "chapter five: Hiros"]
W końcu! W końcu zaczęło się coś rozkręcać. Mogę teraz już powiedzieć, że mnie wciągnęło bardzo, bo wcześniej po prostu za mało się działo. Ja rozumiem, że trzeba jakoś przedstawić bohaterów, itd., ale żeby robić to przez tyle odcinków? 
Szczególnie podobało mi się zakończenie odcinka "Hiros", kiedy Peter Petrelli mówi do Hiro, że ma dla niego wiadomość. Ten sam tekst, pomiędzy tymi samymi postaciami był wypowiedziany na samym końcu poprzedniego odcinka, z tą małą różnicą, że wypowiedziany był przez przyszłego-Hiro do teraźniejszego-Petera.
To akurat był fajny pomysł, żeby tak zamknąć te dwa odcinki. 
Plus pojawia się parę pytań: Jak ojcu Claire udaje się być w tak różnych miejscach w ciągu jednego dnia? NYC, potem znowu Odessa, Texas, potem Las Vegas, itd. Lata samolotami, ma prywatny helikopter, czy też może potrafi się jakoś inaczej przemieszczać z miejsca na miejsce??
OK – nevermind.
Jeszcze jedna rzecz bardzo podobała mi się w tym odcinku – to, że Ando odwiedził Nicky (albo "Nikki", nie wiem jak się pisze akurat jej imię), bo chciał z nią porozmawiać, bo "tak dobrze im się gadało przez internet". :) To była bardzo przyjemna scena. :)
Aaa – plus w tym odcinku mamy tekst, który jest jakby "mottem" serialu, czyli "Save the cheerleader, save the world". ;)
Powoli zaczynam rozumieć, czemu ludziom tak się ten serial podoba. :) (Gdyby wstęp był nieco krótszy i było nieco mniej Mohinder’a* w tych pierwszych odcinkach to dałoby się wciągnąć szybciej, a nie na wysokości piatego odcinka).
* – sceny z nim są troszeńkę przymulaste, ale tekst: "Mohinder, meet Mohinder" z jednego z pierwszych odcinków mi sie podobał.
Przy okazji dodaję stronę Herosów do linków za chwilę. :)

OK – that’s it!
Wiem, że ta notka była trochę przymulasta, bo opowiadała tylko o serialach, ale czułem lekką potrzebę udokumentowania tego, że obejrzałem już "to i to", i podzielenia sie paroma spostrzeżeniami na ten temat.
A skoro o spostrzeżeniach mowa, to oglądając ostatnio dwa pierwsze odcinki "Angel’a" (yeah, yeah – po raz drugi), rozpoznałem parę znajomych twarzy.
W pierwszym odcinku jednego z wampirów, których zabija Anioł jest… Josh Holloway, czyli Sawyer z Losta. :)
W drugim zaś występuje facet, który w drugiej serii OC grał byłego faceta Julie, który ją szantażował.
Ok – that’s all.
Next time it will be about my trips, I’m tellin’ you! :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Some TV show stuff

11 maj

For some time now I wanted to write a note about TV shows I watch.
So now the time has come!

Gilmore Girls
Obejrzałem ostatnio 16sty odcinek szóstej serii. "Bridesmaids Revisited" jest naprawdę ciekawy, a przy okazji zaskakujący, bowiem dowiadujemy się, razem z Rory, o dość nieciekawej przeszłości Logana. A przez to związek Rory-Logan zostaje zamknięty (choć zapewne nie na zawsze. (Chociażby dlatego, że na zdjęciach z szóstej i siódmej serii widać Logana, a przy okazji przez przypadek zdradziłem sobie jedno z wydarzeń z finałowego* sezonu GG)).
* – seria nr. 7 jest ostatnią serią Kochanych Kłopotów – taki komunikat jakiś czas temu pojawił się w Internecie
Wracając do "Bridesmaids Revisited" to mamy też do czynienia z dość… rozwydrzoną ("O tak – to dobre słowo" in a way that Ból albo Panic mówili to w disneyowskim Herkulesie) córkę Christophera. Ogólnie rzecz biorąc Gilmore nadal świetnie się ogląda! :)

Prison Break
Kolejna odsłona wiadomości o "Skazanym na Śmierć".
Obejrzałem już 12 odcinków i jestem pod wrażeniem. Chociażby sposobów na opóźnienie przez twórców ucieczki naszych bohaterów. Fakt, że strażnicy zgarnęli Lincolna dokładnie w momencie, kiedy Michael mówi: "We’re leaving tonight" jest totalnym chamstwem, co tu dużo mówić. No, ale w sumie właśnie o to chodzi w tym serialu, i w serialach ogólnie. O kłopoty, które przydarzają się naszym bohaterom. Bo to się właśnie świetnie ogląda!
Aha – jeszcze jedno – wiadomość, którą chciałem przekazać już od czasu obejrzenia piątego odcinka. Chodzi o to, że pojawia się tam utwór ze ścieżki dżwiękowej OC, który również znajduje się na pierwszym mixie, a który zawsze pomijałem słuchając tej płyty. Utwór ten nazywa się "Orange Sky", a śpiewa go Alexi Murdoch. Bardzo się cieszę, że w PB go puścili, bo dzięki temu przekonałem się do tej piosenki. :)
No i jeszcze jedno o przygodach więźniów z Fox River. Dzięki Bogu oglądam wersję z polskimi napisami, bo w tym serialu jest tyle fachowych sformułowań, że bez napisów nie do końca da się wszystko wychwycić.

Lost
Od jakiegoś czasu znajduję się na LOSTowym głodzie, bo wiem, że są aż cztery nowe odcinki, których jeszcze nie obejrzałem, cały czas czekając na kartę do iTunes’a. 
That said now few words about the last seen episode.
"One of Us" jest naprawdę spoko. 
Mamy retrospekcje Juliet, z czasów, kiedy przybyła na wyspę i małą konspirację Ben-Juliet, dotyczącą pobytu J. na plaży u reszty naszych rozbitków. (Bowiem Jack przyprowadza Juliet na plażę!)
"Mały kryzys do zażegnania", czyli nagła choroba Claire, został bowiem rozwiązany i rozbitkowie spokojnie zgodzili się, aby Julka zamieszkała razem z nimi. Ciekawe co z tego wyniknie, i co wydarzy się podczas tego tygodnia (bo "we’ll meet in one week" – Ben mówi do Juliet). It surely is interesting. :D

Desperate Housewives
No news about this TV show this time, because I haven’t seen any new episodes, even though there are four fresh one. Why is that? The same reason I haven’t seen Lost yet. I wait for the iTunes card.

Jericho
Hmm – sprawa z tym serialem jest dość ciekawa. Kiedy go oglądam myślę sobie, że w sumie to jest nic szczególnego, że jest OK, ale nic ponadto, że właściwie mógłbym nie oglądać tego serialu, bo aż tak wciągający to on nie jest,
Jednak już po obejrzeniu odcinka mam ochotę zobaczyć co się wydarzy potem, do czego to wszystko doprowadzi.
Mogę jedynie powiedzieć "Ech!" i stwierdzić, że jednak mnie wciągnął.

Joey
He’s back, baby. W rok po pożegnaniu się z Joey’em, obejrzałem nowe odcinki drugiej serii. Mimo, że serial zszedł z anteny po 14 odcinku II serii, to okazuje się, że NBC zrealizowało 22 odcinki (czyli pełną serię), tylko, że nie puściło jej na swojej antenie. Za to w innych krajach zostały one puszczone. No i oczywiście są do zdobycia w Internecie. :D
And I’m happy about that, bo Joey jest całkiem całkiem. Nie są to "Przyjaciele", ale i tak miło się to ogląda. 

Zanim zakończę tę notkę wspomnę jeszcze o jednej rzeczy. O tym, że Jedynka (TVP1) zamierza w przyszłym tygodniu rozpocząć emisję serialu, który kusi mnie już od pewnego czasu i jest jednym z hitów w USA. Jest to serial "Heroes", opowiadający o zwykłych ludziach, którzy odkrywają, że mają nadprzyrodzone zdolności. Generalnie konwencja komiksowa, a ja baaardzo lubię filmy z tej konwencji (no, może oprócz "Hulka", który był już nieco zbyt przekombinowany, ale X-Meni, Spidermany, Sin City i inne tego typu twory wręcz uwielbiam), więc zapewne w "Heroes" bym się wciągnął w ciągu 5 minut. No i zamierzałem się zacząć wciągać w czwartek, kiedy serial ma premierę na Jedynce, jednak się okazało, że moja mama ma inne plany telewizyjne na ten dzień, więc chyba się na razie nie wciągnę. Może i lepiej – odczekam sobie, będę mieć mniej seriali "na głowie" – w końcu zbliżają się wakacje, czyli przerwa w emisji. Może wtedy nadarzy się okazja? ;P
Plus Click!
No dobra – już się zamykam na temat seriali.
Sorry zatem za tę notkę, bo wiem, że tak średnio lubicie o nich czytać (info przynajmniej dla S, M i T), ale ja już od jakiegoś czasu czułem potrzebę napisania czegoś właśnie na ich temat. 
I hope you don’t mind.
No dobra – to tyle.
Do następnego razu!

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS