RSS
 

Notki z tagiem ‘lost’

LOST – Nostalgy Montage

28 lip

We have to go back, Kate!

Actually – even though I really enjoyed Lost I don’t feel the urge to go back just yet. Although this trailer shows how nice and down-to-Earth first seasons were. Maybe in another lifetime, brother?!



 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

The Confession, part II

10 paź

FINISHED SHOWS

Veronica Mars 
Najlepszy serial, jaki widziałem. Stawiam go na drugim miejscu, zaraz po "Friends", pośród ulubionych produkcji. Oceniam go tak wysoko, gdyż wszystkie elementy, z których się składał, były na doskonałym poziomie. Począwszy od scenariusza, a na aktorstwie i muzyce kończąc.

Harper’s Island 
Horrorowy serial z ogromnym potencjałem. Historia rozłożona jedynie na 13 epizodów i fabuła przypominająca "10 Murzynków" Agathy Christie. Szkoda, że werwy i pomysłu nie starczyło na wszystkie odcinki, gdyż ostatnie zaliczają dość mocną tendencję spadkową. Mimo to doskonale się bawiłem podczas seansu, a nawet miałem ochotę poznać inny mini-serial z podobnym klimatem.

Lost
Po sześciu latach emisji "Zagubieni" dobiegli końca. W ostatnich dwóch latach pisałem dość obszerne streszczenia i teorie na temat tego, co właściwie dzieje się w "Lost". Kiedy przyszła ostateczna odpowiedź, byłem trochę poirytowany, że właśnie w taki sposób kończy się jeden z najciekawszych seriali ostatnich lat. Z drugiej jednak strony chyba nie było rozwiązania, które mogłoby zadowolić widzów, którzy spodziewali się… nie do końca wiadomo czego. Także trzeba przyznać, że "Lost" dał radę i ostatni sezon ogląda się równie dobrze, co poprzednie.

Gilmore Girls 
Historia matki i córki, których relacje przypominają te łączące najlepsze przyjaciółki, była niezliczonym źródłem dowcipu i receptą na poprawę humoru. Serial wyjątkowo ciepły, miły i sympatyczny, który oglądało się z prawdziwą przyjemnością.


The O.C 
Telenowela, jakich mało. Jednak przez to, że bardzo łatwo było identyfikować się z bohaterami (patrz: Seth), zupełnie to człowiekowi nie przeszkadzało. No i ta muzyka! To był początek mojej przygody z Alex Patsavas i jej gustem muzycznym, a także początek zainteresowania alternatywnym rockiem. :)
Serial podobał mi się tak bardzo, że z ogromną radością obejrzałem go dwa razy. Dzięki temu za drugim razem bardziej przekonałem się do słabszych sezonów trzeciego i czwartego.

Prison Break 
Gdyby "Skazany na śmierć" skończył się po jednym sezonie, mógłby trafić na listy najlepszych seriali dekady. Jednak po tym co twórcy zaserwowali później, (szczególnie w złym sezonie czwartym), lepiej przysłonić go mgłą zapomnienia.

Sex and the city 
Bardzo dobry serial, który przełamywał ramy tego, co można pokazać/powiedzieć w telewizji. Z sezonu na sezon w opowieści o czterech przyjaciółkach z Manhattanu robiło się coraz ciekawiej, a całość zwieńczyły dwa filmy kinowe. Trochę słabsze, ale jednak w dużym stopniu zachowane w duchu całego serialu.


Buffy/Angel
Opowieść o wampirach, od której właściwie wszystko się zaczęło. Joss Whedon przełożył na mały ekran swoją filmową opowieść o cheerleaderce, która pod osłoną nocy ratuje rodzinne miasteczko od inwazji wampirów, demonów i innych nadprzyrodzonych istot. Do tego sama zakochuje się w jednym z przedstawicieli wrogiego gatunku – wampirze Angelu, co prowadzi do wielu trudnych sytuacji.
Siedem sezonów walki Buffy o przetrwanie oglądało się bardzo dobrze, gdyż serial obfitował w wiele doskonałych tekstów i dialogów, ciekawych odwołań do kultury, a także łamał kilka stereotypów (m.in. o niewinnej cheerleaderce, która zwykle była ofiarą potwora w horrorach).

"Buffy" nie mogła się jednak równać "Angelowi", który był serialem mroczniejszym i bardziej dojrzałym, przez co także ciekawszym. Byłem wielce niepocieszony faktem, że już po pięciu sezonach zdjęto "Angela" z anteny, gdyż jego historia obfitowała w wiele intrygujących i zaskakujących elementów. Na pocieszenie dostałem wprawdzie komiksową wersję wydarzeń, stworzoną w zgodzie z Whedonowym kanonem opowieści, jednak papierowa wersja przygód wampira z duszą, to już zdecydowanie nie było to samo.


Friends/Joey
"Przyjaciele" to nie tylko najlepszy sitcom, ale i najlepszy serial. EVER. Przez 10 lat "Friendsi" trzymali wysoki poziom, każdy odcinek obfitował w niezliczoną ilość prześmiesznych gagów, ciekawych sytuacji i jeszcze lepszych relacji międzyludzkich pomiędzy szóstką głównych bohaterów oraz ich otoczeniem. Do tego należy dodać ogromną ilość doskonałych występów gościnnych (m.in Brada Pitta, Reese Whiterspoon, Christiny Applegate, Robina Williamsa, Julii Roberts, czy Seana Penna), a dostaniemy przepis na serial doskonały, za każdym razem potrafiący poprawić humor. (Na dodatek to produkcja na której nauczyłem się angielskiego.) :)

"Joey", czyi spin-off, opowiadający o losach Joey’a Tribbianiego, gdy w poszukiwaniu kariery pojechał do Hollywood, jest już typowym sitcomem, jakich wiele. Mimo to, dzięki Mattowi LeBlancowi i sentymentowi, jaki mam do "Przyjaciół" i samego Joey‘a, serial oglądało mi się bardzo dobrze. Wprawdzie rzadziej śmiałem się niż na "Friendsach", ale miło było wiedzieć co przydarzyło się później chociaż jednemu z ulubionych Przyjaciół.


What I like about you 
Sitcom, jakich wiele. Jednak dzięki Amandzie Bynes (i dogodnej porze emisji) ;) dało się go zupełnie bezproblemowo oglądać, a czasami nawet szczerze zaśmiać. :)

The Beautiful Life
Nieudana próba stworzenia młodzieżowego serialu w klimacie "Gossip Girl". Serial skończył się zanim na dobre się zaczął. Po obejrzeniu w internecie wszystkich pięciu wyprodukowanych odcinków, zupełnie nie dziwię się czemu tak się stało.

UNFINISHED SHOWS

24
Serial Kiefera Sutherlanda oglądałem podczas jego cotygodniowej emisji w polskiej telewizji. Bardzo mi się podobał i z radością obejrzałem dwa pierwsze sezony. Później jednak nastąpiła jakaś dłuższa przerwa w nadawaniu, bądź pominąłem kilkanaście odcinków i w tym czasie trochę mi przeszła ochota na kontynuowanie przygód Jacka Bauera. Teraz może bym nawet powrócił, ale na razie nie uśmiecha mi się wchodzenie do ośmiosezonowej rzeki.

Jericho
Pomysł ciekawy (bomba atomowa wybucha na terenie USA, a my oglądamy jak małe miasteczko, gdzieś w Kansas radzi sobie z tą trudną sytuacją), pierwsze odcinki bardzo fajne, ale w pewnym momencie serial zaczął być zwyczajnie nudny. Ostatecznie dotrwałem do 17, czy 18 odcinka, po czym dałem za wygraną.
Z ciekawostek – "Jericho" anulowano po pierwszym sezonie, wskrzeszono do życia, dzięki fanom, po czym ponownie anulowano, zaledwie po sześciu odcinkach drugiej serii.

The Sopranos
Serial oglądałem dawno i może dlatego zupełnie się do niego nie przekonałem. (Może byłem za młody?). Przebrnąłem przez pierwszy sezon, ale akcja wydawała mi się iść w zbyt wolnym tempie, a odcinek trwający 55 minut zbyt długi. Dlatego po pierwszym odcinku drugiej serii, zaprzestałem oglądania. Możliwe, że teraz produkcja całkiem by mi się spodobała, ale jakoś nie mam ochoty do niej powracać.

To już wszystkie trzydzieści seriali, które podliczyłem na MyEpisodes.com, czyli te, które oglądam i oglądałem na bieżąco, bez pominięcia żadnego odcinka.

Na zakończenie chciałem jeszcze podać listę 5 najlepszych seriali ostatniej dekady, którą stworzyłem na potrzeby debaty blog.pl. Mój wybór wygląda następująco: Friends, Veronica Mars, Lost, House, Gilmore Girls    (choć to ostatnie chyba zamiennie z "The O.C") :)

The Confession is over. ;)

*PS. Liczba ta jest w zasadzie bardziej orientacyjna niż dokładna, gdyż system uniemożliwia podwójne podliczenie tych samych seriali. Także nie uwzględnił faktu, że ktoś (ja) mógł obejrzeć dwa razy pierwszy sezon "Glee", podwójnie cieszyć się "The O.C", czy niezliczoną ilość razy chłonąć uroki swojego ulubionego serialu, jakim są "Friends".

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii TV Shows

 

Lost is finally found: The Epilogue

26 wrz

Obejrzałem dzisiaj doskonały 12-minutowy epilog "Lost", zatytułowany "The New Man in Charge".

Materiał jest szalenie ciekawy i pokazuje nie tylko sposób w jaki Hurley, z pomocą Bena, zaczął rządzić Wyspowymi sprawami, ale dotyka też kilku bardzo interesujących spraw dla wszystkich fanów "Zagubionych", w tym: moje ulubione niedźwiedzie polarne, Room 23, czy… Walta(!).
Nie chcę pisać, ani analizować więcej, już trochę tego porobiłem w każdym swoim "zagubionym" wpisie. Chciałem jedynie podzielić się radością, jaką wywołuje Lostowy epilog i w całej krasie go Wam zaprezentować. :)
Enjoy! :D



Dodatkowo chciałem też wspomnieć o mini-epizodach "Lost: Misssing Pieces", które pojawiły się w sieci w przerwie pomiędzy trzecim, a czwartym sezonem (oraz na DVD z "czwórką). Wszystkie 13 mini-odcinków (trwają po 2-3 minuty) można odnaleźć tutaj.
Muszę przyznać, że są one całkiem ciekawe, choć w zasadzie ograniczają się do kilku dodatkowych informacji o charakterach poszczególnych postaci. Najciekawszymi "odcinkami" są nr.6 "Room 23" i nr.13 "So it begins". Daleko im wprawdzie do poziomu "The New Man in Charge", zważywszy jednak, że wyszły one w zupełnie innym momencie, należy uznać, że są ciekawym dodatkiem do Lostowej przygody. A skoro opisałem już wszystkie jej główne kroki, pomyślałem, że czas zająć się także tymi mniejszymi. :)

Będąc ostatnio w Empiku, natknąłem się na pierwszą wydaną w Polsce pozycję książkową dotyczącą "Losta" (W końcu "Zły Bliźniak", którego opisywałem tutaj, to trochę co innego).
Książka nazywa się "Lost i filozofia. Mroczna strona Wyspy" i wydaje się być interesującą pozycją dla wiernych fanów serialu. Można ją też uznać za jeden z podręczników Uniwesrytetu Losta, o którym już tu kiedyś pisałem. Szczerze zastanawiam się nad jej przeczytaniem, dlatego też o niej wspominam. :)

Na sam koniec chciałem jeszcze podać kilka linków do Lostowych stron, które nie pojawiły się tu wcześniej: Chaotic oraz Darlton.
(Tym samym blog Leflera – chaotic.blox.pl usuwam z działu linków)
To już w zasadzie tyle, co chciałem napisać.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lost is finally found: The Epilogue

26 wrz

Obejrzałem dzisiaj doskonały 12-minutowy epilog "Lost", zatytułowany "The New Man in Charge".

Materiał jest szalenie ciekawy i pokazuje nie tylko sposób w jaki Hurley, z pomocą Bena, zaczął rządzić Wyspowymi sprawami, ale dotyka też kilku bardzo interesujących spraw dla wszystkich fanów "Zagubionych", w tym: moje ulubione niedźwiedzie polarne, Room 23, czy… Walta(!).
Nie chcę pisać, ani analizować więcej, już trochę tego porobiłem w każdym swoim "zagubionym" wpisie. Chciałem jedynie podzielić się radością, jaką wywołuje Lostowy epilog i w całej krasie go Wam zaprezentować. :)
Enjoy! :D



Dodatkowo chciałem też wspomnieć o mini-epizodach "Lost: Misssing Pieces", które pojawiły się w sieci w przerwie pomiędzy trzecim, a czwartym sezonem (oraz na DVD z "czwórką). Wszystkie 13 mini-odcinków (trwają po 2-3 minuty) można odnaleźć tutaj.
Muszę przyznać, że są one całkiem ciekawe, choć w zasadzie ograniczają się do kilku dodatkowych informacji o charakterach poszczególnych postaci. Najciekawszymi "odcinkami" są nr.6 "Room 23" i nr.13 "So it begins". Daleko im wprawdzie do poziomu "The New Man in Charge", zważywszy jednak, że wyszły one w zupełnie innym momencie, należy uznać, że są ciekawym dodatkiem do Lostowej przygody. A skoro opisałem już wszystkie jej główne kroki, pomyślałem, że czas zająć się także tymi mniejszymi. :)

Będąc ostatnio w Empiku, natknąłem się na pierwszą wydaną w Polsce pozycję książkową dotyczącą "Losta" (W końcu "Zły Bliźniak", którego opisywałem tutaj, to trochę co innego).
Książka nazywa się "Lost i filozofia. Mroczna strona Wyspy" i wydaje się być interesującą pozycją dla wiernych fanów serialu. Można ją też uznać za jeden z podręczników Uniwesrytetu Losta, o którym już tu kiedyś pisałem. Szczerze zastanawiam się nad jej przeczytaniem, dlatego też o niej wspominam. :)

Na sam koniec chciałem jeszcze podać kilka linków do Lostowych stron, które nie pojawiły się tu wcześniej: Chaotic oraz Darlton.
(Tym samym blog Leflera – chaotic.blox.pl usuwam z działu linków)
To już w zasadzie tyle, co chciałem napisać.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Lost is finally found (?)

27 cze

???
No cóż – sam nie wiem co mam o tym myśleć! Nie do końca mogę uwierzyć, że to był już finał finałów. Bo przecież tyle rzeczy zostało niewyjaśnionych.
Jednak, w jakiś sposób finał był satysfakcjonujący. Satysfakcjonujący, acz frustrujący zarazem.

Przejdę jednak teraz do stałego puntku programu, czyli zebranych informacji, po czym wrócę jeszcze do opisu moich odczuć a propos tego odcinka, sezonu, serialu.

(Zastanawiałem się przez chwilę w jakiej kolejności umieścić stałe kategorie. Ostatecznie zostawiłem je w tej, w której pierwotnie je napisałem. Będącej tą samą, w której pisałem wszystkie opisy tego sezonu. Taka uwaga przed nadchodzącym "chaosem" informacyjnym) ;)




Episode 17/18 "The End"

"Nothing’s Irreversible" timeline, czyli 815 ląduje.
1. Najważniejszą informacją tej części odcinka jest ta, mówiąca czym w ogóle jest ta wersja rzeczywistości. Informację o tym podaje nam sam Christian Shephard (którego imię, jak zostaje zauważone wprost, rzeczywiście jest bardzo silnie związane z religią).
Ponieważ cały wywód Christiana jest ważny, przytaczam go w całości, tak jak poprzednio słowa Jacoba. (Tym razem mogę też zaproponować wersję wideo. To naprawdę mocna rzecz!)

(…)"-Dad? I don’t understand. You died. –Yes, I did.
–Then how are you here right now? – How are YOU here?
- I died too. (…) I love you, dad. –I love you too, son.
- Are you real?
– I sure hope so. Yeah, I’m real. You’re real. Everything that has ever happened to you is real. All those people in the church. They are all real too.
- They’re all dead?!
- Everyone dies sometine, kiddo. Some of them before you, some of them long after you.
- But why are they all here now?
- Well, there is no know, here.
- Where are we, dad?
- (Well), This is a place that you all made together, so that you could find one another. The most important part of your life, was the time that you’ve spent with these people. That’s why all of you are here. Nobody dies alone, Jack(!). You needed all of them and they needed you.
- For what?
- To remember. And let go.
- Kate… she said we were leaving.
- Not leaving, no. Moving on(!)
- Where are we going?
- Let’s go find out."

Wychodzi więc na to, że alternatywna rzeczywistość to taki "przedsionek Nieba", Czyściec; miejsce, w którym można naprawić swoje błędy, "odkupić za grzechy". Ważne jest jednak to, że mimo, że ostatnia scena przypomina bardzo chrześcijańską wizję "życia po życiu", to jednak nie jest konkretnie związane z tą właśnie religią. Ostatecznie większość religi wierzy w jakąś formę "życia po życiu", a rozmowa pomiędzy Christianem, a Jackiem nie przez przypadek dzieje się na tle witrażu z symbolami sześciu różnych religii.
Ważne jest też to, że w ostatniej scenie wszystkich zebranych w kościele otacza jasne światło, co oznacza, że "poszli dalej".

Zacząłem z "grubej rury" i motywu najtrudniejszego do przełknięcia. Nadal jakoś nie mogę sobie uzmysłowić, że tak to się wszystko skończyło. Zwłaszcza, że twórcy obiecali, że Wyspa to nie jest Czyściec, jak zauważył ktoś w czytanych przeze mnie komentarzach. Twórcy jednak bardzo sprytnie to rozegrali, bo ostatecznie to NIE Wyspa jest Czyśccem. To alt-universe nim jest. Z tymże my nadal nie wiemy czym JEST sama Wyspa. Ale o tym później.

2. Cała akcja w "Przedsionku Nieba", to ponowne spotkania bohaterów i przypominanie sobie wydarzeń ze swojego wcześniejszego życia. Jest to straszliwie sentymantealne, wzruszające i, no cóż – emocjonalnie satysfakcjonujące.
No, bo jak tu się nie wzruszyć jak ponownie jednoczą się i wszystko sobie przypominają: Sun i Jin (dzięki Juliete), Sayid i Shannon (dzięki Hurleyowi i Boonowi), Kate, Claire i Charlie (dzięki Kate, która (znów) odbiera poród Claire), John (dzięki temu, że Jack go "naprawił" i Locke może poruszać stopami), Sawyer i Juliete (gdy ich ręce stykają przy podawaniu batona Apollo), no i oczywiście sam Jack (dzięki Kate), (+ Daniel poznaje Charlotte), (+ojciec Jacka żyje!), a całość kończy się ich wspólnym spotkaniem w Kościele.

3. Ben nie wchodzi z resztą Rozbitków do kościoła, mimo że siedzi tuż przy wejściu. Godzi się jednak z Johnem Lockiem, co również jest satysfakcjonujące. :)

4. Jack znów ma krew na szyi. To po prostu coś, co odzwierciedla stan jego ciała na Wyspie, w momencie śmierci. Tak samo jak ta rana brzucha, którą znalazł w odcinku "Lighthouse". Obu obrażeń doznał podczas walki z Bezimiennym na Skałach, przy Grocie. I teraz jego ciało zaczynało sobie przypominać "stare" życie wcześniej niż jego umysł.
5. Juliete jest matką Davida. Jak widać – nie bez przyczyny mówiło się o niej, że jest "podobna do żony Jacka – Sarah".

6. Juliete mówi do Sawyera: "It worked". A to właśnie było to zdanie, które wyłapał Miles zaraz po jej śmierci. Czyżby po prostu "odczytał" jej ducha w momencie, gdy w Przedsionku wypowiadała te słowa?! (*)
7. Wymiana zdań Hurley – Ben: "-You were great number 2. –You were great number 1". Wyjaśnienie w części drugiej*.

8. Skoro alternatywny świat to Czyściec, to o co chodziło z tym, że Wyspa znajduje się na dnie oceanu, jak pokazano nam w "LA X"? Czy może to oznaczać, że teraz, gdy Bezimienny nie żyje, co możliwe było dzięki temu, że znów stał się człowiekiem(?), to on też dostał się do swojego Czyścca?! Tylko dlaczego tak by się miało stać, skoro Facet w Czerni nie wierzył? To jednak wyjaśniałoby czemu Wyspa znajduje się na dnie oceanu – w końcu dokładnie tego życzył sobie Bezimienny. A w tym alternatywnym świecie dostajesz to, na czym Ci zależy. Hmmm…

"It didn’t work" timeline, czyli nadal jesteśmy na Wyspie.
Po pierwsze jestem zawiedziony tym, że Bezimienny nie zyskał żadnego imienia. Liczyłem na to, że jednak poznamy jego imię i że będzie ono miało jakieś znaczenie, chociażby symboliczne.

Po drugie – It’s all about the Source!
Desmond schodzi do źródła, które okazuje się być "fontanną" świecącą jasnym światłem, (które jest też energią elektormagnetyczną!), w środku której znajduje się kamienny pal. Gdy Desmond wyciąga ów pal/"korek", woda zaczyna spływać, a światło gaśnie. Z miejsca, w którym przed chwilą był kamień, zaczyna natomiast buchać dym i świecić czerwone światło. (Wygląda to tak jakby magma miała się stamtąd za chwilę wylać. W komentarzach ktoś zauważył, że jest to też jak "światło piekielne"). Dodatkowo na Wyspie zaczynają się trzęsienia ziemi.


Plan Bezimiennego zatem się powodzi, gdyż dzieje się dokładnie to, co chiał by się stało – Wyspa powoli zaczyna niszczyć samą siebie. Dlatego Facet w Czerni udaje się na Klify, przy Grocie, by stamtąd dostać się na łódź i odpłynąć z Wyspy. Teraz, kiedy Wyspa ulega powolnej destrukcji, może już to zrobić.
Tam jednak spotyka Jacka. I zaczyna się pojedynek na pięści, i noże. Bezimienny dźga Jacka w bok oraz kaleczy jego szyję. Kiedy już ma nożem przebić jego tchawicę, zostaje postrzelony przez Kate. (*)
Potem Jack zrzuca go jeszcze ze skał, i okazuje się, że… Bezimienny nie żyje(!!!).

Wychodzi na to, że w momencie, gdy Desmond wyjął "korek" ze Źródła, Bezimienny stracił swoje zdolności i znów stał się człowiekiem(!), i właśnie dlatego można go było zabić.
Teraz, gdy "Locke" nie żyje, nasi bohaterowie mogą opuścić Wyspę. Okazuje się jednak, że jedymi osobami z grupy Kandydatów (+ Ben), którzy rzeczywiście chcą to zrobić, są jedynie Sawyer i Kate. Jack, Hurley i Ben idą natomiast "naprawić" Źródło i uratować Wyspę przed samozniszczeniem.

Zanim Jack zejdzie na dół do Źródła, zdąży jeszcze scedować swoją funckję na Hurley’a, czyniąc go tym samym ostatecznym "nowym Jacobem". Hurley z niechęcią przyjmuje tę funkcję, nie wiedząc zupełnie co ma teraz robić. Z pomocną odpowiedzią przychodzi Ben, który mówi: "-You just do what you do best. Help people! You can start by helping Desmond get home".
"-But how? People aren’t allowed to leave the Island.
- That’s how Jacob ran things!"
(*) Po tej wymianie zdań Hurley prosi Bena, by ten został jego pomocnikiem(!) :)

W tym czasie Jack wkłada kamienny pal z powrotem do Źródła, dzięki czemu znów zaczyna w nim płynąć woda i świecić się światło. Teoretycznie Jack powinien od razu tam umrzeć, z powodu elektromagnetycznej siły tego miejsca, na którą nie jest przecież odporny. On jednak nagle znajduje się w innym miejscu – na zewnątrz, przy wodospadzie. Stamtąd Jack udaje się do lasku bambusowego, tego samego, w którym obudził się w pierwszej scenia pilota.


Jack pada wtedy na ziemię, dokładnie w tym samym miejscu, w którym przebudził się na samym początku pierwszego odcinka. Po chwili przybiega do niego pies Vincent. Wszystko wygląda więc dokładnie tak, jak w pierwszej scenie serialu. Vincent kładzie się przy Jacku, tak by Obrońca Wyspy nie "umierał samotnie" ("die alone"). Zanim jednak Jack umrze, spojrzy jeszcze w górę, by zobaczyć przelatujący przez niebo samolot linii Ajira Airlines 316. A potem – Jack zamyka oczy(!) :( I oczywiście jest to ostatnia scena tego odcinka i całego serialu. Idealna klamra kompozycyjna!

Dodatkowo bardzo ciekawa uwaga: Jack poświęcił się, aby uratować świat od zła, które mogło się do niego wydostać po zatopieniu Wyspy. Na dodatek Jack ma przebity bok, a scena, gdy "naprawia" Wyspę wkładając z powrotem pal do Źródła, przechodzi w ujęcie ukazujące… figurę Chrystusa Wyzwoliciela(!) w alternatywnej rzeczywistości.

Tak jak w poprzedniej kategorii, od razu przeszedłem do najważniejszego.
Reszta rzeczy jest jednak równie ciekawa i "przydatna":
3. Richard przeżył, gdyż Dym jedynie go odrzucił na dużą odległość, a nie zabił. W wyniku tego spotkania, na głowie Richarda pojawia się… pierwszy siwy włosa(!) :)

("I just realized I want to live")

4. Frank jednak żyje, tak jak myślałem. I razem z Milesem, i Richardem idą naprawić samolot, by na jego pokładzie wydostać się z Wyspy.
W ostatniej chwili przed startem, do tej trójki bohaterów dołączają Kate, Sawyer i Claire (która daje się przekonań Kate, by jednak opuścić Wyspę wraz z nimi). Dopiero, gdy cała szóstka znajduje się na pokładzie, samolot wznosi się w powietrze. I odlatuje z Wyspy.
(To wydarzenie czyni z Kate i Sawyera jedynych Kandydatów oraz jedyne osoby z pierwotnego lotu 815, które nie umarłwszy wcześniej, opuszczają Wyspę).

5. Na Wyspie pozostali natomiast: Hurley i Ben – nowy tandem broniący Wyspę, Jack (czy raczej już ciało Jacka), Desmond, Bernard i Rose, oraz (jak mi uświadomił czyjś komentarz) stewardessa Cindy i ekipa Świątynnych.
6. Aha – Bernard i Rose (+Vincent) są tymi, którzy wydostali Desmonda ze studni. Para cały czas mieszkała na Wyspie, "nie wtrącając się w żadne duże spory".

Część melodramatyczna.
W zasadzie całą część dotyczącą alternatywnego świata, możnaby tu umieścić, tyle w niej było emocji, ponownych spotkań i pozytywnej energii. W tej części chciałem jednak podać ostateczne rozwiązanie trójkąta miłosnego, który później przerodził się w czworokąt.

Kate wybrała Jacka, a Sawyer pozostał z Juliete.

No cóż – to by było chyba na tyle, z tego CO wydarzyło się w tym odcinku.

.

Pora na odczucia!
Moje odczucia względem finału są bardzo ambiwalentne.
Z jednej strony jestem bardzo zadowolony, że dostaliśmy domknięcie historii rozbitków i dane nam było zobaczyć ich lepsze życie, które mogli dzielić z tymi, których najbardziej kochali. Umożliwione to było właśnie wizją Czyścca jako miejsca, gdzie możesz "umrzeć wspólnie"/"pójść dalej" z tymi, których najbardziej kochasz. W zasadzie dość dobrze wyjaśniało to wszystko, co widzieliśmy w alternatywnej rzeczywistości. Domknęło też historię samych rozbitków.
Oczywiście nie pozbawione było to niedomówień (np. gdzie był Michael, czy Eko?; czemu Ana-Lucia "nie była gotowa"?), jednak ogólnie było dość satysfakcjonujące. Dziwne, acz napawające optymizmem i pozytywnymi odczuciami.

Tym, z czego nie jestem już tak bardzo zadowolony, jest fakt, że w zasadzie nadal nie wiemy CZYM jest Wyspa. To znaczy niby wiemy, że Wyspa jest "Źródłem Życia", ale co to właściwie oznacza? I jaki ma związek z tym, że przenosiła się w czasie albo przemieszczała z miejsca na miejsce?
Wyszło na to, że twórcy chcieli byśmy bardziej rozbudowali własnego "Człowieka Wiary" niż "Człowieka Nauki", dając tego typu odpowiedź na to pytanie.

Należy do tego dodać fakt, że to największe pytanie o to czym jest Wyspa, jest jedynie jednym z bardzo wielu, na które twórcy nigdy nie udzielili odpowiedzi.
Wychodzi na to, że większość tajemnic była tylko po to, by budować napięcie i tworzyć liczne zwroty akcji, a nie po to, by je kiedykolwiek rozwiązać.

Dodatkowo kilka rzeczy zostało wyjaśnionych jedynie "na wiarę" i w zasadzie bez bezpośredniego wpływu Wyspy na to wyjaśnienie. Np. kwestia Szeptów. Skoro Wyspa NIE jest Czyśccem, to skąd obecność Duchów, które błąkają się po niej, bo nie mogą "przejść dalej"?! Wychodzi na to, że Duchy po prostu istnieją!

Choć cieszę się, że twórcy wyjaśnili nam w pełni czym jest alternatywny świat, to w zasadzie jednak ta wiedza mało wnosi do rozwiązania zagadki samej Wyspy, która intygowała mnie tak samo, jeśli nie bardziej, niż sama opowieść o Rozbitkach.
I dlatego jestem też rozczarowany tym, co pokazał nam finał. Bo jednak po latach oglądania, notowania i analizowania, liczyłem na to, że w ostatecznym rozrachunku uzyskamy więcej odpowiedzi.

Z drugiej strony uważam, że cały wątek Jacoba (wszystkich sezonów) został zgrabnie poprowadzony i elementy kleją się ze sobą. Pozostają wprawdzie niewyjaśnione sprawy, jak np. czemu Jacob mógł opuścić Wyspę i spotkać się z Kandydatami, a Bezimienny nie mógł z niej odjechać, ale ogólnie ta historia wydaje się mieć sens.
Niestety inne sprawy nie zostały już tak dobrze wyjaśnione. (Chociażby Liczby, czy "specjalność" Walta).

Muszę jednak przyznać, że sezon szósty jako pojedyńczy sezon, był bardzo spójny. Kolejne odcinki wynikały z poprzednich i akcja płynęła stosunkowo płynnie.
Do tego niezmiernie podobało mi się domykanie, "klamrowanie" historii poprzez powrót do sytuacji, czy motywów znanych z poprzednich sezonów.
Pod tym względem sezon szósty był też spójny z pozostałymi sezonami. Z drugiej strony nie był spójny na przykład pod względem tego jaki był wpływ wybuchu bomby na Wyspowe wydarzenia. Bo w ostatecznym rozrachunku wychodzi na to, że "The Incident" nie miało żadnego wpływu na to, co się działo na Wyspie, skoro alt-universe był Czyśccem, a nie alternatywnym światem powstałym po wybuchu bomby. Chociaż – czyż w zasadzie jedno wyklucza drugie?!

No cóż – po prostu sam nadal nie wiem co do końca mam o tym myśleć. Chyba zwyczajnie jest mi smutno, że już nigdy nie zobaczę nowego odcinka "Zagubionych".
W zupełności bowiem zgodzę się z tym, co Michał napisał u siebie: że nie było takiego serialu. Serialu, który przynosiłby aż tyle emocji i angażował aż tak bardzo. Ostatecznie przecież do samego końca byłem zaintrygowany, tropiłem każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Notowałem, starałem się analizować, badać podrzucone tropy. Może dlatego też czuję się zawiedziony, tym co dostałem. Wyszło na to, że jednak ta cała "praca" włożona w lepsze zrozumienie, nie przyniosła upragnionych odpowiedzi.
Z drugiej strony – co się naoglądałem, nagłówkowałem, wyczytałem i podzieliłem z innymi, to jednak moje. Pod tym względem "Lost" rzeczywiście sprawdził się doskonale – wciągał, angażował, nieustannie zaskakiwał; dzielił, a jednocześnie jednoczył. Do ostatniej chwili!
Więc w sumie – szkoda, że to już koniec!

Na finiszu tego wpisu, przytaczam jeszcze wszystkie wyczytane dziś teksty na temat finału. Pomogły mi one bowiem jakoś pogodzić się z tym, co zobaczyłem. Okiełznać to, lepiej zrozumieć. Również pogodzić się z tym, że to już koniec. "Koniec końców". (Niestety!)
BillieDimitriJessSerenaMichał, Lista pytań i odpowiedzi 1 & 2Lostopedia, Popcorner 1 & 2
(+Wszystkie gwiazdki "(*)" świecące się na pomarańczowo to linki do konkretnych ciekawych teorii, związanych z danym fragmentem opisu).

Chciałem również serdecznie podziękować tym, którzy towarzyszyli mi w tej "Lostowej" podróży, czytając te długie teksty i starając się to wszystko zrozumieć, tak jak ja. (Tak, tak Michał – to w szczególności do Ciebie). :)

Dziękuję!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Finally Finding Lost #10

26 cze

Episode 16 "What they died for"
Ten odcinek bardzo mi się podobał. Nawet dostaliśmy parę odpowiedzi(!). Szkoda tylko, że ostatecznie nie dostaliśmy tej, którą zapowiadał sam tytuł tego odcinka.

"Nothing’s Irreversible" timeline, czyli 815 ląduje w L.A.
1. Jack znów ma krew na szyi, tak jak w "LA X". (W "Lightouse" była to natomiast szrama na brzuchu).
2. Desmond znów pojawia się w szkole i tym razem napada na Bena. A kiedy bije go po twarzy, Linus ma przebłysk do podobnego wydarzenia z oryginalnego timeline’u, gdy bili się w porcie przy łódce Penny, w sezonie piątym.
3. Następnie Desmond udaje się na posterunek policji, do detektywa Forda (Sawyera), by przyznać się do popełnionych wykroczeń. Po czym ląduje w areszcie razem z Kate i Sayidem.

4. W trakcie transportu z policyjnego aresztu do normalnego więzienia, trójka więźniów zostaje oswobodzona przez funkcjonariuszkę policji – Anę Lucię(!)*, którą Des przekupił grubą ilością pieniędzy. (Hurley też miał swój udział w tym przedsięwzięciu).
5. Pojawia się również Dannielle Rousseau(!). I razem z Alex zaprasza Bena na obiad. Po czym Dannielle mówi, że Ben jest dla Alex jak ojciec. Wszystko wskazuje też na to, że pomiędzy parą może zrodzić się uczucie. :)
6. John Locke decyduje się na operację, zaproponowaną przez Jacka, gdyż: "Maybe this is happening for a reason".

+ odpowiedź Jacka na słowa Johna: "(…) I think you’re mistaking coincidence for fate".
+ Claire mieszka już z Jackiem i Davidem w ich domu.
* Aż krzyknąłem z radości jak ją pokazali. ;)

"It didn’t work" timeline, czyli nadal jesteśmy na Wyspie.
1. Najważniejsza informacja tego odcinka to wymiana zdań pomiędzy Jacobem, a pozostałą przy życiu czwórką Kandydatów (Hurleyem, Kate, Sawyerem i Jackiem). (Tak, tak – oni też mogą go teraz zobaczyć!)

Przytaczam w całości, bo w zasadzie cała jest ważna i pełna wyjaśnień. (Nie wyjaśnia wprawdzie tego, co Jacob obiecał, że wytłumaczy, czyli: "what they died for").
"I brought all of you, because I’ve made a mistake. Mistake I’ve made a long time ago. And now there’s a very good chance that every single one of you and everyone you’ve ever carred about is going to die. –What miskate? – You call him The Monster. But I’m responsible for what happened to him. I made him that way. And ever since then he’s been trying to kill me. It was only a matter of time he figured out how, and when he did, someone would have to replace me. And that’s why I brought you all here.

- Tell me something Jacob. Why I gotta be punished for your mistake? What made you think you can mess with my life? I was doing just fine until you’ve decided to drag my ass onto this damned rock.
- No, you weren’t. None of you were. I didn’t pluck any of you out of a happy existence. You were all flawed. I chose you, because you were like me. You were all alone. You were all looking for something that you couldn’t find out there. I chose you, because you needed this place as much as it needed you.
- Why did you cross my name (Kate) out of the wall?
- Because you’ve become a mother.* It’s just a line of chuck and a name in a cave. The job is yours if you want it, Kate.
(* – więc znalazła cel w życiu?)

- What is the job?
- There’s a light at the center of the Island. You have to make sure it never goes out, that’s how you protect it.
- Your Monster friend said that there’s nothing to protect it from. 
- You have to protect it from him. You must do what I couldn’t. What I wasn’t able to do.
- You want us to kill him? Is that even possible?
- I hope so, because he is certainly going to try to kill you.

(…) – I want you to have the one thing I was never given. A choice.
- And if none of us chooses it?
- Then this ends very badly."

2. Jack podejmuje się zadania chronienia Wyspy(!). Bo "This is why I’m here! This is what I’m supposed to do".

Przechodzi więc taką samą procedurę jak kiedyś Jacob: z "modlitwą", piciem wina/wody i stwierdzeniem: "Now you’re like me".
To wydarzenie dodatkowo dopełnia jego przemianę w "Man of Faith".
3. Jacob wrzuca woreczek ze swoimi prchami do ogniska i mówi do Hurley’a, i reszty: "Gdy moje prochy już się spalą, już nigdy więcej mnie nie zobaczysz/cie".

4. Widmore mówi: "I brought Desmond Hume here (to the Island), because of his resistence to electromagnetism. It was a measure of last resort". Później Bezimienny dopowiada: "Desmond is a fail-safe**. The last resort in case I will manage to kill all of his beloved candidates".
5. Pod koniec odcinka natomiast Bezimienny dodaje: "With his help (Desmond’s) I’m gonna destroy the Island!". Dziwne jak cholera, nie ma co! Zwłaszcza, że przed chwilą chciał Desa zabić!
(** – adjective meaning: Capable of compensating automatically and safely for a failure, as of a mechanism or power source).

6. Bezimienny zabija Zoe, pomocnicę Widmore’a, a Ben uśmierca samego Widmore’a. Tym samym mści się za to, co zrobił mu Charles. "He doesn’t get to save his daughter!!".
7. Czarny Dym atakuje natomiast Richarda. W podobny sposób do tego, w jaki zaatakował Eko*. Czyżby więc Richard zginął?! Czy Richard w ogóle może zginąć?!
8. Ciekawa wymiana zdań pomiędzy Benem, a Facetem w Czerni: "- If you can turn into Smoke whenever you want, why do you bother walking? – I like the feeling of my legs touching the ground. Reminds me I was human".

+ Sawyer ma wyrzuty sumienia wobec akcji w łodzi podwodnej, kiedy próbował rozbroić bombę, ale tylko pogorszył sprawę. "I killed them, didn’t I?" Billie zauważyła, że właśnie pozbawił rodziców córeczkę Sun i Jina; coś, co bardzo przypomina to, co zrobił oryginalny Sawyer – Anthony Cooper, jemu samemu.

Chociaż uważam, że odcinek był naprawdę niezły, to jednak nie podobało mi się, że ostatecznie twórcy nie powiedzieli czemu tak ogromna rzesza ludzi musiała zginąć, zanim dotarliśmy do momentu, w którym się teraz znajdujemy. Mimo, że obiecano nam (i to explicit verbis), że zostanie to wyjaśnione.
Mogę się jedynie domyślać, że ma to związek z tym, że wszyscy dali się w jakiś sposób skorumpować albo zrobili coś naprawdę złego. Czy jednak na pewno?!
Żałuję, że nie uzysjakiśmy konkretnej odpowiedzi. Być może ostatni odcinek rzuci na to jakieś światło dzienne. Jedno jest pewne – "pożyjemy, zobaczymy".

To by było na tyle, co miałem do napisania w temacie przedostatniego odcinka jednego z moich ulubionych seriali. Odsyłam jeszcze do stałych źródeł: B i L, i mówię: Do usłyszenia/napisania!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Finally Finding Lost #9

24 cze

Episode 14 "The Candidate
Odpowiedzi mało, ale klimat niezły.

"Nothing’s Irreversible" timeline, czyli 815 ląduje w L.A.
Jack ratuje Johna, mówi mu nawet, że może go całkowicie "naprawić", aż do stanu, gdy Locke mógłby chodzić, ale John się nie zgadza. Okazuje się, że w tej wersji rzeczywistości Locke nabawił się swojej dolegliwości po tym jak razem z ojcem udał się na samodzielny rejs samolotowy, w tydzień po wyrobieniu licencji, i coś poszło nie tak, i panowie mieli wypadek. Anthony Cooper (ojciec Johna) wprawdzie żyje, ale można powiedzieć, że jest warzywem. Z wiadomych powodów John się za to obwinia i nie chce mieć operacji, która byłaby dla niego nagrodą.


+ John przez sen przypomina sobie chyba Wyspowe życie, bo mamrocze: "Push the button. I wish you had believed me".
+ Jack proponuje Claire, by ta zamieszkała u niego, bo przecież: "We’re not strangers, we’re family".
+ Claire otrzymała w spadku od Christiana Shepherda jakąś szkatułkę z dużym lusterkiem(!) i pozytywką (z melodią "Catch a falling star", którą jej na dobranoc śpiewał - Billie). I nie wiadomo o co z nią chodzi. (No chyba, że właśnie o taki sentyment tylko).
+ Jack spotyka Bernarda, trudniącego się ortodonsją.

"It didn’t work" timeline, czyli nadal jesteśmy na Wyspie.
Okazuje się, że Bezimienny nie może zabić Kandydatów. Ale może doprowadzić do tego, że oni sami pozabijają się nawzajem. I to prowadzi do bardzo ciekawej i bardzo sprytnej akcji z łodzią podowodną i ładunkiem C4, który im podrzuca.
Niestety, plan częściowo się udaje i śmiertelnymi ofiarami padają: dopiero co zrzeszeni Jin i Sun, oraz Sayid, który próbował wszystkich uratować*. :(
Nie wiadomo natomiast co z Frankiem. Ja obstawiam, że nadal żyje, choć niektórzy twierdzą, że się utopił. Jak jest naprawdę pokażą przyszłe odcinki.
*(Sayid przeszedł chyba już w pełni na "dobrą stronę", skoro to zrobił).

+ Historia znów zatacza koło, gdyż ekipa Sawyer’a na początku odcinka trafiła do klatek na Hydrze, po czym uratował ich z tamtąd Jack.

Telegraficzny skrót, bo w zasadzie nie było aż tyle "przełomowych" rzeczy w tym odcinku.


Episode 15 "Across the Sea
WTF?! & OMFG! – w zasadzie tyle mógłbym napisać o tym odcinku!

I odesłać do genialnego tekstu Billie Doux, który wyjaśnia kilka spraw i ukazuje paralelność tych wydarzeń z mitologią egipską, Taweret, itd. Oraz do komentarzy ludzi, którzy dzielą się swoimi często ogromnie intrygującymi i bardzo trafnymi uwagami.

Bo ja sam w zasadzie nie do końca wiem co mam o tym myśleć! Sformułowanie "pojechali po bandzie" też przychodzi mi do głowy w tym momencie.

No cóż – może jednak uda mi się coś wykrzesać z nabytych informacji, choć w zasadzie większość z nich jest "otwierająca oczy" i pasująca do tego, o czym dowiedzieliśmy się wcześniej. Odicnek skupia się bowiem na życiu Jacoba i Bezimiennego.

Jacob’s and Man in Black’s backstory
1. Jacob i Bezimienny to bracia(!), urodzeni z matki, która trafiła na Wyspę, gdy jej statek się na niej rozbija. Zostali jednak wychowani przez inną kobietę, która już wcześniej znajdowała się na terenie Wyspy. Zabiła ona bowiem ich biologiczną matkę (Claudię), zaraz po porodzie.
2. Kobieta/"Matka" jest Strażnikiem Wyspy i musi znaleźć kandydata/zastępcę na swoje miejsce. Ostateczną nominację otrzymuje Jacob, który ma za zadanie ochraniać "Źródło Życia", znajdujące się gdzieś na Wyspie.
3. "Źródło Życia", gdyż jest to mała skalna jaskina, do której wpływa woda, a która… błyszczy silnym wewnętrznym światłem, a w środku znajduje się: "Życie. I Śmierć". Zresztą słowo "źródło" też zostaje użyte.

Na dodatek mówi się jeszcze: "(To jest) Światło. Gdy zgaśnie ono tutaj, zgaśnie ono wszędzie! Każdy człowiek ma je w swoim wnętrzu, ale zawsze chce więcej". Musisz ochraniać Źródło, żeby nikt go nigdy nie znalazł.

4. Zdania Bezimiennego o tym, że "byłem kiedyś człowiekiem, dopóki nie zabrano mi kobiety, którą kochałem" oraz "wychowała mnie szalona matka", zystkują tutaj kontekst i wyjaśnienie.
5. Facet w Czerni chce opuścić Wyspę i wyjechać do "domu", odkąd dowiedział się, że istnieje jakiś świat poza Wyspę, a on na dodatek z niego pochodzi.
6. Sposobem Bezimiennego na opuszczenie Wyspy jest budowa Donkey Wheels(!)
7. Jacob zabija(?) swojego brata tuż przy Źródle, po czym jego ciało do niego wpada. Po chwili ze źródła wypada… Czarny Dym.
8. Ciało Bezimiennego wraz z ciałem zabitej przez niego matki, Jacob składa w Grocie. Tej samej grocie, w której nasi byli na początku pierwszego sezonu. I bardzo specyficzne rozwiązanie zyskuje jedna z pierwszych zagadek serialu – kim byli Adam i Ewa?!

Najnowsze pytanie jest jednak takie – KIM jest ten człowiek, którego uważaliśmy cały czas za Bezimiennego, skoro jego ciało od samego początku znajdowało się w doskonale znanym nam miejscu? Czyżby on sam też był jedynie jednym z Walking Dead, a jego ciałem rządił Stwór/Czarny Dym, który wydostał się ze Źródła?!
Ogromnie to enigmatyczne.

Ciekawe podejście do tej kwestii można odnaleźć jednak we wspomnianym już wpisie Billie. Tym razem jeszcze serdeczniej zachęcam do odwiedzenia jej strony, gdyż w momencie, gdy ja męczę się z systematyzacją swoich spostrzeżeń i wyciągnięciem z nich jak najwięcej "przydatnych" informacji, ona rzuca skojarzeniami z mitologią i dodaje do niej doskonałą analizę wydarzeń. Także serdecznie zachęcam do odwiedzenia jej strony.
Ja tymczasem już się poddaję. Z tym opisem.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Finally Finding Lost #8

14 cze

Episode 12 "Everybody loves Hugo


"Nothing’s Irreversible" timeline, czyli 815 ląduje w LA.
Hurley jest człowiekiem sukcesu. Ale nie ma w swoim życiu "drugiej połówki". Aż do chwili, gdy spotyka… Libby(!)
Libby jest pacjentką szpitala psychiatrycznego Santa Rosa i ewidentnie pamięta Wyspowe wydarzenia. Próbuje je przekazań Hurley’owi i z końcem odcinka, udaje jej się to. W momencie, gdy ich usta spotykają się podczas pocałunku na plaży, na "randce, której nigdy nie mieliśmy", Hurley wszystko sobie przypomina. A wszystko to pod czujnym okiem Desmonda, który podpowiedział Hurley’owi, by pogadał z Libby.

+ Czy to oznacza, że oni nie wyjaśnią nam już czemu w ogóle Hurley i Libby pierwotnie trafili do psychiatryka? A może już to zrobili kiedyś, tylko ja już wcale tego nie pamiętam?
+ Dr. Chang wręczał nagrodę Hurley’owi jako "Człowiekowi Roku", przyznawaną przez Muzeum(!) Historii Naturalnej Golden State
+ Doktor Libby to był ten sam doktor, który opiekował się Hurleyem podczas jego pobytu w szpitalu.

"It didn’t work" timeline, czyli nadal jesteśmy na Wyspie. (a.k.a "Bizzaro alternate universe")
1. Pojawia się Michael i mówi Hurleyowi, żeby powstrzymał plan Illany i reszty, którzy chcą wysadzić samolot, żeby nie dopuścić do użycia go przez Bezimiennego do opuszczenia Wyspy. Hurley go słucha, i dlatego wysadza Black Rock – jedyne miejsce, gdzie można dostać dynamit.
2. Hurley chce pogadać z "Lockiem". I pod koniec odcinka razem z Jackiem, Sun i Lapidusem trafiają do jego obozu. Richard z Milesem i Benem poszli po inne materiały wybuchowe, żeby jednak wprowadzić plan wysadzenia samolotu w życie.
3. Bezimienny pokazuje porwanemu przez Sayid’a Desmondowi "bardzo starą studnię", która została zbudowana, gdyż ludzie "chcieli poznać odpowiedzi", bo "w takich miejscach jak to wariowały kompasy" (przez elektromagnetyzm? Albo inne Donkey Wheels, jak zauważyła Billie?). Ale to chyba nie jest aż tak ważne. Ważniejsze, że… Bezimenny wrzuca Desmonda do tej studni.
4. Desmond wraz z "Lockiem" widzi młodego chłopca o blond włosach (Jacoba?) – tego samego, którego widział już Sawyer podczas wyprawy z "Lockiem".


5. Wyjaśnili Szepty(!!) – Głosy pochodzą od tych, którzy "nie mogą opuścić Wyspy, przez to co zrobili". Czyli zgodnie z fanowską teorią Wyspy jako Czyścca, która już dawno temu ujrzała światło dzienne.
Plus Michael mówi: "jak spotkasz kiedyś Libby, powiedz jej, że mi przykro", co wskazywałoby, że ona mogła się wydostać, bo nie zrobiła tak strasznych rzeczy, jak Mike.
Tylko czemu Michael nie mógł się zastrzelić w czwartym sezonie?! Czy on też był Kandydatem? To mnie teraz bardziej intryguje. ;)
+ Ktoś u Billie zastanawiał się czemu Szepty pojawiały się zawsze, kiedy pojawiali się Inni? Czyzby dlatego, że były to osoby zabite przez tych Innych, a teraz "poszukują zemsty"? I dlatego nie mogą "move on"?

Punkt szósty wspólny dla obu rzeczywistości:
6. Czemu Desmond w alt-reality potrącił Locke’a samochodem?! Czy dlatego, że Bezimienny w ciele Johna wrzucił go do studni? I to była taka zemsta? A może chciał, by Jack mógł go naprawić, kiedy ten trafi do jego szpitala?! A przez to sprawić, że Locke i Jack też sobie przypomną "naszą" wersję rzeczywistości?

Aha – i jeszcze:
7. Jack targany winą po śmierci Juliette podąża za rozkazami Hurley’a, a nie przejmuje przywództwa, gdyż "I can never fix it!" i "Maybe I should let go? Listen to other people?" 
8. Illana wybucha(!) razem z laskami dynamitu, które trzymała w torbie na ramię. No cóż – skoro do tej samej torby wpycha się też inne rzeczy i nie uważa przy jej stawianiu, to czemu się dziwić? :P
A na poważnie – czy coś z tego wynika dla naszych Kandydatów, że ich "pani ochroniarz" nie żyje? Trudno powiedzieć.

Ogólnie rzecz biorąc odcinek niezły, aczkolwiek nie wybuchowy (mimo dwóch dość sporych eksplozji). ;)
Zobaczymy co twórcy szykują w kolejnych odsłonach.


Episode 13 "The Last Recruit"
Wiem, że się powtórzę, ale… W trzech słowach: Naprawdę fajny odcinek. :)
Szalenie przyjemnie się go oglądało. Mimo, że nie przyniósł góry odpowiedzi i niejako zaznaczył, że wcale nie musimy ich wszystkich dostać. No, ale… i tak było czadowo! :)

"Nothing’s Irreversible" timeline, czyli 815 ląduje w L.A
1. Postrzelona Sun i potrącony John trafiają do tego samego szpitala.Sun i dziecku ostatecznie nic się nie stało. John przed końcem odcinka trafił dopiero na stół operacyjny, a jego operację prowadzić będzie oczywyiście Jack Shephard.Czyli wszystko idzie zgodnie z planem. ;)
Aha – Sun rozpoznaje Johna(!), gdy razem podjeżdżają do szpitala.
Sądzę, że prawdziwe jest zdanie Billie, stwierdzające, że jej też powróciła pamięć Wyspowa, po tym jak o mało nie zginęła. (Czyli tak jak Charlie wcześniej!)
2. Desmond kieruje Claire do biura prawniczego zamiast do agencji adopcyjnej, a tam Illana(!), która w alt-reality jest prawniczką, zajmującą się sprawą testamentu Christiana Shepharda(!!), przedstawia ją Jackowi i Davidowi (synowi Jacka).
3. Kate po tym jak została złapana przez Sawyera, siedzi teraz na jego posterunku. A on zauważa, że chyba "ktoś chciał żebyśmy się spotkali".
4. Miles i Sawyer aresztują Sayida.

"It didn’t work" timeline, czyli nadal jesteśmy na Wyspie.
1. Bezimienny przyznał się, że to on był w ciele Christiana Shepharda(!), gdy Jack go zobaczył na początku pierwszego sezonu. Co oznacza też, że to on był w "chatce Jacoba", otoczonej popiołem. Wszystko pięknie się układa! :)
2. Desmond siedzi w studni, do której wrzucił go Locke. Pomijając fakt, że to zaskakujące, że przeżył upadek do tak płytkiego zbiornika, warto powiedzieć, że Des ma małą pogawędkę z Sayidem, który został tam wysłany, by go zabić. I wszystko wskazuje na to, że proste zdanie: "Co jej (Nadyii) powiesz, jeśli Cię spyta, co zrobiłeś, żeby z nią znów być?" przywróciło Sayidowi rozum i że pomógł on Desmondowi.
3. Powraca kwestia: "Możesz go zabić (Bezimiennego) tylko wtedy, gdy zrobisz to zanim(!!) się do Ciebie odezwie". Wymieniam ją, bo chyba wcześniej o niej nie pisałem, a bardzo możliwa, że okaże się ona dość przydatna. ;)
4. Sawyer, Kate, Sun, Hurley, Lapidus i Claire(!) znajdują się teraz na Wyspie Hydra, przy bazie Widmore’a, po tym jak ukradli łódkę, którą chciał wykorzystać Bezimienny.

Claire poszła z nimi, po tym jak przekonała ją do tego Kate. Czyli chyba jest jakiś sposób, by wyrwać tych "porwanych"/"taken" z mocy Bezimiennego. Przynajmniej wszystko na to teraz wskazuje.
5. Sun i Jin wreszcie się spotykają! :)
6. Jack wyskoczył z łodzi, którą razem z wyżej wymienioną grupą płynął, gdyż: "Skoro on (Bezimienny) chce, żebyśmy opuścili Wyspę, to może obawia się tego co się stanie, jeśli tego nie zrobimy?" Pod koniec odcinka Jack natrafia właśnie na Bezimiennego i jego grupę, dokładnie w momencie, gdy ekipa Widmore’a bombarduje plażę, na której stoją. A odcinek kończy się zdaniem Faceta w Czerni: "Teraz jesteś ze mną", skierowanym wprost do Jacka. Także nice! ;)

Po więcej uwag odsyłam do Billie i na Lostopedię. (Tak dla odmiany :P)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 

Finally Finding Lost #7

27 maj

Episode 10 "The Package"
Tym razem krótko, bo aż tyle ważnych rzeczy się nie działo.

"Nothing’s Irreversible" timeline, czyli 815 ląduje w LA.
Sun i Jin nie są małżeństwem. Jin jednak pracuje dla ojca Sun, a para ma się wyraźnie ku sobie. Kiedy podczas wspólnej podróży do L.A Sun proponuje Jinowi, by wspólnie uciekli, w sprawy wtrąca się Martin Keamy, człowiek wynajęty przez ojca Sun.

Następnie dostajemy serię wydarzeń, która doprowadziła do tego, że Sayid odnalazł Jina w chłodni restauracji Keamy’ego.
Sayid uwalnia Jina. A ten następnie zabija tłumacza współpracującego z Keamy’m, o znanej nam twarzy Mikchaila Bakunina(!), po czym para Koreańczyków ulatnia się z restauracji. Problem tylko w tym, że przy okazji Sun zostaje postrzelona w brzuch, po czym stwierdza: "Jestem w ciąży". Damn!

"It didn’t work" timeline, czyli nadal jesteśmy na Wyspie.
Ludzie Widmore’a wykradają Jina z obozowiska Bezimiennego. Po to, by Widmore mógł przejąć Jina na swoją stronę i powiedzieć mu, że nie mogą dopuścić do tego, by Man in Black opuścił Wyspę, bo jeśli to zrobi to "wszyscy, których kochamy przestaną istnieć". Co współgra z tym, o czym mówiło się w poprzednim odcinku. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to ogromnie dziwne zdanie.

Dodatkowo Bezimienny mówi, że "jedynym sposobem na opuszczenie Wyspy jest to, żeby wszystkie osoby, których imiona nie zostały skreślone z listy w Grocie, pójdą z nami".

Aha – no i oczywiście: Desmond był trzymany w łodzi podwodnej i to on jest "The Package". Cokolwiek miałoby to znaczyć.

+ Ludzie Widmore’a trzymali Jina w "Pokoju 23" – tam gdzie prano mózg Karlowi filmikiem o Jacobie.
+ Sayid mówi: "I don’t feel pain anymore".
+ ciekawe uwagi Billie: "The infamous watch that Jin nearly killed Michael over in the first season became a gift to Keamy, along with payment for killing Jin. That was so delightfully circular."

Ogólnie rzecz biorąc – odcinek dużo spokojniejszy od poprzednich. Być może pominąłem jakieś "ważne szczegóły", ale jeśli tak się stało, to odsyłam do nieodzownych stron, do których nieustannie się tu odwołuję: Billie Doux i ostatnio też Lostopedia.


Episode 11 "Happily Ever After
W trzech słowach: naprawdę fajny odcinek! :)
Tym razem opis w odwrotnej kolejności, gdyż wydarzenia Wyspowe "wpłynęły" na wydarzenia poza nią.

"It didn’t work" timeline, czyli nadal jesteśmy na Wyspie.
Widmore chce przeprowadzić na Desmondzcie test elektormagnetyczny – umieścić go w pomieszczeniu, przez które zostanie przepuszczona wiązka takiej energii i zobaczyć co się stanie. Jest to bowiem kluczowe dla powodzenia planu Widmore’a, który słyszał o tej szczególnej zdolności Desmonda, która umożliwia mu przeżycie zetknięcia się z taką energią i chciał ją empirycznie przetestować.
Także ludzie Widmore’a poddają Desmonda takiej próbie, która automatycznie "przesyła" go do drugiej wersji rzeczywistości(!).

"Nothing’s Irreversible" timeline, czyli 815 ląduje w LA.
Desmond pracuje dla Widmore’a i jest jego prawą ręką. Na dodatek Widmore tak bardzo go ceni, że aż częstuje go swoją 60-letnią whisky, którą już dawno temu widzieliśmy. Czyli spełnia się to, o czym Desmond marzył w "naszej" wersji rzeczywistości.

Kiedy jednak najnowszym zadaniem Desmonda będzie opiekować się Charliem Pacem, który ma wystąpić na imprezie Widmore’a, historia wpadnie na zupełnie nowe tory. Otóż okaże się, że Charlie, podczas gdy dusił się w samolocie, przeniósł się do "naszej wersji rzeczywistości", gdzie był razem z Claire. A ponieważ czuje, że Desmond tak naprawdę nie jest szczęśliwy w swojej "nowej" roli, próbuje mu to uczucie przekazać. I aby to zrobić doprowadza do wypadku, w którym samochód Desa wpada do wody. A podczas gdy auto tonie, Charlie przykłada rękę do szyby, dokładnie tak jak to robił w "Through the Looking Glass". Na dodatek widzimy sceny z tamtego odcinka, jako że to wydarzenie budzi w Desmondzcie wspomnienia z "naszej" wersji rzeczywistości. Następnie pobyt w szpitalu i tomografia mózgu/MRI budzi w nim resztę wspomnień. O Penny, ich synu i wspólnym życiu razem.

Następnie Desmond ma małą pogawędkę z żoną Widmore’a – Eloise Hawking, która zdaje się doskonale wiedzieć o istnieniu alternatywnych światów, gdyż każe zaprzestać Desmondowi jego poszukiwań, bo "czyż nie masz wszystkiego czego oczekiwałeś?". Póżniej Des rozmawia jeszcze z Danielem Faradyem (vel Widmorem). I okazuje się, że Daniel też odkrył obecność "naszej" wersji rzeczywistości, gdy zakochał się w Charlotte, pracującej w pobliskim muzeum, od pierwszego wejrzenia. ("What if it isn’t the life we were supposed to live? (…) I don’t want to set a nuclear bomb. I think I already did"(!)).

Po tym wszystkim Desmond spotyka Penny. A kiedy podaje jej rękę na przywitanie (czyli przywraca "stary porządek rzeczy") – budzi się w pomieszczeniu, w którym przeprowadzano na nim próbę elektromagnetyczną, z powrotem na Wyspie. Jednak po tym jak napotka na swojej drodze Sayida, który "wykradnie" go z obozowiska Widmore’a, raz jeszcze pojawi się w alternatywnej rzeczywistości. I stwierdzi wtedy, że potrzebuje listy pasażerów lotu 815, żeby "coś im pokazać". (Tak jak Charlie i Daniel pokazali jemu). Niezłe! :)

+ Desmond spotyka na swojej drodze także Claire oraz… George’a Minkowskiego(!)
+ uwaga Billie: "Penny Milton? Milton as in Paradise Lost? How double entendre-y of them". ZAJEBISTE! :D

Muszę powiedzieć, że naprawdę podobał mi się ten odcinek. :)

Zwłaszcza, że pokazuje w jaką stronę może pójść ostateczne rozwiązanie.
Dodatkowo chciałem jeszcze zayważyć, że bardzo podoba mi się klamra kompozycyjna szóstego sezonu, spinająca całą historię.
I jeszcze jedno – właśnie takie odcinki sprawiają, że tak bardzo lubię "Losta". ;)
Na sam koniec oczywiście – Billie i Lostopedia.
 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii TV Shows

 

Finally Finding Lost #6

26 maj

Dwie uwagi na początek:
1. Tak, tak – wiem, że jestem straszliwie do tyłu ze swoim oglądaniem/opisywaniem kolejnych odcinków. Po Majówce jakoś nie miałem "Lostowego" nastroju, skupiając się bardziej na filmach. I tak jakoś niepostrzeżenie przeszedł maj. Aż nagle się okazało, że sam finał finałów jest już za nami, a ja ciągle nie obejrzałem następnego odcinka. Tak więc – wreszcie do niego zasiadłem. :)

2. Muszę przyznać, że uwaga mojego kolegi K., który stwierdził, że "Ab Aeterno" "to był LOLowy odcinek" jest ogromnie trafna. Twórcy "Losta" szaleją w tym sezonie na całego!, sprzedając nam już dosłownie wszystko!
Czas zatem przejść do rzeczy.

Episode 9 "Ab Aeterno"
(Tym razem podział inny niż zwykle).

Richard’s Backstory
Richard żył w 1867 roku na Teneryfie. Wtedy też zginęła mu żona Isabella. Podczas próby jej uratowania Ricardo przypadkiem zabił(!) lekarza. Podczas spowiedzi przed księdzem dowiedział się, że ten nie może dać mu rozgrzeszenia i że najprawdopodobniej za swój występek R. trafi wprost do piekła.
W dniu swojej egzekucji Richard zostaje wzięty na pokład Black Rock (statku należącego do Magnusa Hanso), by popłynąć do "Nowego Świata". Statek jednak tam nie trafia, rozbija się bowiem na naszej Wyspie. Tam wszyscy członkowie załogi zostają zabici przez Czarny Dym, a Bezimienny próbuje przejąć Richarda na swoją stronę, każąc mu zabić Jacoba. Jacob przekonuje go jednak, by tego nie robił, wyjaśniając mu przy okazji czym jest Wyspa (o tym poniżej). Przy okazji daje mu posadę pośrednika pomiędzy sobą, a "ludźmi, których sprowadzam na tę Wyspę" oraz zapłatę w postaci daru nieśmiertelności. Dar wybrany przez samego Richarda, który obawiał się śmierci i tego, że po niej trafi prosto do piekła. Następnie R. udaje się do Bezimiennego, by przekazać mu wiadomość od Jacoba, w postaci jasnego kamienia. Man in Black mówi mu natomiast, że gdyby kiedykolwiek Richard chciał się do niego przyłączyć i wspólnie opuścić Wyspę, ma taką możliwość.

To w "telegraficznym" skrócie historia życia Richarda Alperta, do momentu, w którym go poznaliśmy, którą dostajemy w tym odcinku.

Jacob versus The Man in Black
I tu się zaczynają prawdziwe udziwnienia!
Jacob: "The Man in Black thinks that people are corruptable, becuse it is in their nature to sin. I bring people to this Island to prove him wrong(!)."

"The Island is keeping the Darkness where it belongs", gdyż: "Wyobraź sobie butelkę z winem. Wino jest jak zło, które trzeba trzymać w środku, by nie wydostało się na zewnątrz. A Wyspa jest jak korek(!!), który utrzymuje to zło w środku." Ech!

Dostajemy też kolejną rozmowę dotyczącą tego, że Jacob nie chce wypuścić Bezimiennego z Wyspy. I dlatego Bezimienny tak usilnie próbuje go zabić. By wreszcie móc z niej wyjechać.
Na dodatek Jacob daje mu butelkę z winem, na której przykładzie opisywał czym jest Wyspa, a Bezimienny… zwyczajnie ją rozbija! Intriguing. :)

Aha – obaj panowie chcą mieć Richarda w swoich szeregach. Jak wiemy R. wybrał pomoc Jacobowi, ale teraz, po jego śmierci, czuje się zupełnie wykorzystany i "zmarnowany". Postanawia więc zmienić sojusze i przyłączyć się do Bezimiennego, zgodnie z jego umową. Nim jednak to nastąpi, Richard spotka Hurley’a, który przekaże mu wiadomość od Isabelli, zmarłej żony mężczyzny. Wiadomość następującej treści: "You have to stop The Man in Black, because if you don’t todos los vamos a la Infierno".

The Statue.
Dowiadujemy się też jak doszło do tego, że z ogromnego posągu na plaży pozostała jedynie stopa.Otóż – podczas ogromnego sztormu morze rozbija Black Rock na Wyspie. Robi to jednak w wyjątkowo specyficzny sposób. Statek bowiem uderza centralnie w posąg Taweret(!), stojący na plaży, co sprawia, że okręt ląduje gdzieś w środku lądu, tak samo jak odłamki statui.
Zastanawia mnie jednak jak to możliwe, że ogromny posąg rozpadł się na wiele kawałków, a drewniana Black Rock w zasadzie niewiele ucierpiała?!

Ogólnie rzecz biorąc – odcinek przekombinowany przeogromnie. Ciekawe jest jednak to jak wiele rzeczy udaje się twórcom "Lost" sprzedać swoim widzom. Ten serial to po prostu manipulacja doskonała, co by dużo nie mówić.

Napisawszy to wszystko, stwierdzę jeszcze, że ogromnie się cieszę, że dowiedzieliśmy się wreszcie czegoś więcej o Richardzie; że "Ab Aeterno" oznacza: "Z wieczności"/"Od smaego początku"; że hiszpański trailer, do którego już się odwoływałem kolejny raz idealnie pasuje do fabuły; i że więcej uwag znajdziecie zarówno u Billie, jak i na Lostopedii.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii TV Shows

 
 

  • RSS