RSS
 

Notki z tagiem ‘oscars’

And the Oscar goes to…

25 lut

Tegoroczna Gala Rozdania Oscarów prowadzona przez Setha MacFarlane’a, twórcę (m.in) „Family Guy’a”, jednej z moich ulubionych kreskówek, była całkiem przyzwoita. Cięty humor Setha był wprawdzie lekko stępiony, co nie zmienia faktu, że prowadzący był zabawny i sympatyczny. Taki „spoko gość”, chciałoby się rzec. No, bo jak tu nie lubić faceta, którego piosenka otwarcia to: „We Saw Your Boobs”, skierowana do konkretnych pań, skierowanych na widowni. Totalny Peter Griffin, 100% Seth! :)

Cała Gala obfitowała w dużo śpiewania, muzyki i tańczenia. Trudno się jednak dziwić, skoro Muzyka była tegorocznym motywem przewodnim. Większość wykonań nie było jednak chwytających za serce, aczkolwiek trzeba przyznać, że Shirley Bassey „still got it”, obsada „Nędzników” zaśpiewała lepiej niż w filmie, Adele trochę stremowana chyba, bo nie zaszalała, aczkolwiek zdecydowanie na plus, Barbra Streisand niby spoko, ale jakoś tak bez bez efektu ciarogennego, Catherine Zeta Jones była tak samo dobra, jak w „Chicago”, z przed 11 lat (sic!), a reszta też OK, choć bez większych uniesień. Śpiewająco wypadł też sam Seth śpiewający tego wieczora jeszcze kilka utworów, w tym bardzo fajny tercet z Radcliffem i Josephem Gordonem-Levittem.

Ciekawy był też moment z Kapitanem Kirkiem, który przybywa z przyszłości, by przestrzec Setha przed nieciekawym prowadzeniem przez niego Gali. Dzięki jego radom udało się tego uniknąć i sama Gala wypadła przyzwoicie. Bez większych ekscesów, czy zupełnie niezapomnianych momentów, aczkolwiek z większą werwą niż w zeszłym roku.

Nietypowi byli też niektórzy prezenterzy. Duet Radcliffe-Stewart zupełnie nieoczywisty, a pojawienie się, by wręczać Oscara za Najepszy Film… Michelle Obamy, było już sporym zaskoczeniem. Ktoś tu chyba pozazdrościł Złotym Globom, które miały Billa Clintona. :P

Jak wiadomo, od pewnego czasu aktorzy lubią samodzielnie wrzucać swoje fotki za pomocą Twittera. Wczorajszy wieczór należał zdecydowanie do Josepha Gordona-Levitta, który podzielił się ze światem dwoma najzabawniejszymi zdjęciami z całej Gali. Na pierwszym jego filmowa „matka” Sally Fields wiąże mu muszkę, bo chłopak sam się jeszcze nie nauczył tego robić. Na drugim wygłupia się z Danielem Radcliffem i ma przy tym taką minę, jakby ukradł swoją maskę z „Loopera”, zażył za dużo botoksu, albo dostał tym kwasem, którym Joker u Burtona terroryzował Gotham City. ;) Funny stuff, po prostu! ;)

Z ciekawostek warto wspomnieć, że ten wieczór należał do Brodaczy, ale o tym możecie już przeczytać u Zwierz Popkulturalny, która również trzymała nocną wartę, razem z Filmówką i moimi znajomymi (pozdrawiam i dziękuję raz jeszcze!).

Dwa słowa o polskim studio. Prowadzący chcieli chyba naśladować styl Setha, ale chamskie teksty bez żadnego konteksu, są po prostu chamskie. „…, no i jest gruba!”. Haha! NOT. Ogólnie polskie studio męczące, gdyż nawet nie zrobili odpowiedniego researchu. „Ten Pan prowadzący Galę”. Serio? Już od pół roku było wiadomo, że Seth będzie prowadził Galę, nawet w „Filmie”, obecnym dziecku Raczka, jest fajny artykuł o nim, nietrudno było dopytać. Także pozwolicie, że spuszczę już zasłonę dymną na prowadzenie Studia, gdyż jak najszybciej chcę zapomnieć o jego istnieniu.

Sorry za sporą niespójność tych myśli, ale nadal dochodzę do siebie, po wczorajszym braku snu. ;)

Dobra, przejdźmy teraz do samych zwycięzców.

FILM „Operacja Argo”

Nie wiem co powiedzieć. Nie widziałem, nie ciągnęło mnie, a tu wszelkie najwyższe wyróżnienia. Na szczęście kina właśnie decydują o tryumfalnym powrocie filmu do kin, więc może nadrobię w niedalekiej przyszłości. ;)
W końcu dobra obsada, nietypowy temat, można się zmierzyć. ;)

REŻYSER Ang Lee – Życie Pi

Mój drugi ulubiony film tego roku, więc radość duża jest. Jak to ładnie ujął kumpel: Skoro Quentin nie był nominowany, to nie mogło być inaczej.

AKTOR Daniel Day-Lewis – „Lincoln”

Historyczny moment, gdyż Day-Lewis jest pierwszym aktorem, który po raz trzeci odbiera Nagrodę Dla Najlepszego Aktora Pierwszoplanowego. Ponoć jako Lincoln nie ma sobie równych, ale mnie wciąż nie ciągnie do tego filmu. Za dużo opinii o śmiertelnej nudzie się nasłuchałem, a krótkie fragmenty, które też mnie zmęczyły (serio – męczący 15 sekundowy klip? To możliwe?), też nie napawają opytmizmem. Niemniej Danielowi gratulacje się należą! :)

AKTORKA Jennifer Lawrence – Poradnik pozytywnego myślenia

Upodobali sobie Lawrence, oj upodobali. Lawrence zagrała dobrze, ALE to nie jest rola Oscarowa, jak dla mnie. Już bym wolał, żeby za „Winter’s Bone” dostała te dwa lata temu, gdzie była zdecydowanie najjaśniejszą częścią filmu. W „Poradniku” tylko OK, w tylko OK filmie. No, ale plusem tej sytuacji jest to, że może dostać coraz ciekawsze propozcje, więc coraz częściej będziemy ją mogli oglądać. :)

SCENARIUSZ ORYGINALNY Quentin Tarantino – „Django”

Nie mogło być inaczej, także radocha jest! :)

SCENARIUSZ ADAPTOWANY Chris Terrio – „Operacja Argo”

AKTOR DRUGOPLANOWY Christoph Waltz – Django Unchained

Patrz: scenariusz oryginalny! ;) Duet Waltz-Tarantino to tak wysoka Pierwsza Liga, że to czysta przyjemność oglądać ich współpracę. Another!! (głosem Thora oczywiście)

AKTORKA DRUGOPLANOWA Anne Hathaway – Les Miserables Nędznicy

Niby ma najbardziej emocjonującą scenę w filmie, gra dobrze, ale czegoś mi jednak zabrakło do pełni szczęścia. Niemniej dobra rola, Anne bardzo lubię, więc i radość jest, co tu dużo mówić.

FILM OBCOJĘZYCZNY „Miłość”

Wszyscy mi polecają, a teraz zbiera kolejną nagrodę, więc zdecydowanie jest na liście: Do szybkiego zobaczenia! :)

DOKUMENT „Sugar Man”

ANIMACJA „Merida Waleczna

Trzymałem kciuki za „Frankenweenie„, ale prawdą jest, że technicznie „Merida” zdecydowanie wypada świetnie (te włosy!). Szkoda tylko, że historia to tylko typowy Disney, nic ponadto.

ZDJĘCIA „Życie Pi”

Najlepszy aspekt tego filmu, który niesie sobą całą opowieść. Także radocha maks! :)

PIOSENKA „Skyfall” – „Skyfall”

Nie mogło być inaczej! W sumie zerowa konkurencja, więc i brak zaskoczeń.

MUZYKA „Życie Pi”

SCENOGRAFIA „Lincoln”

MONTAŻ „Operacja Argo”

EFEKTY SPECJALNE „Życie Pi”

MONTAŻ DŹWIĘKU „Wróg numer jeden” i „Skyfall”

Najdziwniejsza kategoria, w której przyznają Oscary i niecodzienny werdykt. Remis. Eq equo. Dwie nagrody. Niby to nie pierwszy raz, ale i tak ciekawe, że akurat w takiej kategorii zdarzyła się taka niespodzianka. ;)

DŹWIĘK „Les Miserables Nędznicy”

KOSTIUMY „Anna Karenina”

CHARAKTERYZACJA „Les Miserables Nędznicy”

Szkoda „Hitchcocka”, ale wybór też nie był najgorszy, więc niech im będzie! ;)

KRÓTKOMETRAŻOWY DOKUMENT „Inocente”

FILM KRÓTKOMETRAŻOWY „Curfew”

Filmy z tej kategorii są ciężko dostępne, ale akurat „Curfew” będziemy mieli możliwość obejrzeć już w najbliższym czasie, dzięki uprzejmośc stacji Canal+ już 5 marca będzie można „Godzinę Policyjną” zobaczyć na ich antenie.

KRÓTKOMETRAŻOWA ANIMACJA „Paperman”

No, ładna, ładna animacja, aczkolwiek jakoś mnie nie zachwyciła. Typowy Disney. Niby zawsze to plus, ale jakoś zabrakłp mi jakiejś innowacyjności. (No, poza tą technologiczną, bo tu akurat ponoć przełomem jest „Paperman”).

Tyle! Jakoś bez polotu, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. W końcu w nocy na FB też pojawiały się komentarze na żywo! ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And the Oscar goes to…

27 lut


W tym roku nie byłem przygotowany do Gali rozdania Oscarów tak dobrze, jak 12 miesięcy temu. Mimo wszystko tradycyjnie zasiadłem przed telewizorem, by zobaczyć jaki werdykt wydała Amerykańska Akademia Filmowa.

Zacznę, tak jak zwykle, od krótkiego opisu samej Gali.
Mimo, że tegoroczna Gala była lepsza od ubiegłorocznej i mimo, że prowadził ją Billy Crystal, nie było to wydarzenie, które zapadnie na dłużej w mojej pamięci. Było zwyczajnie przyzwoicie, ale nic ponadto.
Dla kroniki wydarzeń, napiszę jednak, że najciekawszymi momentami, były zdecydowanie: wręczenie statuetki przez Team Iron-Manowy: Gwyneth Paltrow i Roberta Downeya Juniora, którzy nawet weszli w rolę, sprzeczając się ze sobą w odpowiedni dla swoich bohaterów sposób i przysparzając nam wielu przyczynków do uśmiechu; rozentuzjazmowana do granic możliwości Emma Stone, która chciała tańczyć z Jonah Hillem na scenie i wypomniała Benowi Stillerowi kto tu za mocno ekscytował się prezentowaniem nominacji; panowie montażyści: Angus Wall i Kirk Baxter, którzy byli tak zaskoczeni, że odbierają nagrodę za swoją pracę nad "Dziewczyną z Tatuażem", że skończyli dziękować, zanim na dobre zaczęli, robiąc przez to wyjątkowo pozytywne wrażenie. :)
Poza tym ekwilibrystyczne akrobacje Cirque de Soleil – ciekawe i przykuwające wzrok, choć jednak nie do końca opowiadające o "wyprawie do kina", jak podobno miały. No i ciekawa aranżacja "Wonderful World" w segmencie "In Memoriam".
Także ogólnie rzecz biorąc – nie było źle. ;)
Pora jednak na gwoźdź programu, czyli Listę Zwycięzców w najważnieszych kategoriach:

Najlepszy Film
   "Artysta"

Najlepszy Reżyser
   Michel Hazanavicius ("Artysta")

Najlepszy Aktor
   Jean Dujardin ("Artysta")

Najlepsza Aktorka
   Meryl Streep ("The Iron Lady")

Najlepszy Scenariusz Oryginalny
  Woody Allen ("Midnight in Paris")

Najlepszy Scenariusz Adaptowany
   Alexandre Payne ("The Descendants")

Najlepszy Aktor Drugoplanowy
   Christopher Plummer ("Debiutanci")

Najlepsza Aktorka Drugoplanowa
  Octavia Spencer ("Służące")

Najlepszy Film Nieangielskojęzyczny
   "Rozstanie"

Najlepszy Film Animowany
   "Rango"

Najlepsze Zdjęcia
   Robert Richardson ("Hugo i jego wynalazek")

Najlepsza Muzyka
   Loudovic Bource ("Artysta")

Najlepszy Montaż
   Angus Wall, Kirk Baxter ("Dziewczyna z Tatuażem")
Pełna lista wygranych (wraz z nominacjami) do odnalezienia tutaj!
Muszę przyznać, że cieszy mnie wygrana "Artysty", gdyż to właśnie temu filmowi kibicowałem w tym roku najbardziej. Z całej piątki obejrzanych filmów, nominowanych za "Najlepszy Film", to właśnie ten obraz był najciekawszy. Pozostałe: The Help, Midnight in Paris, Moneyball i The Descendants były dobre, ale jednak nie aż tak. Także wybór był jak najbardziej właściwy! :)
Uwagi pisane na żywo do odnalezienia tam, gdzie zawsze, czyli na Filmówce oraz w komentarzach pod Oscarowymi statusami Zwierza na FB. Dziękuję Wam zresztą za wspólne zarwanie nocy! ;)
Tym razem tyle! :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And the Oscar goes to…

28 lut

By tradycji stało się zadość, zacznę od krótkiego opisu Gali.

Z przykrością stwierdzam, że tegoroczna Gala była bez polotu, bez przytypu. Ba, nawet bez pomysłu! Nawet ta "pokryzysowa" z Jackmanem, czy ubiegłoroczna ze Stevem i Aleciem była bardziej widowiskowa niż to, co w tym roku zaserwowali nam Franco i Hathaway.
Zaczęło się całkiem dobrze – niezłym filmikiem, w którym prezenterzy odwiedzają większość nominowanych w głównej kategorii filmów. Potem Franco przebrany za Marilyn Monroe. :) Szybko jednak prezenterzy zaczęli jedynie zapowiadać kolejnych wręczających statuetki, poszczególne kwestie czy dowcipy rzucając bez większego zaangażowania, czy emocji. Na Gali śmiałem sie zdecydowanie rzadziej niż w latach poprzednich, bo też dowcipy prowadzących były mało zabawne. Od pewnego momentu mogłoby ich właściwie w ogóle nie być, gdyż nie wnosili nic ciekawego do i tak już przegadanej Gali. Poprzednie lata pokazały, że można prowadzić to wydarzenie inaczej. Ciekawiej. Z większym humorem, "błyskiem".
W moim odczuciu, niestety Franco i Hathaway polegli. :( To trochę smutne, biorąc pod uwagę, że ich filmy reklamowe (12) wypadły przyzwoicie.
(Jedynym plusem ich bycia na ekranie było to, że ładnie wyglądali. Szkoda, że tylko tyle "dali z siebie") :(
A teraz czas na gwóźdź programu. Oto przed Państwem – Zwycięzcy Oscarów:
Najlepszy Film: "Jak zostać królem"
Wygrał film "dla wszystkich"! Taki, który może sposobać się każdemu. Obraz dobry. Jednak nie tak świetny jak chociażby "Incepcja", czy "Czarny łabędź", na które stawiałem. Dramatu nie ma, ale mogło być lepiej.
Najlepszy Reżyser: Tom Hooper ("Jak zostać królem")
OK. Mam jednak wrażenie, że większą pracę wykonali Aronofsky, czy Fincher. Obaj stworzyli doskonałe dramaty z historii, które na pierwszy rzut oka nie są dramatyczne. Można powiedzieć, że Hooper zrobił podobnie, jednak biorąc pod uwagę reżyserski rozmach, to większą wizją i jej doskonałym wprowadzeniem w życie, mogą poszczycić się raczej pozostali panowie.
Najlepszy Aktor: Colin Firth ("Jak zostać królem")
Oscar w pełni zasłużony! Gdyby nie umiejętności Colina, cały film ległby w gruzach. Także cieszę się, że Akademia dostrzegła jego umiejętności. 
Najlepsza Aktorka: Natalie Portman ("Czarny Łabędź")
Nie mogło być inaczej! Natalie świetna w genialnym filmie. Mistrzostwo.
Najlepszy Aktor Drugoplanowy: Christian Bale ("The Fighter")
Pełna zgoda! Z początku kibicowałem Rushowi, jednak Christian przykuł moją uwagę jeszcze mocniej. On naprawdę kradnie ekran pozostałym aktorom, a jego występ sprawia, że historia braci bokserów jest naprawdę silnie oddziaływująca.
Najlepsza Aktorka Drugoplanowa: Melissa Leo ("The Fighter")
Fuck Yeah!, parafrazując słowa aktorki. :P
Najlepszy scenariusz oryginalny: David Seidler ("Jak zostać królem")
Ogromna szkoda "Incepcji", która ma bardzo skomplikowaną, a jednocześnie w pełni zrozumiałą fabułę. "Król" jednak też miał mocny scenariusz, pełny doskonałych dialogów, z których większość była ironicznie zabawna. Także znów mogę powiedzieć: Dramatu nie ma, ale mogło być jeszcze lepiej.
Najlepszy scenariusz adaptowany: Aaron Sorkin ("The Social Network")
Jedyny faworyt. W pełni zasłużona nagroda.
Najlepszy film animowanyToy Story 3
:D
Najlepsze Zdjęcia: Wally Pfister ("Incepcja")
Świetny obrót spraw. Tak miało być. Cieszy mnie, że "Incepcja" w ogóle została dostrzeżona na Oscarach. Miałem pewne obawy, że może powtórzyć się sytuacja z Globów. Na szczęście Akademicy ostatecznie się wyrobili. :)
Najlepszy Montaż: "The Social Network"
Zestawienia kadrów zrobiły na mnie dużo większe wrażenie w "Czarnym Łabędziu", "127 godzinach", czy "Incepcji", jednak muszę przyznać rację tym, którzy mówią, że "The Social Network" ogląda się jak thriller, mimo że film opiera się w zasadzie na potarczkach słownych. I duża w tym zasługa właśnie dobrego montażu. 
Najlepsza muzyka: Trent Reznor i Atticus Ross ("The Social Network")
Bardzo dobrze. Ich ścieżka dźwiękowa zdecydowanie różni się od pozostałych i świetnie wypada na ekranie.
Najlepszy dźwięk: "Incepcja"
:D
Najlepszy montaż dźwięku: "Incepcja"
:D
Najlepsze efekty specjalne: "Incepcja"
:D Nie mogło być inaczej! :)
Najlepsza scenografia: "Alicja w krainie czarów"
Nie tak wymarzyłem sobie tę kategorię, ale trzeba przyznać, że sceneria w "Alicji" jest naprawdę niezwykła i kolorowa. Przyciąga wzrok.
Najlepsze kostiumy: "Alicja w krainie czarów"
W sumie chyba rzeczywiście jedyna słuszna decyzja. Stroje w "Alicji" to "coś z niczego", natomiast kostiumolodzy moich typów, czyli "Prawdziwego Męstwa" i "Króla" po prostu odkurzyli stroje modne kilkadziesiąt lat temu.
Resztę kategorii możecie odnaleźć tutaj.
Muszę przyznać, że jestem całkiem zadowolony z takich wyników. Przez długi czas trwania Gali moi faworyci nieustannie wygrywali. :) Niezmiernie cieszą mnie cztery Oscary przyznane "Incepcji", moim zdaniem najlepszego filmu ubiegłego roku! Dobrze, że dostał wyróżnienie chociaż w kilku kategoriach, ukazujących kunszt wykonania.
Szkoda, że w dwóch najważniejszych kategoriach nie sprawdziły się moje typy. Dramatu jednak nie ma, bo "Król" to dobry film, ze świetnym aktorstwem. Taki, który trafi do szerokiej publiczności. Pozostałe są pod tym względem bardziej "niszowe", nie muszą przypaść do gustu każdemu. "Król" jest pod tym względem najbardziej "uniwersalny". 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And (my personal) Oscar goes to…

28 lut

Jestem z siebie wyjątkowo dumny! W tym roku udało mi się zobaczyć wszystkie filmy nominowane w najważniejszej kategorii do Oscarów.
Dzięki temu mam pełny ogląd sytuacji i mogę ocenić decyzje Akademii. W związku z tym postanowiłem stworzyć własne zestawienie nominowanych, ze wskazaniem kogo najchętniej zobaczyłbym jako jej zwycięzcę. (Przy okazji uszeregowałem Oscarowe filmy od tych, które zrobiły na mnie największe wrażenie).

Zanim jednak przejdę do prywatnego rankingu w poszczególnych kategoriach, chciałem zaprezentować Wam humorystyczny filmik "streszczający" akcję dziesiątki obrazów, pretendujących do miana "Najlepszego filmu 2010 roku".

And now the real fun begins:

Najlepszy Film:
1. Incepcja 2. Czarny Łabędź 3. The Social Network 4. 127 godzin 5. The Fighter 6. Jak zostać królem 7. Wszystko w porządku 8. Toy Story 3 9. Prawdziwe Męstwo 10. Do szpiku kości 

Najlepszy Reżyser:
1. ex equo: David Fincher i Darren Aronofsky 2.Tom Hooper 3. David O. Russel 4. Ethan i Joel Coen
Chętnie widziałbym w tej kategorii także Christophera Nolana.

Najlepszy Aktor:
1. ex equo: Colin Firth i Jesse Eisenberg 2. James Franco 3. Jeff Bridges Poza konkursem: Javier Bardem
Chętnie widziałbym w tej kategorii także Leonardo DiCaprio za rolę w "Incepcji" 

Najlepsza Aktorka:
1. Natalie Portman 2. Jennifer Lawrence 3. Annette Bening Poza konkursem: Michelle Wiliams i Nicole Kidman

Najlepszy Aktor Drugoplanowy:
1. Christian Bale 2. Geoffrey Rush 3. Mark Ruffallo 4. John Hawkes Poza Konkursem: Jeremy Renner
Chętnie widziałbym w tej kategorii także Andrew Garfielda za rolę w "The Social Network" 

Najlepsza Aktorka Drugoplanowa:
1. Melissa Leo 2. Amy Adams 3. Hailee Steinfeld 4. Helena Bohnam Carter Poza Konkursem: Jackie Wevaer

Najepszy Scenariusz Oryginalny:
1. Incepcja 2. Jak zostać królem 3. The Fighter 4. Wszystko w porządku Poza Konkursem: Kolejny Rok

Najlepszy Scenariusz Adaptowany:
1. The Social Network 2. 127 godzin 3. Toy Story 3 4. Prawdziwe Męstwo 5. Do szpiku kości


Najlepszy Film Animowany:
1. Toy Story 3 Poza Konkursem: Jak wytresować smoka, Iluzjonista

Najlepsze Zdjęcia:
1. eq equo: Incepcja i Czarny Łabędź 2. The Social Network 3. Jak zostać królem 4. Prawdziwe Męstwo

Najlepszy Montaż:
1. Czarny Łabędź 2. 127 godzin 3. Jak zostać królem 4. The Social Network 5. The Fighter
W tej kategorii chętnie widziałbym także: Incepcję.

W tym roku wyjątkowo wyraźnie przypomniałem sobie jak wiele zależy od dobrego montażu w filmie. Gdyby nie mistrzowska praca na stole montażowym, takie obrazy jak "Czarny Łabędź", "Incepcja", czy "127 godzin" straciłyby całą swoją głębię. Ich doskonałość opiera się bowiem właśnie na bardzo umiejętnym montażu poszczególnych scen. Odpowiednim zestawieniu kadrów, które buduje drugie dno obrazom pojawiającym się na ekranie.


Najlepsza Muzyka:
1. The Social Network 2. Incepcja 3. 127 godzin 4. Jak zostać królem Poza Konkursem: Jak wytresować smoka
Chętnie widziałbym w tej kategorii także: Tron Dziedzictwo 

Najlepsza Piosenka:
1. "If I rise" 2. "Coming Home" 3. "We Belong Together" 4. "I see the Light

Najlepszy Dźwięk: 
1. Incepcja 2. Jak zostać królem 3. The Social Network 4. Prawdziwe Męstwo 5. Salt 
Chętnie widziałbym w tej kategorii także: "Carnego Łabędzia".


Najlepszy Montaż Dźwięku:
1. Tron Dziedzictwo 2. Incepcja 3. Prawdziwe Męstwo 4. Toy Story 3 5. Niepowstrzymany

Najlepsze Efekty Specjalne:
1. Incepcja 2. Harry Potter i Insygnia Śmierci, część 1 3. Iron Man 2 4. Alicja w krainie czarów Poza Konkursem: Hereafter

Najlepsza Scenografia:
1. Incepcja 2. Harry Potter i Insygnia Śmierci, część 1 3. Alicja w krainie czarów 4. Jak zostać królem 5. Prawdziwe Męstwo


Najlepsze Kostiumy:
1. Prawdziwe Męstwo 2. Jak zostać królem 3. Alicja w krainie czarów Poza Konkursem: Jestem Miłością, The Tempest

Poza Konkursem:
Najlepszy Film Nieangielskojęzyczny, Najlepszy Pełnometrażowy Film Dokumentalny, Najlepszy Krótkometrażowy Film Aktorski, Najlepszy Krótkometrażowy Film Animowany, Najlepszy Krótkometrażowy Film Dokumentalny, Najlepsza Charakteryzacja

Tak przedstawia się mój personalny ranking nominowanych produkcji. Teraz pozostaje tylko czekać jaki będzie werdykt Akademii. Mam szczerą nadzieję, że choć w połowie pokryje się z powyższą listą. Zobaczymy jednak co przyniesie przyszłość. Gala rozpoczyna się już za godzinę. Będę ją oglądał na żywo. Planuję też na bieżąco komentować wydarzenia w Kodak Theatre na blogu Michała Broniszewskiego - Filmówce. Oficjalne wyniki umieszczę rano.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And the Oscar goes to…

08 mar

Swój Oscarowy wywód chciałbym rozpocząć od opissamej gali.
W tym roku zdecydowałem się na nocne oglądanie rozdania Oscarów, w bardzo przyjemnym towarzystwie. Gala i sposób jej prowadzenia bardzo przypadł do gustu zarówno mi, jak i moim współtowarzyszom nocnej wyprawy po czerwonym dywanie i wnętrzach Kodak Theatre. Mieliśmy wrażenie, że Gala nie ciągnie się w nieskończoność, że wszystko jakoś tak płynnie i żwawo zmierza do przodu, i że nie ma aż tylu niepotrzebnych przerywników (w tym reklamowych), co w latach poprzednich. Prowadzenie gali przez Steve’a Martina i Aleca Baldwina też nam się podobało i było niezmiernie zabawne, mimo że w zasadzie składało się ze starych tricków i prostych dowcipów. Niemniej jednak przyjemnie się tych dwóch panów oglądało i nie miało się wrażenia wymuszenia.
Bardzo fajny był też Ben Stiller w stroju z "Avatara", mówiący do Camerona "I see you!" (inside-joke z filmu), czy moment, w którym zespół oraz tancerze prezentowali muzykę nominowaną w kategorii "Najlepsza Ścieżka Dźwiękowa". Poza tym garść miłych słów od ludzi współpracujących z nominowanymi aktorami, wg. stylu wprowadzonego w zeszłym roku oraz nie-sztampowe i inne niż zwykle podziękowania gwiazd. Ogólnie rzecz biorąc sama gala była naprawdę przyzwoicie zrobiona i dobrze się ją oglądało. Nie było w niej jakiegoś większego rozmachu, była natomiast bardziej profesjonalna niż zwykle. Przynajmniej w moim odczuciu.
Nie zawiodło też studio Canal+, prowadzone przez …, wraz z goścmi, które było całkiem ciekawe i dawało dodatkowe informacje dotyczące nie tylko poszczególnych filmów, ale i poszczególnych kategorii. Także w ogólnym rozrachunku mam poczucie dobrze spędzonej nocy. ;)
Tyle drogą "wstępu" dotyczącego samej gali, czas na clue programu, czyli Listę Zwycięzców:
Najlepszy film:
"The Hurt Locker"
Najlepszy reżyser:
Kathryn Bigelow ("The Hurt Locker")
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa:
Sandra Bullock ("The Blind Side")
Najlepszy aktor pierwszoplanowy:
Jeff Bridges ("Crazy Heart")
Najlepsza aktorka drugoplanowa:
Mo’nique ("Precious")
Najlepszy aktor drugoplanowy:
Christoph Waltz ("Bękarty Wojny")
Najlepszy scenariusz oryginalny:
Mark Boal ("The Hurt Locker")
Najlepszy scenariusz adaptowany:
Geoffrey Fletcher ("Precious") na podst. książki Sapphire))
Najlepszy pełnometrażowy film animowany:
"Odlot"
Najlepsza muzyka:
Michael Giacchino ("Odlot")
(pełna lista wraz z nominacjami, do odnalezienia tutaj)
Komentarze:
Ogromne TAK!!! wyrwało mi się z ust, kiedy ogłoszono, że Kathryn Bigelow dostała statuetkę za najlepszą reżyserię. Drugie ogromne TAK!!! wyrwało mi się chwilę potem, kiedy ogłoszono, że Kathryn Bigelow dostała statuetkę za najlepszy film. Oznaczało to bowiem, że film Camerona nie został uhonorowany w żadnej ważniejszej kategorii. A to przyjąłem z ogromną ulgą. Już Złote Globy to była przesada, więc dzięki Bogu, że Akadamia poszła po rozum do głowy i nie uhonorowała "Avatara" Oscarem. Tym samym realizm zwyciężył nad eskapizmem i nadnaturalnością. :)
Wprawdzie szkoda ogromnie "Bękartów" i Quentina, ale w zasadzie już od jakiegoś czasu było wiadomo, że bitwa o najwyższe podium będzie się toczyć pomiędzy byłym małżeństwem: Bigelow-Cameron. I jestem ogromnie szczęśliwy, że to pani Bigelow wyszła z tej bitwy zwycięsko!

Obraz "The Hurt Locker", dzięki ogromnej uprzejmości Canal+, miałem szansę obejrzeć tuż przed samą Oscarową galą. Osobiście nie przepadam za filmami wojennymi, a na dodatek w zasadzie widziałem jedynie 3/5 tego filmu, gdyż resztę czasu zajęły mi deliberacje na temat "Zagubionych", także właściwie nie czuję się kompetentny, żeby coś rozsądnego pisać o tym filmie. Obserwując jednak te fragmenty, które widziałem (łącznie z końcem, gdyż przestój w przyswajaniu obrazu i dźwięku nastąpił w środku produkcji, a nie pod koniec), mogę przyznać, że dzieło Bigelow utrzymane jest w dokumentalnym, realistycznym stylu, stąd moja wcześniejsza uwaga o tryumfie realizmu.
Być może będę w stanie napisać o tym filmie coś więcej, kiedy na spokojnie obejrzę go ponownie, już w całości.
O wielkim przegranym, czyli "Avatarze" Jamesa Camerona na razie napiszę jedynie tyle: Ogromnie się cieszę, że ten film przegrał z kretesem, gdyż zdecydowanie nie był najlepszym filmem ostatniego roku. Co nie zmienia faktu, że mi się podobał. Ale o tej dwoistości podejścia postaram się napisać już wkrótce, kiedy (wreszcie!) uda mi się zabrać za napisanie większego tekstu na jego temat.
O drugim przegranym dziele, czyli "Bękartach Wojny" już tutaj pisałem. Teraz powiem tylko, że przeogromnie się cieszę z wygranej Christopha Waltza, gdyż zdecydowanie był on najlepszym aktorem zeszłego roku. Naprawdę przyćmił wszystkich innych, a jego gra na bardzo długo pozostała i pozostanie w mojej pamięci. Serdeczne gratulacje Christoph! :)
Na tym (na razie) kończy się moja lista uwag, ponieważ nie dane mi było jeszcze zobaczyć innych wygranych filmów. Za niektóre wprawdzie już od jakiegoś czasu się zabieram, także już wkrótce powinienem je obejrzeć. I być może też coś o nich napisać.
[Aneks - o nominowanym] "Up in the air"/"W Chmurach"
Film Jasona Reitmana dane mi było zobaczyć w kinie, dzięki przemiłemu zrządzeniu losu. Podczas jednego z moich spotkań ze znajomymi, zupełnym przypadkiem natrafiliśmy na porzucone bilety, właśnie na ten film. Na dodatek wystawione na godzinę, którą wtedy mieliśmy. Także z ogromnym zaskoczeniem i zadowoleniem skorzystaliśmy z tej danej przez los okazji.

Sam film był niezmiernie sympatyczny, lekki i zabawny, aczkolwiek podszyty dramatyzmem i bardziej problematycznym drugim dnem. Niezmiernie spodobał mi się trafny komentarz jednego z krytyków, mówiący, że to "komedia o kryzysie gospodarczym". W dużej mierze tak właśnie jest. "W Chmurach" jest jednak też filmem o samotności oraz wyborach, które trzeba podjąć, aby z tej samotności wyjść. Mimo takiej tematyki, bardzo dobrze mi się go oglądało, zupełnie bezstresowo i przyjemnie. Minimalistyczna wręcz gra aktorska tria George Clooney, Vera Farmiga, Anna Kendrick, także mi się podobała, aczkolwiek byłem niezmiernie zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że cała trójka była nominowana do Nagród Akademii. Uważam bowiem, że nie była aż tak dobra. Dlatego muszę przyznać, że z ulgą przyjąłem brak nagdrody aktorskiej dla tego filmu. Co nie oznacza bynajmniej, że sam obraz mi się nie podobał, ani że nie cieszę się z nominacji dla najlepszego scenariusza czy najlepszego filmu.


I to w zasadzie (na razie) tyle, co mam do napisania w sprawie Oscarów 2010.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And the Oscar goes to…

24 lut
Tak, jak w latach poprzednich, tak i w tym roku postanowiłem umiescić tutaj listę nagrodzonych. :)
Jednak zanim przejdę do listy nagrodzonych filmów, chciałem napisać parę słów o samej gali. W tym roku oglądałem jedynie jej retransmisję, więc wersję skróconą. I jako taka, nie miała ona wszystkich występów na scenie (np. tego), ani tych wszystkich przerw reklamowych. I, co najważniejsze, nie leciała od drugiej do szóstej nad ranem. ;) Ogólnie rzecz ujmując ceremonia była taka jak zawsze, czyli… trochę nudnawa. Jednak mimo to całkiem przyjemnie się ją oglądało. (To taki oscarowy paradoks) ;) Hugh Jackman, obwieszczając "Powrót Musicalu!", śpiewał(!) na scenie razem z… Beyonce, Vanessą Hudgens, Zaciem Efronem (oboje z High Schoola), Amandą Seyfried i Dominiciem Cooperem (oboje z Mamma Mii!), co było wydarzeniem dość specyficznym, aczkolwiek cieszącym oko i ucho. ;) Fajnych dowcipów też nie było tak dużo, ale jak już się jakiś pojawił, to był całkiem dowci(a)pny. Jak np. ten wypowiedzany przez Roberta de Niro, w stronę Seana Penna (nomiowanego za rolę geja-aktywiisty w "Milku"): "Jak Ci się udawało przez tyle lat otrzymywać role heteroseksualistów?"
Ogólnie rzecz ujmując gala, jak każda oscarowa gala. Chociaż rzeczywiście pewne zmiany były (jak np. 5 nagrodzonych w danej kategorii, zamiast fragmentów filmów), to i tak było dużo podziękowań, czyli stałego punktu programu. Tym razem jednak wzruszeń nie było aż tyle, co zwykle, (przynajmniej na scenie. Bo wzruszenia na widowni to już inna historia) ;)

Dobra – dość gadania/pisania. Czas na clue programu, czyli listę nagrodzonych:

Najlepszy Film:

"Slumdog Millionaire"
Najlepsza reżyseria:
Danny Boyle ("Slumdog Millionaire")
Najlepsza aktorka:
Kate Winslet ("The Reader")
Najlepszy aktor:
Sean Penn ("Milk")
Najlepsza aktorka drugoplanowa:
Penelope Cruz ("Vicky Christina Barcelona")
Najlepszy aktor drugoplanowy:
Heath Ledger (!) ("The Dark Knight")
Najlepszy scenariusz oryginalny:
Dustin Lance Black ("Milk")
Najlepszy scenariusz adaptowany:
Simon Beaufoy ("Slumdog Millionaire")
Najlepszy film zagraniczny:
"Departures"
Najlepszy pełnometrażowy film animowany:
"WALL-E"
(pełna lista tutaj)
Komentarze:
Tak, jak zazwyczaj to ze mną bywa, jeśli idzie o Oscary, tym razem także jestem zupełnie nieprzygotowany do pisania czegokolwiek merytorycznego, dotyczącego wygrywających filmów, jako że większości, zupełnie w świecie, nie widziałem. Mogę natomiast napisać kilka informacji "wokół" tych produckji i podzielić się informacjami, które zasłyszałem, wyczytałem oraz moimi własnymi spostrzeżeniami ogólnymi. ;) 
I tak:
Heath Ledger jednak dostał pośmiertnie nagrodę, za swoją bardzo dobrą rolę Jokera w najnowszym Batmanie Christophera Nolana (jedynym z uhonorowanych filmów, które widziałem). Nie ujmując niczego kunsztowi tego aktora, zastanawiam się, czy gdyby nie doszło do tragicznej śmierci Ledgera, to Akademia też uhonorowałaby właśnie jego?
E. widziała "Milka" i powiedziała mi, że "już dawno żaden film nie zrobił na niej takiego wrażenia". Biorąc to pod uwagę, razem z faktem otrzymania przez Penna nagrody właśnie za tę rolę, "Obywatel Milk" wygląda naprawdę obiecująco i pewnie skuszę się na obejrzenie tego filmu. :)
E. widziała też "Buttona" i stwierdziła, że ten film robi się, w pewnym momencie, zwyczajnie w świecie… nudny. O ile nazwisko reżysera Davida Finchera (od genialnych filmów, jak: "Siedem", "Fight Club", czy "Gra") przemawia na korzyść tego filmu, to moje odczucia po obejrzeniu trailera i po takiej recenzji, nie napawają mnie chęcią obejrzenia tego dzieła.
Penelope Cruz dostała Oscara za rolę w filmie Allena, który dzieje się w Barcelonie. Na dodatek kręconym dokładnie w czasie, w którym razem z Softy tam byliśmy. Niestety dowiedzieliśmy się o tym dopiero po powrocie, jednak już wtedy wiedziałem, że po prostu muszę zobaczyć ten film. :D
W tym roku w kategorii "najlepszy film animowany" nominowane były jedynie trzy filmy: "Kung Fu Panda", "Piorun" i "WALL-E" właśnie. A ja akurat tego jednego zwycięskiego jeszcze nie widziałem. :( (Ech! Ale od czego jest DVD?)
"Slumdoga" pewnie też zobaczę z przyjemnością, nie tylko dlatego, że dostał aż osiem statuetek, w tym za najlepszy film i reżyserię. ;)

No i to tyle, jeśli idzie o Oscarową notkę, w tym roku. See you next year, a po drodze z tekstami na inne tematy. (Choć pewnie jak zobaczę któryś z Oscarowych filmów, to i tak się tym tutaj podzielę). :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And the Oscar goes to…

01 mar

Yes – I’m aware of the fact that the Oscars ceremony was a week ago, but I just dind’t have time nor desire to write about them before. But as you can see I have now, so… enjoy! ;)

W tym roku nawet nie zamierzałem oglądać ceremonii przyznania Oscarów (a przynajmniej tej "na żywo" od drugiej w nocy), ale tak się jakoś potoczyło, że ostatecznie ją widziałem (i to w całości!). ;) Sama ceremonia w sumie była taka jak zwykle, żadnych większych wzlotów, ani większych wpadek. Za to bardzo podobało mi się studio prowadzone przez krytyków filmowych na Canal+. Naprawdę ciekawie mówili o filmach (no, może oprócz tej brunetki, która nie miała nic ciekawszego do powiedzenia, powtarzając ciągle, że czegoś nie wie). No dobra – koniec części wstepnej, czas na same nagrody.

Najlepszy film:
"To nie jest kraj dla starych ludzi"

Najlepsza reżyzeria
Joel i Ethan Coen ("To nie jest kraj dla starych ludzi")

Najlepsza aktorka
Marion Cotillard ("Niczego nie żałuję - Edith Piaf". tytuł oryginalny – "En via en rose", czyli zapewne "Droga Róży". Czemu nie mogli tak przetłumaczyć tego tytułu? Byłbym dużo lepszy)

Najlepszy aktor:
Daniel Day-Lewis ("Aż poleje się krew")

Najlepszy aktor drugoplanowy:
Javier Bardem ("To nie jest kraj dla starych ludzi")

Najlepsza aktorka drugoplanowa:
Tilda Swinton ("Michael Clayton")

Najlepszy scenariusz oryginalny:
Diablo Cody ("Juno")

Najlepszy film nieangielskojęzyczny:
Austriaccy "Fałszerze"

Najlepszy pełnometrażowy film animowany:
"Ratatouille" (:D:D)

Najlepszy krótkometrażowy film animowany:
"Piotruś i wilk"

Najlepsza piosenka:
"Falling Slowly" z filmu "Once"

(pełna lista tutaj)

Comments:
Tak, jak co roku chciałem napisać parę uwag dotyczących filmów. (właściwie raczej tego, które z nich udało mi się obejrzeć, które z chęcią bym obejrzał, a które nie za bardzo mnie przyciągają, bo niestety, jak zwykle, większości nie widziałem).

Oczywiście oglądałem "Ratatouille" i sądzę, że to rzeczywiście był najlepszy film w swojej kategorii. Jak dla mnie to mógłby wygrać nawet w kategorii najlepszy film, tak jest super. :D
Widziałem też "Piotrusia i wilka", bo TVP1 puściło go we wtorek zaraz przed skrótem z Oscarowej gali. Film jest OK, całkiem sympatyczny. Rzeczywiście nieźle jest zrobiony i chylę czoło przed "Se-Ma-Forem", bo podobno praca nad tym filmem trwała strasznie długo i bardzo się do niej przykładali. Przez to, i dzięki interesującej (choś prostej) historii miło się go ogląda.

Na tym kończy się niestety moja znajomość filmów nominowanych w najważniejszych kategoriach.
"To nie jest kraj dla starych ludzi" i "Aż poleje się krew" to ciężkie filmy, mówiące o amerykańskiej historii, z tego co słyszałem i jakoś nie do końca chce sie za ich oglądanie zabrać. O "Michael’u Claytonie" (nominowanym w 8 kategoriach) słyszałem tylko, że jest strasznie nudny, "Pokuta" moze być ciekawa, a z chęcią wybiorę się na "Juno" (w Polsce od 4 kwietnia) i z ciekawością czekam na "Once" (od 28 marca). Piosenka z tego filmu – "Falling Slowly" bardzo mi się spodobała, kiedy usłyszałem ją na Oscarach i zainteresowałem się też samym filmem. :)
A skoro już piszę o piosenkach nominowanych do Oscara to "Raise it Up" (z filmu "August Rush") również usłyszane na gali bardzo mi się podobało. Co do nominowanych piosenek z "Zaczarowanej" (o których zresztą juz tutaj pisałem) to ja je bardzo lubię i od kiedy obejrzałem ten film i ściągnąłem piosenki, często ich słucham, ale nie do końca jestem pewien czy są to piosenki Oscarowe. No, ale… (Ostatecznie nie dostały statuetki, więc… whatever). Za to inny news – przy pisaniu o Hairspray’u pisałem, że "Ladies’ Choice" rozważane jest przy "oscar buzzie", ale najwyraźniej aż tak sie nie spodobało Akademii, skoro ostatecznie nawet jej nie nominowali. No nic – i tak jest awesome! :D

OK – to koniec mojego Oscarowego wywodu. Nie mogłem za bardzo uraczyć Was jakimiś błyskotliwymi uwagami dotyczącymi zwycięskich i nominowanych filmów, bo zwyczajnie ich nie widziałem. Mam jednak nadzieję, ze miło Wam się czytało te słowa, a może kiedy (a w przypadku niektórych filmów też "jeśli") nadrobię moje zaleglości to coś tutaj umieszczę.
Tymczasem – Thank you for attention.
End or transmission.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And the Oscar goes to…

01 mar

Yes – I’m aware of the fact that the Oscars ceremony was a week ago, but I just dind’t have time nor desire to write about them before. But as you can see I have now, so… enjoy! ;)

W tym roku nawet nie zamierzałem oglądać ceremonii przyznania Oscarów (a przynajmniej tej "na żywo" od drugiej w nocy), ale tak się jakoś potoczyło, że ostatecznie ją widziałem (i to w całości!). ;) Sama ceremonia w sumie była taka jak zwykle, żadnych większych wzlotów, ani większych wpadek. Za to bardzo podobało mi się studio prowadzone przez krytyków filmowych na Canal+. Naprawdę ciekawie mówili o filmach (no, może oprócz tej brunetki, która nie miała nic ciekawszego do powiedzenia, powtarzając ciągle, że czegoś nie wie). No dobra – koniec części wstepnej, czas na same nagrody.

Najlepszy film:
"To nie jest kraj dla starych ludzi"

Najlepsza reżyzeria
Joel i Ethan Coen ("To nie jest kraj dla starych ludzi")

Najlepsza aktorka
Marion Cotillard ("Niczego nie żałuję - Edith Piaf". tytuł oryginalny – "En via en rose", czyli zapewne "Droga Róży". Czemu nie mogli tak przetłumaczyć tego tytułu? Byłbym dużo lepszy)

Najlepszy aktor:
Daniel Day-Lewis ("Aż poleje się krew")

Najlepszy aktor drugoplanowy:
Javier Bardem ("To nie jest kraj dla starych ludzi")

Najlepsza aktorka drugoplanowa:
Tilda Swinton ("Michael Clayton")

Najlepszy scenariusz oryginalny:
Diablo Cody ("Juno")

Najlepszy film nieangielskojęzyczny:
Austriaccy "Fałszerze"

Najlepszy pełnometrażowy film animowany:
"Ratatouille" (:D:D)

Najlepszy krótkometrażowy film animowany:
"Piotruś i wilk"

Najlepsza piosenka:
"Falling Slowly" z filmu "Once"

(pełna lista tutaj)

Comments:
Tak, jak co roku chciałem napisać parę uwag dotyczących filmów. (właściwie raczej tego, które z nich udało mi się obejrzeć, które z chęcią bym obejrzał, a które nie za bardzo mnie przyciągają, bo niestety, jak zwykle, większości nie widziałem).

Oczywiście oglądałem "Ratatouille" i sądzę, że to rzeczywiście był najlepszy film w swojej kategorii. Jak dla mnie to mógłby wygrać nawet w kategorii najlepszy film, tak jest super. :D
Widziałem też "Piotrusia i wilka", bo TVP1 puściło go we wtorek zaraz przed skrótem z Oscarowej gali. Film jest OK, całkiem sympatyczny. Rzeczywiście nieźle jest zrobiony i chylę czoło przed "Se-Ma-Forem", bo podobno praca nad tym filmem trwała strasznie długo i bardzo się do niej przykładali. Przez to, i dzięki interesującej (choś prostej) historii miło się go ogląda.

Na tym kończy się niestety moja znajomość filmów nominowanych w najważniejszych kategoriach.
"To nie jest kraj dla starych ludzi" i "Aż poleje się krew" to ciężkie filmy, mówiące o amerykańskiej historii, z tego co słyszałem i jakoś nie do końca chce sie za ich oglądanie zabrać. O "Michael’u Claytonie" (nominowanym w 8 kategoriach) słyszałem tylko, że jest strasznie nudny, "Pokuta" moze być ciekawa, a z chęcią wybiorę się na "Juno" (w Polsce od 4 kwietnia) i z ciekawością czekam na "Once" (od 28 marca). Piosenka z tego filmu – "Falling Slowly" bardzo mi się spodobała, kiedy usłyszałem ją na Oscarach i zainteresowałem się też samym filmem. :)
A skoro już piszę o piosenkach nominowanych do Oscara to "Raise it Up" (z filmu "August Rush") również usłyszane na gali bardzo mi się podobało. Co do nominowanych piosenek z "Zaczarowanej" (o których zresztą juz tutaj pisałem) to ja je bardzo lubię i od kiedy obejrzałem ten film i ściągnąłem piosenki, często ich słucham, ale nie do końca jestem pewien czy są to piosenki Oscarowe. No, ale… (Ostatecznie nie dostały statuetki, więc… whatever). Za to inny news – przy pisaniu o Hairspray’u pisałem, że "Ladies’ Choice" rozważane jest przy "oscar buzzie", ale najwyraźniej aż tak sie nie spodobało Akademii, skoro ostatecznie nawet jej nie nominowali. No nic – i tak jest awesome! :D

OK – to koniec mojego Oscarowego wywodu. Nie mogłem za bardzo uraczyć Was jakimiś błyskotliwymi uwagami dotyczącymi zwycięskich i nominowanych filmów, bo zwyczajnie ich nie widziałem. Mam jednak nadzieję, ze miło Wam się czytało te słowa, a może kiedy (a w przypadku niektórych filmów też "jeśli") nadrobię moje zaleglości to coś tutaj umieszczę.
Tymczasem – Thank you for attention.
End or transmission.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And the Oscar goes to…

26 lut

Tak jak w latach poprzednich, również w tym: oto przed państwem lista zwycięzców tegorocznych Oscarów.

Najlepszy film: "Infiltracja" Martina Scorsese 
(z tego co czytałem "Infiltracja" nie jest jakimś super filmem, po pierwsze to typowy film akcji, po drugie (co w sumie nieźle pokazuje jak wygląda kultura amerykańska i Hollywood) jest on remakiem "Piekelnej gry", rodem z Hong Kongu.
Ale OK – nie powinienem się czepiać, ostatecznie filmu nie widziałem – może rzeczywiście jest niezły.

Najlepszy reżyser: Martin Scorsese za "Infiltrację", 
co (jak razem z tatą zauważyliśmy oglądając oscarową galę, gdzieś w okolicach piatej nad ranem) , było daniem temu reżyserowi nagrody, w momencie, kiedy już dłuuugo na nią czekał (bowiem M.S był aż siedem razy nominowany jako najlepszy reżyser).

Najlepsza aktorka: Helen Mirren za "Królową" 
Najlepszy aktor: Forest Whitaker za "Ostatniego króla Szkocji"

Najlepszy scenariusz oryginalny: "Mała Miss", Michael Arndt
Piszę o tym, bo akurat "Little Miss Sunshine" miałem duużą ochotę obejrzeć, kiedy była u nas na "Warszawkim Festiwalu Filmowym", jednak wtedy tego nie zrobiłem, ponieważ ten film miał później wejść do normalnej dystrybucji w polskich kinach, więc mogłem zwyczajnie zobaczyć go nieco póżniej. Faktem jest, że się jakiś czas temu pojawił, jednak ja nie miałem czasu wybrać się na niego do kina, a teraz grają go już tylko w jednym, o jakiejś wczesnej godzinie porannej, więc chyba poczekam aż wyjdzie na DVD. 
"Mała Miss" była nominowana w tym roku także w kategorii najlepszy film, tak by the way. :)

Najlepszy film animowany: "Happy Feet", film o stepującym pingwinie.
Osobiście nie widziałem, bo wybrałem się wtedy na "breakdance na czułkach", as you remember (jeśli nie – odsyłam do notki o tym samym tytule, znajdującej się jakoś tak w pażdzierniku-listopadzie zeszłego roku).

Najlepszy film zagraniczny: "Życie na podsłuchu" Floriana Henckela-Donnersmarcka

Even "Pirates of the Caribbean" got an Oscar! ;)
Najlepsze efekty specjalne: "Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka" – John Knoll, Hal Hickel, Charles Gibson i Allen Hall

And the whole list can be found here, along some comments.

Aha – no i jeszcze jedna stała rzecz przy tej liście. Po raz kolejny z przykrością muszę przyznać, że w tym roku nie widziałem żadnego z filmów, które wygrały. Ba! Nawet nie widziałem żadnego filmu nominowanego (ooo – one moment – poprawka – widziałem Volver, z nominowaną Penelopą Cruz), ale to chyba jedyny film.
Za to moi drodzy przyjaciele widzieli!
Softy była na "Babelu". 
Pozwolę sobie tutaj zacytować jej SMSa dotyczącego tego wydarzenia:
"(byłam) Na babel… Głębokie.. Trudne… Zmuszające do myślenia.. Polecam na wolny czas, a raczej wolną głowę" (10-11-06)
Marty widziała "Królową", a Toudi "Życie na podsłuchu" (a także "Babel", jak zdążył mi przypomnieć w rozmowie telefonicznej, którą odbyliśmy przed chwilą).
A ja? Ducky hasn’t seen nothing! (To też nie do końca prawda, bo przypomniałem sobie, że oprócz Volver, widziałem jeszcze "DuSuP" z nominowaną M. Streep)
Na szczęście da się to zmienić w erze DVD, kiedy filmy wychodzą bardzo szybko.
Może udałoby mi się nawet wpaść do kina od czasu do czasu, ale z tym akurat mam problemy czasowe.
OK – that’s all! (again – in Miranda Priestly style) (ha – by the way – Meryl Streep was nominated for that role as the "leading actress")

Notes about F. and OC still more later. Patience. :)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And the Oscar goes to…

26 lut

Tak jak w latach poprzednich, również w tym: oto przed państwem lista zwycięzców tegorocznych Oscarów.

Najlepszy film: "Infiltracja" Martina Scorsese 
(z tego co czytałem "Infiltracja" nie jest jakimś super filmem, po pierwsze to typowy film akcji, po drugie (co w sumie nieźle pokazuje jak wygląda kultura amerykańska i Hollywood) jest on remakiem "Piekelnej gry", rodem z Hong Kongu.
Ale OK – nie powinienem się czepiać, ostatecznie filmu nie widziałem – może rzeczywiście jest niezły.

Najlepszy reżyser: Martin Scorsese za "Infiltrację", 
co (jak razem z tatą zauważyliśmy oglądając oscarową galę, gdzieś w okolicach piatej nad ranem) , było daniem temu reżyserowi nagrody, w momencie, kiedy już dłuuugo na nią czekał (bowiem M.S był aż siedem razy nominowany jako najlepszy reżyser).

Najlepsza aktorka: Helen Mirren za "Królową" 
Najlepszy aktor: Forest Whitaker za "Ostatniego króla Szkocji"

Najlepszy scenariusz oryginalny: "Mała Miss", Michael Arndt
Piszę o tym, bo akurat "Little Miss Sunshine" miałem duużą ochotę obejrzeć, kiedy była u nas na "Warszawkim Festiwalu Filmowym", jednak wtedy tego nie zrobiłem, ponieważ ten film miał później wejść do normalnej dystrybucji w polskich kinach, więc mogłem zwyczajnie zobaczyć go nieco póżniej. Faktem jest, że się jakiś czas temu pojawił, jednak ja nie miałem czasu wybrać się na niego do kina, a teraz grają go już tylko w jednym, o jakiejś wczesnej godzinie porannej, więc chyba poczekam aż wyjdzie na DVD. 
"Mała Miss" była nominowana w tym roku także w kategorii najlepszy film, tak by the way. :)

Najlepszy film animowany: "Happy Feet", film o stepującym pingwinie.
Osobiście nie widziałem, bo wybrałem się wtedy na "breakdance na czułkach", as you remember (jeśli nie – odsyłam do notki o tym samym tytule, znajdującej się jakoś tak w pażdzierniku-listopadzie zeszłego roku).

Najlepszy film zagraniczny: "Życie na podsłuchu" Floriana Henckela-Donnersmarcka

Even "Pirates of the Caribbean" got an Oscar! ;)
Najlepsze efekty specjalne: "Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka" – John Knoll, Hal Hickel, Charles Gibson i Allen Hall

And the whole list can be found here, along some comments.

Aha – no i jeszcze jedna stała rzecz przy tej liście. Po raz kolejny z przykrością muszę przyznać, że w tym roku nie widziałem żadnego z filmów, które wygrały. Ba! Nawet nie widziałem żadnego filmu nominowanego (ooo – one moment – poprawka – widziałem Volver, z nominowaną Penelopą Cruz), ale to chyba jedyny film.
Za to moi drodzy przyjaciele widzieli!
Softy była na "Babelu". 
Pozwolę sobie tutaj zacytować jej SMSa dotyczącego tego wydarzenia:
"(byłam) Na babel… Głębokie.. Trudne… Zmuszające do myślenia.. Polecam na wolny czas, a raczej wolną głowę" (10-11-06)
Marty widziała "Królową", a Toudi "Życie na podsłuchu" (a także "Babel", jak zdążył mi przypomnieć w rozmowie telefonicznej, którą odbyliśmy przed chwilą).
A ja? Ducky hasn’t seen nothing! (To też nie do końca prawda, bo przypomniałem sobie, że oprócz Volver, widziałem jeszcze "DuSuP" z nominowaną M. Streep)
Na szczęście da się to zmienić w erze DVD, kiedy filmy wychodzą bardzo szybko.
Może udałoby mi się nawet wpaść do kina od czasu do czasu, ale z tym akurat mam problemy czasowe.
OK – that’s all! (again – in Miranda Priestly style) (ha – by the way – Meryl Streep was nominated for that role as the "leading actress")

Notes about F. and OC still more later. Patience. :)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS