RSS
 

Notki z tagiem ‘pirates-of-the-carribean’

Movies, mates

09 cze

Pirates of the Caribbean number 3 – "At the World’s End" 

Wczoraj spotkałem się z Marty i Softy, i wybraliśmy się do GM, aby (w końcu) zobaczyć jak nasi dobrzy znajomi chcą "save witty Jack" (those are the words that Tia Dalma says at the end of the "Dead Man’s Chest"). 
Film ogólnie rzecz biorąc jest bardzo dobry, chociaż (z niewiadomych powodów) oglądanie "trójki" mniej mi "robiło" niż oglądanie części poprzednich. Nie do końca wiem czemu tak było, bo w tym filmie mamy bardzo dużo super akcji, które fajnie się ogląda. Akcje w "Luku Davy’ego Jonesa" są bardzo spoko, zwłaszcza moment, w którym świat się obraca do góry nogami, gdy łódź zanurza się w wodę. Oczywiście nie tylko ta jedna scena jest fajna, ale tę jakoś chciałem wymienić. Poza tym właśnie w "Locker" mamy cudny tekst Jacka: "Four of you tried to kill me. And one even succeded". S zastanawiała się czemu akurat czwórka. Hmm – no właśnie – czemu czwórka? 1. Elizabeth 2. Barbossa 3. Will? 4. Kto? Tia Dalma?? Czy ktoś z załogi? 
No dobrze – "idźmy sobie dalej" (in way that my philosophy teacher R. says it). 
"Eight pieces of nine" było cudne. "Życzcie nam powodzenia, będzie nam potrzebne" Jacka, który wypowiada te słowa do… Jacków (You’ll get it, when you’ll watch it!) też było spoko, razem ze słowami jednego z Jacków: "I miss him already", po odejściu prawdziwego kapitana Sparrowa. (A w ogóle ta sekwencja z Johnym D., który widzi… siebie, pojawia się też w "Sekretnym Oknie", o którym niedawno pisałem).Ślub Willa i Elizabeth na statku też był super – to im się akurat szczególnie udało w "Na końcu świata". No i mogliśmy posłuchać sobie dużej ilości "mates’ów"! :D
Jeszcze mnóstwo innych rzeczy było spoko w "trójce", jednak nie chce mi się ich wszystkich wymieniać. 
5- (?) 
Aha – epizod Keitha Richarda, którym wszyscy tak się zachwycają wcale nie było jakiś taki powalający. Ja wiem, że Johnny się opierał właśnie na Keithie, kiedy przygotowywał się do roli Jacka i że strasznie fajne jest to, że sam "pierwowzór" pojawia się w tym filmie, ale szczerze mówiąc to nie wiem co było takiego powalającego w scenie z Richardsem, że wszyscy w koło aż pieją z zachwytu. On tam po prostu był, nie robił nic szczególnego, a wszyscy się rozpisują o tym, że był to najlepszy epizod w "Piratach". 
Był bardzo dobry i szalenie sympatyczny, ale chyba jednak nie "the best of the best". Jedno "the best" mu w zupełności wystarczy. ;) 

Ocean’s 13 
Dzisiaj, razem z E. widziałem najnowszą odsłonę przygód grupy Danny’ego. Trzecia część jest utrzymana na bardzo dobrym poziomie i swoim charakterem przypomina poprzednie filmy. :) 
"Trójka" także muzycznie przypomina dwie pierwsze części. Bardzo mi się to podoba, bowiem dzięki temu te filmy są utrzymane w takim samym stylu, są filmami z klasą. Muzyka była tak dobra, że najprawdopodobniej kupię sobie soundtrack, tak jak to zrobiłem po obejrzeniu części pierwszej. :) 
Nie będę się rozpisywał za bardzo nad fabułą, powiem jedynie dwie rzeczy. Nowym "bad-guyem" jest Willy Bank, grany przez Ala Pacino. Jest on właścicielem nowego kasyna w Vegas (oh yeah – we’re back on the "Strip", baby ;D) i na samym początku filmu kantuje Rubena, który miał być jego wspólnikiem, i pozostawia go na tak zwanym bruku. Ten numer wkurza "gang Oceana", zatem postanawiają zemścić się na Willym B., w pewnym momencie prosząc o pomoc samego… Terry’ego Benedicta. 
W "Trzynastce" widzimy wszystkie znajome twarze z części poprzednich, (niestety) oprócz Julii i Catheriny, czyli Tess i Isabel. A najlepsze jest to w jaki sposób zostaje powiedziane, dlaczego ich nie będzie. "That’s not their fight!" ;) Za to pojawia się nasz francuski przyjaciel Francois Toulour (Cholera – dlaczego ja myślałem, że on się nazywał Toulouse-Lautrec, jak malarz? Nevermind – i tak wiadomo o kogo chodzi, prawda?) 
Więcej na temat fabuły nie będę mówił, zdradzę jedynie, że tak jak w poprzednich częściach, w tym filmie roi się od genialnych tekstów i bardzo zabawnych sytuacji. 
Ogólnie rzecz biorąc oceniam na plus i daję "Ocean’s 13" piątkę! :D 
"See you when I see you"
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Movies, mates

09 cze

Pirates of the Caribbean number 3 – "At the World’s End" 

Wczoraj spotkałem się z Marty i Softy, i wybraliśmy się do GM, aby (w końcu) zobaczyć jak nasi dobrzy znajomi chcą "save witty Jack" (those are the words that Tia Dalma says at the end of the "Dead Man’s Chest"). 
Film ogólnie rzecz biorąc jest bardzo dobry, chociaż (z niewiadomych powodów) oglądanie "trójki" mniej mi "robiło" niż oglądanie części poprzednich. Nie do końca wiem czemu tak było, bo w tym filmie mamy bardzo dużo super akcji, które fajnie się ogląda. Akcje w "Luku Davy’ego Jonesa" są bardzo spoko, zwłaszcza moment, w którym świat się obraca do góry nogami, gdy łódź zanurza się w wodę. Oczywiście nie tylko ta jedna scena jest fajna, ale tę jakoś chciałem wymienić. Poza tym właśnie w "Locker" mamy cudny tekst Jacka: "Four of you tried to kill me. And one even succeded". S zastanawiała się czemu akurat czwórka. Hmm – no właśnie – czemu czwórka? 1. Elizabeth 2. Barbossa 3. Will? 4. Kto? Tia Dalma?? Czy ktoś z załogi? 
No dobrze – "idźmy sobie dalej" (in way that my philosophy teacher R. says it). 
"Eight pieces of nine" było cudne. "Życzcie nam powodzenia, będzie nam potrzebne" Jacka, który wypowiada te słowa do… Jacków (You’ll get it, when you’ll watch it!) też było spoko, razem ze słowami jednego z Jacków: "I miss him already", po odejściu prawdziwego kapitana Sparrowa. (A w ogóle ta sekwencja z Johnym D., który widzi… siebie, pojawia się też w "Sekretnym Oknie", o którym niedawno pisałem).Ślub Willa i Elizabeth na statku też był super – to im się akurat szczególnie udało w "Na końcu świata". No i mogliśmy posłuchać sobie dużej ilości "mates’ów"! :D
Jeszcze mnóstwo innych rzeczy było spoko w "trójce", jednak nie chce mi się ich wszystkich wymieniać. 
5- (?) 
Aha – epizod Keitha Richarda, którym wszyscy tak się zachwycają wcale nie było jakiś taki powalający. Ja wiem, że Johnny się opierał właśnie na Keithie, kiedy przygotowywał się do roli Jacka i że strasznie fajne jest to, że sam "pierwowzór" pojawia się w tym filmie, ale szczerze mówiąc to nie wiem co było takiego powalającego w scenie z Richardsem, że wszyscy w koło aż pieją z zachwytu. On tam po prostu był, nie robił nic szczególnego, a wszyscy się rozpisują o tym, że był to najlepszy epizod w "Piratach". 
Był bardzo dobry i szalenie sympatyczny, ale chyba jednak nie "the best of the best". Jedno "the best" mu w zupełności wystarczy. ;) 

Ocean’s 13 
Dzisiaj, razem z E. widziałem najnowszą odsłonę przygód grupy Danny’ego. Trzecia część jest utrzymana na bardzo dobrym poziomie i swoim charakterem przypomina poprzednie filmy. :) 
"Trójka" także muzycznie przypomina dwie pierwsze części. Bardzo mi się to podoba, bowiem dzięki temu te filmy są utrzymane w takim samym stylu, są filmami z klasą. Muzyka była tak dobra, że najprawdopodobniej kupię sobie soundtrack, tak jak to zrobiłem po obejrzeniu części pierwszej. :) 
Nie będę się rozpisywał za bardzo nad fabułą, powiem jedynie dwie rzeczy. Nowym "bad-guyem" jest Willy Bank, grany przez Ala Pacino. Jest on właścicielem nowego kasyna w Vegas (oh yeah – we’re back on the "Strip", baby ;D) i na samym początku filmu kantuje Rubena, który miał być jego wspólnikiem, i pozostawia go na tak zwanym bruku. Ten numer wkurza "gang Oceana", zatem postanawiają zemścić się na Willym B., w pewnym momencie prosząc o pomoc samego… Terry’ego Benedicta. 
W "Trzynastce" widzimy wszystkie znajome twarze z części poprzednich, (niestety) oprócz Julii i Catheriny, czyli Tess i Isabel. A najlepsze jest to w jaki sposób zostaje powiedziane, dlaczego ich nie będzie. "That’s not their fight!" ;) Za to pojawia się nasz francuski przyjaciel Francois Toulour (Cholera – dlaczego ja myślałem, że on się nazywał Toulouse-Lautrec, jak malarz? Nevermind – i tak wiadomo o kogo chodzi, prawda?) 
Więcej na temat fabuły nie będę mówił, zdradzę jedynie, że tak jak w poprzednich częściach, w tym filmie roi się od genialnych tekstów i bardzo zabawnych sytuacji. 
Ogólnie rzecz biorąc oceniam na plus i daję "Ocean’s 13" piątkę! :D 
"See you when I see you"
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Long?

01 sie

Pirates of the Carribean: Dead Men’s Chest
Na nowej części Piratów byłem o północy (a raczej o 00.01, jak widniało na bilecie) razem z Softy i Martyną w nocy 20/21 lipca. To kolejny film, który oglądałem o północy z taką ekipą. Tym razem to był pomysł Softy, bo ja o tym, że premiera odbywa się 21 lipca dowiedziałem się wjeżdżając do Warszawy po obozie w Radkowie 8 lipca [pamiętam, bo to przeddzień moich urodzin :) ].

Film dobry. Miła rozrywka. Oglądając go miałem wrażenie, że twórcy robią pastisz samych siebie (w sensie wyśmiewają w pewien sposób swoją poprzednią produkcję), ale po wyjściu z kina dowiedziałem się, że twórcy czerpali też z motywów z wielu innych filmów (np. "Kopalnie króla Salomona" – scena z wiszącymi kulami, itd.) O tym zjawisku – zapożyczeń i przeróbek scen z inncyh filmów dowiedziałem się od mojego taty.
Scena walki Jack – Will – "eks-komodor" Norrington przekombinowana (głównie poprzez toczące się młyńskie koło, na którym przez pewien czas się odbywa), ale i tak bardzo przyjemna dla oka. No i cudne "Ooo – mdleję" panny Swann, które kiedyś działało znakomice na odrówcenie uwagi, teraz jednak żaden z walczących nie zwrócił na nie uwagi. Generalnie [w tym miejscu pozdrawiam Softy, która próbuje mi wybić słowo "generalnie" z głowy ;) ] bardzo dobry film. Tylko to zakończenie. Ech! Tak otwartego zakończenia to ja już dawno nie widziałem. W niektórych filmach twórcy robią takie zakończenie, że zostawiają sobie otwartą furtkę na kolejną część. Zaś w "Skrzyni Umarlaka" twórcy nie kończą żadnego z rozpoczętych wcześniej wątków, zatem wiemy, że będzie kolejna część, gdzie nasi bohaterowie będą szukać kapitana Sparrowa oraz "Czarnej Perły" nawet na końcu świata (Co ciekawe część trzecia nosi właśnie tytuł "Piraci z Karaibów: Na końcu świata", (co wyczytałem (będąc nad Krasnem) w Gazecie, albo Dzienniku).

Ale i tak pozytywne wrazenie po obejrzeniu filmu mam i polecam wszystkim! :D
A właśnie – one more thing. Nie wiem jedynie po, co w tym filmie znalazła się iście "mordorowa" scena wydłubywania przez kruka języka facetowi w klatce, czy też akcje ze skrzyniami, na samym początku filmu. To znaczy wiem, ze się Jack wz jednej z nich wyłania, ale po co obrzydliwe sceny poprzedzające to wydarzenie. Przecież Disneyowi powinno zależeć, żeby film był bez ograniczeń, a przez taką scenę mógł zdobyć którąś z kategorii wiekowych w Stanach. No, ale nevermind.A "mordorową", dlatego, że oglądając tą scenę miałem wrażenie, jakbym nagle oglądał "Władcę Pierścieni".

Krasne
21 lipca wybrałem się nad Krasne, znajdujące się niedaleko Lublina, gdzie przez ostatnie 11 dni (wróciłem wczoraj) spędzałem upojne chwile z grupą bardzo ciekawych ludzi. Wprawdzie przez ostatnie cztery, czy pięć dni byłem chory (lekarz, u którego byłem, zaglądając mi do gardła stwierdził, ze wygląda ono tragicznie), jednak to nie powstrzymało mnie przed dobrą zabawą.
Wprawdzie nie mogłem pływać (czy też raczej wolałem nie pływać, żeby się nie doprawić, w końcu brałem dwa antybiotyki (Oh sorry – nadal biorę, bo antybiotyki trzeba brać (podobno) przez tydzień, żeby nie było nawrotu choroby)), jednak i tak dobrze się bawiłem. W końcu nic nie stało mi na przeszkodzie, abym pływał na łódce, albo grał w nogę, prawda? Także dobrze się nad Krasem bawiłem. Bardzo przyjemny odpoczynek, I must tell you. :D:D

Movies.
Quick info about movies. Będąc nad jeziorem wyczytałem, że Woody Allen ma zamiar nakręcić nowy film z Colinem Farrellem i Ewanem McGregorem oraz (no właśnie, nie wiadomo "jaka piękność zagra u ich boku, a jakaś pojawi się z pewnością, bo Allen uwielbia zatrudniać piękne aktorki."
So what about Keira Knghtley, Eva Longoria or Rachel Bilson, Mr. Allen?
A tak apropos Woody’ego Allena, to zaraz idę oglądać "Melindę i Melindę", bo ma lecieć o 23.25 na Canal +, a ja na ten film poluję w wypożyczalni już od dłuzszego czasu, a nigdy go nie ma. Więc teraz w końcu go zobaczę. :D:D
Skoro rozpocząłem dział Movies i "apropos" to napiszę też parę słów o wymienionych przeze mnie aktorkach, które typowałbym do nowego filmu Allena.
Keira Knightley – to tak dla odmiany od Scalrett Johansson., którą Allen ostatnio lubi obsadzać (wprawdzie nie widziałem jeszcze ani "Match Ponit", ani "Scoop" z jej udziałem, to miałbym ochotę ujrzeć Keirę w jego filmie.
Eva Longoria – w tym miesiącu występuje u boku Kiefera Sutherlanda i Micheala Douglasa w "Strażniku".
Rachel Bilson – film, w którym gra u boku Zacha Braffa, czyli "The Last Kiss", też za jakiś czas zawita do naszych kin (mam nadzieję).
cytat pochodzi z VIVA! Kino czerwiec-lipiec, str. 26

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Long?

01 sie

Pirates of the Carribean: Dead Men’s Chest
Na nowej części Piratów byłem o północy (a raczej o 00.01, jak widniało na bilecie) razem z Softy i Martyną w nocy 20/21 lipca. To kolejny film, który oglądałem o północy z taką ekipą. Tym razem to był pomysł Softy, bo ja o tym, że premiera odbywa się 21 lipca dowiedziałem się wjeżdżając do Warszawy po obozie w Radkowie 8 lipca [pamiętam, bo to przeddzień moich urodzin :) ].

Film dobry. Miła rozrywka. Oglądając go miałem wrażenie, że twórcy robią pastisz samych siebie (w sensie wyśmiewają w pewien sposób swoją poprzednią produkcję), ale po wyjściu z kina dowiedziałem się, że twórcy czerpali też z motywów z wielu innych filmów (np. "Kopalnie króla Salomona" – scena z wiszącymi kulami, itd.) O tym zjawisku – zapożyczeń i przeróbek scen z inncyh filmów dowiedziałem się od mojego taty.
Scena walki Jack – Will – "eks-komodor" Norrington przekombinowana (głównie poprzez toczące się młyńskie koło, na którym przez pewien czas się odbywa), ale i tak bardzo przyjemna dla oka. No i cudne "Ooo – mdleję" panny Swann, które kiedyś działało znakomice na odrówcenie uwagi, teraz jednak żaden z walczących nie zwrócił na nie uwagi. Generalnie [w tym miejscu pozdrawiam Softy, która próbuje mi wybić słowo "generalnie" z głowy ;) ] bardzo dobry film. Tylko to zakończenie. Ech! Tak otwartego zakończenia to ja już dawno nie widziałem. W niektórych filmach twórcy robią takie zakończenie, że zostawiają sobie otwartą furtkę na kolejną część. Zaś w "Skrzyni Umarlaka" twórcy nie kończą żadnego z rozpoczętych wcześniej wątków, zatem wiemy, że będzie kolejna część, gdzie nasi bohaterowie będą szukać kapitana Sparrowa oraz "Czarnej Perły" nawet na końcu świata (Co ciekawe część trzecia nosi właśnie tytuł "Piraci z Karaibów: Na końcu świata", (co wyczytałem (będąc nad Krasnem) w Gazecie, albo Dzienniku).

Ale i tak pozytywne wrazenie po obejrzeniu filmu mam i polecam wszystkim! :D
A właśnie – one more thing. Nie wiem jedynie po, co w tym filmie znalazła się iście "mordorowa" scena wydłubywania przez kruka języka facetowi w klatce, czy też akcje ze skrzyniami, na samym początku filmu. To znaczy wiem, ze się Jack wz jednej z nich wyłania, ale po co obrzydliwe sceny poprzedzające to wydarzenie. Przecież Disneyowi powinno zależeć, żeby film był bez ograniczeń, a przez taką scenę mógł zdobyć którąś z kategorii wiekowych w Stanach. No, ale nevermind.A "mordorową", dlatego, że oglądając tą scenę miałem wrażenie, jakbym nagle oglądał "Władcę Pierścieni".

Krasne
21 lipca wybrałem się nad Krasne, znajdujące się niedaleko Lublina, gdzie przez ostatnie 11 dni (wróciłem wczoraj) spędzałem upojne chwile z grupą bardzo ciekawych ludzi. Wprawdzie przez ostatnie cztery, czy pięć dni byłem chory (lekarz, u którego byłem, zaglądając mi do gardła stwierdził, ze wygląda ono tragicznie), jednak to nie powstrzymało mnie przed dobrą zabawą.
Wprawdzie nie mogłem pływać (czy też raczej wolałem nie pływać, żeby się nie doprawić, w końcu brałem dwa antybiotyki (Oh sorry – nadal biorę, bo antybiotyki trzeba brać (podobno) przez tydzień, żeby nie było nawrotu choroby)), jednak i tak dobrze się bawiłem. W końcu nic nie stało mi na przeszkodzie, abym pływał na łódce, albo grał w nogę, prawda? Także dobrze się nad Krasem bawiłem. Bardzo przyjemny odpoczynek, I must tell you. :D:D

Movies.
Quick info about movies. Będąc nad jeziorem wyczytałem, że Woody Allen ma zamiar nakręcić nowy film z Colinem Farrellem i Ewanem McGregorem oraz (no właśnie, nie wiadomo "jaka piękność zagra u ich boku, a jakaś pojawi się z pewnością, bo Allen uwielbia zatrudniać piękne aktorki."
So what about Keira Knghtley, Eva Longoria or Rachel Bilson, Mr. Allen?
A tak apropos Woody’ego Allena, to zaraz idę oglądać "Melindę i Melindę", bo ma lecieć o 23.25 na Canal +, a ja na ten film poluję w wypożyczalni już od dłuzszego czasu, a nigdy go nie ma. Więc teraz w końcu go zobaczę. :D:D
Skoro rozpocząłem dział Movies i "apropos" to napiszę też parę słów o wymienionych przeze mnie aktorkach, które typowałbym do nowego filmu Allena.
Keira Knightley – to tak dla odmiany od Scalrett Johansson., którą Allen ostatnio lubi obsadzać (wprawdzie nie widziałem jeszcze ani "Match Ponit", ani "Scoop" z jej udziałem, to miałbym ochotę ujrzeć Keirę w jego filmie.
Eva Longoria – w tym miesiącu występuje u boku Kiefera Sutherlanda i Micheala Douglasa w "Strażniku".
Rachel Bilson – film, w którym gra u boku Zacha Braffa, czyli "The Last Kiss", też za jakiś czas zawita do naszych kin (mam nadzieję).
cytat pochodzi z VIVA! Kino czerwiec-lipiec, str. 26

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS