RSS
 

Notki z tagiem ‘prison-break’

The Confession, part II

10 paź

FINISHED SHOWS

Veronica Mars 
Najlepszy serial, jaki widziałem. Stawiam go na drugim miejscu, zaraz po "Friends", pośród ulubionych produkcji. Oceniam go tak wysoko, gdyż wszystkie elementy, z których się składał, były na doskonałym poziomie. Począwszy od scenariusza, a na aktorstwie i muzyce kończąc.

Harper’s Island 
Horrorowy serial z ogromnym potencjałem. Historia rozłożona jedynie na 13 epizodów i fabuła przypominająca "10 Murzynków" Agathy Christie. Szkoda, że werwy i pomysłu nie starczyło na wszystkie odcinki, gdyż ostatnie zaliczają dość mocną tendencję spadkową. Mimo to doskonale się bawiłem podczas seansu, a nawet miałem ochotę poznać inny mini-serial z podobnym klimatem.

Lost
Po sześciu latach emisji "Zagubieni" dobiegli końca. W ostatnich dwóch latach pisałem dość obszerne streszczenia i teorie na temat tego, co właściwie dzieje się w "Lost". Kiedy przyszła ostateczna odpowiedź, byłem trochę poirytowany, że właśnie w taki sposób kończy się jeden z najciekawszych seriali ostatnich lat. Z drugiej jednak strony chyba nie było rozwiązania, które mogłoby zadowolić widzów, którzy spodziewali się… nie do końca wiadomo czego. Także trzeba przyznać, że "Lost" dał radę i ostatni sezon ogląda się równie dobrze, co poprzednie.

Gilmore Girls 
Historia matki i córki, których relacje przypominają te łączące najlepsze przyjaciółki, była niezliczonym źródłem dowcipu i receptą na poprawę humoru. Serial wyjątkowo ciepły, miły i sympatyczny, który oglądało się z prawdziwą przyjemnością.


The O.C 
Telenowela, jakich mało. Jednak przez to, że bardzo łatwo było identyfikować się z bohaterami (patrz: Seth), zupełnie to człowiekowi nie przeszkadzało. No i ta muzyka! To był początek mojej przygody z Alex Patsavas i jej gustem muzycznym, a także początek zainteresowania alternatywnym rockiem. :)
Serial podobał mi się tak bardzo, że z ogromną radością obejrzałem go dwa razy. Dzięki temu za drugim razem bardziej przekonałem się do słabszych sezonów trzeciego i czwartego.

Prison Break 
Gdyby "Skazany na śmierć" skończył się po jednym sezonie, mógłby trafić na listy najlepszych seriali dekady. Jednak po tym co twórcy zaserwowali później, (szczególnie w złym sezonie czwartym), lepiej przysłonić go mgłą zapomnienia.

Sex and the city 
Bardzo dobry serial, który przełamywał ramy tego, co można pokazać/powiedzieć w telewizji. Z sezonu na sezon w opowieści o czterech przyjaciółkach z Manhattanu robiło się coraz ciekawiej, a całość zwieńczyły dwa filmy kinowe. Trochę słabsze, ale jednak w dużym stopniu zachowane w duchu całego serialu.


Buffy/Angel
Opowieść o wampirach, od której właściwie wszystko się zaczęło. Joss Whedon przełożył na mały ekran swoją filmową opowieść o cheerleaderce, która pod osłoną nocy ratuje rodzinne miasteczko od inwazji wampirów, demonów i innych nadprzyrodzonych istot. Do tego sama zakochuje się w jednym z przedstawicieli wrogiego gatunku – wampirze Angelu, co prowadzi do wielu trudnych sytuacji.
Siedem sezonów walki Buffy o przetrwanie oglądało się bardzo dobrze, gdyż serial obfitował w wiele doskonałych tekstów i dialogów, ciekawych odwołań do kultury, a także łamał kilka stereotypów (m.in. o niewinnej cheerleaderce, która zwykle była ofiarą potwora w horrorach).

"Buffy" nie mogła się jednak równać "Angelowi", który był serialem mroczniejszym i bardziej dojrzałym, przez co także ciekawszym. Byłem wielce niepocieszony faktem, że już po pięciu sezonach zdjęto "Angela" z anteny, gdyż jego historia obfitowała w wiele intrygujących i zaskakujących elementów. Na pocieszenie dostałem wprawdzie komiksową wersję wydarzeń, stworzoną w zgodzie z Whedonowym kanonem opowieści, jednak papierowa wersja przygód wampira z duszą, to już zdecydowanie nie było to samo.


Friends/Joey
"Przyjaciele" to nie tylko najlepszy sitcom, ale i najlepszy serial. EVER. Przez 10 lat "Friendsi" trzymali wysoki poziom, każdy odcinek obfitował w niezliczoną ilość prześmiesznych gagów, ciekawych sytuacji i jeszcze lepszych relacji międzyludzkich pomiędzy szóstką głównych bohaterów oraz ich otoczeniem. Do tego należy dodać ogromną ilość doskonałych występów gościnnych (m.in Brada Pitta, Reese Whiterspoon, Christiny Applegate, Robina Williamsa, Julii Roberts, czy Seana Penna), a dostaniemy przepis na serial doskonały, za każdym razem potrafiący poprawić humor. (Na dodatek to produkcja na której nauczyłem się angielskiego.) :)

"Joey", czyi spin-off, opowiadający o losach Joey’a Tribbianiego, gdy w poszukiwaniu kariery pojechał do Hollywood, jest już typowym sitcomem, jakich wiele. Mimo to, dzięki Mattowi LeBlancowi i sentymentowi, jaki mam do "Przyjaciół" i samego Joey‘a, serial oglądało mi się bardzo dobrze. Wprawdzie rzadziej śmiałem się niż na "Friendsach", ale miło było wiedzieć co przydarzyło się później chociaż jednemu z ulubionych Przyjaciół.


What I like about you 
Sitcom, jakich wiele. Jednak dzięki Amandzie Bynes (i dogodnej porze emisji) ;) dało się go zupełnie bezproblemowo oglądać, a czasami nawet szczerze zaśmiać. :)

The Beautiful Life
Nieudana próba stworzenia młodzieżowego serialu w klimacie "Gossip Girl". Serial skończył się zanim na dobre się zaczął. Po obejrzeniu w internecie wszystkich pięciu wyprodukowanych odcinków, zupełnie nie dziwię się czemu tak się stało.

UNFINISHED SHOWS

24
Serial Kiefera Sutherlanda oglądałem podczas jego cotygodniowej emisji w polskiej telewizji. Bardzo mi się podobał i z radością obejrzałem dwa pierwsze sezony. Później jednak nastąpiła jakaś dłuższa przerwa w nadawaniu, bądź pominąłem kilkanaście odcinków i w tym czasie trochę mi przeszła ochota na kontynuowanie przygód Jacka Bauera. Teraz może bym nawet powrócił, ale na razie nie uśmiecha mi się wchodzenie do ośmiosezonowej rzeki.

Jericho
Pomysł ciekawy (bomba atomowa wybucha na terenie USA, a my oglądamy jak małe miasteczko, gdzieś w Kansas radzi sobie z tą trudną sytuacją), pierwsze odcinki bardzo fajne, ale w pewnym momencie serial zaczął być zwyczajnie nudny. Ostatecznie dotrwałem do 17, czy 18 odcinka, po czym dałem za wygraną.
Z ciekawostek – "Jericho" anulowano po pierwszym sezonie, wskrzeszono do życia, dzięki fanom, po czym ponownie anulowano, zaledwie po sześciu odcinkach drugiej serii.

The Sopranos
Serial oglądałem dawno i może dlatego zupełnie się do niego nie przekonałem. (Może byłem za młody?). Przebrnąłem przez pierwszy sezon, ale akcja wydawała mi się iść w zbyt wolnym tempie, a odcinek trwający 55 minut zbyt długi. Dlatego po pierwszym odcinku drugiej serii, zaprzestałem oglądania. Możliwe, że teraz produkcja całkiem by mi się spodobała, ale jakoś nie mam ochoty do niej powracać.

To już wszystkie trzydzieści seriali, które podliczyłem na MyEpisodes.com, czyli te, które oglądam i oglądałem na bieżąco, bez pominięcia żadnego odcinka.

Na zakończenie chciałem jeszcze podać listę 5 najlepszych seriali ostatniej dekady, którą stworzyłem na potrzeby debaty blog.pl. Mój wybór wygląda następująco: Friends, Veronica Mars, Lost, House, Gilmore Girls    (choć to ostatnie chyba zamiennie z "The O.C") :)

The Confession is over. ;)

*PS. Liczba ta jest w zasadzie bardziej orientacyjna niż dokładna, gdyż system uniemożliwia podwójne podliczenie tych samych seriali. Także nie uwzględnił faktu, że ktoś (ja) mógł obejrzeć dwa razy pierwszy sezon "Glee", podwójnie cieszyć się "The O.C", czy niezliczoną ilość razy chłonąć uroki swojego ulubionego serialu, jakim są "Friends".

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii TV Shows

 

The End of a Break. Prison Break.

09 wrz

„Gdyby seriale telewizyjne porównywać do narkotyków, to Prison Break byłbym najczystszą heroiną, tak bardzo uzależnia”. To zdanie wypowiedział jeden z twórców serialu. Opowieść o dwóch braciach, którzy próbują wydostać się z więzienia, w momencie debiutu podbiła Amerykę, a także inne kraje. Do Polski serial trafił już jako „zjawisko kultowe”, serial, który trzeba znać.
Z początku starałem się nie zważać na wszechogarniającą „prisonomanię”, jednak kiedy „moja własna matka kupiła mi płytę z pierwszymi czterema odcinkami”, nie mogłem się już dłużej opierać. Tak zaczęła się moja przygoda z „Prison Breakiem”. Teraz, po dwóch latach, dobiegła wreszcie końca. Ta notka to moje przemyślenia na temat tej produkcji.

Pierwszy sezon miał składać się jedynie z 13 odcinków. Jednak, kiedy okazało się, że serial cieszy się ogromną popularnością, postanowiono zamówić pełny 22 odcinkowy sezon. Ostatecznie historia dwóch braci rozrosła się aż do czterech sezonów i 81 odcinków.

Sezon 1
Sezon pierwszy ogląda się naprawdę dobrze. Pomysł jest ciekawy, aczkolwiek prosty i zawarty już w samym tytule produkcji. Prison Break opowiada bowiem o ucieczce z więzienia. ;)
Michael Scofield, który jest architektem, postanawia wyciągnąć swojego brata Lincolna Burrowsa z więzienia, uważając, że został on niesłusznie skazany na karę śmierci. (Stąd też polski tytuł – „Skazany na śmierć”). Plan ucieczki obmyślał przez wiele miesięcy, a jego glównym atutem jest mapa więzienia, którą Michael umieścił… na swoim ciele w formie tatuażu. ;)

Pierwszy sezon ogląda się dobrze, ponieważ tempo wydarzeń jest duże, a każdy odcinek kończy się nieoczekiwanym zwrotem akcji, który zachęca do dalszego oglądania. Liczba przeszkód, które stoją przed naszymi bohaterami, podczas ich prób ucieczki, jest przeogromna. Na szczęście Michael ma mnóstwo pomysłów i potrafi okiełznać każdą, nawet najtrudniejszą sytuację. Często z pomocą przychodzi przypadek i szczęście, ale to jednak Michael potrafi dobrze nimi pokierować, stwarzając sprzyjające misji sytuacje.

Podczas oglądania pierwszego sezonu pisałem tutaj, na blogu, niektóre ze swoich uwag na bieżąco. Efekty tamtych przemyśleń można przeczytać chociażby tutaj, czy tutaj.

Sezon 2
Sezon drugi zaczyna się dokładnie tam, gdzie skończył się pierwszy, czyli w momencie gdy nasi bohaterowie znajdują się na wolności, poza murami więzienia.
W kolejnych odcinkach oglądamy jak uciekając przed policją i FBI, próbują skontaktować się ze swoimi bliskimi. Dodatkowo wszyscy poszukują ogromnej ilości pieniędzy, które ich współwięzień – Westmorland (a.k.a D.B Cooper), zakopał gdzieś na terenie Utah.
W „dwójce” zostaje wprowadzony nowy bohater – agent FBI Alexander Mahone, który będzie ścigał „naszych”, używając bardzo brutalnych metod.

Sezon drugi jest zdecydowanie odmienny od pierwszego i momentami ogląda się go zdecydowanie słabiej. Zaskakujące zwroty akcji powoli zaczynają męczyć, zachowanie bohaterów czasami wydaje się dziwne, a fakt, że sezon kończy się tym, że Michael znowu trafia do więzienia, wcale nie poprawia sytuacji.
Z tego powodu, po zakończeniu „dwójki” zrobiłem sobie prawie roczną przerwę w ogladaniu serialu.

Sezon 3
Sezon trzeci to „powrót do korzeni”.
Michael znowu musi wydostać się z wiezienia, tym razem z panamskiej Sony. Co ciekawe, w odsiadce towarzyszy mu agent Mahone – ten sam, który sprawił, że został w nim zamknięty. Inni znajomi naszego bohatera także tam trafiają, więc Michael znowu będzie ratować całą grupę ludzi.

W „trójce” znowu dostajemy nowych bohaterów.
Susan B. Anthony (a.k.a Gretchen Morgan) jest jedną z ciekawszych nowych postaci. Jest to psychopatyczna pracownica Firmy – organizacji, która zawarła „układ” z Michaelem. Jeśli nie wydostanie on z więzienia w Sonie niejakiego Jamesa Whistlera, to zabiją oni Sarę Tancredi, ukochaną Michaela oraz L.J’a – jego bratanka. Gretchen jest odpowiedzialna za kontakty z Michaelem, zatem widzimy ją dość często. :)
Drugą ciekawą postacią jest James Whistler – były pracownik Firmy, który posiada bardzo cenne informacje, których potrzebuje Gretchen.
Pojawia się też parę innych drugoplanowych postaci, ale to ta dwójka jest z nich najciekawsza.

„Trójkę” oglądałem po dłuższej przerwie. Dzięki temu nowy sezon podobał mi się i dobrze mi się go oglądało. W końcu uciekanie z więzienia jest czymś na czym Michael Scofield się zna, więc patrzenie jak tworzy swój kolejny misterny plan było miłym doświadczeniem.
Wprawdzie niektóre wątki i pomysły scenarzystów w ogóle mi się nie podobały (jak chociażby akcja z helikopterem), to jednak ogólnie nie było źle.

Sezon trzeci nie jest jednak pozbawiony błędów.
Największym błędem jaki popełnili twórcy, było… uśmiercenie Sary. I to nie byle jakie uśmiercenie – Lincoln znajduje… jej głowę w pudle(!) w jakimś obskurnym magazynie. Takie zagranie było lekkim przegięciem ze strony twórców, ale nie aż takim jak to, co zobaczymy w sezonie czwartym.

Sezon 4
Oglądanie ostatniego sezonu nie było najprostszym zadaniem. Nie mogłem się zebrać za oglądanie kolejnych odcinków jednym ciągiem, jak to robiłem poprzednio, ponieważ to, co działo się w serialu bardziej mnie irytowało niż przysparzało dobrej rozrywki. Dziury scenariuszowe i niektóre rozwiązania fabularne, nie mówiąc już o płytkości bohaterów, zwyczajnie mnie męczyły i denerwowały. Mimo to, pomyślałem, że skoro zaszedłem tak daleko w oglądaniu tego serialu i dotrwałem aż do ostatniego sezonu, to warto go w wolnej chwili dokończyć. I tak też zrobiłem.

Akcja ostatniego sezonu skupia się na rozbiciu i unicestwieniu Firmy. Michael i reszta pod koniec „trójki” wydostali się z więzienia, ale szybko zostali złapani i zwerbowani do współpracy z FBI w celu zniszczenia Firmy. Początkowo zadanie wiązało się ze zdobyciem sześciu Kart, które bronią dostępu do Scylli – urządzenia zawierającego wszystkie najważniejsze informacje dotyczące Firmy. Później natomiast jest związane z pokrzyżowaniem planów szefa Firmy – Generała Krantza oraz jego byłej pracownicy – Christiny Scofield.

W pewnym momencie dowiadujemy się bowiem, że za całą aferą kryje się właśnie matka Michaela, która opuściła chłopców w dzieciństwie, żeby pracować dla Firmy. Teraz jest gotowa sprzedać Scyllę każdemu, kto odpowiednio dużo zapłaci. I nic nie powstrzyma jej przed wypełnieniem tego zadania. Będzie gotowa nawet zabić własnego syna, żeby tylko doszło do tego, co sobie zaplanowała.
Dzięki temu pod koniec jednego z odcinków dostajemy bardzo ciekawy cliffhanger – „Oddaj mi Scyllę albo ktoś, kogo kochasz zginie”. Wypowiada je matka Michaela trzymając na muszce Lincolna. W tym samym czasie Generał trzyma na muszce Sarę, a Michael musi wybrać któremu z nich pomóc. ;)

Ostateczne rozwiązanie problemu ze Scyllą zostaje rozegrane wedle zasady deus ex machina. Nagle pojawia się ktoś z zewnątrz, kto może pomóc naszym bohaterom i zrobić pożytek z informacji, jakie zawarte są w urządzeniu. Co ciekawe osobą, która wyciąga pomocną dłoń jest… Paul Kellerman, który zginął(!) gdzieś w połowie drugiego sezonu. (Ech!)

Zakończenie ostatniego odcinka pokazuje natomiast co dzieje się… w  cztery lata po wydarzeniach z Kellermanem. T-Bag znów siedzi w Fox River, Sucre żyje szczęśliwie z Marie-Cruz, Mahone spotyka sie teraz z … (czarnoskora agentka), Generał jest skazany na karę śmierci, Linc i Sophia (oraz L.J, który jest tutaj tylko wspomniany) prowadzą sklep dla nurków (tak jak zawsze o tym marzyli Lincoln i Michael), Sara opiekuje się swoim dzieckiem(!) Michaelem Jr., a sam Michael… no cóż  - Michael nie żyje!

W sezonie czwartym dostajemy najwięcej nietrafionych decyzji twórców. Wcześniej było ich mniej, a tutaj po prostu aż „sypią się garściami”.
1. Sara żyje! Dowiadujemy się tego już na początku nowego sezonu. Okazuje się, że jej uśmiercenie było jedynie mistyfikacją. O ile jest to radosna nowina, zastanawia mnie jednak po co było sfingować jej śmierć w „trójce”, skoro później, bez większych problemów „źli” oddają ją Michaelowi całą i zdrową.
2. Michael usuwa tatuaż. Jakoś na poczatku sezonu, Michael postanawia usunąć swój tatuaż, żeby nikt go przez niego nie rozpoznał. Jak postanowił, tak uczynił i podczas jednej sesji, usuwa CAŁY tatuaż, który zakrywa połowę jego ciała. A potem, w tym samym odcinku biega, wspina się i skacze, jak gdyby nigdy nic. Zastanawia mnie tylko po jaką cholerę było wprowadzanie tego wątku, skoro i tak Michael cały czas chodził w koszulkach z dlugim rękawem, żeby zasłonić swój znak rozpoznawczy? Po co zatem wprowadzać cos tak absurdalnego jak bezbolesne jednorazowe usuwanie tak ogromnego tatuażu?!
3. Kellerman powraca. Jest to zatem juz drugie zmartwychwstanie w tym sezonie!
4. Brak L.J’a, chociażby podczas końcowych scen, czy ślubu Michaela i Sary w The Final Break. W „trójce” w końcu chcą go uratować, ratują, a następnie odsyłają w bezpieczne miejsce i… tyle go widzieliśmy. Uważam, że byłoby lepiej, gdyby pod koniec pojawił się chociaż na chwilę, skoro taki Kellerman mógł wstać z grobu, żeby być obecny w finale.
5. Śmierć Michaela. W ostatniej scenie serialu oglądamy jak Sara, Lincoln, Sucre, Mahone, oraz… mały Michael Jr. odwiedzają grób Michaela. I jest to tak zaskakujące, że nawet nie smutne. To po prostu wyzwala reakcje w stylu WTF?
Zupełnie nie rozumiem decyzji, aby uśmiercać głównego bohatera serialu, po tym wszystkim co w nim przeżył. I robić to w taki sposób. Bo gdyby jeszcze to była jakaś heroiczna śmierć, którą byśmy oglądali, to bym to zrozumiał. A tak, samo pokazanie nagrobka z nazwiskiem Michaela, jest to po prostu sposobem na to, by nie kontynuowano serialu. Zupełnie nieoczekiwane zakończenie i wg mnie zupełnie niepotrzebne. Choć rzeczywiście oznacza, że kontynuacji nie będzie, dzięki Bogu.

The Final Break
„The Final Break” to wspólna nazwa dla dwóch finałowych odcinków serialu, które, co ciekawe, nie zostały wyemitowane w amerykańskiej telewizji. Zrobiono z nich oddzielny film, który wyszedł od razu na DVD. Akcja tych dwóch odcinków dzieje się już po finale wydarzeń z sezonu czwartego, natomiast przed epilogiem „cztery lata później”.
Michael i Sara pobierają się. :) Następnie Sara zostaje wtrącona do więziena za uśmiercenie Christiny Scofield, co miało miejsce w finale czwartej serii.
Dzięki temu pomysłowi, dostajemy kolejny prison break, tym razem z więzienia dla kobiet (dzięki czemu twórcy spełnili swoje marzenia o spin-offie dziejącym się wlaśnie w takim miejscu) oraz widzimy znajome twarze naszych „złych bohaterów” (Gretchen, Generała i T-Baga) oraz wyjaśnienie śmierci Michaela.

Co ciekawe, ten podwójny odcinek oglądało mi się zaskakująco dobrze. Akcja toczyła się w szybkim tempie, plan Michaela jak zwykle był ciekawy, a na dodatek bardzo szybki w realizacji. Poprzednio Michael uciekał z więzienia parenaście odcinków, tym razem wystarczyły dwa. ;)
Dowiedzieliśmy się też w jaki sposób Michael zginął. Okazało się, że poświęcił się, by uratować Sarę. Tzn. poświęcił się tylko w połowie, bo później dowiadujemy się, że miał nawrót swojej dziwnej choroby, objawiającej się krwotokami z nosa.
Na koniec natomiast dostaliśmy nagraną dla Linca i Sary przed śmiercią przemowę Michaela i finałowe zdanie: „I’m finally free”.

My także jesteśmy już wolni od „Prison Breaka” :)

Interesting info:
-> Prison Break był nominowany do wielu nagród środowiska filmowego, w tym do Emmy i Złotych Globów. Uzyskał jednak jedynie jedną statuetkę w 2006 roku za reżyserię. (Statuetkę otrzymał Jesus Salvador Trevino).
-> Śmierć Sary w sezonie trzecim wiązała się z faktem, iż Sarah Wayne Callies zaszła w ciążę i nie mogła dłużej grać w serialu. Co jednak nie wyjaśnia czemu akurat musieli ją zabić, pokazując jej skalpel w pudełku.
-> Poswtał serial komórkowy oparty na serialu. "Prison Break: Proof of Innocence" miał 26 odcinków i był nieoficjalnym spin-offem serialu.
-> Twórcy mieli jednak pomysł na stworzenie oficjalnego spin-offu, opowiadającego o żeńskim więzieniu "Cherry Hill". Główną bohaterkę spin-offu – Molly miano wprowadzić w trzecim sezonie serialu, jednak strajk scenarzystów pokrzyżował te plany. Twórcy jednak spełnili swoje marzenia o spin-offie, wysyłając w "The Final Break" Sarę do żeńskiego więzienia.
-> Więzienie Fox River "grało" zamknięte już więzienie stanowe Illinois – Joliet Prison, to samo, które można oglądać w "Blues Brothers". ;)
-> Muzyka w serialu opiera sie głównie na muzyce instrumentalnej, dlatego nie wydzielałem specjalnego działu "Music", jak zwykle robię przy opisywanych przeze mnie serialach.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii TV Shows

 

TV shows note

22 lis

It’s time for the note about TV shows. At this point there are plenty of TV shows to write about, so I should get started right away.

NEW shows 

 

Grey’s Anatomy, czyli Chirurdzy.

Image Hosted by ImageShack.us

Zacząłem oglądać Chirurgów w okresie przedmaturalnym (i to właściwie w jego ostatniej fazie, bo tak gdzieś w miesiąc przed matura). Lecieli codziennie w tygodniu o 16.30, czyli idealnej porze na obiad i krótki odpoczynek po szkole, a przed nauka, także z wielka chęcią zasiadałem przed telewizorem i oglądałem perypetie lekarzy ze szpitala Seattle Grace. Moja przygoda rozpoczęła się gdzieś tak w połowie drugiego sezonu, więc z początku trudno mi się było połapać w niektórych wątkach. Potem jednak, z odcinka na odcinek, wiedziałem już więcej, nadrobiłem też "braki" we wcześniejszych odcinkach i obecnie jestem w trakcie oglądania czwartej serii tego McSerialu, jak przyjęło się go nazywać. (Nazwa ta pochodzi od tego, że główne bohaterki niemal nieustannie nazywały coś z prefixem "Mc", np. chłopak jednej z nich to… McDreamy, innej zaś McSteamy ;) )
Grey’si generalnie rzecz biorąc są obyczajówką z elementami medycznymi w tle, ale posiadają wiele zabawnych tekstów i ciekawe postaci, także bardzo miło się go ogląda. Seriously (hehe – specjalnie użyłem tego sformułowania, bo jest ono tam po prostu nagminnie używane, tak często, że mi także już weszło w krew jego używanie) ;)


House, M.D

Image Hosted by ImageShack.us

Drugi z seriali medycznych, w który się wciągnąłem w okresie przedmaturalnym. Moi rodzice oglądali go późnymi wieczorami na AXNie i tak się jakoś złożyło, ze parę odcinków obejrzałem razem z nimi, i BAM! – wciągnąłem się w kolejny serial (i to w dodatku medyczny). Jest  jednak pewna zasadnicza różnica pomiędzy Housem, a Chirurgami. O ile Chirurdzy bardziej skupiają się na życiu osobistym głównych bohaterów, a sprawy medyczne są dodatkiem, to w Housie każdy odcinek kręci się wokół innego chorego i cały jest mu w zasadzie poświęcony. Oczywiście sprawy personalne też są poruszane, a w miarę jak przypływa odcinków, również dużo bardziej rozwijane i wciągające, to i tak struktura odcinka skupionego na konkretnym pacjencie pozostała. W opisie House’a nie może zabraknąć oczywiście tego, co jest największym atutem tego serialu, czyli genialnych i powalających tekstów głównego bohatera. Gregory House jest tak arogancki, zapatrzony w siebie i w ogóle tak denerwujący, ze aż miło. :D Jego teksty i zachowanie są cudowne. (Ale dla widza, niekoniecznie dla jego pacjentów) ;)
Hugh Laurie, który wciela się w rolę House jest po prostu genialny, a sam serial po prostu zajebisty! :)

A teraz dla pokazania różnic pomiędzy Housem, a Chirurgami super klip z YouTube’a:

(podstawowa różnica:
"I had to say disgusting pig, because Grey’s Anatomy is a show written for women, by women.", Addison Montgomery-Shepherd, bohaterki Chirurgów
"… but I do know that I’m having an erection. I had to say that, because House is a show written by men for women, who like abusive men", Gregory House, bohater… hmmm…. "House’a"
One word: Priceless. :D

+ Bailey does scream a lot & a lot of time for no reasonable… reason ;)
+2 "-I din’t call you homo, … homo!" – I heard that that was the reason of throwing Isaiah Washington out of the show at the end of season 3, so it’s funny that they are mentioning it in this video)

Sex and the city

Image Hosted by ImageShack.us

Serial, który rozpocząłem oglądać już po maturach, na początku moich najdłuższych w życiu wakacji. Doszło do tego w związku z premierą filmu, opowiadającego dalsze losy czterech przyjaciółek z Manhattanu. Jest to serial komediowy (bardzo zabawny), momentami bardzo prowokacyjny (+ prowokujący do dyskusji!) (oczywiście zdarzają się też prowokacje dla samych prowokacji, ale w większości przypadków jest to jednak uzasadnione szokowanie). Nie będą się zbytnio rozpisywać nad walorami i ogromną przyjemnością oglądania "Seksu", powiem jedynie, że jest to serial oglądany tylko i wyłącznie razem z Softy. Fakt ten umożliwia nam nowy rodzaj dwuznacznych (hmm – a właściwie dla osób postronnych - bardzo jednoznacznych) rozmów, SMSów i ogólnie rzucania różnych bardzo fajnych tekstów. (Np. SMS – "Mam dziką ochotę na seks!") ;) Cool, isn’t it? Kto by nie chciał dostać takiej wiadomości?? ;)

OLD shows

Desperate Housewives

Image Hosted by ImageShack.us

Pod koniec sierpnia obejrzałem ostatnie odcinki czwartej serii, a niedawno rozpocząłem sezon piąty. Jego akcja dzieje się… pięć lat później po wydarzeniach z sezonu czwartego. Na razie jestem po pierwszym odcinku i muszę powiedzieć, że ten zabieg umożliwił scenarzystom pewne ciekawe rozwiązania fabularne. (Dość powiedzieć, że bliżniaki Lynette mają teraz 16 lat, Gabi ma… dwie córki(!), Susan nowego faceta, Eddie… męża, a Bree własną firmę kucharską i właśnie wydaje książkę). Dzięki przeskokowi o pięć lat w historii mieszkanek Wisteria Lane nie wiemy zupełnie jak doszło do tych wszystkich zmian, a powolne odkrywanie elementów tej zagadki może być bardzo ciekawe.
Generalnie rzecz biorąc mam wrażenie, że nowy sezon będzie równie ciekawy i zabawny, co poprzednie. :)

Heroes

Image Hosted by ImageShack.us

Już dawno temu skończyłem krótki drugi sezon Herosów i ostatnimi czasy zaczęła się moja przygoda z sezonem numer trzy, zatytułowanym "Villains". No i cóż mogę powiedzieć? Generalnie rzecz biorąc Herosom po raz kolejny udaje się być bardzo skomplikowanym serialem, w którym nie sposób się połapać. Jest to zatem pewien powrót do korzeni, można powiedzieć, bowiem pierwsze odcinki serialu w ogóle, też były dość pogmatwane. Jak zawsze największe zawirowanie stanowi różność czasów akcji. Bo choć pokazuje się widzowi w jakim czasie wydarzenia mają miejsce, zachowania niektórych bohaterów i ich koneksje między sobą, budzą pewne zadziwienie. Jednak, ogólnie rzecz biorąc, serial wciąga i po obejrzeniu jednego odcinka trudno się powstrzymać, by nie oberjzeć kolejnych. Przecież trzeba dowiedzieć się co się stanie później. :)

The O.C

Image Hosted by ImageShack.us

Ostatnimi czasy znów zacząłem oglądać przygody mieskańców Newport Beach w Orange County. Muszę powiedzieć, że nadal jestem bardzo pozytywnie nastawiony. Obecnie jestem po powtórnym obejrzeniu całego trzeciego sezonu i dwóch odcinków czwartego. Muszę przyznać, że moje odczucia w stosunku do nich zmieniły się na lepsze od czasu pierwotnego oglądania. Za drugim razem trzeci sezon nie raził mnie aż tak swoją "nie-OC-jowatością", jak to kiedyś nazwałem. Tym razem właściwie tylko dwa odcinki (nie pomnę teraz jakie) wydały mi się zupełnie z innej bajki, reszta nawet trzymała się kupy. Przyjazd Kaitlin (a.k.a Mini Cooper), od którego liczyłem początek końca dobrego poziomu OC, tym razem przełknąłem bez większych problemów. Nawet Johnny, czy ta-cała-Sadie(-Jego-kuzynka) byli do zniesienia. Także zmiana in plus nastąpiła. Wprawdzie nadal nie podoba mi się to, co dzieje się w finale trzeciego sezonu, ale tym razem, wiedząc czego oczekiwać, aż tak bardzo tego nie przeżywałem (choć jakaś oznaka "łezki w oku" mogła się pojawić, nie przeczę) ;) :P
Ok – end of O.C talk, at least for now, let’s move on to…

Shows ON BREAK

Lost

Image Hosted by ImageShack.us

Jakoś w trakcie wakacji skończyłem ogladać czwarty sezon serialu o rozbitkach samolotu linii Oceanic. Sezon 5 rozpoczyna się dopiero w styczniu, także na razie Lost jest dla mnie w stanie hibernacji. ;)
Nie będę zatem rozpisywał się teraz nad zadziwiającymi rozwiązaniami fabularnymi tego serialu, bo mogłoby to zająć bardzo dużo czasu. Dość powiedzieć o ostatnich udziwnieniach w świecie Lost’a, czyli podóżach w czasie, The Constant, Jeremym Benthamie, paszportach Bena, trupie w trumnie i o wieeeeeelu wielu innych sprawach, których nie będę już teraz wymieniać.

Prison Break

Image Hosted by ImageShack.us

Po bardzo długiej przerwie, jaką sobie zrobiłem po drugim sezonie, teraz jestem już po obejrzeniu całego trzeciego i po kilku odcinkach czwartego. Muszę powiedzieć jedno – Prison utrzymuje swoje bardzo dobre tempo i interesujące zakończenia odcinków, które wręcz zmuszają cię, byś obejrzał kolejny odcinek. Postaci wprawdzie nadal są dość prościtukie, a rozwiązania fabularne dosyć zabawne (jak chociażby cała akcja ze śmiercią Sary i jej powrotem do życia), ale i tak ogląda się to dość dobrze. :)
Mimo to, po obejrzeniu kilku odcinków czwartego sezonu, zrobiłem sobie chwilową przerwę w oglądaniu. Zapewne jak obejrze tylko jeden odcinek to uruchomi się wręcz lawinowe oglądanie następnych, jak to miało miejsce przy trzecim sezonie, dlatego czekam aż odpowiednio duża liczba nowych odcinków znajdzie się w puli. ;)

FINISHED shows

Gilmore Girls

Image Hosted by ImageShack.us

Jakoś w wakacje zakończyła się moja przygoda z tym jakże miłym i przyjemnym serialem. Oznacza to, że nie będzie już więcej nowych perypetii Lolerai i Rory Gilmore, co jest trochę smutne, zważywszy na sposób w jaki sposób serial się zakończył (czytaj – jak by był po prostu końcem kolejnego sezonu, a nie serialu w ogóle). No, ale…
Kochane Kłopoty przysporzyły mi bardzo wielu uśmiechów i bardzo wielu chwil zadowolenia oraz możliwości "naładowanie sobie akumulatorów" pozytywną energią, także bardzo jest mi miło, że mogłem go oglądać, a następnie polecić i wciągnąć w jego oglądanie Softkę&Piotra. :D
Thanks Gilmore for being there. ;)

Angel

Anioła Ciemności, jak nazywał się Angel w Polsce, skończyłem oglądać już ładnych parę lat temu. Angel to spin-off Buffy, a jego fabuła kręci się wokół Angel Investigations – biura "dektywistycznego" prowadzonego przez Anioła i jego pomocników. ("-You reached Angel Investigations. We help the helpless!") ;) Angel był lepszym, ciekawszym serialem niż Buffy, co mogło wynikać z tego, że akcja nie działa się już w murach liceum, (tak jak akcja Buffy), tylko w bardziej "realnym świecie" – Los Angeles (so called "City of Angel") ;)
To, co ciekawe a propos Anioła, to fakt iż ostatni odcinek, (tak jak i w Gilmore) można traktować jako koniec serii, a nie sarialu w ogóle. Faktem, który odróżnia te dwa seriale jest to, że Anioł… posiada swoją kontynuację fabularną, kolejny sezon. Niestety jest on w formie… komiksu, ale to zawsze coś. Ja posiadam jedynie pierwszy egzemplarz tego komiksu i muszę powiedzieć, że jest to zupełnie inne przeżycie. Nie wykluczam jednak sięgnięcia w przyszłości po kolejne części, by dowiedzieć się co przydarzyło się głównym bohaterom dzień po "walce w zaułku", czyli ostatniej scenie piątej serii tego zajebistego serialu.

Buffy, the vampire slayer

Image Hosted by ImageShack.us

Buffy, postrach wampirów, tak samo jak Anioła, skończyłem oglądać już ładnych parę lat temu. I choć napisałem, że Anioł był lepszym od Buffy serialem, nie oznacza to, że sama Buffy była kiepska. Wręcz przeciwnie! :) Bardzo lubiłem oglądać nowe przygody Pogrmonczyni i jej przyjaciół. Fakt, że wszystko działo się w liceum, a potem w trakcie studiów, tylko urozmaicał tę opowieść. :)
O ile zakończenie Anioła możnaby uznać za otwarte, o tyle w przypadku Buffy, jak dla mnie, nastąpiło bardzo dobre zamknięcie serialu jako całości. Jednak, tak samo jak można kupić komiks o dalszych losach Anioła, tak również istnieje "Buffy, season 8", w tej samej, gazetowej formie. Z tymże o ile do dalszych przygód Anioła ciągnęło mnie bardzo (stąd kupno pierwszego numeru komiksu), o tyle jestem w stanie wytrzymać bez dalszych przygód Buffy.

Joey 

Image Hosted by ImageShack.us

Spin-off "Przyjaciół"
Już nie tak genialny, jak sami "Przyjaciele", ale i tak bardzo zabawny i bardzo umilający czas. Joey przeprowadza się do Los Angeles, by szukać szansy w Hollywood, zamieszkuje ze swoim dwudziestoletnim siostrzeńcem i robi to, co potrafi najlepiej, czyli… podrywa dziewczyny. ;) (To tak w bardzo dużym skrócie) ;)
Na potrzeby tego serialu twórcy trochę przyspieszyli czas, bo siostra Joey’a – Ginna występowała przecież we Friendsach, tylko, że wtedy dopiero… była w ciąży, a tu już ma dwudziestoletniego syna (i zupełnie inny wygląd). Ale jestem w stanie zrozumieć ten zabieg i nie jest on aż tak zaskakujący.
Umieściłem Joey’a w dziale seriali, które skończyłem już oglądać, ale  jakiś czas temu okazało się, że istnieje jeszcze parę odcinków, których nie oglądałem. Niestety, nigdzie nie mogę ich znaleźć, a więc też obejrzeć, ale liczę na to, że w przyszłości będzie to możliwe. :)

Friends

Image Hosted by ImageShack.us

The best show… EVER! :D
Serial, który nigdy się nie nudzi.
na którym uczyłem się angielskiego. ;) 
który zawsze poprawiał mi humor.
którego każdy odcinek znam praktycznie na pamięć. :)
Nie ma co się więcej rozpisywać – po prostu najlepszy serial świata! :D


And that’s all, friends!
See you next time, whenever it will be.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii TV Shows

 

Some TV shows stuff

28 sie

Ok – no więc nie pisałem nic przez ostatnie dwa miesiące, ale to dlatego że byłem zajęty i… nie za bardzo mi się chciało. ;)
Ale teraz naszła mnie ochota, żeby coś napisać. 
Tak, wiem, że nie jest to obiecywana notka o wyjazdach, ale taką też planuję… w bliższej lub dalszej przyszłości.
Teraz jednak, jako że zakończyłem oglądanie kilku seriali (hmm – actually nie CAŁYCH seriali, tylko konkretnych serii) oraz rozpocząłem jeden nowy, to stwierdziłem, że coś o tym napiszę.

LOST
Obejrzałem już cały trzeci sezon. (Następne odcinki dopiero w lutym następnego roku. Ech!)
Ostatnim opisywanym/"recenzowanym" przeze mnie odcinkiem był "The Brig", epizod numer 3×19. 
W odcinkach 3×20 – 3×23, czyli "The Man behind the curtain" (retrospekcje Bena), "Greatest Hits" (Charlie) i "Through The Looking Glass" (Jack’s tzw. "flash-forwards"), działo się od cholery! Nawet nie wiem, gdzie zacząć opisywanie. Mieliśmy retrospekcje Bena, wyprawę do wieży radiowej (yes!), wyprawę do podwodnej stacji "The Looking Glass" i "poświęcenie" Charliego (ech!), "NOT Penny’s boat", nieśmiertelnego (dosłownie) Mikhaila, pojawienie się Jacoba (!!), śmierć wielu Innych, podczas akcji na plaży, (teoretyczną) śmierć Locke’a, pojawienie się Walta(!), kolejne denerwujące mnie zachowania Locke’a, wyznanie miłości oraz… "flash-forwardy" Jacka i Kate, czyli coś co twórcy nazwali "snake in the mailbox", (choć właściwie nie wiem skąd im się nazwa wzięła, but who cares), czyli końcową scenę trzeciej serii, w której okazuje się, że Jack i Kate znajdują się już poza wyspą. Jack sądzi, ze popełnili wielki opuszczając wyspę i próbuje za wszelką cenę na nią wrócić, latając w kółko samolotami, bowiem dostał Złoty Bilet, czy coś w tym rodzaju i ma "od metra" darmowych przelotów od Oceanic Airlines.
Jest jeszcze parę innych niewyjaśnionych rzeczy, jak chociażby kim w jest Naomi (spadochroniarka), skoro Penny nic nie wie o Naomi i jej łodzi; czy pytanie na czyim pogrzebie był Jack w swoim "flash-forwardzie"?
Ja obstawiam Bena, ale głowy nie dam.
Na jakieś ewentualne odpowiedzi, czy chociażby jakieś wskazówki, choć tak naprawdę na dalszą część zagadek trzeba będzie czekać aż do lutego. Ech!
OK – end of LOST talk.
"Idźmy sobie dalej" ;) 

Gilmore Girls
Skończyłem serię numer 6 "Kochanych Kłopotów", co oznacza, że została mi już tylko jedna.
Nie będę się za bardzo rozwodził, powiem (czy raczej napiszę), że zachowanie Lorelai z ostatnich odcinków nieco dziwi, najbardziej zaś dziwi ostatnia scena serii szóstej. Po tej scenie siedzi się z otwartymi ustami myśląc "What??" i chcąc jak najszybciej zobaczyć jak Lorelai wybrnie z sytuacji, w którą sama się wplątała.

Prison Break
Pierwszy sezon zakończyłem oglądać, będąc nad jeziorem z rodziną i muszę powiedzieć, że dziwnie się to wszystko skończyło.
Uciekli z więzienia, to fakt, ale ciekawe jak sobie poradzą z ucieczką przed goniącą ich policją, skoro są już prawie otoczeni, bowiem samolot, którym mieli odlecieć… odleciał bez nich! (hehe!) ;)
Żeby zobaczyć jak to się potoczy muszę poczekać aż dostanę drugą serię od znajomych.

Desperate Housewives
Ok – season three is over. I’ve watched all episodes and I’m happy about it, because most of them were really fun. Stuff that happened during last couple of episodes were a bit shocking, with the last scene being really unexpected. I hope that Eddie will be all right somehow. There is a chance, because according to SpoilerFix.com Nicolette Sheridan is still in the cast of the show. Season 4 will begin at the end of September, so I will be able to see what’ll happen to her then.
There were some other interesting stuff going on at the end of the season, like Lynnette’s illness, her mother coming to town, Gaby and Carlos kissing at her wedding with Victor, Susan and Mike finally (as Julie said) getting married and Danielle (Bree’s daughter) staying at some nun’s residence until the time, she gaves birth to her baby, while her mother is putting on a show that she’s pregnant.
It can be really interesting during "year" 4.
OK – the end of DH talk.

Jericho
Nic szczególnego nie mam do powiedzenia na temat tego serialu, oprócz tego, że w ostatnim odcinku, który obejrzałem zginęła jedna z bohaterek, April, i jak to zwykle w amerykańskich filmach bywa zaraz przed śmiercią ze spokojem na twarzy (sic!) zdołała powiedzieć te parę ostatnich słów.
Jericho to taki serial, który oglądam bardzo sporadycznie, bo od jakiegoś czasu coraz mniej się w nim dzieje.
Jednak jako, że już go zacząłem, a do końca zostało mi nie tak dużo odcinków, to mogę go już dokończyć.

Heroes
YES! I’ve begun watching this show.
It all started… yesterday actually, when I downloaded the first episode from iTunes.
It happened, because I’ve ended pretty much all of the shows I’ve been watching, so I thought: "Maybe it’s time for this one?"
Obecnie jestem po czterech odcinkach i muszę powiedzieć, że jestem trochę zawiedziony. Tyle się naczytałem, że to taki ŚWIETNY serial, a on jest zwyczajnie OK. Na razie nic takiego mega-świetnego w nim nie ma. Hmm – może dlatego, że niektóre wątki miałem trochę pozdradzane, ale szczerze mówiąc głównie dlatego, że akcja w tym serialu rozwija się wyjątkowo powoli i nadal do końca nie wiadomo o co chodzi. Przy okazji nie zaczęło mi jeszcze jakoś bardziej zależeć na bohaterach, chociaż powoli, z odcinka na odcinek, zaczynam ich nieco bardziej lubić. Ale powoli! (bo np. po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków OC uzależniłem się od tego serialu, głównie dlatego, że strasznie polubiłem bohaterów).
OK – teraz kilka słów o wydarzeniach w serialu.
Najbardziej chcę opowiedzieć o postaci Claire, będącej cheerleaderką, która potrafi… regenerować swoje ciało. Mój wybór padł na nią, bowiem nieco bawi mnie to co tej dziewczynie do tej pory się wydarzyło. 
W pierwszych trzech odcinkach przetrącono jej głowę (miała ją tył naprzód), przechodziła przez ogień, miała kawałek gałęzi wbity w głowę i obudziła się na stole w kostnicy, gdy miała rozciętą klatkę piersiową (yes!). Skoro już o tym mowa to zastanawia mnie jedna rzecz – czemu ten serial nie ma jakichś ograniczeń wiekowych, lecąc w publicznej telewizji o 20.00 (także w USA), skoro pokazuje się w nim otwartą klatkę piersiową, ludzi z odciętą połową głowy, kobietę przyszpiloną dużą ilością noży do ściany, itd. Jak dzieci mogą oglądać takie rzeczy?
Mimo, że napisałem, że akcja w tym serialu rozwija się powoli, to w przeciągu dwóch dni zdążyłem obejrzeć już cztery odcinki. Obecnie ściągam piąty. Zwyczajnie czekam aż akcja się rozwinie, a przy okazji trochę spodobały mi się już przygody bohaterów. :)

[additon made after watching "chapter five: Hiros"]
W końcu! W końcu zaczęło się coś rozkręcać. Mogę teraz już powiedzieć, że mnie wciągnęło bardzo, bo wcześniej po prostu za mało się działo. Ja rozumiem, że trzeba jakoś przedstawić bohaterów, itd., ale żeby robić to przez tyle odcinków? 
Szczególnie podobało mi się zakończenie odcinka "Hiros", kiedy Peter Petrelli mówi do Hiro, że ma dla niego wiadomość. Ten sam tekst, pomiędzy tymi samymi postaciami był wypowiedziany na samym końcu poprzedniego odcinka, z tą małą różnicą, że wypowiedziany był przez przyszłego-Hiro do teraźniejszego-Petera.
To akurat był fajny pomysł, żeby tak zamknąć te dwa odcinki. 
Plus pojawia się parę pytań: Jak ojcu Claire udaje się być w tak różnych miejscach w ciągu jednego dnia? NYC, potem znowu Odessa, Texas, potem Las Vegas, itd. Lata samolotami, ma prywatny helikopter, czy też może potrafi się jakoś inaczej przemieszczać z miejsca na miejsce??
OK – nevermind.
Jeszcze jedna rzecz bardzo podobała mi się w tym odcinku – to, że Ando odwiedził Nicky (albo "Nikki", nie wiem jak się pisze akurat jej imię), bo chciał z nią porozmawiać, bo "tak dobrze im się gadało przez internet". :) To była bardzo przyjemna scena. :)
Aaa – plus w tym odcinku mamy tekst, który jest jakby "mottem" serialu, czyli "Save the cheerleader, save the world". ;)
Powoli zaczynam rozumieć, czemu ludziom tak się ten serial podoba. :) (Gdyby wstęp był nieco krótszy i było nieco mniej Mohinder’a* w tych pierwszych odcinkach to dałoby się wciągnąć szybciej, a nie na wysokości piatego odcinka).
* – sceny z nim są troszeńkę przymulaste, ale tekst: "Mohinder, meet Mohinder" z jednego z pierwszych odcinków mi sie podobał.
Przy okazji dodaję stronę Herosów do linków za chwilę. :)

OK – that’s it!
Wiem, że ta notka była trochę przymulasta, bo opowiadała tylko o serialach, ale czułem lekką potrzebę udokumentowania tego, że obejrzałem już "to i to", i podzielenia sie paroma spostrzeżeniami na ten temat.
A skoro o spostrzeżeniach mowa, to oglądając ostatnio dwa pierwsze odcinki "Angel’a" (yeah, yeah – po raz drugi), rozpoznałem parę znajomych twarzy.
W pierwszym odcinku jednego z wampirów, których zabija Anioł jest… Josh Holloway, czyli Sawyer z Losta. :)
W drugim zaś występuje facet, który w drugiej serii OC grał byłego faceta Julie, który ją szantażował.
Ok – that’s all.
Next time it will be about my trips, I’m tellin’ you! :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Some TV shows stuff

28 sie

Ok – no więc nie pisałem nic przez ostatnie dwa miesiące, ale to dlatego że byłem zajęty i… nie za bardzo mi się chciało. ;)
Ale teraz naszła mnie ochota, żeby coś napisać. 
Tak, wiem, że nie jest to obiecywana notka o wyjazdach, ale taką też planuję… w bliższej lub dalszej przyszłości.
Teraz jednak, jako że zakończyłem oglądanie kilku seriali (hmm – actually nie CAŁYCH seriali, tylko konkretnych serii) oraz rozpocząłem jeden nowy, to stwierdziłem, że coś o tym napiszę.

LOST
Obejrzałem już cały trzeci sezon. (Następne odcinki dopiero w lutym następnego roku. Ech!)
Ostatnim opisywanym/"recenzowanym" przeze mnie odcinkiem był "The Brig", epizod numer 3×19. 
W odcinkach 3×20 – 3×23, czyli "The Man behind the curtain" (retrospekcje Bena), "Greatest Hits" (Charlie) i "Through The Looking Glass" (Jack’s tzw. "flash-forwards"), działo się od cholery! Nawet nie wiem, gdzie zacząć opisywanie. Mieliśmy retrospekcje Bena, wyprawę do wieży radiowej (yes!), wyprawę do podwodnej stacji "The Looking Glass" i "poświęcenie" Charliego (ech!), "NOT Penny’s boat", nieśmiertelnego (dosłownie) Mikhaila, pojawienie się Jacoba (!!), śmierć wielu Innych, podczas akcji na plaży, (teoretyczną) śmierć Locke’a, pojawienie się Walta(!), kolejne denerwujące mnie zachowania Locke’a, wyznanie miłości oraz… "flash-forwardy" Jacka i Kate, czyli coś co twórcy nazwali "snake in the mailbox", (choć właściwie nie wiem skąd im się nazwa wzięła, but who cares), czyli końcową scenę trzeciej serii, w której okazuje się, że Jack i Kate znajdują się już poza wyspą. Jack sądzi, ze popełnili wielki opuszczając wyspę i próbuje za wszelką cenę na nią wrócić, latając w kółko samolotami, bowiem dostał Złoty Bilet, czy coś w tym rodzaju i ma "od metra" darmowych przelotów od Oceanic Airlines.
Jest jeszcze parę innych niewyjaśnionych rzeczy, jak chociażby kim w jest Naomi (spadochroniarka), skoro Penny nic nie wie o Naomi i jej łodzi; czy pytanie na czyim pogrzebie był Jack w swoim "flash-forwardzie"?
Ja obstawiam Bena, ale głowy nie dam.
Na jakieś ewentualne odpowiedzi, czy chociażby jakieś wskazówki, choć tak naprawdę na dalszą część zagadek trzeba będzie czekać aż do lutego. Ech!
OK – end of LOST talk.
"Idźmy sobie dalej" ;) 

Gilmore Girls
Skończyłem serię numer 6 "Kochanych Kłopotów", co oznacza, że została mi już tylko jedna.
Nie będę się za bardzo rozwodził, powiem (czy raczej napiszę), że zachowanie Lorelai z ostatnich odcinków nieco dziwi, najbardziej zaś dziwi ostatnia scena serii szóstej. Po tej scenie siedzi się z otwartymi ustami myśląc "What??" i chcąc jak najszybciej zobaczyć jak Lorelai wybrnie z sytuacji, w którą sama się wplątała.

Prison Break
Pierwszy sezon zakończyłem oglądać, będąc nad jeziorem z rodziną i muszę powiedzieć, że dziwnie się to wszystko skończyło.
Uciekli z więzienia, to fakt, ale ciekawe jak sobie poradzą z ucieczką przed goniącą ich policją, skoro są już prawie otoczeni, bowiem samolot, którym mieli odlecieć… odleciał bez nich! (hehe!) ;)
Żeby zobaczyć jak to się potoczy muszę poczekać aż dostanę drugą serię od znajomych.

Desperate Housewives
Ok – season three is over. I’ve watched all episodes and I’m happy about it, because most of them were really fun. Stuff that happened during last couple of episodes were a bit shocking, with the last scene being really unexpected. I hope that Eddie will be all right somehow. There is a chance, because according to SpoilerFix.com Nicolette Sheridan is still in the cast of the show. Season 4 will begin at the end of September, so I will be able to see what’ll happen to her then.
There were some other interesting stuff going on at the end of the season, like Lynnette’s illness, her mother coming to town, Gaby and Carlos kissing at her wedding with Victor, Susan and Mike finally (as Julie said) getting married and Danielle (Bree’s daughter) staying at some nun’s residence until the time, she gaves birth to her baby, while her mother is putting on a show that she’s pregnant.
It can be really interesting during "year" 4.
OK – the end of DH talk.

Jericho
Nic szczególnego nie mam do powiedzenia na temat tego serialu, oprócz tego, że w ostatnim odcinku, który obejrzałem zginęła jedna z bohaterek, April, i jak to zwykle w amerykańskich filmach bywa zaraz przed śmiercią ze spokojem na twarzy (sic!) zdołała powiedzieć te parę ostatnich słów.
Jericho to taki serial, który oglądam bardzo sporadycznie, bo od jakiegoś czasu coraz mniej się w nim dzieje.
Jednak jako, że już go zacząłem, a do końca zostało mi nie tak dużo odcinków, to mogę go już dokończyć.

Heroes
YES! I’ve begun watching this show.
It all started… yesterday actually, when I downloaded the first episode from iTunes.
It happened, because I’ve ended pretty much all of the shows I’ve been watching, so I thought: "Maybe it’s time for this one?"
Obecnie jestem po czterech odcinkach i muszę powiedzieć, że jestem trochę zawiedziony. Tyle się naczytałem, że to taki ŚWIETNY serial, a on jest zwyczajnie OK. Na razie nic takiego mega-świetnego w nim nie ma. Hmm – może dlatego, że niektóre wątki miałem trochę pozdradzane, ale szczerze mówiąc głównie dlatego, że akcja w tym serialu rozwija się wyjątkowo powoli i nadal do końca nie wiadomo o co chodzi. Przy okazji nie zaczęło mi jeszcze jakoś bardziej zależeć na bohaterach, chociaż powoli, z odcinka na odcinek, zaczynam ich nieco bardziej lubić. Ale powoli! (bo np. po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków OC uzależniłem się od tego serialu, głównie dlatego, że strasznie polubiłem bohaterów).
OK – teraz kilka słów o wydarzeniach w serialu.
Najbardziej chcę opowiedzieć o postaci Claire, będącej cheerleaderką, która potrafi… regenerować swoje ciało. Mój wybór padł na nią, bowiem nieco bawi mnie to co tej dziewczynie do tej pory się wydarzyło. 
W pierwszych trzech odcinkach przetrącono jej głowę (miała ją tył naprzód), przechodziła przez ogień, miała kawałek gałęzi wbity w głowę i obudziła się na stole w kostnicy, gdy miała rozciętą klatkę piersiową (yes!). Skoro już o tym mowa to zastanawia mnie jedna rzecz – czemu ten serial nie ma jakichś ograniczeń wiekowych, lecąc w publicznej telewizji o 20.00 (także w USA), skoro pokazuje się w nim otwartą klatkę piersiową, ludzi z odciętą połową głowy, kobietę przyszpiloną dużą ilością noży do ściany, itd. Jak dzieci mogą oglądać takie rzeczy?
Mimo, że napisałem, że akcja w tym serialu rozwija się powoli, to w przeciągu dwóch dni zdążyłem obejrzeć już cztery odcinki. Obecnie ściągam piąty. Zwyczajnie czekam aż akcja się rozwinie, a przy okazji trochę spodobały mi się już przygody bohaterów. :)

[additon made after watching "chapter five: Hiros"]
W końcu! W końcu zaczęło się coś rozkręcać. Mogę teraz już powiedzieć, że mnie wciągnęło bardzo, bo wcześniej po prostu za mało się działo. Ja rozumiem, że trzeba jakoś przedstawić bohaterów, itd., ale żeby robić to przez tyle odcinków? 
Szczególnie podobało mi się zakończenie odcinka "Hiros", kiedy Peter Petrelli mówi do Hiro, że ma dla niego wiadomość. Ten sam tekst, pomiędzy tymi samymi postaciami był wypowiedziany na samym końcu poprzedniego odcinka, z tą małą różnicą, że wypowiedziany był przez przyszłego-Hiro do teraźniejszego-Petera.
To akurat był fajny pomysł, żeby tak zamknąć te dwa odcinki. 
Plus pojawia się parę pytań: Jak ojcu Claire udaje się być w tak różnych miejscach w ciągu jednego dnia? NYC, potem znowu Odessa, Texas, potem Las Vegas, itd. Lata samolotami, ma prywatny helikopter, czy też może potrafi się jakoś inaczej przemieszczać z miejsca na miejsce??
OK – nevermind.
Jeszcze jedna rzecz bardzo podobała mi się w tym odcinku – to, że Ando odwiedził Nicky (albo "Nikki", nie wiem jak się pisze akurat jej imię), bo chciał z nią porozmawiać, bo "tak dobrze im się gadało przez internet". :) To była bardzo przyjemna scena. :)
Aaa – plus w tym odcinku mamy tekst, który jest jakby "mottem" serialu, czyli "Save the cheerleader, save the world". ;)
Powoli zaczynam rozumieć, czemu ludziom tak się ten serial podoba. :) (Gdyby wstęp był nieco krótszy i było nieco mniej Mohinder’a* w tych pierwszych odcinkach to dałoby się wciągnąć szybciej, a nie na wysokości piatego odcinka).
* – sceny z nim są troszeńkę przymulaste, ale tekst: "Mohinder, meet Mohinder" z jednego z pierwszych odcinków mi sie podobał.
Przy okazji dodaję stronę Herosów do linków za chwilę. :)

OK – that’s it!
Wiem, że ta notka była trochę przymulasta, bo opowiadała tylko o serialach, ale czułem lekką potrzebę udokumentowania tego, że obejrzałem już "to i to", i podzielenia sie paroma spostrzeżeniami na ten temat.
A skoro o spostrzeżeniach mowa, to oglądając ostatnio dwa pierwsze odcinki "Angel’a" (yeah, yeah – po raz drugi), rozpoznałem parę znajomych twarzy.
W pierwszym odcinku jednego z wampirów, których zabija Anioł jest… Josh Holloway, czyli Sawyer z Losta. :)
W drugim zaś występuje facet, który w drugiej serii OC grał byłego faceta Julie, który ją szantażował.
Ok – that’s all.
Next time it will be about my trips, I’m tellin’ you! :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Quick Prison Break reflections

24 maj

Quick thoughts on episode 14th "The Rat".
WOW! Już dawno nie widziałem tak emocjonującego (z tymże tutaj w sensie pełnego emocji) odcinka serialu.
Ostatnie godziny przed egzekucją Linoclna są po prostu powalające.
W tym odcinku jest mnóstwo smutku i rozbudzania nadziei w widzach. 
Naprawdę dobrze się to ogląda.
Chociażby dla tego odcinka warto zainteresować się Prison Breakiem.
A tak w ogóle to gdyby serial nie zyskał takiej popularności w Stanach to historia więźniów z FOX River najprawdopodobniej zakończyłaby się po odcinku 13-stym "The End of the tunnel" i nie moglibyśmy obejrzeć wtedy tego cudnego odcinka.

A teraz małe streszczenie: (so SPOILERS ahead)

Mamy próby odroczenia egzekucji, w tym umiesczenie tytułowego "rata" w skrzynce z bezpiecznikami od krzesła elektrycznego. No, ale niestety "dzięki" Tweenerowi kapitan Bellick orientuje się, że Michael coś kombinuje z zepsuciem krzesła, więc już w połowie odcinka mordercze narzędzie działa. Później mamy kolejne próby Nicka i Veronici, którym udaje się nawet dostać do sądu, żeby ten wysłuchał ich przypuszczeń, jednak nie mają żadnych niezbitych dowodów na niewinność Linoclna i ich apelacja zostaje odrzucona.
A potem "Sara… I’m sorry – Dr. Tangretti" wysłuchuje tego, co mają do powiedzenia Nick i Veronica i daje teczkę ze sprawą Linca do swojego ojca, gubernatora, ten jednak nie daje ułaskawienia. (To właśnie jeden z tych momentów dawania nadzieji widzom – mamy scenę, kiedy Linc i cała "świta" więzienna odprowadza go do pomieszczenia z krzesłem i nagle podbiega jeden z funkcjonariuszy i mówi do głównego przełożonego więzienia: "Gubernator do pana", więc już myślimy UDAŁO SIĘ!, a tu dupa).
Później dowiadujemy się, że to za namową pani vicepreydent go nie daje.
Cały odcinek kończy się w momencie, kiedy Linc staje w drzwiach do sali egzekucji. 
Ciekawe jak im się uda z tego "wykaraskać"? Bo już wszystkie "ostatnie deski ratunku" zawiodły i nie za bardzo coś pozostało. No chyba, że bomba wybuchnie w sali egzekucji albo jakimś cudem krzesło jednak nie będzie działać.

I’ll see it really soon, bo właśnie po skończeniu tej notki zamierzam obejrzeć nowy odcinek. :)

[udpade (added 18.04), after watching the episode 15, "By the skin and teeth"]
No i już wiem jak udało się Lincolnowi uniknąć śmierci na krześle elektrycznym.
Ponieważ dokładnie w chwili, kiedy mieli uruchomić maszynę zadzwonił telefon. Był to sędzia Keller, który powiedział, że znalazły się nowe dowody w sprawie, więc należy odroczyć egzekucję. I tak też się stało! (Uff!)
Nie będę pisał więcej, powiem jedynie, że problemy się mnożą!
Aha – no i że na 99% osobą, która podrzuciła sędziemu Kellerowi teczkę z nowymi dowodami w sprawie egzekucji Lincolna jest… "son of a bitch" (jak powiedziała jedna z "agentek" (bo nie do końca wiem kim ona jest) pan burmistrz.
Zaczyna się robić coraz ciekawiej. :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Quick Prison Break reflections

24 maj

Quick thoughts on episode 14th "The Rat".
WOW! Już dawno nie widziałem tak emocjonującego (z tymże tutaj w sensie pełnego emocji) odcinka serialu.
Ostatnie godziny przed egzekucją Linoclna są po prostu powalające.
W tym odcinku jest mnóstwo smutku i rozbudzania nadziei w widzach. 
Naprawdę dobrze się to ogląda.
Chociażby dla tego odcinka warto zainteresować się Prison Breakiem.
A tak w ogóle to gdyby serial nie zyskał takiej popularności w Stanach to historia więźniów z FOX River najprawdopodobniej zakończyłaby się po odcinku 13-stym "The End of the tunnel" i nie moglibyśmy obejrzeć wtedy tego cudnego odcinka.

A teraz małe streszczenie: (so SPOILERS ahead)

Mamy próby odroczenia egzekucji, w tym umiesczenie tytułowego "rata" w skrzynce z bezpiecznikami od krzesła elektrycznego. No, ale niestety "dzięki" Tweenerowi kapitan Bellick orientuje się, że Michael coś kombinuje z zepsuciem krzesła, więc już w połowie odcinka mordercze narzędzie działa. Później mamy kolejne próby Nicka i Veronici, którym udaje się nawet dostać do sądu, żeby ten wysłuchał ich przypuszczeń, jednak nie mają żadnych niezbitych dowodów na niewinność Linoclna i ich apelacja zostaje odrzucona.
A potem "Sara… I’m sorry – Dr. Tangretti" wysłuchuje tego, co mają do powiedzenia Nick i Veronica i daje teczkę ze sprawą Linca do swojego ojca, gubernatora, ten jednak nie daje ułaskawienia. (To właśnie jeden z tych momentów dawania nadzieji widzom – mamy scenę, kiedy Linc i cała "świta" więzienna odprowadza go do pomieszczenia z krzesłem i nagle podbiega jeden z funkcjonariuszy i mówi do głównego przełożonego więzienia: "Gubernator do pana", więc już myślimy UDAŁO SIĘ!, a tu dupa).
Później dowiadujemy się, że to za namową pani vicepreydent go nie daje.
Cały odcinek kończy się w momencie, kiedy Linc staje w drzwiach do sali egzekucji. 
Ciekawe jak im się uda z tego "wykaraskać"? Bo już wszystkie "ostatnie deski ratunku" zawiodły i nie za bardzo coś pozostało. No chyba, że bomba wybuchnie w sali egzekucji albo jakimś cudem krzesło jednak nie będzie działać.

I’ll see it really soon, bo właśnie po skończeniu tej notki zamierzam obejrzeć nowy odcinek. :)

[udpade (added 18.04), after watching the episode 15, "By the skin and teeth"]
No i już wiem jak udało się Lincolnowi uniknąć śmierci na krześle elektrycznym.
Ponieważ dokładnie w chwili, kiedy mieli uruchomić maszynę zadzwonił telefon. Był to sędzia Keller, który powiedział, że znalazły się nowe dowody w sprawie, więc należy odroczyć egzekucję. I tak też się stało! (Uff!)
Nie będę pisał więcej, powiem jedynie, że problemy się mnożą!
Aha – no i że na 99% osobą, która podrzuciła sędziemu Kellerowi teczkę z nowymi dowodami w sprawie egzekucji Lincolna jest… "son of a bitch" (jak powiedziała jedna z "agentek" (bo nie do końca wiem kim ona jest) pan burmistrz.
Zaczyna się robić coraz ciekawiej. :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Some TV show stuff

11 maj

For some time now I wanted to write a note about TV shows I watch.
So now the time has come!

Gilmore Girls
Obejrzałem ostatnio 16sty odcinek szóstej serii. "Bridesmaids Revisited" jest naprawdę ciekawy, a przy okazji zaskakujący, bowiem dowiadujemy się, razem z Rory, o dość nieciekawej przeszłości Logana. A przez to związek Rory-Logan zostaje zamknięty (choć zapewne nie na zawsze. (Chociażby dlatego, że na zdjęciach z szóstej i siódmej serii widać Logana, a przy okazji przez przypadek zdradziłem sobie jedno z wydarzeń z finałowego* sezonu GG)).
* – seria nr. 7 jest ostatnią serią Kochanych Kłopotów – taki komunikat jakiś czas temu pojawił się w Internecie
Wracając do "Bridesmaids Revisited" to mamy też do czynienia z dość… rozwydrzoną ("O tak – to dobre słowo" in a way that Ból albo Panic mówili to w disneyowskim Herkulesie) córkę Christophera. Ogólnie rzecz biorąc Gilmore nadal świetnie się ogląda! :)

Prison Break
Kolejna odsłona wiadomości o "Skazanym na Śmierć".
Obejrzałem już 12 odcinków i jestem pod wrażeniem. Chociażby sposobów na opóźnienie przez twórców ucieczki naszych bohaterów. Fakt, że strażnicy zgarnęli Lincolna dokładnie w momencie, kiedy Michael mówi: "We’re leaving tonight" jest totalnym chamstwem, co tu dużo mówić. No, ale w sumie właśnie o to chodzi w tym serialu, i w serialach ogólnie. O kłopoty, które przydarzają się naszym bohaterom. Bo to się właśnie świetnie ogląda!
Aha – jeszcze jedno – wiadomość, którą chciałem przekazać już od czasu obejrzenia piątego odcinka. Chodzi o to, że pojawia się tam utwór ze ścieżki dżwiękowej OC, który również znajduje się na pierwszym mixie, a który zawsze pomijałem słuchając tej płyty. Utwór ten nazywa się "Orange Sky", a śpiewa go Alexi Murdoch. Bardzo się cieszę, że w PB go puścili, bo dzięki temu przekonałem się do tej piosenki. :)
No i jeszcze jedno o przygodach więźniów z Fox River. Dzięki Bogu oglądam wersję z polskimi napisami, bo w tym serialu jest tyle fachowych sformułowań, że bez napisów nie do końca da się wszystko wychwycić.

Lost
Od jakiegoś czasu znajduję się na LOSTowym głodzie, bo wiem, że są aż cztery nowe odcinki, których jeszcze nie obejrzałem, cały czas czekając na kartę do iTunes’a. 
That said now few words about the last seen episode.
"One of Us" jest naprawdę spoko. 
Mamy retrospekcje Juliet, z czasów, kiedy przybyła na wyspę i małą konspirację Ben-Juliet, dotyczącą pobytu J. na plaży u reszty naszych rozbitków. (Bowiem Jack przyprowadza Juliet na plażę!)
"Mały kryzys do zażegnania", czyli nagła choroba Claire, został bowiem rozwiązany i rozbitkowie spokojnie zgodzili się, aby Julka zamieszkała razem z nimi. Ciekawe co z tego wyniknie, i co wydarzy się podczas tego tygodnia (bo "we’ll meet in one week" – Ben mówi do Juliet). It surely is interesting. :D

Desperate Housewives
No news about this TV show this time, because I haven’t seen any new episodes, even though there are four fresh one. Why is that? The same reason I haven’t seen Lost yet. I wait for the iTunes card.

Jericho
Hmm – sprawa z tym serialem jest dość ciekawa. Kiedy go oglądam myślę sobie, że w sumie to jest nic szczególnego, że jest OK, ale nic ponadto, że właściwie mógłbym nie oglądać tego serialu, bo aż tak wciągający to on nie jest,
Jednak już po obejrzeniu odcinka mam ochotę zobaczyć co się wydarzy potem, do czego to wszystko doprowadzi.
Mogę jedynie powiedzieć "Ech!" i stwierdzić, że jednak mnie wciągnął.

Joey
He’s back, baby. W rok po pożegnaniu się z Joey’em, obejrzałem nowe odcinki drugiej serii. Mimo, że serial zszedł z anteny po 14 odcinku II serii, to okazuje się, że NBC zrealizowało 22 odcinki (czyli pełną serię), tylko, że nie puściło jej na swojej antenie. Za to w innych krajach zostały one puszczone. No i oczywiście są do zdobycia w Internecie. :D
And I’m happy about that, bo Joey jest całkiem całkiem. Nie są to "Przyjaciele", ale i tak miło się to ogląda. 

Zanim zakończę tę notkę wspomnę jeszcze o jednej rzeczy. O tym, że Jedynka (TVP1) zamierza w przyszłym tygodniu rozpocząć emisję serialu, który kusi mnie już od pewnego czasu i jest jednym z hitów w USA. Jest to serial "Heroes", opowiadający o zwykłych ludziach, którzy odkrywają, że mają nadprzyrodzone zdolności. Generalnie konwencja komiksowa, a ja baaardzo lubię filmy z tej konwencji (no, może oprócz "Hulka", który był już nieco zbyt przekombinowany, ale X-Meni, Spidermany, Sin City i inne tego typu twory wręcz uwielbiam), więc zapewne w "Heroes" bym się wciągnął w ciągu 5 minut. No i zamierzałem się zacząć wciągać w czwartek, kiedy serial ma premierę na Jedynce, jednak się okazało, że moja mama ma inne plany telewizyjne na ten dzień, więc chyba się na razie nie wciągnę. Może i lepiej – odczekam sobie, będę mieć mniej seriali "na głowie" – w końcu zbliżają się wakacje, czyli przerwa w emisji. Może wtedy nadarzy się okazja? ;P
Plus Click!
No dobra – już się zamykam na temat seriali.
Sorry zatem za tę notkę, bo wiem, że tak średnio lubicie o nich czytać (info przynajmniej dla S, M i T), ale ja już od jakiegoś czasu czułem potrzebę napisania czegoś właśnie na ich temat. 
I hope you don’t mind.
No dobra – to tyle.
Do następnego razu!

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Some TV show stuff

11 maj

For some time now I wanted to write a note about TV shows I watch.
So now the time has come!

Gilmore Girls
Obejrzałem ostatnio 16sty odcinek szóstej serii. "Bridesmaids Revisited" jest naprawdę ciekawy, a przy okazji zaskakujący, bowiem dowiadujemy się, razem z Rory, o dość nieciekawej przeszłości Logana. A przez to związek Rory-Logan zostaje zamknięty (choć zapewne nie na zawsze. (Chociażby dlatego, że na zdjęciach z szóstej i siódmej serii widać Logana, a przy okazji przez przypadek zdradziłem sobie jedno z wydarzeń z finałowego* sezonu GG)).
* – seria nr. 7 jest ostatnią serią Kochanych Kłopotów – taki komunikat jakiś czas temu pojawił się w Internecie
Wracając do "Bridesmaids Revisited" to mamy też do czynienia z dość… rozwydrzoną ("O tak – to dobre słowo" in a way that Ból albo Panic mówili to w disneyowskim Herkulesie) córkę Christophera. Ogólnie rzecz biorąc Gilmore nadal świetnie się ogląda! :)

Prison Break
Kolejna odsłona wiadomości o "Skazanym na Śmierć".
Obejrzałem już 12 odcinków i jestem pod wrażeniem. Chociażby sposobów na opóźnienie przez twórców ucieczki naszych bohaterów. Fakt, że strażnicy zgarnęli Lincolna dokładnie w momencie, kiedy Michael mówi: "We’re leaving tonight" jest totalnym chamstwem, co tu dużo mówić. No, ale w sumie właśnie o to chodzi w tym serialu, i w serialach ogólnie. O kłopoty, które przydarzają się naszym bohaterom. Bo to się właśnie świetnie ogląda!
Aha – jeszcze jedno – wiadomość, którą chciałem przekazać już od czasu obejrzenia piątego odcinka. Chodzi o to, że pojawia się tam utwór ze ścieżki dżwiękowej OC, który również znajduje się na pierwszym mixie, a który zawsze pomijałem słuchając tej płyty. Utwór ten nazywa się "Orange Sky", a śpiewa go Alexi Murdoch. Bardzo się cieszę, że w PB go puścili, bo dzięki temu przekonałem się do tej piosenki. :)
No i jeszcze jedno o przygodach więźniów z Fox River. Dzięki Bogu oglądam wersję z polskimi napisami, bo w tym serialu jest tyle fachowych sformułowań, że bez napisów nie do końca da się wszystko wychwycić.

Lost
Od jakiegoś czasu znajduję się na LOSTowym głodzie, bo wiem, że są aż cztery nowe odcinki, których jeszcze nie obejrzałem, cały czas czekając na kartę do iTunes’a. 
That said now few words about the last seen episode.
"One of Us" jest naprawdę spoko. 
Mamy retrospekcje Juliet, z czasów, kiedy przybyła na wyspę i małą konspirację Ben-Juliet, dotyczącą pobytu J. na plaży u reszty naszych rozbitków. (Bowiem Jack przyprowadza Juliet na plażę!)
"Mały kryzys do zażegnania", czyli nagła choroba Claire, został bowiem rozwiązany i rozbitkowie spokojnie zgodzili się, aby Julka zamieszkała razem z nimi. Ciekawe co z tego wyniknie, i co wydarzy się podczas tego tygodnia (bo "we’ll meet in one week" – Ben mówi do Juliet). It surely is interesting. :D

Desperate Housewives
No news about this TV show this time, because I haven’t seen any new episodes, even though there are four fresh one. Why is that? The same reason I haven’t seen Lost yet. I wait for the iTunes card.

Jericho
Hmm – sprawa z tym serialem jest dość ciekawa. Kiedy go oglądam myślę sobie, że w sumie to jest nic szczególnego, że jest OK, ale nic ponadto, że właściwie mógłbym nie oglądać tego serialu, bo aż tak wciągający to on nie jest,
Jednak już po obejrzeniu odcinka mam ochotę zobaczyć co się wydarzy potem, do czego to wszystko doprowadzi.
Mogę jedynie powiedzieć "Ech!" i stwierdzić, że jednak mnie wciągnął.

Joey
He’s back, baby. W rok po pożegnaniu się z Joey’em, obejrzałem nowe odcinki drugiej serii. Mimo, że serial zszedł z anteny po 14 odcinku II serii, to okazuje się, że NBC zrealizowało 22 odcinki (czyli pełną serię), tylko, że nie puściło jej na swojej antenie. Za to w innych krajach zostały one puszczone. No i oczywiście są do zdobycia w Internecie. :D
And I’m happy about that, bo Joey jest całkiem całkiem. Nie są to "Przyjaciele", ale i tak miło się to ogląda. 

Zanim zakończę tę notkę wspomnę jeszcze o jednej rzeczy. O tym, że Jedynka (TVP1) zamierza w przyszłym tygodniu rozpocząć emisję serialu, który kusi mnie już od pewnego czasu i jest jednym z hitów w USA. Jest to serial "Heroes", opowiadający o zwykłych ludziach, którzy odkrywają, że mają nadprzyrodzone zdolności. Generalnie konwencja komiksowa, a ja baaardzo lubię filmy z tej konwencji (no, może oprócz "Hulka", który był już nieco zbyt przekombinowany, ale X-Meni, Spidermany, Sin City i inne tego typu twory wręcz uwielbiam), więc zapewne w "Heroes" bym się wciągnął w ciągu 5 minut. No i zamierzałem się zacząć wciągać w czwartek, kiedy serial ma premierę na Jedynce, jednak się okazało, że moja mama ma inne plany telewizyjne na ten dzień, więc chyba się na razie nie wciągnę. Może i lepiej – odczekam sobie, będę mieć mniej seriali "na głowie" – w końcu zbliżają się wakacje, czyli przerwa w emisji. Może wtedy nadarzy się okazja? ;P
Plus Click!
No dobra – już się zamykam na temat seriali.
Sorry zatem za tę notkę, bo wiem, że tak średnio lubicie o nich czytać (info przynajmniej dla S, M i T), ale ja już od jakiegoś czasu czułem potrzebę napisania czegoś właśnie na ich temat. 
I hope you don’t mind.
No dobra – to tyle.
Do następnego razu!

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Movies & TV shows reflections

15 kwi

Właśnie skończyłem pisać moje wypracowanie z polskiego. Na razie jest w fazie testowej, więc pewnie będę musiał jeszcze jakieś poprawki wprowadzić, ale w międzyczasie postanowiłem coś tutaj napisać.

Love don’t cost a thing
Wczorajszy spacer z Softy zaowocował dotarciem do wypożyczalni i (po pewnym czasie) wyborem tego właśnie filmu.
Stwierdziliśmy, że to film dla nas, bowiem pewnie będzie w stylu "She’s the man" i "John T." i jeszcze paru innych produkcji tego typu, bowiem nawet czcionka tytułowa jest identyczna. ;)
Kiedy jednak zaczęliśmy oglądać nieco się zawiedliśmy, bowiem nie do końca był to styl filmów wymienionych powyżej. Po pierwsze – był dużo bardziej "wulgarny"*, jak to określiła Softy. Niektóre akcje aż wołały o pomstę do nieba, bowiem były tak straszne. Np. scena z matką głównego bohatera, po tym jak zauważyła swojego męża, wychodzącego z pokoju syna, z butelką w ręku, na której zaciągnięta jest prezerwatywa.
"Is THIS what you’re teaching our son?!"
"The boy is going to get some. And I just want him to have fun!"
Zastanawialiśmy się czy w tym momencie żona nie wywali go z domu. Ale nie!! Ona… zaczyna miauczeć i wysuwać swoją rękę, jakby coś drapała i idzie z mężem do sypialni! OMG! (in Janice way, of course)
And another scene – the guy kisses the girl, and than his hand lowers down to her butt, and he grabs it. And the girls reaction is NOT hitting him in the face, but laughing in this special way, tzw. chichot** (jiggles?). Yes! (said in the sarcastic way, just so you know)
* – ta "wulgarność" wiąże się z większością scen z napalonym ojcem, a także z jego tekstem "You gonna scratch that Kitty-cat".
Po drugie – bohaterów tego filmu nie jest tak łatwo polubić, bowiem strasznie dziwnie się zachowują, wszyscy są/chcą być tacy "super-cool" gangsta.
Jednak coś w tym jest! Scena z naprawieniem samochodu za pomocą kondoma jest już spoko. ;)
Plus "I’m hizzle!", whatever this means & the music is OK too. :)
Jednak zdecydowanie nie trzeba tego oglądać! 
W skali 1-6 ten film dostaje 3.
Oh yeah (part especially for Softy) and it has an alternate ending, which shows the characters in the different light, they’re not that bad after all. Pamiętasz tę scenę, kiedy Al (Nick Cannon) siedzi z Paris (Christina Millan) w kawiarnii dla "młodych talentów" i ona mówi, że chciałaby kiedyś tak zagrać dla jakiejś publicznośći, mając "cool – dredy"? 
I w alternatywnym zakończniu dokładnie to się dzieje! Ona ma dredy i gitarę i wchodzi na scenę, a końcowa scena to zblżenie twarzy uśmiechającego się Ala (bo w końcu to on się przyczynił do osiągnięcia celu przez Paris).
W sumie to chyba lepsze niż to zakończenie, które rzeczywiście umieścili, nie mylę się? (Opisane również tutaj – ta scena z całowaniem się).

Prison Break
Kolejna odsłona wieści z frontu "Skazany na śmierć".
Jestem już po obejrzeniu dwóch odcinków tego serialu. I muszę przyznać, że jest całkiem spoko. Wprawdzie nie było tak, że po pierwszym odcinku stwierdziłem, że nie mogę bez tego serialu żyć (tak jak to było w przypadku OC), jednak rzeczywiście jest bardzo dobry. :)
Dzisiaj zaś dowiedziałem się, że A. obejrzała w przeciągu trzech dni cały pierwszy sezon, a dzisiaj jest już w połowie drugiego. To się dopiero nazywa tempo! We’ve got another Flavia!
[the next part is from the day 16th of April]
Wczoraj obejrzałem trzeci odcinek, który był bardzo spoko. :)
I especially liked:
They use "cellie" as a name for "roomate", because they don’t have rooms so they had to choose different name. ;)
"I have to face my monsters by myself!" i cała opowieść z tym związana. :)
No i koniec, który był po prostu genialny!
Żeby rzeczywiście zrozumieć zabawność tej sceny trzeba znać kontekst. A oto on: Michael mówi do swojego brata, że mają mały problem, bo ma nowego współlokatora. Jednak może kopać tunel w celi, podczas gdy tamten śpi.
So now I present you the dialog between Michael and his new cellie:
- What’s your problem?
- I have [bla bla bla] with my eye.
- What does it mean?
- It means that I don’t sleep… at all!
Hahaha! Ubawiło mnie to, nie ma co.
And the episode 1×04 – "Cute Poison" was good too.
The ending and "Michael Scofield is getting transferred to other prison" was really interesting. I wonder how will they handle this situation.
The handshake between Sucre and Michael was cool too. :D
I really enjoy this show! :)
Plus, kiedy dzisiaj byłem w Empiku, żeby kupić sobie kolejną płytę (bowiem wolę oglądać na telewizorze, leżąc na łóżku, niż siedząc przed komputerem) oprócz tego, że dowiedziałem się, że jej jeszcze nie było to zauważyłem, że płyta numer 1 zajmuje trzecią pozycję wśród najlepiej sprzedawanych DVD. Interesting. ;) 
[end of part written Monday]

LOST
3×15 – "Left Behind" – real good!
The smoke-monster was back! Juliet was "left behind" by "the Others", John said goodbye to Kate, because he said he’s going with "The Others" now and we’ve learned that Kate has known Sawyer’s ex-girlfriend.
Plus Sawyer was conned by Hurley, which was nice. ;)
Click1 and Click2

Desperate Housewives
Finally, we’ve got new episode. :D
And it was good! No Bree, but I actually didn’t miss her that much!
Lynette trochę zaczyna przesadzać. "Nie lubię pomarańczowego! Nie mogę nosić takiej koszulki do pracy!", Gaby’s actions are just fun, Susan & Ian’s father action was funny too and Carlos & Edie? Well, this was interesting.

Gilmore Girls
Friday Night Dinner in "Friday Night’s Allright for fighting" was awsome! They did fight absolutely about everything they could, including "We were 16 and didn’t want to get married".
Gazzette action was really cool too. ;)
And the next episode, which I saw today was OK too. Logan’s apratment (or now Rory’s and Logan’s apartment) is really cool. It’s no wonder Christopher said "Can I move in with you?". ;)
And one more thing – I must have missed something – when Lorelai told her parents that Luke has a kid? Or did it happen during the dinner, shown in this episode, but we just didn’t see it?

Jericho
Skoro już zrobiłem krótkie opisy wszystkich inncyh seriali, które oglądam (oh sorry – oprócz "Niani") to mogę też napisać parę słów o Jericho
W "Black Jack" dowiadujemy się, że w chwili obecnej (oczywiście serialowej chwili obecnej) jest sześciu prezydentów USA! A żywność dostają z "całego świata", więc właściwie nie wiadomo "kto im to zrobił" (w sensie zrzucił bomby atomowe na największe miasta Stanów Zjednoczonych).
It was OK. In general this show is just OK, it’s not THAT great, but it’s fun to watch from time to time.

TV shows on DVD
W opakowaniu "Skazanego na Śmierć" jest karteczka, gdzie pokazane są premiery seriali na DVD.
A wśród nich znajduje się pierwszy sezon… "Buffy" i "Angela". :D Fajnie, że będą w Polsce! ;)
Zaś ze strony internetowej whv.pl (Warner Home Video) wiem, że trzeci sezon OC jest w Polsce już od piątku 13 kwietnia. :) (To znaczy czysto teoretycznie już jest, bowiem jak to zwykle u nas bywa – mają lekki poślizg, co do terminów)
And that’s all this time!
** – Word chciał, żebym zrobił z tego "chic hot" :D

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS